Czy pójść na staż z urzędu pracy? Nie chcę być popychadłem! Natasza, 20 l.

Czy pójść na staż z urzędu pracy? Nie chcę być popychadłem! Natasza, 20 l.
19.12.2013

Chciałabym prosić o radę wszystkich, którzy byli kiedyś na stażu z urzędu pracy. Jestem teraz na zaocznych studiach i mam czas w tygodniu, więc chciałam coś porobić. Normalnej pracy nie mogę znaleźć, więc może spróbować czegoś takiego? Zawsze to kilka miesięcy doświadczenia, bo na razie moje CV jest zupełnie puste... Ciekawe, czy pracodawcy w ogóle później zwracają na to uwagę. No, ale chyba lepsze coś, niż nic.

Byłam nawet w tej sprawie w urzędzie, ale powiedzieli, że na ten rok nie ma już pieniędzy. Jak chcę, to mam przyjść w styczniu i na pewno mi coś wybiorą. Studiuję administrację, więc pewnie jakiś inny urząd. Mogę siedzieć w papierach cały dzień, w końcu po to się uczę, ale trochę się boję stażu. Niektórzy mówią, że to stracony czas, a na dodatek zwykły wyzysk. Nie znam osobiście nikogo po takim stażu, więc nie wiem, jak to wygląda.

 

Trochę się boję harowania na cały etat za takie śmieszne pieniądze... Nie wiem, jak to zniosę. Codziennie wstawać, siedzieć tam 8 godzin, płacić za bilety i potem dostać kilkaset złotych. Kiepski interes, ale może kiedyś się zwróci? Już nawet nie chodzi o kasę, bo na niektórych praktykach w ogóle nie płacą. Bardziej interesuje mnie, jak się traktuje stażystów. Nie mam doświadczenia i mogą to przecież wykorzystać.

Nie chciałabym spędzić tego czasu na parzeniu kawy jakimś dyrektorom albo noszeniu poczty po pokojach. Wiadomo, że nie dadzą mi spraw do prowadzenia, ale mam w ogóle szansę się czegoś dowiedzieć? Urzędowa nuda to też jakieś doświadczenie, ale bez przesady. Nie chciałabym skończyć tego stażu i nie dowiedzieć się zupełnie niczego nowego.

Czy możecie mi powiedzieć, jak to naprawdę wygląda? Moglibyście też pomóc mi w wyborze - do których instytucji najlepiej pójść? Albo w ogóle nigdzie nie iść... Jeśli to wygląda tak źle, jak kiedyś słyszałam, to nie wiem, czy nie lepiej iść na bezpłatny staż do konkretnej firmy i przynajmniej zdobyć jakieś umiejętności.

Bardzo proszę o radę. Nie chciałabym zmarnować mnóstwa czasu i tylko się denerwować, że inni mną pomiatają. Nie oczekuję nie wiadomo czego, ale po prostu nie chcę być popychadłem...

Natasza

56 % tak
44 % nie

Komentarze (20)

Ocena: 5 / 5
Anonim (Ocena: 5) 26.12.2013 10:38
Byłam w UP na praktyce w tym roku i widziałam 2 dziewczyny odbywające staż. Obie wykonywały tę samą pracę jak pracownicy, przyjmowały klientów, wypełniały wnioski. Mogły się w każdej chwili o cokolwiek zapytać pracowników. Ich też było dwóch- kobieta i mężczyzna. Facet miał różne humory. Dziewczyny pytały go o wiele rzeczy, bo miały wątpliwości, a on się do nic rzucał. Rzucał, a nie odpowiadał. Podczas mojej praktyki zlecał mi różne rzeczy. Nie chcę się tu rozwodzić nad tym, że traktował mnie, jak idiotkę. To co zrobiłabym w pół godziny, robiłam w 2, żeby nie wymyslał mi kolejnychch głupot. Niczego się nie nauczyłam, bolał mnie brzuch z nerwów. Atmosfera w pokoju przez tego pana była delikatnie mówiąc napięta. Jedna dziewczyna (stażystka) ewidentnie się denerwowała i myliła. Druga miała dużą wiedzę, chciała się wykazać, panu się to trochę nie podobało. To jest moje zdanie. Nie poszłabym na staż do UP. Wszędzie bym poszła tylko nie tam.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 20.12.2013 12:22
ja byłam na stażu z UP i powiem Ci, że dzięki niemu dostałam pracę w zawodzie. Nauczyłam się wszystkiego związanego z prowadzeniem rachunkowości (staż w biurze rachunkowym). Do dzisiaj jestem wdzięczna, że odbyłam takie praktyki. Pieniądze marne, wtedy to było chyba 700 zł, ale doświadczenie ogromne. Radziłabym Ci sama sobie znaleźć staż w prywatnej firmie, ale żeby UP Ci płacił i nadzorował to. Wtedy w razie jakichś kłopotów urząd może interweniować (większe bezpieczeństwo, bo czasem słyszy się, że wykorzystują stażystów do czegoś innego niż mają to w umowie). Idź i się nie zastanawiaj.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 20.12.2013 00:39
Zalezy wszystko gdzie pojdziesz. Ja nie czulam sie popychadlem. Pierwszy miesiac tylko sie uczylam itd a pozniej to juz te same zasady co reszta pracownikow. I te same pieniadze. A samo stazowe 950zl. I potem przeszlam na umowe o prace.
zobacz odpowiedzi (1)
Roksana (Ocena: 5) 19.12.2013 22:00
"Jestem teraz na zaocznych studiach i mam czas w tygodniu, więc chciałam coś porobić. Normalnej pracy nie mogę znaleźć, więc może spróbować czegoś takiego? Zawsze to kilka miesięcy doświadczenia, bo na razie moje CV jest zupełnie puste..." - coś porobić czy pracować? Swoją drogą fajnie masz, zero kasy, ale na studia zaoczne to się ma. "No, ale chyba lepsze coś, niż nic." - chyba? W Polsce to Ty szukasz pracy, a nie pracodawca Ciebie. "Trochę się boję harowania na cały etat za takie śmieszne pieniądze..." - harować to Ty zaczniesz dopiero w prawdziwej pracy, nikt na praktykach ani stażu nie obciąży Cię nie wiadomo jak ważnymi zadaniami. To chcesz pracować czy leżeć i pachnieć? "Nie wiem, jak to zniosę. Codziennie wstawać, siedzieć tam 8 godzin, płacić za bilety i potem dostać kilkaset złotych." - normalnie, z Twoim brakiem doświadczenia z jakiejkolwiek dziedziny chowa się dumę w kieszeń, ludzie zapieprzają w mcdonaldach, kfc, z ulotkami czy z "Metrem" o 6 rano i jakoś ŻYJĄ. Chyba jednak nie spieszy Ci się do tego pracowania... "Nie oczekuję nie wiadomo czego" - nie? Bo mi się wydaje, że chciałabyś tam wpaść raz w tygodniu na 4 godzinki, najlepiej od 10 żeby się wyspać, a przy okazji dostać 3 tysiące do ręki i kierować połową pracowników... Serio? Nie wiem jak Wy, ale to co ta dziewczyna napisała kompletnie mi się kupy nie trzyma i tego za cholerę nie rozumiem. Jak chcesz coś porobić to nie wiem, ugotuj coś, posprzątaj, książkę poczytaj albo pójdź pobiegać. Jak chcesz pracy, masz możliwość gdzie masz zero doświadczenia co jest słabe przy obecnych realiach to się ciesz, że masz możliwość popracować w urzędzie (co zgadza się z Twoim kierunkiem) a nie marudzisz, że mało kasy, że popychadło będziesz, że musisz dojeżdżać. Ja codziennie tracę 2h na dojazdy i żyję. I praktyki darmowe(!) też odbywałam, nikt ze mnie popychadła nie robił, ale też nie głaskał po głowie i dawał super ważnych zadań. Jedna rada: zastanów się nad sobą, naprawdę. Trąci rozpuszczoną dziewczynką. Mimo, że starasz się zachować pozory, swoją drogą słabo.
odpowiedz
Anonim (Ocena: 5) 19.12.2013 20:30
Ja jestem zarejestrowana w PUPie i właśnie czekam na staż. Myślę, że to najlepsza dla mnie opcja, bo zdobędę jakieś doświadczenie w zawodzie. Obawiam się, że trafię do jakiegoś okropnego miejsca z głupimi babami :/
odpowiedz

Polecane dla Ciebie

Polecane wideo