Czy wrócić z emigracji do zaściankowej Polski? Mój chłopak nalega, a ja nie tęsknię za ojczyzną... Joanna, 27 l.

Czy wrócić z emigracji do zaściankowej Polski? Mój chłopak nalega, a ja nie tęsknię za ojczyzną... Joanna, 27 l.
19.08.2015

Od prawie 2 lat mieszkam sobie w Londynie. Niektórzy mówią, że uciekłam do UK. Zawsze protestuję, bo przed niczym nie musiałam uciekać, ale jak się tak zastanawiam... W Polsce nie miałam pracy, żadnych perspektyw, nie spotkałam miłości swojego życia i nic mnie tam nie trzymało. Poza rodziną, ale czasami taka rozłąka dobrze robi. Przynajmniej możemy siebie docenić, a jeśli bylibyśmy ze sobą 24 godziny na dobę, to pewnie inaczej byśmy na siebie patrzyli. Bałam się, ale poleciałam na zaproszenie koleżanki i zostałam.

Nie miałam żadnych wyobrażeń na temat tego miejsca. Kojarzyłam Big Bena i królową Elżbietę. Język mniej więcej znałam, ale obyczajów i stylu życia musiałam się uczyć od samego początku. Kiedyś wydawało mi się, że mogę żyć tylko w Polsce, bo to moja ojczyzna, ale teraz nie mam ochoty tam wracać. Dopiero z tej odległości widać, jaki to jest kiepski kraj. Przykro mi to mówić, ale taka jest prawda. Polacy robią wiele, by żyć uczciwie i jakoś sobie radzić, kochają ojczyznę, a ona nie daje nic w zamian.

Sama żyłam w tym zaścianku, więc wiem, jaka to różnica. Rodzice harowali całymi dniami, żeby starczyło na jedzenie i niewiele więcej. Siostra studiowała i pracowała równocześnie, a i tak skończyła na kasie w sklepie. Wszyscy wyglądali tak samo, nikt nie mógł się wyróżniać. A tutaj? Jeśli uczciwie pracujesz, to możesz spokojnie żyć i spełniać swoje marzenia. Możesz mówić co chcesz, ubierać się w to, na co masz ochotę. Możesz mieć turban na głowie, być homo, skośnookim, kimkolwiek. W Polsce jest tylko bieda i absolutny brak luzu.

To tutaj poznałam mojego faceta. Nie wiem, czy moglibyśmy się poznać w Polsce. Chyba nie... On młodszy o 2 lata, więc patrzyliby na mnie, jak na dziwaka. W UK to żaden problem. Kocham go bardzo i chcę z nim być na zawsze, ale on ma dziwny plan na przyszłość. Tutaj wynajmujemy ładne mieszkanie, spokojnie pracujemy, stać nas na prawie wszystko, a ukochany twierdzi, że tęskni za ojczyzną. Chce wrócić pod koniec roku, tam wziąć ze mną ślub, założyć rodzinę i próbować szczęścia w tym niewdzięcznym kraju...

Jestem przerażona tą myślą. Pochodzimy z miejscowości oddalonych od siebie o ponad 100 kilometrów, bezrobocie jest tam chyba najwyższe w kraju, nie mamy wielkich oszczędności. Gdzie mamy zamieszkać, jak mamy myśleć o przyszłości? A nawet jeśli się uda, to wiem co nas czeka. Życie na granicy nędzy wśród narzekających i wrogo nastawionych do siebie rodaków. W miejscu, gdzie nie akceptuje się nikogo, kto choć trochę się wyróżnia. Tutaj mam znajomych ciemnoskórych, gejów, muzułmanów i czuję, że to jest prawdziwy, normalny świat.

W Polsce skazujemy się na nienormalność. Własną, swojską, ale strasznie przygnębiającą. Może jakimś cudem uda się utrzymać, ale co to za życie... On twierdzi, że zrobi wszystko, by wrócić. Mimo, że go kocham i ufam, nie jestem pewna, czy nie postawi mnie przed faktem dokonanym... I co ja mam biedna zrobić?

Joanna

82 % tak
18 % nie

Komentarze (13)

Ocena: 5 / 5
noo (Ocena: 5) 24.08.2015 19:24
Joanno!!! Z twojej historii przebija straszny bagaż kompleksów. Bez urazy ale Polska jaką opisujesz to chyba jakaś straszna prowincja bo większość kraju tak nie wygląda. Z drugiej strony jeśli masz tak traumatyczne doświadczenia z ojczyzny to nie dziwię ci się, że nie chcesz wracać. Wielu emigrantów tak ma. Porównują małą wioskę czy miasteczko w Polsce z którego pochodzą do np. Londynu. Trochę bardziej rzeczowo i trzeźwo patrzą na to Polacy którzy pojechali na zachód z dużych miast. Inaczej wypada porównanie Amsterdamu z Pcimiem a inaczej Oslo z Warszawą.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 21.08.2015 16:26
masz rację dziewczyno, w polsce związek 27-latki z typem o dwa lata młodszym jest zupełnie niewyobrażalny!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.08.2015 23:40
Dziwczyno! wyrwałaś się z tej kupy gówna to do niej nie wracaj!
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.08.2015 18:37
Nie potrzebujemy w kraju niewdzięcznych osób dla których 100 km to wielki problem
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.08.2015 11:56
dziwne to jest, że oczekujesz od czytelniczek, żeby podjęły za Ciebie decyzje. Nie znam dokładnie Twojej sytuacji, więc nie wiem, co Ci powiedzieć. Ja bym pewnie nie wróciła i tyle. Mam sąsiada, który mieszkał w Berlinie przez parę dobrych lat z żoną i dziećmi. Gdzieś po 15 latach (dorobili się niezłej kasy) zdecydowali, że chcą wrócić do Polski. On bardzo chciał, marzyło mu się założenie firmy budowlanej (w Niemczech pracował w budownictwie na wysokim stanowisku, w dobrze prosperującej firmie i zachciało mu się swojej). Wybudowali sobie w Polsce piękny dom, dzieci posłali do dobrych szkół (stać ich było), gość założył firmę,a teraz jest bez grosza. Firma coś nie wypaliła, inna kultura pracy, ktoś tam go okradł (i tutaj nie chodzi mi o to, że Polacy to złodzieje, po prostu taki pech). Dzieci wróciły do Niemiec, a Ci tu siedzą, żona na kasie w sklepie pracuje, a mąż to nawet nie wiem. Ostatnio koleżanka powiedziała mi (mieszka w Irlandii): "chcesz zaznać przyjemności życia? Wyjedź z kraju" Nie chcę mówić, że w Polsce jest tak koszmarnie, oczywiście, że nie. Mieszkam tutaj, ale porównując polską klasę średnią a brytyjską czy niemiecką? Sorry, nie ma nawet porównania. Tutaj nie chodzi o to, że kraj jest zły, bo tak nie jest. Mamy długą, piękną historię, obyczaje, umiemy się zorganizować (np. na imprezy sportowe), ale w większości przypadków mamy za małe dochody, w porównaniu do obowiązków nam powierzonych czy za wysokie ceny w sklepach.
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo