Kocham go, ale nie chcę z nim mieszkać! Wyrzucić go z mieszkania? Sara

Kocham go, ale nie chcę z nim mieszkać! Wyrzucić go z mieszkania? Sara
05.10.2016

Nasza decyzja była bardzo przemyślana. Przynajmniej tak mi się wydawało, bo rozmawialiśmy o tym od wielu miesięcy i nigdy nie było sprzyjających okoliczności. Wreszcie ja dostałam etat, on podwyżkę, związek przetrwał próbę czasu i wprowadziliśmy się do wynajmowanego mieszkania. Miało być pięknie. I tak było chyba przez tydzień. Śniadania do łóżka, świeże kwiaty, które przynosił mi po przyjściu z pracy, spotkania ze znajomymi. Naprawdę czułam, że to jest to. Później przyszła szara codzienność i coraz mniej mi się to podobało.

Może to ja zrobiłam coś źle. Pewnie przyzwyczaiłam go do wygody, aż wreszcie sam przestał cokolwiek robić. Rano zwlekał się z łóżka, szedł do pracy, czasami odwiedzał rodziców. Ja robiłam dokładnie to samo, ale różnica polega na tym, że w międzyczasie muszę ogarniać burdel, który on robi. Uwierzcie mi, resztki jego owłosienia w wannie i pasta do zębów na lustrze to najmniejszy problem.

Wiadomo, że jak się przebywa w mieszkaniu, to raz na jakiś czas trzeba zrobić porządki. No i na co dzień też przynajmniej odrobinę ogarnąć. U nas wygląda to tak, że to ja ścielę łóżko (bo trochę później wstaję do pracy), zmywam naczynia, wyciągam ze wszystkich możliwych zakamarków jego brudne naczynia, zbieram brudne ciuchy z podłogi, żeby się o nie wreszcie nie zabić. Ok, on ma wyjątkowo stresującą pracę, może tego nie zauważać. Ale co się dzieje w weekend? Dokładnie to samo!

Albo nie, trochę inaczej. Normalnie on sobie siedzi rozwalony na kanapie, a ja próbuję doprowadzić mieszkanie do znośnego stanu. W weekend on idzie do kolegów, rodziny, na piłkę, sprząta sobie samochód. Robi wszystko, żeby nic nie zrobić w domu. Potem przychodzi na gotowe i nawet nic nie mówi. Dla niego to oczywiste, że pół dnia pozbywałam się przede wszystkim jego syfu. Rozmowy nic nie dają, bo w końcu przesadzam, mam obsesję i w ogóle.

Do tego dochodzi jego luźny stosunek do wszystkiego. Wraca kiedy chce, wychodzi też kiedy chce. Czasem gdzieś mnie zabiera, ale zazwyczaj traktuje mnie jak powietrze. Naprawdę nie chcę czuć się jak stara żona, która nadaje się tylko do latania po domu ze szmatą. A tak to właśnie wygląda. Od kiedy mieszkamy razem wszystko się popsuło. Wydaje mi się, że w tym momencie nie uda nam się stworzyć normalnego związku pod jednym dachem. Najchętniej poprosiłabym go o to, żeby się wyprowadził.

Stać go na to, ja też sobie dam radę. A może przynajmniej odżyją dawne uczucia, a on się zorientuje, że teraz traktuje mnie jak własną sprzątaczkę, a nie dziewczynę...

Sara

66 % tak
34 % nie

Komentarze (5)

Ocena: 5 / 5
gość (Ocena: 5) 05.10.2016 22:29
Ja bym przestała sprzątać. To jedyny sposób, żeby zauważył ile robisz, gdy on się buja z kolegami.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.10.2016 13:43
Sprzątaj po nim dalej to się na pewno nauczy. Ja mojego nauczyłam w ten sposób że przestałam robić cokolwiek
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 05.10.2016 12:17
Pogoń trolla, jak teraz ma to w dupie to po ślubie będzie miał tym bardziej. Nie warto się ścierać. Pożyjesz tak rok dwa i będziesz chodziła sfrustrowana. Nie warto.
zobacz odpowiedzi (1)
gość (Ocena: 5) 05.10.2016 10:15
Nie możesz na to pozwolić i musisz coś z tym zrobić już teraz póki to dopiero początek mieszkania razem. Porozmawiaj z nim poważnie że on MUSI po sobie sprzątać bo Ty nie jesteś jego kurą domową, nie może być tak że on po pracy wraca i tylko sobie odpoczywa a Ty musisz zapieprzać przed pracą i po pracy sprzątając jego syf, a on przyjedzie na gotowe (ugotowane, posprzątane, uprasowane to on się powyleguje i zje obiadek) daj mu ultimatum, jeśli nie zmieni swojego zachowania to się wyprowadzasz Ty albo on (z naciskiem na ON). Możesz też wyjechać po tej rozmowie gdzieś na tydzień i będzie musiał sam sobie z tym poradzić. Jak wrócisz po tygodniu i będzie syf to zrób mu awanturę. Możesz też po tej rozmowie zacząć sprzątać tylko po sobie a jak on będzie się czepiał to powiedz mu że to jego syf i powinien po sobie posprzątać Ty też pracujesz, więc dlaczego masz być jeszcze do tego jego służącą na pełen etat a on będzie sobie żył jak król?
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo