Już 7 razy nie zdałam egzaminu na prawo jazdy. Czy dać sobie spokój?

31-latka zaczyna wątpić w swoje umiejętności.
Już 7 razy nie zdałam egzaminu na prawo jazdy. Czy dać sobie spokój?
fot. Unsplash
07.02.2019

Wydaje mi się, że jestem dobrym kierowcą. Naprawdę. Mój instruktor twierdzi podobnie i za każdym razem, kiedy oblewam egzamin, to on jest w szoku. Ja już nie do końca. Po prostu przestałam wierzyć, że to mi się kiedykolwiek uda. Nie śpię po nocach i wpadam w panikę przed ośrodkiem.

Zobacz również: LIST: „2 lata, 10 prób, a ja nadal nie mam prawa jazdy! Za tydzień kolejny egzamin”

Dla mnie to naprawdę upiorne miejsce. Nawet nie mogę tamtędy przechodzić, bo od razu mam złe skojarzenia. Teoria w małym paluszku, a praktyka idzie jak krew z nosa. Zazwyczaj oblewam juz na placu manewrowym. Dwa razy udało się wyjechać na miasto i po kilku minutach wracałam.

Naiwnie myślałam, że może za siódmym razem się uda. Znowu nic z tego.

Denerwuje mnie najbardziej to, że później wracam na jazdy doszkalające i zachowuję się zupełnie inaczej. Jestem wyluzowana, jeżdżę płynnie i nie popełniam głupich błędów. Problemem jest więc chyba sam egzamin. Jego atmosfera i nieubłagane statystyki - większość oblewa.

Zobacz również: REPORTAŻ: Chyba nigdy nie zdam egzaminu na prawo jazdy!

Próbowałam sobie wmawiać, że nie ma się czego bać. Potrafisz, więc daj z siebie wszystko. To proste. Jeszcze nie wsiadam do auta egzaminacyjnego i już się trzęsę. Wystarczy wywołanie mojego nazwiska. Na razie nie umiem nic z tym zrobić, więc może nie dojrzałam do prawka. A mam 31 lat.

Zastanawiam się, czy jeszcze próbować. Emocjonalnie to dla mnie za wiele. Finansowo też nie wychodzi za fajnie, bo ciągle płacę setki złotych za nic. Czasami sobie myślę, że nie nadaję się na kierowcę. Znajomym i rodzinie już nawet nie mówię o kolejnych terminach, bo wstyd.

Chciałabym poznać Wasze zdanie. Czy powinnam zrezygnować z kolejnych prób?

Inga

Zobacz również: LIST: „Jako instruktor proszę kobiety: Nie róbcie prawa jazdy!”

30 % tak
70 % nie

Polecane wideo

Oto największe wyzwanie, któremu będziesz musiała stawić czoła w 2019 roku. Zdradza je twój znak zodiaku
Oto największe wyzwanie, któremu będziesz musiała stawić czoła w 2019 roku. Zdradza je twój znak zodiaku - zdjęcie 1

Komentarze (86)

Ocena: 4.83 / 5
Gochs (Ocena: 5) 14.02.2019 09:50
Mnie też stres paralizowal najgorzej jazda po łuku, noga latała mi jak głupia, ale się udało to samo później przelew wyjazdem na miasto egzaminator sam zaproponowal bym odetchnela. Zdecydowałam się jechać jeszcze trochę galaretowata. Po minięciu ośrodka wszystko się uspokoiło. Zdałam ?. Stresu nie pokonamy. Wykup sobie jazdę z surowym instruktorem, będziesz się czuła przy nim nie swojo. Zamiast kawy rano napój się melisy wyciszyć Cię A umysł będzie pracował trzeźwo. A i kup sobie szampana na klej na niego karteczkę z datą egzaminu i czymś w stylu z okazji zdania egzaminu. Takie wmowienie sobie że to ten dzień pomaga tak jakby cały świat działał na odniesienie sukcesu. Nie poddawaj się
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.02.2019 21:18
Zmień instruktora. Twój może być najlepszy i tego w ogóle nie neguje, ale... po takim czasie jesteś pewnie już do niego przyzwyczajona. Idziesz na jazdy bez stresu, bo już wiesz czego możesz się spodziewać:) W szkole jazdy, do której uczęszczalam dość często o tym mówili, a nawet i instruktorzy lubili sobie pozmieniać kursantów. I komentarz nizej, mniej stresu, ja sobie wmaialam, że ten egzamin w momencie, kiedy nie zdam to akurat może życie uratować i to mnie uspokajalo
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 13.02.2019 15:17
A ja zdałam za trzecim razem, niedawno z reszta, w warszawie, w której mieszkam zaledwie pół roku. Egzamin trwał 58 minut, facet mocno mi komplikował, późno mówił o manewrach, ale da się.
odpowiedz
Gość (Ocena: 5) 08.02.2019 16:44
Problem w tym, że egzamin praktyczny na prawo jazdy jest w tym kraju postrzegany jako zgroza, najgorszy, najtrudniejszy, nie do zdania, a sami egzaminatorzy to szuje, oszuści i kombinatorzy. Nie dziwię się więc, że zaledwie 34% osób zdaje za pierwszym razem. System nie jest idealny, sami instruktorzy i egzaminatorzy WORD to przyznają, ale to wina ustawodawcy, a nie ludzi szkolących czy egzaminujących przyszłych kierowców. Wg mnie, 80% w zdanych egzaminie praktycznym na prawo jazdy odgrywa opanowanie i spokój. Wcale nie musisz być oklepanym uczniem, który czuje się za kółkiem jak ryba w wodzie. Wystarczy, że masz opanowane podstawy obsługi samochodu, abyś mogła skupić się na jeździe nie myśląc czy "mam teraz wcisnąć sprzęgło, czy najpierw dohamować, a kiedy zredukować bieg". Dzięki takim zwykłemu opanowaniu jesteś w stanie przeskoczyć większość problematycznych zadań podczas egzaminu. Jak możesz napisać, że jeszcze nim wsiadłaś do auta to zaczęłaś się trząść? Z automatu powinnaś poprosić o 3 min by się uspokoić i wsiadać do auta na spokojnie. Trzeźwe i spokojne myślenie da Ci więcej niż 400h jazdy z trzęsącymi się rękami. Możesz być genialnym kierowcą, ale kiedy panikujesz, nie reagujesz prawidłowo, więc Twój problem - jak wg mnie 80% pozostałych kandydatów, to psychika i nastawienie samo w sobie. Podchodząc do egzaminu, czułem podwyższone tętno, ale sam byłem opanowany. Wsiadłem do samochodu, przed wykonaniem łuku, dodałem gazu, puściłem sprzęgło do połowy, auto wyło, a ja stałem w miejscu. Bieg wbity i...co jest grane? Myślisz, że się rozpłakałem, zacząłem się trząść? Wbiłem luz, pomyślałem co zrobiłem nie tak i powtórzyłem wszystko od zera. Co było nie tak? Sprzęgło łapało tak wysoko, że z przyzwyczajenia dodawałem prawą nogą gaz myśląc, że auto powinno zacząć się już toczyć. Za drugim razem nie dałem się już na tym złapać, bo próbowałem co może być nie tak. Siedziałem za kółkiem świadomy. Poddenerwowany, ale skupiony. Jeśli sama nie opanujesz swoich nerwów, to zrobisz sobie największą krzywdę - za 20 razem zdasz i będziesz panicznie bała się wyjechać na drogę. I będziesz miała ku temu podstawy, bo systematycznie sama robiłaś sobie krzywdę poddając się stresowi. Dodatkowe jazdy nic Ci nie pomogą, jeśli wciąż będziesz podchodziła do samochodu z trzęsącymi się rękami. Zacznij wyciągać wnioski z poprzednich egzaminów i do następnego podejdź świadoma tego, że przyszłaś na egzamin po to, by go znać, a nie po to, by sprawdzić czy mi się uda. Oddychaj głęboko i pamiętaj, że każda kolejna przejechana minuta, każdy kolejne skręcenie kierownicy to dowód na to, że panujesz nie tylko nad samochodem, ale przede wszystkim sama nad sobą. Dopiero kiedy to zrozumiesz i zaczniesz się cieszyć na kolejną okazję do jazdy, wtedy powinnaś podejść do egzaminu. Pozdrawiam
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 08.02.2019 09:45
Niezalamuj sie tez tak miałam za którymś razem powiedzialam sobie stop czemu niesorubowac na automacie i sie udało masz mniej stresu skuoiasz się na jeździe no i egzamin zdajesz na tym aucie na którym się uczysz powodzenia.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie