Najgorsza randka wszech czasów. „Udawał, że nie ma portfela. Potem czekał na resztę – 78 groszy…”

16 Marca 2017

Z tych wyznań wynika, że randka jest bardziej traumatycznym niż radosnym przeżyciem.

kiepska randka

Zarówno kobiety, jak i mężczyźni mają konkretne oczekiwania, udając się na randkę, ale nie zawsze zostają one spełnione. Zdarza się również, że dochodzi do żenujących sytuacji i jedna z osób pragnie jak najszybciej uciec. Najczęściej ma to miejsce, gdy na spotkaniu widzą się na oczy po raz pierwszy. Randka jest sprawdzianem z dobrego wychowania, a nie tylko tego, czy ludzie przypadną sobie do gustu pod względem fizycznym i sposobu bycia. Niektóre maniery, a raczej ich brak sprawiają, że jest jednocześnie ostatnią.

Każda z nas mogłaby opowiedzieć historię zatytułowaną „Najgorsza randka w moim życiu”. Tym razem publikujemy wyznania naszych znajomych oraz osób wypowiadających się na forach internetowych. Czy w ich przypadkach faktycznie można mówić o najgorszej randce w życiu?

„Poznałam go przez Internet. Pisaliśmy kilka dni i wydawał się w porządku, dlatego postanowiłam się z nim spotkać. Przyznaję, wybrał fajną knajpę w centrum Warszawy, ale jego zachowanie było porażką! Do tego przyszedł ubrany dziwacznie. Miał markowe ciuchy, ale kompletnie do siebie niedopasowane. Gdy podszedł do nas kelner i podał menu, nawet nie zajrzał, ale od razu zapytał o najtańsze danie. Myślałam, że spalę się ze wstydu. Zamówił dla siebie to najtańsze. Ja wzięłam tylko sałatkę, żeby nie nadwerężać jego budżetu. Po pół godzinie męczącej rozmowy zawołał kelnera. Zrobił to w prostacki sposób, krzycząc na głos „Kelner, no! Kelner!”. Chowałam głowę w dekoracjach na stoliku, tak bardzo byłam zażenowana. Zaproponowałam, że za siebie zapłacę, a on się zgodził. Oczywiście nie wpadł na to, żeby dać napiwek, ja musiałam to zrobić. Nigdy nie zapomnę też tego, że czekaliśmy na jego resztę – 78 groszy...”

„Poznałem fajną dziewczynę i zaprosiłem ją na randkę. Spotkanie przebiegło w miłej atmosferze, a dziewczyna bardzo podobała mi się fizycznie. W drodze powrotnej wygadałem się, że mieszkam bardzo blisko, a ona zaproponowała, żebyśmy tam zaszli. Nakręciłem się i oczywiście przystałem na jej propozycję. Weszliśmy, a ona od razu chciała skorzystać z toalety. Przesiedziała tam chyba z pół godziny. Wydawała przy tym okropne odgłosy i zostawiła po sobie smród. Ochota na seks przeszła mi błyskawicznie”.

Zobacz także: Wasze wyznania: „Straciłam dziewictwo w wieku...”

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (8)
ocena
4.5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Misia
(Ocena: 5)
2017-04-04 22:50:24

Umówiłam się kiedyś z chłopakiem z internetu, oczywiście na zdjęciach wyglądał całkiem inaczej, przyszedł w dresie, poszliśmy coś zjeść, a on zaczął jeść paluchami dla mnie to wcale śmieszne nie było tylko raczej żenujące. Jednak zdarzyło mi się też mieć fajną randkę, to nie była pierwsza tylko któraś z kolei i facet zabrał mnie do tunelu aerodynamicznego. Mieszkamy oboje w wielkopolsce wiec mieliśmy go pod nosem. I to było coś.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-03-17 23:11:14

Panowie dziewczyny też czasem puszczą sobie bączka TAK k.pe tez robią. Niesamowite co

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-03-16 23:07:40

Nie wiem jak mam to skomentować... Może płacić tylko za siebie i o tym mówić w prost! Przynajmniej unikniecie takiej żenującej sytuacji... Tylko że w tych czasach jest dużo dziewczyn co liczą na wieczny sponsoring :/ Drogie prezenty, restauracje, wielkie bukiety róż i to już od pierwszych randek! .. I zwykły zerwany kwiat dla dziewczyny, już nic nie znaczy!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2017-03-18 19:36:25

płaci ten co zaprasza.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-03-16 22:07:39

Kiedyś też poznałam takiego typa... Spotkaliśmy się kilka razy, było lato, piękna pogoda, więc wieczorne spacery nie wydawały mi się podejrzane, do czasu... Okazał się największym sknerą jakiego kiedykolwiek poznałam, mało tego, na trzeciej (!) "randce" zaproponował, że powinniśmy połączyć nasze budżety, bo chciał kupić sobie głośniki do auta i nie wystarczy mu z własne wypłaty. Nie muszę mówić, że "czwarte" randki nie było.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-03-16 10:10:58

ja z tej ostatniej historii bym się raczej śmiała niż oburzała. no jezu, potrzeba to potrzeba, każdy musi czasem iść siku. lepiej dla dziewczyny że nie musiała się męczyć z takim sztywniakiem

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-03-16 09:08:03

gjjjjj

Miałam to samo! Poznałam przez internet, zaczęliśmy się spotykać i wtedy okazało się jaki to sknerus! Nigdy nic od niego nie dostałam a jeśli już to stare zużyte prezenty nawet na urodziny, jeśli kwiaty to chyba zerwane z ulicy albo rozkwitnięte i zwiędnięte. Raz na spacerze wymusiłam na nim kawę za co zażartowałam, ze postawię mu obiad i poróżnij ciągle mi to wypominał kiedy zabiorę go na obiad bo mu go wiszę w zamian za kawę! Dodam, ze za każdym razem to ja robiłam zakupy dla nas! On nigdy nic nie kupił nigdy nawet głupiego masła! na szczęście się z nim rozstałam

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-03-18 08:53:38

Koleś którego poznałam przy znajomych postawił mi drinka za 5 zł a po wyjściu z pubu powiedział, że mu wiszę za drinka :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
  • Strona 1 z 1