Czy wstydzisz się kupować kondomy? Aśka

Mam głupi i dziecinny problem, ale jakoś nie mogę się przełamać. Jestem zdania, że to chłopak powinien dbać o zabezpieczenie siebie. Skoro ja łykam pigułki, to on ma sobie kupić gumki. Tylko, że już kilka razy doszło do sytuacji, kiedy poprosił mnie o to. Bo nie zdąży, bo zapomniał, bo coś tam. Za każdym razem się od tego migam. Nie umiem tak po prostu podejść do kasy na stacji benzynowej albo w aptece i powiedzieć „poproszę prezerwatywy”. Jestem już dawno pełnoletnia, ale wyglądam jak dziecko. Poza tym, bez względu na wygląd byłoby mi wstyd. Potem trzeba wybierać, jaka marka, nie daj Boże jaki rozmiar. Dla mnie to jest uwłaczające i po prostu sobie tego nie wyobrażam. Czuję się jak idiotka, ale tak jest.

Zagłosuj

Czy zdecydowałabyś się na związek z dzieciatym facetem? Justyna

Jestem w związku ze wspaniałym facetem, kocham go, ale... nie jestem z nim szczęśliwa. Wszystko przez to, że ma dwójkę dzieci z poprzedniego związku, a ja nie potrafię sobie z tym poradzić. Wiedziałam o tym od samego początku i myślałam, że zaakceptuję to, ale jednak nie.  Boli mnie to, że nie jestem na pierwszym miejscu, że to nie ja jestem najważniejsza. Wiem, że jestem egoistką, że to są jego dzieci, że to normalne, że kocha je nad życie, ale mimo wszystko to ja chciałabym być tą o której mówi „najważniejsza”. Zdaję sobie sprawę z tego, że tak nigdy nie będzie i chyba nie przyzwyczaję się do tej myśli.

Zagłosuj

Czy moja córeczka jest otyła? Ma 3 lata i waży... B., 31 l.

Jestem mamą 3-letniej córeczki. W mojej rodzinie nigdy nie było problemu otyłości, chociaż mała urodziła się dość duża. Prawie 4 kilogramy. I tak dostała 10/10 punktów, więc lekarze nie widzieli niczego groźnego. Od początku ma apetyt, najpierw pierś, potem butelki, słoiczki, powoli wchodziły kolejne dania. Trudno nazwać ją niejadkiem, bo aż sama się prosi o jedzenie. Widzę, że jest dużą, ale mam wrażenie, że niektórzy przesadzają. Brat mi powiedział ostatnio prosto w twarz, że moje dziecko jest otyłe i to ja jestem tego winna. Podobno robię z niej kalekę. Ale różnica jest taka, że jego dzieci jedzą różne tłuste śmieci i nie tyją, a moja córka odżywia się całkiem zdrowo i rośnie... Nie wiem, w czasie wizyt u lekarza nikt mi nigdy na to uwagi nie zwrócił. Mówiło się, że to dorodny dzieciak i trzeba ją obserwować, ale bez przesady. Waży więcej, niż rówieśnicy, ale czy to źle?

Zagłosuj

Czy wyjdę na konfidentkę, jeśli doniosę na koleżankę z pracy? Alicja

Nie jestem donosicielką, ale to mi się już nie mieści w głowie. Nie po to haruję całymi dniami w pracy, żeby ktoś obok siedział, nic nie robił i zarabiał tyle samo, co ja. Szef popełnia błąd, że nas nie kontroluje, ale to jego pieniądze. Wydaje mi się, że powinnam mu powiedzieć, co wyrabia jedna dziewczyna z naszego biura. Kiedy szef pojawia się w pokoju, świetnie udaje zapracowaną, ale tak naprawdę godzinami bawi się przy komputerze! Za każdym razem, kiedy obok niej przechodzę, ma otwartego Facebooka. Tłucze się po tej klawiaturze, bo z tyloma znajomymi musi akurat w tym momencie popisać. A jak nie, to jakieś gierki. Albo spadające klocki, które trzeba układać, albo ubieranie wirtualnych księżniczek. To jest żałosne! Nie obchodzi mnie to, że w tym wieku powinno się być trochę dojrzalszym, ale to, że w pracy w ogóle nie zajmuje się pracą!

Zagłosuj

Rodzice każą mi jeść mięso. Czy mają prawo mnie do tego zmuszać? Ola, 17 l.

Mam 17 lat, jestem prawie dorosła, a rodzice traktują mnie jak małe dziecko. Przez całe życie decydowali o wszystkim, a kiedy chcę coś teraz zmienić, to mi na to nie pozwalają. Prawda jest taka, że przejrzałam na oczy. Obejrzałam film o tym, jak traktuje się zwierzęta w hodowlach i przeżyłam wstrząs. Kiedy widzę w lodówce jakieś mięso, to od razu sobie przypominam. Ale jeść muszę, bo jak mama zrobi kotleta, albo kanapki z szynką, to nie mam przecież wyjścia. Od tego mam odruchy wymiotne! Dużo czytałam na ten temat i wiem, że mięso nie jest człowiekowi potrzebne. Wszystkie składniki można uzyskać z roślin. Naprawdę chciałabym przestać jeść te świństwa, ale oni mi na to nie pozwalają. Powiedzieli, że będę mogła o sobie decydować, jak zacznę się utrzymywać. Do tego czasu to oni ustalają jadłospis. Usłyszałam, że coś mi się poprzestawiało w głowie, bo na samej sałacie nie da się żyć. Nic nie rozumieją.

Zagłosuj

Czy muszę ukrywać swoje krągłe ciało pod obszernymi ubraniami? Aneta, 25 l.

Jestem dużą dziewczynką, a nawet trochę większą. Mam marne 160 cm wzrostu i ważę prawie 80 kilogramów. Próbowałam coś z tym zrobić, ale niewiele zdziałałam. Jak stracę 5 kg, to zaraz wraca przynajmniej tyle samo. Nie jest tak, że tyję, bo taka waga utrzymuje się od dłuższego czasu. Zmiany hormonalne raczej nie wchodzą w grę, bo już dojrzałam, a na przekwitanie za wcześnie. Taka będę i tyle. Nawet strasznie z tego powodu nie rozpaczam, bo wiem, że faceci tak naprawdę wolą kształtne kobiety. Problemem nie jest więc moja sylwetka, ale to, co powinnam na siebie zakładać. Dużo eksperymentowałam z modą. Pionowe paski, luźne topy, ciemne spodnie – różnie to wychodzi. Ale zazwyczaj słyszę, że powinnam zakładać wszystko, co oversize`owe. W moim przypadku to trudne, bo i tak kupuję największe rozmiary. A na dodatek to wygląda po prostu źle. Jestem duża, zakładam na siebie coś jeszcze większego i wreszcie przypominam ogromną kulę bez żadnych kształtów. Czy tak powinno być?

Zagłosuj

Ojciec mojego dziecka nie wie o jego istnieniu. Powiedzieć mu wreszcie? Aneta, 28 l.

Nie chcę żeby ktoś mnie oceniał. Na pewno nie zasługuję na żadne dobre słowo, ale stało się. Życie nie jest czarno-białe i czasami trzeba wybierać. Ja zdecydowałam, że urodzę dziecko i nie poinformuję o tym tatusia. Znajomość z nim była błędem, bo to koszmarny typ. Nie chciałam mieć z nim nic wspólnego. Do tej pory jakoś dawałam sobie radę, ale jest coraz ciężej. Nie chodzi o wyrzuty sumienia, bo syn nie potrzebuje takiego ojca. To ja go chyba potrzebuję, bo finansowo jest coraz gorzej. Przyda się każdy grosz. Od naszego burzliwego rozstania minęły prawie 4 lata. Chwilę później zorientowałam się, że jestem w ciąży. Dzisiaj synek ma 3 lata. Dużo rozumie, ale o tatę na szczęście nie pyta. Ma szczęśliwe życie, bo bardzo o niego dbam. Moi rodzice też nam pomagają. Teraz dochodzę do wniosku, że to trochę nie fair. Oboje powinniśmy za niego odpowiadać. Dlaczego wszystko ma być na mojej głowie? Zastanawiam się nad ustaleniem ojcostwa.  

Zagłosuj

Czy ukrywać pryszcze pod makijażem, chociaż make-up bardzo mi szkodzi? Dominika

Mam dopiero 16 lat, ale już siebie nie lubię. Wiem, że pryszcze to normalna sprawa i każdy przez to przechodzi, ale mnie to dobija. Od jakichś 3 lat nie było takiego dnia, żebym miała gładką twarz. Ciągle coś wyskakuje. Najwięcej na czole i koło nosa. To są takie wielkie bruzdy. Czerwone i bolące przy dotyku. Żadna dziewczyna w klasie nie wygląda tak źle, jak ja. Muszę coś z tym zrobić. Zaczęłam się malować, chociaż tego nie lubię. Nie chciałabym sobie niszczyć skóry w takim wieku. Tylko jak inaczej? Gdybym nic nie zrobiła, to chodziłabym z czerwonym nosem i całym tym syfem. To i tak mało mi pomaga, bo i tak wszystko widać. Sama się oszukuję, bo każdy i tak wie, co jest pod spodem. Nie da się tak pomalować, żeby pryszcze zniknęły. To w ogóle jest sens?

Zagłosuj

Czy koleżanka coś przede mną ukrywa? Nigdy nie byłam u niej w domu... Ola

Mam taką sprawę, która mi nie daje spać. Zaprzyjaźniłam się z pewną dziewczyną, która niedawno przyszła do naszej szkoły. Dopiero się poznajemy i chociaż dobrze się dogadujemy, to ona coś chyba ukrywa. Mam wrażenie, że ma jakiś straszny problem, ale wstydzi się o nim powiedzieć. Spotykamy się tylko w szkole, na podwórku, albo u mnie w domu. Nigdy u niej. Może tam się coś złego dzieje? W głowie mam gonitwę myśli... Co to może być, skoro ona tak broni swoje mieszkanie przede mną? Mam tak dziwne pomysły, że chciałabym to wreszcie sprawdzić. Może ktoś z jej rodziny jest ciężko chory i nie można mu przeszkadzać? Albo ma upośledzone rodzeństwo? Bieda w domu? Ojciec alkoholik? Jeśli tak, to tym bardziej powinnam o tym wiedzieć. Jak się mamy przyjaźnić, to nie powinna bać mi się powiedzieć.

Zagłosuj

Czy powinnam ukrywać siwe włosy? Nie chcę ich farbować... Kinga, 24 l.

Mam 24 lata i nigdy w życiu nie robiłam nic poważniejszego z włosami. Uważam, że są ładne i wystarczy je po prostu umyć. Nie bawię się w kosmetyki do stylizacji, specjalne suszarki, prostownice. Tym bardziej nie używam farb, rozjaśniaczy, nie robię sztucznych refleksów. Jestem jaka jestem, nie narzekam. Chodzi mi przede wszystkim o oszczędność czasu i pieniędzy, ale też o zdrowie włosów. Im mniej się z nimi robi, tym dłużej będę mogła się nimi cieszyć. Robi mi się słabo, jak widzę, co wyprawiają moje koleżanki. Farbują się co 2 tygodnie, przypalają włosy, żeby je wyprostować. Czasami aż czuć zapach spalenizny. Nakładają wszystkie kosmetyki, jakie wpadną im w ręce. A potem płacz, że na szczotce zostają cała kołtuny. Ja umyję głowę, rozczeszę, same wysychają i ładnie leżą. Zauważyłam, że ostatnio trochę wyblakły, ale to może wina braku słońca? Siwizna też się pojawiła. I podobno MUSZĘ coś z tym zrobić.

Zagłosuj

Czy niewierząca może zostać matką chrzestną? Aga

Znalazłam się w głupiej sytuacji, a raczej dopiero się znajdę. Dowiedziałam się, że kuzyn poprosi mnie o zostanie matką chrzestną jego dziecka. A ja nie za bardzo mam na to ochotę i naprawdę nie wiem, jak się z tego wykręcić, kiedy już przyjdzie w tej sprawie. Nie uważam, żeby to był dobry pomysł i muszę się jakoś wykręcić. Oczywiście nie chodzi o maluszka, ani o jego rodziców, ale o moje czyste sumienie. Oni dobrze wiedzą, że nie chodzę do kościoła i ogólnie jestem nastawiona antyreligijnie. Po co kogoś takiego prosić o taką przysługę? Jeśli się chrzci dziecko, to powinno się wierzyć. A skoro wierzą, to pewnie wiedzą, że chrzest ma sprawić, że dziecko wchodzi do wspólnoty Kościoła. Rodzice oraz chrzestni mają stać na straży tego, by wychowywało się w wierze. Przecież ja nie mam z tym nic wspólnego, więc po co taki cyrk? Nie wyobrażam sobie siebie w takiej roli, ale równocześnie obawiam się ich reakcji. Rzadko kiedy słyszy się „nie” w takich sytuacjach...

Zagłosuj

Czy posłuchać teścia i dać córce imię po jego zmarłej żonie? Weronika, 29 l.

Znalazłam się w niezręcznej sytuacji. Zawsze dogadywałam się z mężem, ale w tej sprawie nie umiem się z nim porozumieć. Spodziewamy się dziecka, do porodu jeszcze ponad miesiąc, ale zaczęło się poszukiwanie imienia. Nikogo o to nie prosiłam, ale wszyscy coś mi proponują. Niektóre brzmią bardzo fajnie i mogłabym się zastanowić. Sama myślałam o czymś może oklepanym, ale współczesnym. Moje typy to Karolina, Maja i Malwina. Nie przejmuję się statystykami, że są to popularne imiona. To przecież będzie moja córeczka, a nie kolejna liczba w rankingu. Mężowi bardzo spodobała się Malwina. Podobno znał kiedyś jakąś i dobrze mu się kojarzy. No i pierwsza litera nawiązuje do imienia jego zmarłej mamy. Dalej się rozglądaliśmy, ale było już prawie postanowione, że urodzi się Malwinka. Nawet się do tego przyzwyczaiłam i zaczęłam tak do niej mówić. Teraz się okazuje, że to nie był dobry wybór, bo teść ma jedyną słuszną propozycję. Nie upiera się, ale stosuje szantaż moralny.

Zagłosuj

Czy męczyć się dalej z mężem, żeby nie zostać młodą rozwódką? Magdalena, 25 l.

Chciałam przestrzec wszystkie dziewczyny przed ciśnieniem na punkcie ślubu. To naprawdę nie jest gwarancja szczęścia. Zawsze wyobrażałam sobie siebie przy ołtarzu, obok ukochany, biała suknia, goście rzucają kwiatami... Fajnie, ale co z tego, skoro tak źle wybrałam? Wydawało mi się, że uda mi się go wychować. Nigdy nie był ideałem, ale chyba go w jakimś stopniu kochałam. Na początku maja wyszłam za niego, wynajęliśmy wspólnie mieszkanie i miało być już z górki. Koleżanki mi zazdrościły, ale gdyby wiedziały, co się dzieje u nas w domu... Ciągłe kłótnie, prawie ze sobą nie sypiamy, wszystko mu nie pasuje, ciągle krytykuje. Nie tak sobie to wyobrażałam. Mieliśmy się dotrzeć. Myślałam, że przynajmniej będzie się starał i mnie szanował. Teraz słyszę tylko krytykę. Przy okazji powtarza, że jednak wzięliśmy ślub, więc jesteśmy na siebie skazani. Przysięgaliśmy przed Bogiem i nic nie da się zrobić. Kiedyś też myślałam, że tak to działa. Gardziłam ludźmi, którzy się rozwodzą. Dzisiaj mam ochotę zrobić to samo. Nie chcę z nim mieszkać, nosić tego samego nazwiska. O dzieciach w ogóle nie ma mowy.  

Zagłosuj

Czy to normalne, że mam dosyć siedzenia na macierzyńskim? Asia, 28 l.

Jestem mamą 6-miesięcznego synka. Jest cudowny, czuję się spełniona, ale równocześnie mam już dosyć siedzenia w domu. Czuję, że życie przecieka mi przez palce. Marnuję cenny czas i nigdy nie uda mi się tego nadrobić. Im dłużej nie pracuję, tym mniejsza szansa na to, że będę mogła wrócić. Potrzymają mnie chwilę i zwolnią, bo jak tak dalej pójdzie, zatrudnią kogoś na moje miejsce. Czy warto się tak poświęcać dla dziecka, które świetnie poradziłoby sobie beze mnie? Mam coraz większe wątpliwości. Nie chodzi oczywiście tylko pracę. Męczy mnie ten cały codzienny rytm. Codziennie to samo. Dziecko chce jeść, spać, trzeba ja przewinąć, pobawić się, mieć go ciągle na oku. Zazdroszczę wszystkim mamom, dla których to spełnienie marzeń, ale ja siebie w tym nie widzę. Przez pół roku wytrwałam i dalej chyba nie dam rady. Chciałabym móc sobie wyjść, spotkać się z kimś, porozmawiać. A na razie pozostaje mi robienie głupich min do malucha, który nic nie rozumie.

Zagłosuj

Czy dać szansę rudemu chłopakowi? Aga, 22 l.

Zakochałam się... Nikogo nie szukałam, ale tak się zawsze dzieje. Ani nie jest to dobry czas na nowy związek, ani chłopak dla mnie. Gdyby ktoś mi kiedyś powiedział, że spodoba mi się taki typ, to naprawdę bym go wyśmiała. Zawsze podobali mi się bruneci, najlepiej z zarostem, krótkimi włosami, a tutaj trafił mi się on... Jest w moim wieku, co jeszcze jakoś przełknę. Wolałabym kilka lat starszego. Wysoki też jest, można powiedzieć, że zgrabny. Ładnie się uśmiecha, ma poczucie humoru, ale na Boga, on jest rudy! Nie mam uprzedzeń, nie o to chodzi. Po prostu rudzi mi się kojarzą tak, a nie inaczej. Nigdy mi się rudzi nie podobali. Chyba też trochę boję się reakcji moich znajomych. Nie ma wśród nich rudych. Kto wie, jak zareagowaliby na mój związek z kimś takim. To nie moja wina, że ten kolor włosów nie wzbudza sympatii ani zaufania.

Zagłosuj

Czy usługiwanie partnerowi to dla kobiety powód do wstydu? Sprzątam, gotuję, czyszczę mu buty... Beata

Cześć, chciałabym podzielić się z Wami moim problemem. Otóż jestem w wieloletnim związku z partnerem, z którym mieszkam. Jesteśmy partnerami, przyjaciółmi i kochankami. Wiem, że zawsze możemy na siebie liczyć i stąd mój list, ponieważ ostatnio zwątpiłam w postrzeganie związków przez ludzi... Obecnie nie pracuję. Pracowałam do czerwca, ale niestety później musiałam odejść. Od tamtej pory niczego nie znalazłam, nie dlatego, że nie mogę, ale po prostu dzięki Pawłowi, mojemu partnerowi, mogę „przebierać” w ofertach. Oboje nie chcemy, żebym pracowała gdzieś na kasie w sklepie za 1000 zł. Pawła stać na to, żeby utrzymać nas oboje. Nie zarabia kokosów, ale starcza nam na wszystko. Ja nie dokładam się do rachunków, a na własne wydatki mam oszczędności z poprzedniej pracy i stypendium ze studiów, które robię zaocznie (taki był plan, ponieważ mimo wszystko chcę pracować).

Zagłosuj

Czy to możliwe, że nie mam przyjaciół z powodu wyglądu? Jestem śliczna... N.

To zabrzmi dziwnie, możecie się pośmiać, ale spróbujcie mnie zrozumieć. Jestem normalną dziewczyną. Najnormalniejszą w świecie. Lubię rozmawiać z ludźmi, poznawać nowe osoby, jestem szczera, potrafię dotrzymywać tajemnic, nie obrażam się z byle powodu. Myślę, że można się ze mną dogadać i fajnie bawić. Coś mi jednak przeszkadza, bo tak naprawdę nie mam ani jednej prawdziwej przyjaciółki. Długo się zastanawiałam, co jest ze mną nie tak. Może jestem na to za głupia? Chyba nie, bo umiem się wypowiedzieć i mam sporo zainteresowań. Odstraszam wyglądem? Też nie za bardzo, bo podobno jestem bardzo ładna. Wręcz śliczna. Pochodzę z patologicznej rodziny? Na pewno nie. Nie szanuję się, zdradziłam kogoś, nie potrafię się zachować? Nie sądzę. Wyszło mi na to, że przeszkodą jest mój wygląd. Prawdopodobnie jestem za ładna i ludzie się mnie boją.

Zagłosuj

Czy Wasi rodzice wiedzą, ile zarabiacie? Paulina, 21 l.

Mam 21 lat i studiuję zaocznie. Nie dostałam się na studia państwowe, więc trzeba było coś robić. Wybrałam sobie uczelnię i kierunek, który mnie interesuje, tyle że muszę za to wszystko płacić. Pierwszy rok był kiepski, bo czułam się jak pasożyt. Nie mogłam znaleźć żadnej stałej pracy i rodzice, nie dość, że mnie utrzymywali, to jeszcze płacili za szkołę. To się na szczęście zmieniło. Dalej z nimi mieszkam i o nic nie muszę się martwić, ale przynajmniej płacę za studia, wieczorne wyjścia, swój telefon i takie tam. Niczego więcej ode mnie nie chcieli, więc się nie narzucam. Staram się coś tam oszczędzić, unikam kupowania głupot, ale wiadomo jak jest... Ostatnio dostałam sporą podwyżkę i zarabiam już naprawdę dobrze. Mama wypytuje, ile zarabiam, ale jakoś nie bardzo chcę jej powiedzieć.

Zagłosuj

Czy chłopak musi wiedzieć z iloma facetami już spałam? Kaja, 23 l.

Słuchajcie, jest taka sprawa, że mam chłopaka i on chyba za dużo chce wiedzieć. Znamy się od kilku miesięcy, a może od 1,5 miesiąca jesteśmy tak naprawdę razem. Poznaliśmy się przypadkiem na festynie, więc nie mamy wspólnych znajomych. On wie tylko to, co mu opowiem. Nie wystarczy? Ja też muszę mu wierzyć na słowo i sama go poznawać. Nikt mi o nim nie opowiadał. Teraz on nagle chce koniecznie wiedzieć, z kim, kiedy i jak długo wcześniej byłam. I z iloma chłopakami spałam. Dlaczego on mnie o to pyta? Ja nigdy nie chciałam wiedzieć, ile on miał dziewczyn. Jak kiedyś sam mi opowie, to dobrze, ale to nie ma dla mnie znaczenia. Ważne, że teraz jest ze mną i chciałabym żeby mnie poważnie traktował. Nie wiem po co mu taka wiedza. Jeszcze się okaże, że mój „wynik” mu się nie spodoba i mnie zostawi. Nie chcę o tym mówić, bo będą z tego same problemy!

Zagłosuj

Czy warto się męczyć i czekać z pierwszym razem do ślubu? Aleksandra

Jestem wierzącą dziewczyną i pewnie już w tym momencie wywołam śmiech u niektórych. To nie jest dzisiaj modne. Ale mało tego – trafiłam na wierzącego chłopaka. Nie jesteśmy katolikami, ale protestantami. Dla nas wiara jest nawet ważniejsza, niż dla większości Polaków. Nie chodzi tylko o modlitwę, ale życie zgodnie z nauczaniem Jezusa. Takie naprawdę, a nie tylko na pokaz. No i już na początku związku uznaliśmy za oczywiste, że z seksem zaczekamy do dnia ślubu, bo tak to powinno wyglądać. Myślałam, że wytrzymamy, ale coś się ze mną dzieje niedobrego... Od jakiegoś czasu non stop myślę tylko o seksie, co mi się nigdy nie zdarzało. Mam 22 lata i wiele razy mogłam zgrzeszyć, ale jakoś mnie nie kusiło. Z chłopakiem jestem od 1,5 roku i też jakoś wytrzymywałam. Wmawiałam sobie, że dla miłości można się poświęcić i na pewno bym żałowała, gdyby coś się wydarzyło. Wiary nie straciłam, a niestety coraz częściej chciałabym złamać to przyrzeczenie. Jest mi z tego powodu trochę wstyd.

Zagłosuj

Czy mam prawo upomnieć mamę, która tuczy swoje dziecko? Ola

Mam delikatną sprawę, bo dotyczy najbliższej rodziny i bardzo krępującej kwestii. Rozmawianie na temat wagi to raczej zawsze zły pomysł, ale ja już nie mogę na to spokojnie patrzeć. Gdyby tu chodziło o dziecko mojej siostry albo koleżanki, to od razu bym się wygadała. Problem jest z córką mojej kuzynki. Ma 4 lata, jestem nawet jej chrzestną. Od kiedy pamiętam, to była pulchna. Dobra, okrągłe dziecko, które ma rok, albo dwa to jeszcze żadna sprawa. Wyciągnie go do góry i zmienią się proporcje. Tylko tutaj jest coraz gorzej. Dziewczynka ma już kilka lat, a nie wiem, czy nie waży ze 30 kilogramów. Próbowałam się dopytać, ale to nic nie daje. Jak na moje oko, to jest potwornie gruba. Kiedyś byłam z nią w parku, to 7-letnie dzieci są chyba lżejsze od niej. Żadne nie ma aż tak wielkiego brzucha. Jej odstaje, a nawet zwisa poniżej spodenek. Kiedyś tłumaczyłam to sobie tak, że taka jej uroda i niedługo się to zmieni, ale z miesiąca na miesiąc widzę coraz większe problemy. Zastanawiam się, jak o tym rozmawiać z kuzynką.

Zagłosuj

Czy takie włosy łonowe spodobają się chłopakowi? Ala, 18 l.

Mam delikatny problem, który kiedyś w ogóle mnie nie ruszał, ale teraz nie mogę przestać o tym myśleć. Jestem z chłopakiem, chyba już na poważnie. Trochę to trwa, mamy 18 lat i pewnie dojdzie do wiadomo czego. Nie boję się swojego dziewictwa, bólu i tym podobnych rzeczy, bo to przecież normalne. Bardziej przejmuję się tym, czy on będzie chciał w ogóle ze mną być, kiedy zobaczy mnie zupełnie nago. Niby wszystko jest ze mną w porządku. Jestem w miarę zgrabna, mam odpowiednie kształty tu i tam. Nie w tym rzecz. Wstydzę się tego, co dzieje się pod moją bielizną. Wiadomo, że przycinam włosy łonowe i nie zostawiam ich tam dużo, ale i tak wszystko widać. Chodzi o ich dziwny kolor. Jestem blondynką, a tam mam... rude! Nie wygląda to zbyt fajnie.

Zagłosuj

Rodzice są przeciwko temu, żebym zamieszkała z chłopakiem. Mają powód? Monika, 18 l.

Niedawno powiedziałam rodzicom, że chciałabym się wyprowadzić. Skończyło się na potwornej awanturze. Wybiegłam z domu i wróciłam dopiero po kilku godzinach. Znowu wrzeszczeli, że chyba oszalałam, że jestem jeszcze dzieckiem i przewróciło mi się w głowie. Nie jestem na to gotowa, powinnam być im wdzięczna, że mnie utrzymują i mam o tym zapomnieć. No, ale rodzice tak mają. Zawsze traktują nas jak małe dzieci i nie widzą, że ich córeczka jest już kobietą. Zakochałam się i chcę z nim żyć. Czy to takie straszne? Mój chłopak jest o kilka lat starszy ode mnie. Już pracuje i dalibyśmy sobie radę. Myślałam, że ewentualnie oni nas trochę wspomogą, bo w końcu jak nie będzie mnie w domu, to będą mniej wydawać. Przeliczyłam się. Zabronili wyprowadzki, o pomocy nie ma nawet mowy. Tylko, że ja się już praktycznie zdecydowałam. Myślę, że wiem, co robię. Może będą źli, ale kiedyś powinni mnie zrozumieć. Szkoda tylko, że zwykła przeprowadzka będzie dla nich ucieczką z domu.

Zagłosuj

Czy chłopak wstydzi się związku ze mną? Agnieszka, 22 l.

Mam dość nietypowy problem, który może się komuś wydać dziecinny, ale mi on bardzo przeszkadza. Jestem z chłopakiem od ponad dwóch lat, a on nie chce ze mną chodzić za rękę. Nie chodzi tylko o chodzenie za rękę po mieście, ale nawet kiedy jesteśmy sami on nie chce trzymać mojej ręki. Kiedy np. leżymy przytuleni w łóżku i położę rękę blisko jego, on odruchowo zabiera swoją. To jest bardzo niefajne, czuję się z tym dziwnie.  Nie chodzi mi o to żeby cały świat widział, że jesteśmy razem, ale o tą fajną świadomość, że jestem dla niego ważna, że jesteśmy ze sobą blisko i się szanujemy. Rozmawiałam z nim parę razy na ten temat, mówiłam że mi to przeszkadza, pytałam dlaczego on tak bardzo tego nie chce, ale on nie potrafił mi powiedzieć nic konkretnego - jedynie tylko, że to dziecinne i on tak nie chce i tyle. Moim zdaniem dziecinne jest właśnie to, że on się tego boi jak ognia. 

Zagłosuj

Czy 20 lat to odpowiedni wiek na zaręczyny? Agnieszka

1 września zdarzyło się coś, czego naprawdę się nie spodziewałam. Mój chłopak mnie zupełnie zaskoczył, kiedy w czasie wycieczki za miasto uklęknął i poprosił mnie o rękę. Mamy dopiero 20 lat, ale i tak wiemy, że chcemy ze sobą spędzić resztę życia. Znamy się od dzieciństwa, razem jesteśmy od początku liceum. Wszyscy to wiedzą, ale o oświadczynach mało komu powiedziałam... Nie wiem dlaczego. Wstydzę się? Raczej nie to. Chyba bardziej boję się oceny, że taka młoda i głupia, a teraz bawi się w dorosłą. Wiem co się myśli o takich decyzjach w młodym wieku. Zaraz wyjdzie na to, że za szybko na takie deklaracje, powinnam skończyć studia, zastanowić się. Rodzice też nie byli zachwyceni, bo boją się, że zachce nam się szybkiego ślubu, a nie daj Boże pojawi się dziecko. Przecież trzeba skończyć studia, bla, bla, bla. Przecież nie o to nam chodzi! Ze ślubem się zaczeka, a o dziecku wcale nie myślimy. Zastanawiam się, czy mimo wszystko nie napisać o tym na Facebooku.  

Zagłosuj

Czy to możliwe, że chłopak od 3 lat ukrywa swoją prawdziwą orientację? Ania, 22 l.

Mam pewien problem, a nie za bardzo wiem kogo się zapytać, bo głupio mi pytać znajomych... Ostatnio poważnie zastanawiam się, czy mój chłopak nie jest gejem. Jesteśmy razem ponad 3 lata i w zasadzie między nami jest wszystko w porządku, wiem że mu się podobam, nie mamy żadnych problemow w łóżku, ale czuję się jakoś nieswojo. Jak zaczynaliśmy się spotykać, słyszałam od wspólnych znajomych z liceum, żebym uważała, bo rożne plotki chodziły po szkole. Nie za bardzo się tym wtedy przejęłam, bo mówił mi, że nie był lubiany na osiedlu, bo kibicował innemu klubowi i ludzie opowiadali takie krzywdzące historie o jego rzekomym gejostwie. Cóż, sama byłam ofiara nieprzyjemnych plotek, które nie miały nic wspólnego z prawdą, więc puszczałam to mimo uszu - a niech sobie gadają, liczyły się tylko jego zapewnienia.

Zagłosuj

Mam 24 lata i od zawsze jestem sama. Czy to normalne? Aga

Mam dopiero 24 lata. A może aż 24 lata? Czasami czuję się strasznie staro. Nie, nic mi nie dolega, ale wszyscy twierdzą, że w tym wieku powinnam być już w zupełnie innym miejscu. Być w szczęśliwym związku od kilku lat, planować ślub, myśleć o dziecku. U moich koleżanek tak to mniej więcej wygląda. A ja... Nie mam takich planów, ani marzeń. Nigdy nie miałam nawet chłopaka, więc co dopiero mówić o takich poważnych decyzjach. Nie wiem z czego to wynika, ale byłam, jestem i pewnie jeszcze będę sama. Ciągle słyszę, że jestem ładna i sympatyczna. To dziwne, że nikogo nie mam. Może i dziwne, ale co mam na to poradzić? Jeszcze się taki nie trafił, więc co miałabym zrobić? Nie szukam nikogo na siłę, byle móc powiedzieć „mam kogoś”. Mnie to jakoś strasznie nie boli, bo wierzę, że kiedyś spotka mnie szczęście. Inni najwyraźniej nie mogą tego znieść

Zagłosuj

Czy wrócić do Polski po 2 latach na emigracji? Nie wyobrażam sobie tu życia... Joanna

Od prawie 2 lat mieszkam sobie w Londynie. Niektórzy mówią, że uciekłam do UK. Zawsze protestuję, bo przed niczym nie musiałam uciekać, ale jak się tak zastanawiam... W Polsce nie miałam pracy, żadnych perspektyw, nie spotkałam miłości swojego życia i nic mnie tam nie trzymało. Poza rodziną, ale czasami taka rozłąka dobrze robi. Przynajmniej możemy siebie docenić, a jeśli bylibyśmy ze sobą 24 godziny na dobę, to pewnie inaczej byśmy na siebie patrzyli. Bałam się, ale poleciałam na zaproszenie koleżanki i zostałam. Nie miałam żadnych wyobrażeń na temat tego miejsca. Kojarzyłam Big Bena i królową Elżbietę. Język mniej więcej znałam, ale obyczajów i stylu życia musiałam się uczyć od samego początku. Kiedyś wydawało mi się, że mogę żyć tylko w Polsce, bo to moja ojczyzna, ale teraz nie mam ochoty tam wracać. Dopiero z tej odległości widać, jaki to jest kiepski kraj. Przykro mi to mówić, ale taka jest prawda. Polacy robią wiele, by żyć uczciwie i jakoś sobie radzić, kochają ojczyznę, a ona nie daje nic w zamian.

Zagłosuj

Czy rezygnacja z diety wegetariańskiej to powód do wstydu? Katarzyna, 23 l.

Prawie dokładnie 2 lata temu ogłosiłam z hukiem, że przechodzę na wegetarianizm. Z dnia na dzień przestałam jeść mięso i trzymałam się tego dość długo. Odmawiałam nawet zupy ugotowanej na kościach, bo w końcu to zwierzęce zwłoki, ja się brzydzę, to nieetyczne itd. Sporo problemów się pojawiło, bo trzeba było sobie gotować, wybrzydzać u znajomych i szukać produktów bez np. zwierzęcego tłuszczu, ale dałam radę. Można powiedzieć, że byłam z siebie dumna i wsiąkłam w to na dobre. Byłam przekonana, że to się nigdy nie zmieni. Prawie 2 lata bez mięsa, człowiek się odzwyczaił, a u mnie dochodziło nawet do odruchów wymiotnych na widok kotleta. Od razu sobie wyobrażałam, co to było za zwierzę, jak wycierpiało, ile krwi się polało. W pewnym sensie czułam się lepsza od innych, bo postępowałam w zgodzie z własnym sumieniem i żadnej istoty nie krzywdziłam. Jak wspomniałam – do czasu.

Zagłosuj

Studia i pies. Czy mogę go zostawić rodzicom, kiedy wyjadę? Ola

Zawsze kochałam zwierzaki, ale nigdy żadnego nie miałam. To znaczy, kiedyś rodzice zgodzili się na świnkę morską, ale ona zdechła po roku i powiedzieli, że nie ma sensu się w to „bawić”. Płakałam po niej bardzo, bo miałam jakieś 12 lat i mocno to przeżyłam. Ale ja tak naprawdę zawsze marzyłam o psie. Dlatego uwielbiałam jeździć do babci, bo ona miała takiego kochanego burka, z którym się bawiłam. Zazdrościłam koleżankom, które miały psy w swoich domach. Ich rodzicom jakoś nie przeszkadzało trzymanie takiego zwierzaka w bloku. Wystarczy czasem wyjść na spacer i nie ma żadnych problemów. Przysięgałam, że ja się tym zajmę, ale mówili, że to niepotrzebny kłopot. Oczywiście wspominali też, że jestem za młoda na taką odpowiedzialność. Teraz już jestem starsza i nadal tego chcę. Mam nawet taką możliwość, ale sama zaczynam się zastanawiać...

Zagłosuj

Wstydzę się myć na siłowni. Czy mogę brać prysznic po powrocie do domu? Aneta

Mam pytanie do dziewczyn, które chodzą na siłownię, albo jakieś zajęcia typu fitness. Chciałabym się wreszcie ruszyć i postanowiłam nie czekać dłużej. Nigdy nic z moich postanowień nie wychodzi, więc dlaczego nie zacząć od razu? Tylko jakoś nie mogę się zebrać w sobie, żeby tam iść, zapisać się i zacząć chodzić. Nie boję się wysiłku fizycznego, chociaż wiem, że będzie ciężko. Mam zerową kondycję, a do tego pocę się strasznie. Wydaje mi się, że jak trafię na jakiegoś dobrego trenera, to mnie zachęci do pracy. Wiem też, że to nie jest tania zabawa, będę musiała kupić karnet, ciuchy itd. Jedyne czego się boję, to mojego wstydu. Nie w czasie ćwiczeń na sali, ale po zajęciach. Ja sobie nie wyobrażam, żebym się rozebrała do naga i brała prysznic przy innych.

Zagłosuj

Czy zgodziłabyś się na wspólne konto bankowe z chłopakiem? Kamila, 23 l.

Niedawno zamieszkałam ze swoim chłopakiem. Ja uważam, że tylko na próbę, a on bardzo się wkręcił. Nie minął miesiąc, a jemu się wydaje, że jestem już prawie jego żoną i jesteśmy na siebie skazani do końca życia. To trochę dziwne, bo w tym wieku raczej się tak nie myśli. Fajnie, że traktuje mnie tak poważnie, ale bez przesady. Ja mam jeszcze czas, nawet nie chcę myśleć o żadnym ślubie itd. Wydaje mi się, że on tak naprawdę też nie, ale zachowuje się coraz dziwniej. Do tej pory nie wchodziliśmy sobie w drogę. Byliśmy razem, ale każdy miał jakieś swoje życie. Teraz to się bardzo zmieniło. Wiedziałam, że wspólne mieszkanie do tego doprowadzi, ale on chyba traktuje to za bardzo serio. Jestem tylko jego dziewczyną, on tylko moim chłopakiem, a zachowuje się jak mąż po 15 latach wspólnego życia. Zaproponował, żebyśmy założyli wspólne konto i to już chyba przesada...

Zagłosuj

1 z 99

Dalej