Czy zacząć pić, żeby znajomi mnie zaakceptowali? Weronika, 16 l.

Czy zacząć pić, żeby znajomi mnie zaakceptowali? Weronika, 16 l.
18.04.2015

Dziewczyny, proszę Was o radę, bo od tego wszystkiego głupieję. Zawsze myślałam, że szanujące się dziewczyny są lepiej postrzegane. Nie chodzi tylko o seks z byle kim, bo to w moim przypadku w ogóle odpada. Raczej o bardziej przyziemne sprawy. Nie świecę tyłkiem na lewo i prawo, nie wystawiam piersi na widok wszystkich, nie przeklinam, nie piję alkoholu... I właśnie z tym ostatnim się do Was zwracam. Czy to naprawdę takie dziwne?

Często jestem zapraszana na imprezy i bardzo lubię na nie chodzić. Posłucham muzyki, potańczę, czasami podadzą coś dobrego do jedzenia. Wiadomo, że są też gorsze strony, bo większość pije strasznie dużo alkoholu i kończy się na wymiotowaniu pod siebie i spaniu na podłodze. Wtedy wychodzę, a i tak mam dobre wspomnienia. Najgorsze jest to, że jestem wytykana, bo nie chcę tknąć wódki!

Podobno jestem nienormalna, bo wokół sami młodzi ludzie, brak dorosłych, wybór alkoholi, a ja boję się napić. Słyszę, że zachowuję się jak zakonnica. Naprawdę potrafię bawić się bez tego i w żaden sposób mnie nie ciągnie, żeby się nawalić. Wolę mieć nad wszystkim kontrolę. Zdaję sobie sprawę, że wystarczą dwa piwa, albo kilka kieliszków, żebym straciła przytomność. Nie dyskutuję z nimi i mówię, że nie mam ochoty.

Za chwilę w ogóle przestaną mnie gdziekolwiek zapraszać, bo jestem podobno za grzeczna. Jakoś nie widzą, że potrafię zaszaleć na parkiecie, ciągle się śmieję i da się ze mną pogadać. Najwyraźniej szukają kolejnej zamroczonej laski, która w razie potrzeby rozłoży nogi w brudnym kiblu. Nie wiem do czego byłabym zdolna po kilku głębszych, więc nawet nie próbuję. Ale zaczyna mnie korcić. Dalej nie lubię pić, ale może spojrzeliby na mnie łaskawszym okiem, gdybym była taka, jak oni?

Czasami dla rozluźnienia wypiję lampkę wina, ale dla nich to żaden alkohol. Znowu wychodzę na jakąś dziwaczkę, którą nie chcę być. Może powinnam się zmusić i zaczęliby na mnie patrzeć bardziej łaskawie? Wtedy byłabym taka jak ona, a chyba o to im chodzi. Skoro mnie nie rozumieją, a ja nie przekonam ich do swoich racji, to chociaż nie stracę znajomych. Wiem, że to się może źle skończyć, ale zaczyna mnie ta sytuacja męczyć.

W weekend pewnie znowu się gdzieś wybiorę i mam nadzieję, że po wszystkim nie obudzę się gdzieś w krzakach bez majtek. Nigdy nie mogę być pewna reakcji mojego organizmu i innych uczestników imprezy. A coraz bardziej chcę się do nich dostosować.

Weronika

79 % tak
21 % nie

Komentarze (17)

Ocena: 4.82 / 5
Anonim (Ocena: 5) 21.04.2015 12:41
NIGDY nie rob czegos zeby sie dostosowac do ludzi czy sytuacji. Badz soba! Ja bylam w takieh samej sytuacji. Nie pilam bo nie chcialam, nie cpalam, bo nie chcialam i tez bylam z tego powodu "wysmiana". Teraz 10 lat pozniej ja sie z nich smieje.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 20.04.2015 22:50
Zmień "przyjaciół"...
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 20.04.2015 06:31
Masz patologicznych znajomych. Zamiast się dla nich zmieniać, znajdź sobie lepszych. W każdym razie, nie pij na pokaz.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.04.2015 12:24
jestes za młoda, nie warto dla paru znajomych zaczynac pic , zwlaszcza ze nie sa tego warci, nie sznują twojej dezycji. ja zaczełam po 18stce i wcale nie nie ciągneło, wiadomo ze wtedy było duzo imprez bo kazdy znajomy tez konczyl 18, ale to był rok takich szalonych imprez w domowym zaciszu. masz poukładane w głowie, nie psuj tego ;)
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.04.2015 11:38
nie musisz pić, wez sie na sposob. przelej sobie do pustej juz puszki po piwie np. podpiwek - fajny napoj baaardzo podobny do piwa, ale bezalkoholowy. Nikt nawet nie poczuje roznicy, a ty bedziesz miec swiety spokoj ;) Kupisz w biedronie
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo