Czy odwiedzając chrześniaka za każdym razem muszę dawać mu prezent?

Aleksandra widuje się z nim przynajmniej raz w miesiącu.
Czy odwiedzając chrześniaka za każdym razem muszę dawać mu prezent?
fot. Unsplash
27.02.2020

Tak naprawdę to jest pierwsze małe dziecko w moim otoczeniu. Nie mam rodzeństwa, a koleżanki też jeszcze się nie doczekały potomstwa. Poza jedną, która urodziła prawie 3 lata temu. Na szczęście nie straciłyśmy kontaktu i regularnie się widujemy.

Zobacz również: LIST: „Koleżanka odwiedziła mnie pierwszy raz po porodzie. Przyszła z pustymi rękami!”

Zostałam nawet matką chrzestną jej synka, co jest dla mnie sporym wyróżnieniem. Zastanawiam się tylko, czy sprawdzam się w tej roli. Czasem przyniosę coś małemu, ale raczej rzadko. Nigdy za to nie zapominam o urodzinach, imieninach, świętach itd.

Odnoszę niestety wrażenie, że jego mama oczekiwałaby czegoś więcej.

Już kilka razy wyciągała ręce, a ja nic nie miałam. Pytała nawet, co tym razem przyniosłam Maciusiowi. On też, chociaż ma niecałe 3 lata, niemal zawsze domaga się prezentu. Okazją ma być fakt, że ich odwiedziłam.

Zobacz również: 8 błędów, które najczęściej popełniają młodzi rodzice

Robię to przynajmniej raz w miesiącu, więc raczej ciężko byłoby podołać. Te wszystkie zabawki są strasznie drogie. Poza tym uważam, że to niepotrzebne rozpieszczanie dziecka. Od nadmiaru wcale nie będzie szczęśliwsze, a tylko mu się w główce pomiesza.

Chyba, że ja jestem jakaś dziwna i nie umiem się zachować? Pytałam kilka osób, a zdania są niestety podzielone. Jedni mówią, że nie mogę dać się terroryzować. Inni twierdzą, że zawsze warto przynieść chociaż jakiś drobiazg.

A Wy co myślicie? Czy każda taka wizyta powinna wiązać się z upominkiem dla malucha?

Aleksandra

Zobacz również: Rodzice noworodka stworzyli regulamin odwiedzin. To 7 rygorystycznych zasad

4 % tak
96 % nie

Polecane wideo

„Gotowa do żłobka”. Matki chwalą się wymalowanymi niemowlakami
„Gotowa do żłobka”. Matki chwalą się wymalowanymi niemowlakami - zdjęcie 1

Komentarze (19)

Ocena: 4.79 / 5
gość (Ocena: 5) 02.03.2020 16:20
Uważam, że nie ma co rozpieszczać dzieciaków. Mój chrześniak dostał ode mnie na urodziny rowerek biegowy toyz następny prezent dostanie pod choinkę. Jak go odwiedzam to czasem mu coś słodkiego przyniosę, ale to też nie zawsze. Odwiedzam go przynajmniej raz na miesiąc.. Gdybym miała mu robić takie prezenty przykładowo powyżej 100 złotych to moim zdaniem dużo szczególnie, że pobawi się trochę i rzuci w kąt
odpowiedz
gość (Ocena: 1) 27.02.2020 22:32
Rodzice chrzestni nie są od kasy i prezentów tylko od dawania dobrego przykładu i jakieś tam jeszcze katolickie wściu bziu. Ja swojej przywożę jakiś drobiazg. Kretki, balony, kolorowanki albo spinki do włosów. Pojedyncze rzeczy za grosze i zawsze się cieszy.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.02.2020 17:48
"Poza dawaniem dobrego przykładu i zachęcaniem do prowadzenia życia chrześcijańskiego rodzice chrzestni biorą odpowiedzialność za chrześcijańskie wychowanie swoich chrześniaków, jeżeli ich rodzice lub opiekunowie zaniedbują swoje obowiązki. " przytaczam z wikipedii
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.02.2020 17:45
Kiedy ludzie zrozumieja ze chrzestni sa na wypadek gdyby rodzice nie mogli sie zaopiekowac dzieckie a nie od dawania prezentow
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 27.02.2020 15:38
Moi chrzestni nie żyją. Nie było wiec prezentów na komunie, urodziny, osiemnastkę czy ślub. I żyje. Sama mam chrześniaka, czasem coś dostanie, zamierzam mu dać prezent na komunie itd ale bez wydawania kasy na prezent przy każdej wizycie, nie przesadzajmy.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie