Mam 18 lat i tylko 100 zł kieszonkowego. Powinnam dostawać więcej?

Marta oskarża rodziców o skąpstwo.
Mam 18 lat i tylko 100 zł kieszonkowego. Powinnam dostawać więcej?
fot. Unsplash
31.08.2019

Pamiętam dawne czasy, kiedy cieszyłam się nawet z 10 złotych. Ale chyba nie ma w tym nic dziwnego, że z wiekiem człowiek ma coraz większe potrzeby. Kiedyś do szczęścia wystarczały mi chrupki i lizak. A teraz? Żeby mieć znajomych i jakoś wyglądać, to bez kasy się nie obędzie.

Zobacz również: Właśnie tyle zarabiają Twoi rówieśnicy. Sprawdź, czy mieścisz się w normie

Co miesiąc mi brakuje. Niektórych kosmetyków rodzice nie chcą kupować, więc muszę ze swoich. Jak się umawiam gdzieś z koleżankami, to wypada coś zamówić i znowu trzeba płacić. Jakim cudem 100 zł ma mi na to wystarczyć?

Próbowałam to wszystko policzyć i 250 zł to minimum. W 300 to już na pewno bym się zmieściła, bo jestem dość oszczędna.

Moim zdaniem rodzice kąpią. Wiem, że utrzymanie domu i jedzenie kosztują, ale dostają po 500 zł na mnie i brata. Mogliby coś więcej dorzucić, żebym się tak ciągle nie prosiła. Jakoś moje kumpele nie muszą liczyć każdego grosza.

Zobacz również: 90 procent 20-latków popełnia te finansowe błędy. To dlatego ciągle brakuje Ci pieniędzy

Tłumaczę im, że to za mało. A jak nie chcą podwyższyć kieszonkowego, to niech chociaż mi płacą za niezbędne rzeczy. To nie fair, że z tej małej kwoty mam sobie finansować wszystko. Pewnie powiecie, że powinnam sobie dorobić.

Chciałabym, ale zaczynam klasę maturalną i nie będzie to możliwe. Potrzebuję czasu na naukę, bo oczywiście każą mi iść na studia. Na pewno zdałabym lepiej, gdybym nie musiała się ciągle stresować pustym portfelem.

Ciekawa jestem, jak to u Was wygląda. Uważacie, że powinnam dostawać więcej?

Marta

Zobacz również: Tyle chcą zarabiać tegoroczne maturzystki. „Za mniej nie wstaję z łóżka. To wegetacja”

35 % tak
65 % nie

Polecane wideo

Znaki zodiaku, którym ciągle brakuje pieniędzy
Znaki zodiaku, którym ciągle brakuje pieniędzy - zdjęcie 1
Komentarze (31)
Ocena: 4.68 / 5
szilkret (Ocena: 5) 07.11.2019 13:28
Do pracy, będziesz miała więcej
odpowiedz
gość (Ocena: 3) 03.10.2019 20:39
W moim przypadku było tak, że od zaczecia technikum zamieszkałam w mieszkaniu po babci sama, żebym miała bliżej by dojeżdżać do szkoły, rodzice opłacali mi bilet i mieszkanie, ale reszte musiałam zalatwic sobie sama. A moje kieszonkowe wynosiło 150 zł miesięcznie. Niezły sposób by schudnąć haha, ale nauczyłam sie w ten sposób oszczędzać i sobie odmawiać rzeczy, bez ktorym moge sobie poradzić. Potem zaczełam pracować rozdając ulotki chociażby i było tego wiecej. Ale na początku też miałam o to pretensje do rodziców. Teraz mam 22 lata i wiem, że rodzice dali mi w ten sposób ważną lekcję. Moje młodsze rodzeństwo też wychowują w ten surowy sposób o też tego nie rozumieją. Ale ja jestem wdzięczna im za to wychowanie. Teraz mieszkam za granicą i nie musze oszczedzać jednak to robie bym nie musiała w przyszłości niczego żałować swoim dzieciom. Pozdrawiam.
zobacz odpowiedzi (1)
Anka (Ocena: 5) 02.09.2019 15:40
Serio? Skoro masz 18 lat, możesz legalnie pracować. Możesz dorabiać w wakacje i w weekendy, np. jako korepetytor, opiekunka. Jeżeli zamierzasz studiować to tym bardziej powinnaś posmakować pracy. Wynajem mieszkania/pokoju i życie studenckie nie jest tanie, więc prędzej czy później zaczniesz szukać roboty. Poza tym na tym polega dorosłe życie, zaczynasz zarabiać na siebie. Nie mówię tu o wyprowadzce i harowaniu od 18 roku życia, ale skoro nie wystarcza ci na TWOJE zachcianki (podobno masz gdzie spać i co jeść) powinnaś sama poszukać źródła dochodu, nawet gdyby miało to być tylko 300zł miesięcznie.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 02.09.2019 15:20
masz rację w 100%
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 02.09.2019 09:03
A ja uważam, że dziewczyna powinna dostawać wyższe kieszonkowe, zwłaszcza, że się uczy i w przyszłym roku podchodzi do matury. Przecież logiczne, że w roku szkolnym nie będzie pracowała. Wiadomo, że można sobie dorobić w wakacje, ale teraz nawet nie ma kiedy, bo ma obowiązki ucznia i na ten moment najważniejsza jest nauka. 100 zł to jest bardzo mało, wszystko podrożało i nawet bilet do kina potrafi kosztować 40 zł. Na dyskotekę też pewnie dziewczyna ma ochotę iść, na jakieś piwo, na łyżwy. Skoro rodzice dostają 1000 zł na dzieci to mogliby dorzucić. Nie rozumiem osób, które maturzystce mówią, że ma zasuwać do roboty. Teraz jest dla niej ważny okres, niech się skupi na maturze. Czeka ją 40 lat w robocie, więc po co się śpieszyć.
zobacz odpowiedzi (1)

Polecane dla Ciebie