Zabroniłam dzieciom spożywania cukru. Przesadziłam? Ewelina, 32 l.

Zabroniłam dzieciom spożywania cukru. Przesadziłam? Ewelina, 32 l.
31.01.2017

Mam dwójkę dzieci w wieku 5 i 8 lat. Zawsze myślałam, że jestem dobrą mamą. Nie krzyczę, tym bardziej nie biję, jestem cierpliwa, potrafię słuchać i problemy rozwiązuję poprzez rozmowę. Mam oczywiście na koncie kilka wychowawczych błędów, ale człowiek uczy się na własnych błędach. Jednym z nich były słodycze w naszym domu. Zawsze można było znaleźć coś słodkiego. Do tego dosładzanie wszystkiego białym cukrem. Ostatnio stwierdziłam, że czas to ukrócić. O dziwo, dzieci wcale aż tak bardzo się nie buntują.

Zamiast batona w czekoladzie robię im np. ciasteczka owsiane z kakao i stewią. Smaczne i bardzo zdrowe. Herbaty już prawie w ogóle nie słodzą. Czasami może łyżeczką miodu. No to w czym problem? Jak to zwykle bywa - inni wiedzą lepiej i czepiają się moich metod. Do tego stopnia, że po kryjomu wciskają moim dzieciom słodycze, bo przecież bez nich nie da się żyć. Inaczej to będzie smutne dzieciństwo.

 

Najgorsze pod tym względem są babcie. Obie tak samo niereformowalne. U mojej mamy zawsze dostają ciasto albo kakao z wielką łyżką cukru. Mama męża po cichu przynosi im cukierki i podpowiada, gdzie je schować, żebym nie znalazła. Zupełnie tego nie rozumiem. Dzieci naprawdę nie skarżą się na brak słodkości i gdyby nie babcie, to już zupełnie byłoby po temacie! Kilkulatka łatwo przestawić i szybko zapomina o dawnych przyzwyczajeniach.

W Polsce rozpieszczanie dzieci niezdrowym jedzeniem uchodzi za przejaw miłości. Jak nie dasz batonika, to znaczy, że nie kochasz. Tylko nieliczni wiedzą, że jest wręcz na odwrót. Nie chcę, żeby się opychały byle czym, bo to na pewno im zdrowia nie poprawi. Otyłość, popsute zęby i można tak wymieniać. Z tego powodu wybuchają regularne awantury na linii ja-babcie. Bo one przecież chcą dobrze… A ja to co? Ja chcę źle?

 

Usłyszałam wprost, że przesadzam i terroryzuję własne dzieci. Wszystkie maluchy jedzą cukier i jakoś żyją, więc niepotrzebnie dostałam obsesji na tym punkcie. W domyśle - jestem beznadziejną matką, bo odmawiam im przyjemności. Strasznie przykro mi się robi. Wiem, że mam rację, ale zdania niektórych nigdy nie uda mi się zmienić. Dla dzieci jestem w stanie zrobić wszystko, a tu się okazuje, że coś ze mną nie tak…

W Polsce zdrowy tryb życia kojarzy się zawsze źle. Bo przecież normalni ludzie mogą wszystko, byle z umiarem. Pozwólcie, że się nie zgodzę. Lepiej eliminować złe nawyki, niż je pielęgnować. Gdyby nie rozłamowcy w rodzinie, to dzieci już by zapomniały o takich pokusach.

Ewelina

26 % tak
74 % nie

Komentarze (7)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 31.01.2017 19:12
Ja porozmawiałabym najpierw z babciami - albo dostosowują się do moich zasad wychowania, albo niech dadzą sobie spokój. Dzieci tylko nauczą, się że każde zdanie dorosłego można podważyć, a na dodatek stracisz w ich oczach autorytet. Ja też zdrowo się odżywiam, czytam składy i szczerze mówiąc, gorszy od cukru jest syrop glukozowo-fruktozowy albo olej palmowy, dodawane prawie do wszystkiego. W pracy zamiast zamawiać tłuste, mączne potrawy z pobliskiego baru, wyciągam swoje pudełka, a wcale nie noszę ze sobą super wymyślnych posiłków, mam tylko nadzieję, że moje zdrowie mi za to podziękuje.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.01.2017 09:46
Również zgadzam się z przedmówczyniami, że ograniczenie cukru lub zastępowanie go innym, deserami jest jak najbardziej ok. Nie próbowałabym jednak całkowicie zakazać dzieciom słodyczy, bo może to przynieść skutek dokładnie odwrotny od zamierzonego. U mnie w domu słodycze dla dzieci były, oczywiście w rozsadnych ilościach. Nikt nie jest otyły, nie ma problemów z zębami, nie jest uzależniony od cukru. Ot normalka. Z kolei moja ciotka odcięła swoje dzieciaki od przysmaków niemal kompletnie, twierdząc zresztą, że "one nie lubią". I owszem, przy mamie. Za to za jej plecami dosłownie rzucali się na słodkie i próbowali najeść się smakołyków na zapas.Dziś, jako dorośli, nadal to robią. Także ten, przesada w każdą stronę może się nie najlepiej odbić na dzieciach.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.01.2017 09:08
Bardzo dobrze robisz. Wiem, że jak będę mieć dzieci to słodycze ograniczę do minimum. Wiadomo jakieś wyjście czy szczególne okazje będą wyjątkiem ale na codzień mam zamiar serwować swoim dzieciom desery bez cukru i białej mąki. Jest teraz tyle przepisów i możliwości ze można na prawdę szybko wyczarować prosty deser który nie będzie bombą kaloryczną
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.01.2017 08:57
Do dziewczyn na dole: to nie chodzi juz o ten nieszczesny cukier. Chodzi o to, ze babcie podwazaja autorytet mamy. Potem dzieci beda ja mialy za nic, bo sa nauczone ze mozna zawsze zrobic na przekor i to z blogoslawienstwem innego doroslego. Ja na miejscu autorki postawilabym sprawe jasno: albo babcie nie przeszkadzaja w wychowaniu, albo sorry - nie beda sie opiekowac wnukami, tylko oficjalna wizyta raz na jakis czas i patrzenie im na rece. Maz tez powinien tupnac noga i opierdzielic swoja matke, zeby ja postawic do pionu. Rodzice decyduja jak wychowac swoje dzieci, czy to bez cukru, czy to rozowego koloru, czy to bez religii. Koniec
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 31.01.2017 08:12
Myślisz, że jak "wyeliminujesz złe nawyki" to w późniejszym wieku nie będą sięgać po słodycze jeśli będą miały na nie ochotę? Powodzenia. Całkowita eliminacja jest głupotą. Ogranicz, ale nie zachowuj się właśnie jak terrorystka, która nagle stwierdziła, że cukier to biała śmierć. W dużej ilości owszem jest zły, ale nic się nie stanie jak dziecko czy nawet dorosły od czasu do czasu zje coś słodkiego. W jedzeniu jest tyle chemii, że nawet wybierając same "zdrowe rzeczy" jej nie unikniesz. Ty nie chcesz to nie używaj w ogóle cukru, ale nie musisz od razu całkiem eliminować go u dzieci. U mnie w domu dostawaliśmy słodycze, ale w normalnych ilościach, a nie tak, że półki były nimi zapchane i ani ja, ani moi bracia nie mieliśmy nigdy problemów z próchnicą ani otyłością.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo