Czy jako żona mam obowiązek spełniać jego łóżkowe zachcianki? Anonim, 28 l.

Czy jako żona mam obowiązek spełniać jego łóżkowe zachcianki? Anonim, 28 l.
11.08.2016

Jesteśmy młodym małżeństwem. Zaledwie kilka miesięcy stażu i w sumie cały czas się docieramy. Wcześniej było jakoś lepiej, bo teraz ciągle pojawiają się spory. Kto ma sprzątać, kto płacić rachunki, a nawet jak często mamy się kochać. Mój mąż stwierdził, że należy to do moich obowiązków i to nie fair, że często odmawiam. Nawet powiedział, że gdyby o tym wcześniej wiedział, to by nawet nie myślał o ślubie.

Od jednej żony mąż wymaga prania i gotowania, a mój chce jeszcze nieograniczonego dostępu do mojego ciała. Jak on ma ochotę, to ja mam nie protestować. Na szczęście mnie do tego nie zmusza siłą, ale presja i to jego gadanie są nawet gorsze od przymusu. Ja po prostu czasami nie mam siły, ochoty i humoru. Jemu się zawsze chce. I jak mamy się ze sobą dogadać?

 

 

Nie wiem gdzie on żyje, że ma takie poglądy. Nie podejrzewam, żeby jego matka była w domu niewolnicą i robiła wszystko, czego chce ojciec. Musiał się naczytać jakichś głupot. Po takich słowach czuję się jak jakiś przedmiot, który się przestawia z kuchni do sypialni. Wszędzie mam być użyteczna i pod ręką, jak pan ma ochotę. Może kiedyś tak to wyglądało, ale chyba nie żyjemy już w średniowieczu! Teraz kobieta powinna mieć wybór.

Czasami się zmuszam, żeby przestał gadać. Efekt jest taki, że jeszcze bardziej się zrażam i już w ogóle sama nie wychodzę z inicjatywą. Przed ślubem było inaczej. Robiliśmy to, kiedy oboje mieliśmy ochotę. Teraz on traktuje mnie jak swoją własność i grozi - jak żona go zaniedba, to przecież może pójść do innej. Nie wierzę, że mnie zdradzi, ale to i tak podłe z jego strony.

 

Nigdy nie myślałam o seksie jak o obowiązku. Lubiłam to, ale na własnych warunkach. Spontanicznie. On po ślubie chciałby to robić co wieczór, najlepiej o tej samej godzinie. Najpierw podaję mu kolację, a deser już w sypialni. Gdzie tu jest miejsce na jakieś emocje? Czuję się jak mięso armatnie, a nie jego ukochana kobieta. Ciekawa jestem co zrobi, jak urodzę i naprawdę nie będę mogła tego robić.

A może to mnie się pomieszało w głowie i biorąc go za męża musiałam się z tym liczyć? W takim razie wzięłam ślub bez wystarczającej wiedzy. Nikt mnie nie uprzedzał. Ten papierek miał być tylko szczegółem, a cała reszta miała pozostać bez zmian. Jakoś nie widzi mi się, żeby zostawać seksualną niewolnicą męża, bo tak wypada.

Anonim

 

47 % tak
53 % nie

Komentarze (27)

Ocena: 4.85 / 5
gość (Ocena: 5) 13.08.2016 21:04
Trochę za mało danych, żeby oceniać sytuację. Może rzeczywiście facet jest niezaspokojony i przesadza. Możliwe, że zaniedbał związek i podsycanie namiętności, więc kobieta nie ma ochoty, ale jest też druga strona. Co to znaczy "często odmawiam"? Seks nie jest obowiązkiem małżonków, ale jest sporą częścią życia. Można być chorym lub zmęczonym i każdy kochający partner to zrozumie. Można też czasem zwyczajnie nie mieć ochoty, ale co z sytuacjami z kategorii "nie chcę, bo nie chcę"? Jak Wy byście się czuły, gdybyście zalecały się do męża, a on codziennie by Was spławiał? Byłby krzyk, że pipa, a nie facet, że pewnie mu się już nie podobacie i inne dramaty.
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.08.2016 19:07
Facetom zawsze się chce i jak nadazy się okazja ,byle jaka ,to wykorzysta ja i zdradzi .Każdy facet tak ma ,zadnej kobiecie i w każdej dogodnej sytuacji nie odpuści .U mich popęd seksualny jest najwaznieszy .
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.08.2016 10:23
Ja naszczęście nie mam tego problemu ale gdyby się coś takiego zdarzyło to działałabym następująco. Najpierw wzięłabym faceta na rozmowę, powiedziała co i jak wytłumaczyła że kobiety mają inaczej i Tobie nie zawsze się chce wtedy co jemu a robienie tego gdy nie masz ochoty wcale nie jest przyjemne. Powiedziałabym że to nie średniowiecze i ja też mam prawo o decydowania o sobie - zawsze zostaje mu jego najlepsza przyjaciółka z czasów młodości o imieniu ręka. Tłukłabym mu tak długo aż chociaż troche by nie zrozumiał. Gdyby to jednak nic nie dało to stałabym się oschła, przygaszona, smutna i nawet jakby mi się chciało to nie poszłabym z nim do łóżka. Zero jakiśkolwiek rzeczy które mogły by go podniecić, jedynie jakiś buziak na ''cześć'' i ''pa'' i tyle. Na mojego faceta podziałałoby to doskonale jednak wiem że Twój może być inny ale zawsze warto próbować - może akurat się uda
zobacz odpowiedzi (2)
gość (Ocena: 1) 11.08.2016 10:02
Znowu to samo... przecież to było już kilka razy!
odpowiedz
gość (Ocena: 5) 11.08.2016 10:00
Nawet nie chce mi się tego czytać, bo to już było.... szkoda czasu, zaglądam tu już ostatnio chyba tylko z przyzwyczajenia bo coś mądrego/ ciekawego coraz trudniej tu przeczytać ...
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo