Decyzja dnia

Czy moja córka dostaje zbyt wysokie kieszonkowe? Ewa

Jestem trochę starsza od większości z Was, ale to dobrze. Potrzebuję opinii kogoś młodszego. Jestem mamą nastoletniej córki. Ma 13 lat, niby jest jeszcze dzieckiem, ale w moich oczach to już mała kobietka. Chcę ją traktować poważnie, ale z drugiej strony - bardzo nie chciałabym, żeby straciła do mnie szacunek. A zdaniem niektórych ją rozpieszczam.

Postanowiłam wypłacać jej kieszonkowe. Wiem, że dosyć wysokie, ale chcę ją nauczyć samodzielności. Córka dostaje 100 zł. Nie miesięcznie, ale tygodniowo. Wychodzi więc 400 zł w miesiącu. Dużo? Tak, ale czy ZA DUŻO? Wcale nie jestem tego pewna.

Dość dobrze wiem, na co ona wydaje te pieniądze i uważam, że robi to z głową.

Zobacz również: „Zarabiam 5000 zł miesięcznie. Nie potrafię nic oszczędzić” (Historia Karoliny)

Strony

Ty też masz przed sobą trudną decyzję? Opisz ją i wyślij pytanie na redakcja@papilot.pl.
Wybrane maile zostaną opublikowane.

Komentarze (11)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

hmmm
(Ocena: 5)
2018-05-28 12:45:05

Nie uważam, że dostaje zbyt dużo, a sama nie dostawałam praktyczniej nic, tylko od okazji. Skoro ona kupuje sobie za to różne rzeczy to uczy się gospodarować tymi pieniędzmi, gdyby dostawała 50-100 to i tak mama na bieżąco by jej dawała an różne wydatki i wcale by mniej pewnie nie wyszło. Jakby dostawała 50 to by np. nie miała na wyjście do kina z koleżankami czy coś zjeść z kimś na mieście. Ja nie dostawałam i izolowałam się od koleżanek bo nie miałam kasy żeby iść z nimi na pizzę czy do kina. Jak ich stać to jest spoko. To jest 400 a nie 4000.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-05-28 07:37:31

Jeśli jesteście bogaci a córka wydaje pieniądze z głową to jak najbardziej ok. Jeśli jednak jesteście przeciętną rodziną to trochę za dużo. Rozsądnie było by dawać 100 zł ale na miesiąc, 300 zł odkładać córce by kiedyś w dorosłym życiu miała coś na start

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-05-26 21:56:08

Ja nie dostawałam nic. Czasem 20-30 zł, jak szłam na czyjeś urodziny, czy do kina. Dla mnie 400 zł, to kosmos. Jeszcze kiedy byłam na studiach, taką kwotę, to może dostawałam od rodziny w skali roku, a nie miesiąca. Ech, dzisiaj nawet przeciętna nastolatka ma lepiej niż ja. Załamać się idzie w tym kraju. Pięć lat ciężkich studiów, zarzynania się w gówno-pracach, żeby tylko związać koniec z końcem i nic z tego nie mam. Pora emigrować.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-05-26 13:43:43

uważam że jeśli córka jest z tobą otwarta w spraiwe wydatków i macie dobry kontakt to nie widzę powodu żeby to miał być problem. najważniejsze to nauczyć dziecka szacunku do pieniędzy, na które jej/jego rodzice musieli cięzko zapracować. ja widzę po sobie że przez to że wychowałam się zazwyczaj bez problemów finansowych teraz nie kupuję sobie głupot tylko już raczej wydaję pieniądzę na miło spędzony czas - jedzenie na mieście, dobre wino, kino, koncert itd

