Mój chłopak jest najgorszym kochankiem, jakiego miałam. Powiedzieć mu to? Żaneta

Mój chłopak jest najgorszym kochankiem, jakiego miałam. Powiedzieć mu to? Żaneta
30.11.2016

Wymarzony partner powinien być opiekuńczy, szarmancki, odpowiedzialny, zaradny, mieć poczucie humoru i inne bla bla bla. Ale co z seksem? Mnie nie układa się w sypialni i szlag mnie już trafia. To niby wspaniały facet, ale tak beznadziejny w łóżku, że klękajcie narody. Nie chodzi o to, że ma za małego, zbyt szybko dochodzi (choć to też), nie ma siły czy coś w tym stylu. Zupełnie się w to nie angażuje. Jego zdaniem powinnam się nadstawić kiedy trzeba, a potem rytmicznie się poruszać. Tyle.

Cała reszta – gra wstępna, dotyk, świńskie słówka, przebieranki i takie tam go nie interesują. To mechaniczny akt. On ma sobie ulżyć, a ja służę jedynie do... sami wiecie czego. Moja przyjemność? Czy może mnie jest dobrze? O czym marzę? To nie ma żadnego znaczenia. Mój mężczyzna jest prostym samcem i nie umiem go zmienić. Mam dosyć udawania, że jest najlepszym kochankiem. Chociaż w odgrywaniu orgazmów na zawołanie osiągnęłam chyba mistrzostwo.

Krzyczę, błagam o jeszcze i takie tam. Nie wiem czy jest taki głupi, czy tylko udaje, ale chyba się nie zorientował. Pewnie myśli sobie, że jest świetnym kochankiem. Nawet się nie wysila, a kobieta umiera z rozkoszy. Dobre sobie! No tak, ale dlaczego ja to robię? Nie wiem, chyba się przyzwyczaiłam. Zależy mi na nim, jemu na seksie... Powiem mu, że jest źle w łóżku, to się biedak załamie i kopnie mnie w tyłek.

Nie chce mi się szukać kolejnego. Randki, podchody, pierwsze wspólne decyzje... Myślałam, że mam to za sobą, z tym wezmę ślub i jakoś to będzie. Wiem, jestem wygodna. Ale przy tym normalnie niespełniona, bo ostatni raz, kiedy naprawdę było mi dobrze, to nasz pierwszy wspólny raz. Jakieś 5 lat temu. Potem było coraz gorzej, ale chociaż udawał, że zależy mu też na moim zadowoleniu. Teraz ma to gdzieś.

Kocham go, bo inaczej nie wytrzymałabym z nim tyle czasu. Może przesadzam? Naczytałem się tych Greyów, więc mogło mi się coś przestawić. Ale zwyczajna radość z seksu to chyba nic nienormalnego? Mam ochotę wygarnąć mu prosto z mostu, że jest beznadziejnym kochankiem i ma się zacząć starać. A jak nie to... No właśnie nie wiem co, bo nie chcę nikogo innego.

Mam apetyt na dobry seks i tego się nie wstydzę. Wstyd mi jednak za tego leniwego chłopa, którego w końcu sama sobie wychowałam. Jak z nim rozmawiać, żeby mnie nie wyśmiał i broń Boże się nie obraził?

Żaneta

86 % tak
14 % nie

Komentarze (9)

Ocena: 4.78 / 5
gość (Ocena: 5) 30.11.2016 12:44
przestan udawać bo skąd on ma niby wiedzieć ze jest słaby.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.11.2016 12:43
jak udajesz to skąd ma wiedzieć ze jest słaby... zastanów się nad sobą najpierw i pogadaj z nim szczerze. SKONCZ Z UDAWANIEM
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.11.2016 12:41
najpierw udaje ze jej dobrze a potem sie czepia ze jej nie zaspokaja ;d chlopak mysli ze jego 'mechanizny akt' jest szczytem twoich fantazji to sie nie dziw ze ma wszystko gdzies ;p
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 30.11.2016 09:58
Jeśli z nim nie porozmawiasz to nic sie nie zmieni, on się widocznie sam nie umie domyślić, możesz też spróbować sama coś zainicjować żeby pokazać mu czego oczekujesz
odpowiedz
Anonim (Ocena: 4) 30.11.2016 09:00
jak możesz z nim nie rozmawiać o tym? nie udawaj orgazmu mów wprost że nie masz, pierwszy drugi trzeci raz i moze sam sie zorientuje ze cos jest nie tak? ja tak robiłam ( z tym że nie udawałam nigdy ) i partner zacząl zwracac uwage i bardziej sie starać żebym ja tez miała przyjemność . Myślę że jak pokażesz mu że nie sprawia Ci żądnej satysfakcji i przestaniesz udawac to coś do niego dotrze a jak nie to powiedz stanowczo że skoro ty nie masz przyjemnosci to on tez nie bedzie miał
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo