Czy tylko ja mam mnóstwo znajomych na FB, a w życiu żadnej przyjaciółki? Karolina, 18 l.

Czy tylko ja mam mnóstwo znajomych na FB, a w życiu żadnej przyjaciółki? Karolina, 18 l.
02.03.2016

Trochę mi wstyd, że żalę się w necie, ale prawda jest taka, że nie mam życia poza internetem. Nie wiem, co jest ze mną nie tak, ale nigdy nie potrafiłam się z nikim zaprzyjaźnić. Nie miałam koleżanek, chłopaka tym bardziej. W szkole prawie się nie odzywam, a po lekcjach od razu wracam do domu. Wszystko zmienia się dopiero w sieci, bo tutaj czuję się najbardziej swobodnie. Potrafię napisać to, czego nie umiem powiedzieć.

Na Facebooku mam około 200 znajomych, a w prawdziwym życiu – żadnego. W internecie komentuję wszystko, co się da, a na co dzień – milczę i przepraszam, że żyję. Nie wiem co jest ze mną nie tak, ale inaczej po prostu nie potrafię. Lubię ludzi, ale pod warunkiem, że na mnie nie patrzą. Na GG potrafię godzinami rozmawiać ze znajomymi z klasy, a w szkole w ogóle nic do siebie nie mówimy.

Coraz częściej marzę o tym, żeby tych 200 znajomych zamienić na jednego prawdziwego przyjaciela. Przynajmniej miałabym do kogo otworzyć buzię, wyjść na dwór, do kina, gdziekolwiek. Rodzice to widzą i często słyszę, że jestem odludkiem i dziwakiem. Jeszcze chwila i w ogóle zapomnę, jak się rozmawia z ludźmi. Boli mnie to, ale wiem, że tak naprawdę mają rację. Wiem i nic z tym nie robię, bo nie potrafię.

Obecność innych mnie paraliżuje i nie jestem sobą. W głowie mam tysiące myśli, własne zdanie, mam poczucie humoru, chciałabym pogadać, a jak przychodzi co do czego, to spuszczam głowę. Ostatnio miałam taką sytuację, że rozmawiałam na Fejsie z koleżanką z podstawówki, po kilku dniach spotkałam ją na ulicy i nawet nie powiedziałam jej cześć.

 

Nie wiem, co mnie tak blokuje. Nikt mnie nigdy nie wyśmiewał, nie uderzył, nie powiedział złego słowa. A ja mimo wszystko zachowuję się jak dzikus i małe dziecko. Z takim podejściem nie poradzę sobie w życiu, ale na razie od tego uciekam. Chciałabym to zmienić. Nawet bardzo. Nigdy nie byłam na żadnych urodzinach poza rodziną, nikt mnie nigdy nie zaprosił na Sylwestra itd.

Najgorsze jest to, że ja wiem, jaka jestem w środku, ale przy innych nie potrafię tego pokazać. Czegoś się boję, ale nie mam pojęcia czego. Zastanawiałam się, czy nie pójść do psychologa, ale nie chcę być postrzegana jak jakaś psychiczna. O ile już teraz tak na mnie nie patrzą...

Karolina

51 % tak
49 % nie

Polecane wideo

Komentarze (8)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 02.03.2016 14:05
Nie ma co zwlekać z pójściem do psychologa, bo im dłużej pielęgnuje się takie nawyki - tym trudniej się od nich uwolnić... Mam prawie 24 lata i paraliżującą mnie codziennie fobię społeczną. Wyjście na zakupy jest problemem, a co dopiero pogadanie z kimś na imprezie (zresztą, zacznijmy od tego, że ja w ogóle na imprezy nie chodzę). Mam faceta od sześciu lat i gdyby nie on, to rozmawiałabym tylko z rodzicami. Czasem jest mi z tego powodu przykro, bo mam się za osobę inteligentną/mającą swoje zdanie, ale później dociera do mnie, że to świat jest po**erdolony, a nie ja. Tematy, które poruszają moi rówieśnicy na uczelni (zwłaszcza "koleżanki", przykład: "hihihihi... hiehiehie... na*ebałam się na imprezie wczoraj i X zrobił mi minetkę w kiblu w akademiku... hihihihi", to nie są moje klimaty).
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 02.03.2016 13:06
Uwierz, mam podobnie. Z tym, że kiedyś starałam się być mila i pomocna dla ludzi, a wszyscy to wykorzystywali. Jak mi coś było trzeba to nie doczekałam się pomocy od nikogo. Dlatego czasem jest lepiej nie mieć znajomych niż mieć takich, co się oddzywają tylko wtedy, gdy czegoś chcą.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 02.03.2016 13:00
miałam trochę lżejszy problem w twoim wieku a potem sie pogłebiło. dorobiłam sie fobii spolecznej ;p
zobacz odpowiedzi (1)
Anonim (Ocena: 5) 02.03.2016 10:48
też byłam bardzo nieśmiała w szkole, może nie aż tak, że nie miałam znajomych, ale tak czy siak dosyć rzadko gdziekolwiek wychodziłam. na studiach powiedziałam sobie, że to musi się zmienić. przełam się, bo to, że teraz tak się dzieje u Ciebie w życiu, to tylko i wyłącznie Twoja wina. to TY musisz wprowadzić zmiany w SWOJEJ głowie. widząc na ulicy koleżankę, zamiast odwracać głowę, powiedz HEJ CO TAM, MOŻE WYSKOCZYMY NA JAKĄŚ KAWĘ JUTRO? korona Ci z głowy nie spadnie. otwieranie się na ludzi, to dłuuugi proces, ale można to zrobić, jeśli bardzo się chce
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 02.03.2016 08:46
Skoro sama nie potrafisz się przełamać to psycholog by pewnie dużo pomógł. Nie martw się, jest sporo takich osób. Jak widzę że ktoś się tak zachowuje to zwykle staram się zagadywać, dwie długoletnie przyjaźnie w taki sposób zyskałam ;) Ale nie ma co czekać na ratunek, skoro sama wiesz że coś nie tak to nie zwlekaj tylko ratuj się sama póki ci młodość nie ucieknie przed kompem
odpowiedz

Polecane dla Ciebie