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-05-26 08:36:04

Nie pochodzę z bogatej rodziny, a uważam, że ta kwota jest całkiem normalna i rozsądna. Przecież, jak dziewczyna miałaby niższe kieszonkowe to rodzice i tak musieliby jej dorzucać na ekstra wydatki. A tak uczy się ona gospodarowania pieniędzmi. Jak przehula na pierdóły to nie będzie miała. Poza tym stówa dzisiaj a stówa kilka czy kilkanaście lat temu to zupełnie inna historia - za 100 zł dzisiaj kupisz zdecydowanie mniej. Te osoby, które mają ból dupy o to kieszonkowe, to zapewne Karyniska i Sebixy, które na utrzymanie rodziny mają dwie minimalne na miesiąc.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-05-26 08:00:58

chyba CIę Kobieto pogrzało! Ja będąć na 1-3 roku studiów dostawałam NA ŻYCIE codzienne 100 zł tygodniowo, później po 120. a później ludzie się dziwią, że z ich słodkich dzieciaczków wyrastają rozwyd.rzone bachory

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-05-26 08:38:27

Z moich obserwacji wynika, że najwięcej egoistow i materialistow wyrasta z dzieci dorastających w niedostatku. W dorosłości taki nie może się nachapac, by sobie odbić lata nieurodzaju. Kupuje bezmyślnie niepotrzebne przedmioty, ma problemy z dzieleniem się.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-05-26 12:01:10

Dzielenie się nie jest niczyim obowiązkiem. Jeśli ktoś sam na siebie zarabia to niech sobie będzie egoistą i materialistą. Nie widzę nic złego w rozpieszczaniu samego siebie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-05-26 22:31:41

Ja dostawałam na studiach na życie 50zł tygodniowo :D A musiałam za to kupić bilet miesięczny, jakieś jedzenie, bilety do domu. Ale wiecie co? Udawało mi się nawet na imprezę wyjść! :D Nie wiem, jak to robiłam... Przed studiami miałam 50zł miesięcznie, ale rodzice dorzucali mi okazjonalnie, jak było trzeba a mi zabrakło. Wiecie, pierdoły w sytlu nowe buty, bilard ze znajomymi. Ale i tak zazwyczaj kiepściutko mi się żyło z takim kieszonkowym, bo choć moich rodziców było stać dawać mi więcej, to nie lubiłam tego nadużywać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2018-05-26 07:54:39

Jeśli Cię na to stać, a córka szanuje Ciebie i Twoje pieniądze, wie, że nie spadają z nieba itp itd, to jest to jak najbardziej ok.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Sonmi
(Ocena: 5)
2018-05-26 00:40:10

Dobre wychowanie

Według mnie to nauczy ją szacunku dla pieniądza. Oczywiście tylko jeśli te kieszonkowe starcza jej na większość potrzeb czy też zachcianek. Jeśli dodatkowo nie dokładasz do tych 400zł na jakieś głupoty, a rzeczy niezbędne - chociażby jedzenie, czasem jakiś pilny zakup butów itp. to nie widzę problemu. Pod warunkiem, że nie dokładasz jej do zachcianek to super - dziewczyna uczy się, że ma jakiś budżet i ma się go trzymać to w przyszłości będziej umiała zagospodarować pieniędzmi tak, żeby "nie wydawać więcej niż ma". Ja jestem co prawda trochę starsza, bo mam 19 lat, czasem uda mi się coś zarobić samodzielnie, ale już niedługo zaczynam życie "na swoim" i widzę po sobie ile mi dało to, że dostawałam od rodziców 500zł kieszonkowego miesięcznie - to były moje pieniądze na widzimisię i przyjemności. Kiedy rodzice widzieli, że ok - szykuje się jakiś wydatek, który nie może poczekać a mi nie starczy to w porządku, dokładali. Ale w sytuacji, że zachciało mi się drogich perfum - musiałm co miesiąc odłożyć sobie po troszku rezygnując z czego innego. Dodatkowo czasem poszłam, zrobiłam zwykłe zakupy do domu z tych pieniędzy, więc też nie traktowałam tego na kasę do wywalenia na głupoty. Jak dla mnie, bardzo mądrze traktujesz sprawę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz