Czy dać sobie spokój ze studiami w mieście i zostać z chłopakiem w małej miejscowości? Kasia, 19 l.

Czy dać sobie spokój ze studiami w mieście i zostać z chłopakiem w małej miejscowości? Kasia, 19 l.
26.01.2016

Mam wielki dylemat, który męczy mnie już od jakiegoś czasu. Mam 19 lat, jestem w klasie maturalnej, jak wiadomo jest to czas w którym trzeba wybrać studia i w pewnym sensie to co chcę się robić w przyszłości. Mieszkam w małej mieścinie, z której każdy ucieka po szkole średniej, na uczelnie oddalone o jakieś 60-100 km.

Brak perspektyw w tym mieście spowodował, że od rozpoczęcia nauki w liceum marzę o tym, żeby w końcu uciec z tej dziury. Niestety, dopiero w tym roku dotarło do mnie, że muszę podjąć bardzo ważną decyzję w życiu i chyba najważniejszą jak na razie. Mianowicie, chodzi o to, że nie mogę po prostu sobie uciec do innego miasta na studia, tak jak znajomi. Jest jedna rzecz, a raczej osoba, która mnie tu trzyma

Chodzi o mojego chłopaka. Jesteśmy ze sobą od 3 lat, oboje mamy w tym roku maturę. Może 3 lata w związku to nie jest dużo, ale nasze rodziny bardzo dobrze ze sobą żyją, mamy poważne plany co do naszego związku.

Mama mojego chłopaka ma największą firmę w mieście, która bardzo dobrze prosperuje i w której on pomaga i pracuje od małego. Poszedł do szkoły, w której wszystko zdaje bez problemu, maturę pisze na samej podstawie, a to dlatego, że ma załatwioną pracę i nie musi się martwić o to, czy będzie miał za co żyć. 

No i niestety w tym jest cały problem, ja chcąc dobrze zarabiać, rozwijać się, spełniać swoje marzenia, muszę wyjechać. A chcąc ułożyć sobie życie z facetem, którego bardzo kocham i wyjątkowo poważnie o nim myślę, muszę jednak tu zostać. Wiadomo, zostają w tym przypadku studia zaoczne, jednak to nie jest to o czym marzę... Bardzo cierpię słuchając i widząc jak moi znajomi żyją w innych miastach, mając i robiąc to czego ja zawsze chciałam.

Muszę podjąć w końcu tę decyzję, wybrać miłość lub karierę. Wiem, że mogę po studiach wrócić, ale boję się, że przez te parę lat może się sporo pozmieniać i go stracę. Nie wiedziałam, że będzie to aż tak ciężka decyzja i chciałabym poznać zdanie innych na ten temat.

Kasia

89 % tak
11 % nie

Komentarze (32)

Ocena: 4.81 / 5
Jj (Ocena: 5) 24.02.2016 00:05
Pochodzę z takiej "pipidówy" i wyjechałam na studia do wielkiego miasta. Wtedy wydawało mi się że mam niesamowite szczęście ponieważ większości moich znajomych nie było na to stać. Obecnie jestem po studiach i 3 lata temu wróciłam do rodzinnej miejscowości. Z perspektywy czasu żałuję, że nie poszłam na studia zaoczne i nie zostałam w domu. Mój mąż miał tak samo - studiował w jeszcze większym mieście niż ja :) Ale my to my, wybór należy do Ciebie.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 26.01.2016 21:15
Przecież możesz wracac na weekend do domu. co za problem godzina-dwie jazdy i już jesteś. Nie musisz wybierać to da się pogodzić. Po za tym jest skype, telefony. Mieszkam 60 km od Lublina i z okolicy 90% studentów wraca na weekend do domów. Zresztą inne słoiki również
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 26.01.2016 19:56
Plany planami.. a studia zawsze Ci się przydadza. Co do wyjazdu to nie musisz wyjezdzać sama, jeśli się kochacie to porozmawiajcie ze sobą poważnie i razem możecie się wyrwać z tej wiochy zabitej dechami. Jeżeli on nie planuje studiować, to zawsze będzie miał prościej ze znalezieniem pracy w większym mieście, ty w tym czasie zajemiesz się sobą i swoim wykształceniem, możesz zacząć studiować zaocznie i w tygodniu pracować zeby zawsze mieć trochę grosza.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 26.01.2016 19:08
wyjeżdżaj z tej pipidówy jak najszybciej! to juz nie tylko chodzi o studia (przyszlosc) ale tez o to, ze w miescie sa wieksze mozliwości. No chyba, że wolisz zyc na czyims garnuszku na jakiejś wsi i guzik w zyciu zobaczyc.
zobacz odpowiedzi (3)
iw (Ocena: 5) 26.01.2016 19:06
ja zostałam. Studiowałam bliżej, codziennie dojeżdżałam. W mojej miejscowości przez 2 lata szukałam pracy i nie mogłam znaleźć. Studiowałam tak blisko ze względu na ówczesnego faceta. I co? po kilku latach nie wytrzymałam i wyjechałam do Warszawy. Dusiłam się w moim małym mieście, gdzie nie miałam żadnych perspektyw. Czułam, że życie przecieka mi przez palce. Zostawiłam go i wyjechałam. W końcu zaczęłam żyć. Mam dobrą pracę, czeka na mnie awans dosłownie na dniach, robię podyplomówkę. W końcu jestem szczęśliwa. Nigdy, ale to nigdy nie rezygnuj ze swoich marzeń dla kogoś. Wiem, że on mnie kochał (choć nie szanował) ale samorealizacja była dla mnie ważniejsza. Idź za marzeniami. Nie patrz na nikogo, to Twoje życie i to Ty decydujesz jak je przeżyjesz.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo