Czy wystąpić o zachowek? Brat zgarnął mieszkanie po dziadkach... Dominika, 32 l.

Czy wystąpić o zachowek? Brat zgarnął mieszkanie po dziadkach... Dominika, 32 l.
22.03.2016

To nie jest sprawa, którą można przedyskutować w Internecie, ale mam nadzieję, że znajdę tu jakąś pomoc. Chodzi o pieniądze, o których sama nie lubię rozmawiać, ale przyszedł taki moment. Jakiś czas temu zmarł mój dziadek, który był właścicielem dużego mieszkania w dobrym punkcie miasta. Ja już mam gdzie mieszkać, bo razem z mężem wzięliśmy kredyt na 30 lat. Nic mi z nieba nie spadło, tak jak mojemu bratu. Okazało się, że babcia przepisała mieszkanie na niego. Rozumiem, że z dobrego serca, ale formalności pozostają.

Trochę mu zazdroszczę, że jest urządzony i nie wisi nad nim ogromny kredyt. Ja co miesiąc mam wątpliwości, czy damy radę. No, ale zasady są takie, że poza nim do mieszkania mieli prawo rodzice - oni się zrzekli spadku i ja. Teraz się zastanawiam, jak mam to rozegrać. Wydaje mi się, że coś powinnam w zamian otrzymać i zachowek mi się należy. Tylko czy na pewno powinnam o niego wystąpić? Boję się zgrzytów. Nie chcę popsuć atmosfery w rodzinie.

 

 

Nie mówię oczywiście, że ma sprzedać mieszkanie i dać mi połowę. Niech mu się wiedzie. Ja powtarzam, że mam gdzie mieszkać. Tylko żeby było całkiem fair, powinien mi to w jakiś sposób wynagrodzić. Mam prawo wystąpić o jakąś rekompensatę, którą określa się na podstawie wartości nieruchomości, udziału spadkowego i tak dalej. Szkoda, że sam mi tego nie zaproponował, bo jakby nie było, on się wzbogacił o kilkaset tysięcy złotych.

Ja niczego z tego nie mam. Czy tak powinno być? Mam dobre serce, ale każdy musi z czegoś żyć i martwić się o własne interesy. Mnie pewna kwota by się przydała. Zawsze to jakieś zabezpieczenie, gdybym straciła pracę i nie byłoby nas stać na kolejną ratę. On ma super dom i żadnych zmartwień, co mnie trochę drażni. Gdybym zaczekała kilka lat, to może mnie by przepisała wszystko?

Mówię - ja się bić o pieniądze nie zamierzam, ale na razie nikt nie uznał za stosowne, żeby ze mną na ten temat porozmawiać. Tata (syn dziadka) twierdzi, że już wszystko wiadomo. Brat tym bardziej, bo kto by roztrząsał sprawę na jego miejscu. Może ja się powinnam odezwać?

To zawsze będzie ciążyło na naszych stosunkach, więc chyba lepiej zamknąć temat. Brat stratny nie będzie, ja poczuję się spłacona i wszystko wróci do normy. Nie zamierzam puszczać go z torbami, ale dajmy na to wartość półrocznej raty za mieszkanie bym przyjęła.

Co o tym myślicie?

Dominika

36 % tak
64 % nie

Komentarze (31)

Ocena: 4.52 / 5
Anonim (Ocena: 5) 22.03.2016 20:26
Myślę, ze jakby Dziadkowie chcieli żebyś coś z tego miała, to przepisaliby mieszkanie na Was oboje. Skoro zrobili to tylko na Twojego rata, to znaczy, że tak właśnie chcieli (lub babcia chciała) i wymaganie żeby brat coś Ci zapłacił jest żałosne. Ani nie pożyczałaś Bratu kasy ani nic mu nie dałaś żeby był Ci coś winny. Po prostu taka była wola zmarłej, a Tobie propnuję się z tym pogodzić i nie być zazdrosną hieną.
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 22.03.2016 19:42
Obrzydliwe. Ludzie po śmierci bliskich osób tylko wyciagaja lape po kase... Dziewczyno, to był majątek Twoich dziadkow, nie Twoj! Mogli z nim zrobic co chcieli i zrobili. Tobie sie NIC nie nalezy.
zobacz odpowiedzi (1)
Cherry (Ocena: 2) 22.03.2016 19:29
Rozumiem, ze dziadek byl wlascicielem mieszkania, zmarl i mieszkanie przeszlo na babcie (ktora dalej zyje) a ona przepisala je na twojego brata? Jezeli tak, to o jakim zachowku mowimy? To zwykla darowizna. O ile babcia nie umrze w ciagu 10 lat to nie ma o czym mowic.
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 22.03.2016 17:40
zrzekłaś się majątku to już pozamiatane pazerna babo.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 22.03.2016 17:37
Ależ mnie to wkurza ! Moja mama ma syna z Iszego małżeństwa, rozwiodła się i jak mój brat miał 13 lat poznała mojego ojca, to przy nim się " dorobiła" mieszkanie kawalerskie mojego ojca sprzedali a pieniądze dali Bartkowki jak skończył 20 lat, później pomagali w budowie domu ale nic na papierku, nic. W tamtym roku mój tato zmarł więc część spadku taty przeszło na mnie i na mamę, mama zapisała wszystko dla mnie. I co ? I ten mój brat już szczeka że będzie domagał się zachówku chociaż tyle dostał, nawet jak go matka wydziedziczy to jego dzieci mogą się starać o zachówek, to jakieś chore prawo ! Bartek dostał tyle od mojego ojca, opłacał mu studia, pomagał budować jego dom, zabierał na wyjazdy za graniczne a mój braciszek od swojego ojca nawet życzeń nie dostał i on śmie wyciągać łapy po majątek mojego ojca i mojej mamy. masakra :/
zobacz odpowiedzi (2)

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo