Czy usługiwanie partnerowi to dla kobiety powód do wstydu? Sprzątam, gotuję, czyszczę mu buty... Beata

Czy usługiwanie partnerowi to dla kobiety powód do wstydu? Sprzątam, gotuję, czyszczę mu buty... Beata
26.09.2017

Cześć, chciałabym podzielić się z Wami moim problemem. Otóż jestem w wieloletnim związku z partnerem, z którym mieszkam. Jesteśmy partnerami, przyjaciółmi i kochankami. Wiem, że zawsze możemy na siebie liczyć i stąd mój list, ponieważ ostatnio zwątpiłam w postrzeganie związków przez ludzi...

Obecnie nie pracuję. Pracowałam do czerwca, ale niestety później musiałam odejść. Od tamtej pory niczego nie znalazłam, nie dlatego, że nie mogę, ale po prostu dzięki Pawłowi, mojemu partnerowi, mogę „przebierać” w ofertach. Oboje nie chcemy, żebym pracowała gdzieś na kasie w sklepie za 1000 zł. Pawła stać na to, żeby utrzymać nas oboje. Nie zarabia kokosów, ale starcza nam na wszystko. Ja nie dokładam się do rachunków, a na własne wydatki mam oszczędności z poprzedniej pracy i stypendium ze studiów, które robię zaocznie (taki był plan, ponieważ mimo wszystko chcę pracować).

Oczywiście, żebyście mnie nie zjechały, że jestem darmozjadem mam coś na swoją obronę. W domu Paweł nie musi robić nic, oprócz tego, czego ja nie potrafię zrobić. Piorę, sprzątam, gotuję, prasuję, zmywam, robię mu śniadanka i kolacje. Wszystko to robię z uśmiechem i bez narzekania. Nie mam z tym problemu, taki układ nam pasuje. On przynosi pieniądze, a w domu zawsze czeka na niego ukochana z ciepłym obiadem, czysty, pachnący dom. 

Nie czuję się wykorzystana, w końcu on płaci wszystkie rachunki, od czasu do czasu gdzieś mnie zabiera, na jakąś kolację, czy do kina, teatru.

Jednak jakiś czas temu była u mnie przyjaciółka. Paweł wpadł szybko do domu i poprosił, czy mogłabym mu wyczyścić pantofle, bo potrzebuje. On w tym czasie robił coś innego, a ja czyściłam mu te buty...

Dlaczego miałabym tego nie zrobić? Podziękował i poszedł. Po wszystkim usłyszałam od przyjaciółki, że jak mogę tak dać się poniżać, że mu usługuję, że on za chwilę nie będzie mnie szanował... 

Dało mi to do myślenia, choć prawdę mówiąc nie czuję się poniżona, Paweł mnie szanuje, nie traktuje jak służącą. Po prostu uważam, że tak jest w porządku.

Pewnie od stycznia pójdę do pracy i wtedy podział obowiązków będzie równy, jednak czy Wy naprawdę uważacie, że takie „usługiwanie” to brak szacunku do siebie?

Beata

58 % tak
42 % nie

Komentarze (3)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 26.09.2017 15:13
Przyjaciółka przesadziła, żadne to poniżenie pomagać facetowi, szczególnie w sytuacji, kiedy jego praca Was utrzymuje. Sprawiedliwie jest, jeśli jedno pracuje, to drugie zajmuje się domem. Kiedy dwie osoby pracują zawodowo, to obowiązkami domowymi wypadałoby się podzielić na pół. Inna sprawa, że to dobrze, że dziewczyna chce pracować. Z obserwacji otoczenia mogę stwierdzić, że poczciwe, kochające kobiety, które nie rozwijają się zawodowo, najczęściej nudzą mężczyzn po paru latach. Pojawiają się kochanki, mężczyzna poznaje kobiety, które osiągają sukcesy - to im zaczyna imponować. Porównują sobie kury domowe do ambitniejszych kobiet w ich środowisku zawodowym i... problem. Tracą szacunek i zaczynają myśleć, że taka żonka mało sobą reprezentuje, mimo że jest miła, kochana, ma dobre serce i świetnie gotuje. Dużo lepiej jest, jak kobieta, która prowadzi dom, ma też jakieś hobby, angażuje się w akcje charytatywne, ma jakąś pasję i zwyczajnie ma czym mężczyznę zaskoczyć w rozmowie.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.09.2017 08:03
Jeśli nie pracujesz, to normaone, że ty zajmujesz się domem. Jak znajdziesz pracę dzielicie się obowiązkami- proste.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 26.09.2017 00:50
Nie, jeśli siedzisz w domu i nie pracujesz no to normalne że ty musisz zająć się domem . Jeśli normalnie pracowałabyś na etat tak jak twój facet to on musiałby przejąć połowę obowiązków w domu żeby było sprawiedliwie i on nie miałby prawa wtedy wymagać od ciebie tego czy tamtego. Szczerze mówiąc ja bym nie mogła tak w domu siedzieć i jeszcze usługiwać partnerowi, zanudziłabym się . Wolę wyjść do ludzi i mieć wlasne pieniądze żeby nie musieć prosić faceta czy da mi na podpaski bo akurat potrzebuję. Takiej sytuacji sobie nie wyobrażam żeby ktoś mnie utrzymywał i wyliczał mi każdy wydany grosz.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo