Czy jest w tym coś złego, że kobieta w ciąży idzie na L4, chociaż dobrze się czuje? Ewa, 28 l.

Czy jest w tym coś złego, że kobieta w ciąży idzie na L4, chociaż dobrze się czuje? Ewa, 28 l.
05.08.2017

Niedawno dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Nie mam z tym problemu, bo jestem rok po ślubie i to normalna sprawa. To już 2. miesiąc i wszystko jest w porządku. Jestem pod opieką zaufanej lekarki i ona sama z siebie zaproponowała mi zwolnienie lekarskie do końca ciąży. Przestraszyłam się, że coś jest nie tak, a ona powiedziała, że „przecież tak się teraz robi”.

Nie wiedziałam, co odpowiedzieć, więc powiedziałam, że jak będę potrzebowała L4, to się zgłoszę. Teraz mam mętlik, bo w sumie... Nie zmuszam do tego lekarza, nie przekupuję, po prostu dostaję od ręki i po problemie. Będę mogła o siebie zadbać i w ogóle będzie jakoś tak spokojniej. Niby nie pracuję fizycznie, ale to zawsze jakiś wysiłek.

A z drugiej strony, to przecież nadużywanie tej możliwości. Bo skoro nic mi się nie dzieje, to powinnam pracować. Ciąża to w końcu nie choroba.

Dalej tak uważam, ale trochę mnie kusi taka perspektywa. Mogłabym sobie wreszcie odpocząć i niczym się nie stresować. To dziecku na pewno posłuży. Posiedzę sobie w domu do porodu, potem się pociągnie macierzyński i już. A nawet jak mnie potem zwolnią, to szczerze mówiąc, na złe mi nie wyjdzie. Nie jestem fanką mojej pracy i chciałabym coś zmienić.

Zawsze się złościłam na kobiety, które tak postępują, ale teraz jestem w takiej sytuacji i sama muszę wybierać. Jestem ciekawa, co o tym myślicie. Większość moich koleżanek poszło na zwolnienie zaraz po informacji, że są w ciąży. Skoro lekarze to proponują, to może nie ma w tym nic złego?

Ewa

56 % tak
44 % nie

Komentarze (32)

Ocena: 4.94 / 5
Ona (Ocena: 3) 07.08.2017 11:20
Ciąża nie choroba. Chodzenie na L4 zaraz na początku ciąży, bez żadnego powodu powoduje, że młode kobiety trudniej znajdują pracę i zarabiają mniej. Nie dziwią się, bo mając do wyboru pracownika pewnego i takiego, który zaraz po dostaniu umowy pójdzie na zwolnienie (sytuacje nierzadkie), wybrałabym tego pierwszego. Kobiety same sobie szkodzą i później marudzą, że winny nierównościom w pracy jest seksizm i dyskryminacja. Głupota. A najbardziej mi przeszkadza, że mnie też to dotyka. Bez poważnych komplikacji nie wzięłabym L4 z powodu ciąży, ale jestem postrzegana przez pryzmat leniwych przyszłych matek i od razu w trakcie rekrutacji stawiana jestem w gorszej pozycji. Noż jasny gwint...
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 06.08.2017 12:08
wszystko zalezy od pracy jak fizyczna to jasne ze powinnas isc na zwolnienie a jak lekka i przyjemna to zostan ile masz ochote.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 06.08.2017 00:18
Mieszkam w Szwecji i nie spotkałam się żeby kobiety brały tu urlop zdrowotny z powodu ciąży, wręcz przeciwnie pracują praktycznie do porodu. Przykład? Wykładowca na uczelni, INSTUKTORKA FITNES.. która z brzuchem wielkości arbuza dawała radę więcej ode mnie... Jak to możliwe że Polski w ciąży są takie niepełnosprawne, a Szwedki dają radę i to z uśmiechem na twarzy...? Do póki czujesz się dobrze chodź do pracy i po prostu o siebie dbaj, nie stresuj się, nie dźwigaj. Po co tracić kontakt z ludźmi i zamykać się w czterech ścianach jak nie ma takiej potrzeby?
zobacz odpowiedzi (10)
gość (Ocena: 5) 05.08.2017 13:31
Rozumiem, że trzeba się przygotować, ale system w Polsce jest kulawy. Kobieta powinna mieć przepracowane z 52 tyg. i wtedy może iść na L4/macierzyński itd. Niestety, system sprzyja nadużyciom - np. dziewczyna dostaje umowę o pracę i od razu leci na ciążowe L4. Przez to pracodawcy niekiedy mają opory przed zatrudnieniem młodej kobiety.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.08.2017 13:29
Jestem w ciąży i planowałam pracować do końca. Nie miałam żadnych ciażowych dolegliwości, poza okrutnym zmęczeniem i brakiem koncentracji. Trzeba było do mnie czasami 3 razy powtarzać :) W 4 miesiącu została u mnie stwierdzona cukrzyca ciążowa, przez miesiąc żyłam w strasznym rygorze żywieniowym (jedzenie co 2h), co też przekładało się na moją efektywność. Już wtedy lekarze dziwili się, ze jeszcze pracuję i czy aby na pewno nie chcę zwolnienia. Po miesiacu doszły regularne kontrole glukometrem. Moje życie stało się totalnie podporządkowane diecie i kontroli cukru. Musiałam z pracy zrezygnować , namówił mnie do tego i diabetolog i ginekolog, a i tak mam potworne wyrzuty sumienia. Gdyby nie cukrzyca, to bym prawdopodobnie pracowała ile wlezie, bo im dlużej w domu siedzę, tym gorzej wpływa to na moją psychikę.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo