Wyznania: Mój chłopak ma przyjaciółki. Czy mam powód do niepokoju?

14 Września 2016

Czy na koleżanki faceta trzeba uważać?

przyjaciółki faceta

Bycie w związku oznacza pewne ograniczenia, ponieważ w naszym życiu jest ktoś wyjątkowo ważny. Podejmując pewne decyzje, trzeba liczyć się ze zdaniem tej osoby, ale nadal mamy prawo do swojego własnego świata, na który składają się znajomi oraz zainteresowania. Wiele osób zastanawia się, czy mężczyzna i kobieta będący w związku mogą mieć przyjaciół odmiennej płci. Czy taka relacja ma szansę istnieć i nie wpływać negatywnie na zakochanych? Są różne zdania na ten temat. Niektórzy twierdzą, że przyjaźń damsko-męska to wytwór wyobraźni, bo prędzej czy później jedna z osób zakochuje się w drugiej albo pojawia się pomiędzy nimi pożądanie. Inni nie widzą ku temu przeszkód. Nie da się jednak zaprzeczyć, że tego rodzaju przyjaźnie budzą w związkach wątpliowści i bywają przyczyną kłótni.

Więcej zastrzeżeń co do znajomości swoich partnerów mają kobiety czy mężczyźni? Trudno powiedzieć, ale tym razem skupimy się na zdaniu osób płci żeńskiej. Co kobiety myślą o znajomych swoich mężczyzn? Czy akceptują ich przyjaciółki? Poniższe wypowiedzi pochodzą z różnych forów internetowych.

Zobacz także: Dlaczego brzydsze koleżanki mają większe powodzenie od Ciebie?

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (28)
ocena
3.2/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-15 23:51:12

Większość dziewczyn myli tutaj pojęcia. Głęboka przyjaźń nie zna płci i nie ma w niej miejsca na pociąg fizyczny. Dwoje ludzi dobrze się czuje w swoim towarzystwie, ale dzielą ich poglądy, fundamentalne poglądy, na których się buduje związek. Ja i mój przyjaciel uważamy, że jesteśmy atrakcyjni, ale nie ciągnie nas do siebie. Znamy się długo, jesteśmy jak rodzina. Wy nazywacie przyjaciółkami jakieś dziewczyny spotkane w barze czy tam poznane w pracy, z którymi Wasi faceci flirtują. To w ogóle głupota zestawiać te rzeczy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-09-16 00:22:15

zgadzam się w 100

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-16 06:54:44

Niby tak, ale co w sytuacji, kiedy facet kiedyś starał się o taką i nie wyszło tylko dlatego, ze mu dała kosza? Do tej pory uważa ją za ideał kobiety i piękność (naprawdę jest ładna, nawet w mojej opinii - pracuje jako modelka). Stwierdza, że to ja bardziej nadaję się na żonę. Ale cyz to nie jest chłodna kalkulacja - bo dobrze mieć w domu osobę, ktora ogranie rzeczywistość, a nie tylko wygląda? Będzie służąca, sprzataczka, kucharka w jednym, ale taka dziewcyzna będzie cały zcas mu siedzieć w głowie. I ten strach - co się stanie - jeżeli da mu szansę? Wtedy z nią zacznie widzieć swoją przyszłość. Nie wiem, może się mylę, nie chcę tego oceniać. Po rpostu czasami chyba nie pomyślim, że daje mi pewne sygnały, bym tak myślała. Zaprosił mnei na bal, specjalnie jechałam do niego, a gdy okazało się, że jestem chora - nawet nie pomyślał, żeby mnie odwiedzic, bo miał wazniejsze sprawy na głwowie - załatwianie partnerki, żeby tylko nie iść samemu, bo rpzecież już zapłacone. Mógł wybrać każdego, ale zadzwonił do niej. Nie widizał w tym nic dziwnego, ze ze mna nie pójdzie, bo przecież w takim stanie ,,się nie nadaje''. Nawet nie zapytał, czy nie byłoby mi przykro albo co sądzę o sytuacji, gdyby poszedł z kimś innym

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-16 11:10:58

w takim razie to nie przyjaźń tylko friendzone

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-16 14:02:09

Ja tam wierzę, że można się zaprzyjaźnić po nieudanej próbie związku, ale TYLKO w przypadku, kiedy dwoje ludzi próbowało bardzo krótko i oboje stwierdzili, że to ogromna pomyłka. Twój przypadek jest inny. Facet dostał kosza od dziewczyny, do której czuł coś wykraczającego poza przyjaźń. Nie wiem, czy chciałabym być tym drugim wyborem. Pewnie ciągle miałabym w głowie to, że może odejść, jeśli tamta kiwnie palcem. Znam swoją wartość i nie mam problemów z przyjaciółką mojego faceta, nie przeszkadzają mi koleżanki i nawet śmieję się, jak dziewczyny z pracy go podrywają, ale nie czułabym się komfortowo wiedząc, że facet dalej utrzymuje kontakt z dziewczyną, która mu kosza dała. Takie relacje powinno się zostawiać za sobą, inaczej mi to wygląda, jakby dalej miał nadzieję.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-15 20:12:15

Nie wierzę w przyjaźnie damsko-męskie i mam ku temu powody. Mój były ma kilka przyjaciółek, właściwie 5, z którą (jak bywał wolny) sypiał, z dwiema się całował, a czwarta proponowała mu seks, ale się nie zgodził, a później żałował (jeszcze mnie o tym powiadomił). Do każdej z nich czuł jakiś pociąg fizyczny. Rozstaliśmy się, bo wolał spędzać czas w pubach na piciu niż ze mną. Szczerze? nie żałuje, nie chcę partnera, który otacza się samymi kobietami, ale nie własną partnerką.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-15 06:50:01

Taa..mój kiedyś też miał taką "przyjaciółkę"... Latał do niej na każde zawołanie. A to naprawić komputer, a to rower jej się popsuł, a to na piwko, a to jeszcze coś... Potem się okazało, że mają romans i jeszcze próbowali wcisnąć mi, że to wszystko moja wina... Z czasem zrozumiałam, czemu cały czas spotykają się u niej w domu, a nie gdzieś na mieście.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-15 02:36:32

Mój chłopak może przyjaciółek nie ma, ale ma koleżanki... Które mu się bezczelnie rzucają na szyję w supermarkecie kiedy robimy razem zakupy, zabierają go na długie spacery, herbatki, a on sobie wychodzi w piątkowe wieczory do koleżanek zamiast kolegów, a ja siedzę sama, bo nie mam przyjaciół w mieście, w którym mieszkam. A najbardziej wkurza mnie to, że gdy go proszę, by szybko skoczył po coś do sklepu, bo robię obiad, on wychodzi i nie wraca godzinami, bo wpadł na koleżankę w sklepie i poszedł do niej pogadać... No w ku r w i a mnie to niemiłosiernie. Dlatego też tak robię. Wychodzę z kumplami, wpadam do nich na piwo, po notatki czy coś, ostatnio byłam z kumplem na weselu... Bo jak tłumaczę swojemu facetowi o co mi chodzi, to nie dociera ;/

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-09-15 06:38:45

On cię zwyczajnie nie szanuje. Woli piątkowy wieczór spędzać z koleżankami podczas gdy ty siedzisz sama w domu? Tak robi kochający facet ? Chore. Postaw sprawę jasno, bo on nie widzi problemu,a ty się męczysz.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-09-14 17:33:30

Nie miałabym nic przeciwko temu żeby mój facet miał przyjaciółki i sama nie wyobrażam sobie, że miałabym olać moich przyjaciół tylko dlatego, że znalazłam sobie chłopaka. Jak by to o mnie świadczyło, jako o przyjaciółce? W ogóle nie cierpię gdy ktoś mówi, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje. Jeśli ktoś nie potrafi bez żadnych podtekstów przyjaźnić się z osobami płci przeciwnej to spoko, ale niech mówi za siebie, a nie wmawia innym, ze wie lepiej od nich samych, co między nimi jest. Nie mogłabym być z kimś kto nie wierzy w przyjaźń pomiędzy kobietą, a mężczyzną, bo nie miałabym ochoty na to żeby facet robił mi sceny zazdrości i oskarżał o zdradę za każdym razem gdy zechcę wyjść z kumplem na piwo czy na koncert. Poza tym jedna moja przyjaciółka jest biseksualna, inna moja bardzo bliska koleżanka jest lesbijką. Z nimi też facet zabroniłby mi się zadawać? I w ogóle idąc takim tokiem rozumowania, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje bo zawsze ktoś może się zakochać w tej drugiej osobie, osoby biseksualne w ogóle nie mogą mieć żadnych przyjaciół.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-14 17:16:10

Wszystko zależy od człowieka. Mój mąż ma przyjaciółkę, która kiedyś była dosyć zaniedbana, ale dzisiaj jest pięknością. Nie jestem zazdrosna. Swojego czasu widywali się często, teraz los nas trochę rozrzucił po świecie, więc utrzymują tylko kontakt internetowy. Kiedy jesteśmy w tym samym czasie w miejscowości rodzinnej, to wychodzą na kawę, albo on ją odwiedza w domu. Zawsze mam zaproszenie na te spotkania, nigdy z nich nie korzystam. Lubię ją, ale nie mamy dużo wspólnych tematów, a pilnowanie mężczyzny jak psa jest poniżej mojej godności. Jeśli będzie chciał - zdradzi, nawet jeśli 99 czasu będę mu na ręce patrzeć. Mój facet ma też koleżanki, z którymi utrzymuje kontakt w pracy i na imprezach, ale nie spotyka się z nimi sam na sam. Nie wiem czy są ładne, nie obchodzi mnie to i się nie zastanawiam nad tym, znam swoją wartość. Z drugiej strony ja mam przyjaciela od serca, który jest ze mną od lat. Też utrzymujemy kontakt tylko pisemny, bo niestety daleko od siebie mieszkamy, ale kocham go jak członka rodziny i jakby mój mąż mi zabronił utrzymywania z nim kontaktu, to pękłabym ze śmiechu. Nigdy nie było między nami jakiejś szczególnej fascynacji, po prostu dobre porozumienie. Z drugiej strony mam w pracy kolegów... Wychodzę z nimi czasem sam na sam, każdy wie, że do zaoferowania mam tylko koleżeństwo/ przyjaźń. Każdy wie, ale nie każdy to rozumie. Jest masa facetów, którzy szukają sobie czegoś na boku, chociaż to pozornie idealni mężczyźni, idealni tatusiowie. Uważam, że mają szczęście, że podrywają właśnie mnie, bo inna dziewczyna by po prostu uległa, a ja mogę z nimi porozmawiać i wytłumaczyć im, co mają do stracenia podrywając koleżanki. Ich kobiety są często o mnie zazdrosne. Słusznie i niesłusznie. Ja nie zrobiłam nigdy niczego złego, ale tylko dlatego, że nie chciałam...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-14 15:10:48

Jeśli są to tylko koleżanki i nic więcej to czemu nie? Pod warunkiem, że są to wyjścia raz na jakiś czas, a nie że spotyka sie z nimi częściej niż ze mną. Nie wyobrażam sobie, by mój chłopak miał mi zabronić mieć kolegów... To wszystko jest kwestią zaufania.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-09-14 17:28:21

Moim zdaniem odwrotnie. Jeśli mój facet przyjaźni się z dziewczyną, to są szczere, dosyć głębokie relacje, ale bez pociągu erotycznego, to ok, nie mam nic przeciwko. Facet zna taką kobietę dobrze, wie o niej dużo, nie idealizuje, bo zna też jej grzeszki i wady. Zwykłe koleżanki są groźniejsze właśnie z tego powodu. Zazwyczaj się nie zwierzają naszemu facetowi, więc wydaje się, że żyją bez problemów, są wiecznie uśmiechnięte, zadowolone, ładne - bo w końcu widują się tylko od święta, przy okazjach. Przyjaciółka jest jak siostra, przychodzi do niego w dresie i bez makijażu. Koleżanki są dużo bardziej odrealnione, tym samym bardziej atrakcyjne, jeśli ktoś szuka skoku w bok. Chociaż akurat mój nie jest szczególnie towarzyski, więc nie mam powodów do niepokoju :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-09-14 19:45:11

Zgadzam się. Jeśli już to nie przyjaciółki są zagrożeniem, bo te zazwyczaj są przy przyjacielu po prostu sobą, ze wszystkimi wadami i zaletami, nie udają kogoś lepszego. Natomiast to koleżanki które chciałyby coś zakombinować mogą być "zagrożeniem" bo udają lepsze niż tak naprawdę są, widuje je zawsze uśmiechnięte, zadbane, nie marudzą, doceniają wszystkie żarty (nawet te nieśmieszne) itp. Choć oczywiście jak ktoś będzie chciał zdradzić to zdradzi, a jeśli nie to nawet największa laska skacząca koło niego nic nie osiągnie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-14 13:26:05

Na brzydkie to dopiero trzeba uważać. Zazwyczaj są zdesperowane i "nadrabiają" czym innym. Oczywiście nie chce uogólniać ale jeśli jest desperatka albo zwyczajną głupia laska nie szanujaca siebie i innych to będzie podrywac kolegę. Oczywiście wiele zależy od faceta. Jeśli szuka romansu to i tak znajdzie okazję. Uważam że jak się jest s związku to nie powinno chodzic sobie na kawę sam na sam z inna płcią. Chyba że naprawdę jest wyjątkową sytuacja - jednorazowa. Nie powtarzająca się. Raz kiedyś pojechałam do rodziny załatwić urzędowe sprawy. Zadzwonił do.mnie chłopak że jego dobra znajoma zaproponowała mu wyjście na piwo. Mężatka ale męża nie zabrała. Zdenerwowałam się. Z tego co chłopak mówił dużo pytała o.mnie. Podobno trochę go to wkurzyło że taka wścibska. On twierdził że chciał się dowiedzieć czegoś o pracy. Skończyło się zaproszeniem nas do nich ale nigdy nie doszło to do skutku. Bo przestała się oddzywac. Dziwne prawda? Jedynie co mogę powiedzieć że zadzwoniłam w czasie spotkania i odebrał. Jeszcze podobno mnie chciała poznać. Co mu gadała. Pół godziny później chłopak zadzwonił i powiedział że skończył piwo i wrócił do domu. Zgodnie z umowa dojechał do mnie weekend.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-09-14 15:17:13

Jeśli o tym mówimy to mam dobry przykład.. Mój znajomy był w związku od 3 miesięcy z dziewczyną (moją przyjaciółką). Raz pojechali gdzieś na imprezę i tam poznał inną, która od początku na niego leciała. Laska była po prostu strasznie zdesperowana... Pisała do niego codziennie, chciała zwrócić na siebie uwagę. Z urody taka sobie, ni to brzydka ni to ładna, raczej zwyczajna. Po 2 tygodniach od tej imprezy zostawił swoją dziewczynę ( która zresztą bardzo to przeżyła) i poleciał do nowej. Co najśmieszniejsze, przez kilka dni był w związku z dwiema jednocześnie, zanim powiedział obecnej dziewczynie, że odchodzi. Ta pierwsza o tym nie wiedziała, nie miała pojęcia, że kręci z kimś na boku, ta druga owszem wiedziała o wszystkim i nawet jej to nie przeszkadzało ! To dopiero nazywa się desperacja... Dla niej wrócił do rodzinnego miasteczka, gdzie wcześniej sam mówił, że nie ma perspektyw i że to dziura zabita dechami. No zobaczymy jaki tam teraz będzie "spełniony"... widzę ich wspólne zdjęcia na fb i rzekome "szczęście" to rzygać mi się chce.. Tak się nie robi i oby karma wróciła.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-14 10:04:36

Ja się wściekłam jak zobaczyłam zdjęcia z firmowej imprezy mojego faceta. Jakaś pijana zaręczona lafirynda cały czas wisiała mu na ramieniu. Na niektórych fotach widać było że próbuje ją odpychać, ale ona i tak ciągle za nim łaziła. Na szczęście mój facet również doszedł do wniosku że nie warto się z nią kolegować i obecnie rozmawia z nią tyle ile wymagają od niego sprawy zawodowe. Inne znajome akceptuję, bo to najczęściej dziewczyny jego kumpli. Sama też je lubię i nie mam nic przeciwko spotkaniom na których mnie nie ma.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-09-14 16:07:52

zazdrośnico!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-14 17:11:12

Nie uważam siebie za zazdrośnicę. Ja się tak nie zachowuję w stosunku do moich kolegów z pracy i nie życzę sobie, żeby jakaś laska wieszała się na moim chłopaku, bo mnie akurat nie ma obok. Nie widzę w tym niczego, co można zaliczyć do jakiejś chorej zazdrości. I jak już wspomniałam, mój facet ma koleżanki, spotyka się z nimi nieraz sam i nie widzę problemu, o ile nie zachowują się jak przydrożne panie do towarzystwa.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-14 17:48:50

Zależy, jaki kto ma charakter. Ja jestem dotykalska i dużo gestykuluję. Jak z kimś rozmawiam, to łapię za ramię, jakoś szybko wchodzę z czyjąś przestrzeń prywatną. Bez względu na płeć. Wiem, że część dziewczyn moich kolegów ma mi to za złe, dlatego staram się nad tym pracować, ale pewne rzeczy robimy bezmyślnie. Nie powiedziałabym, że zachowuję się jak pani do towarzystwa, bo kolegę pod rękę złapałam. Nawet uścisk może mieć wiele wymiarów. Wróciłam kilka dni temu do pracy, po długiej nieobecności. Masa facetów mnie objęła na przywitanie. Nie ma się co doszukiwać na siłę dwuznaczności.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-14 21:52:44

No cóż- ja szanują prywatną przestrzeń innych i tego samego wymagam. W gronie przyjaciół w porządku, można się objąć, w pracy- zachowuję dystans. Mój facet też. I uważam, że należy to szanować, a nie na siłę wieszać się na szyi komuś, kto niekoniecznie ma na to ochotę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: )
2016-09-15 10:03:30

Ja ogólnie też jestem "dotykalska", lubię się przytulać, łapać za ramię ALE tylko w gronie bliskich znajomych, tych z którymi wiem, że to jest okej. Nie rzucam się z łapami na szyję na facetów koleżanek itp, bo uważam, że to jest nie na miejscu, nawet jeśli nie ma w tym żadnych podtekstów. No a jeśli już w ogóle ktoś nowo poznany, albo ktoś kto jest dla mnie tylko znajomym tak mnie cały czas dotyka, wiesza się na mnie to to mnie strasznie denerwuje. Ludzie są różni, ale mimo wszystko powinno się szanować sferę prywatną innych, bo nie każdy sobie życzy czegoś takiego. Poza tym to faktycznie żałośnie wygląda jak jakaś koleżanka co chwile uwiesza się na facecie który jest zajęty. Nawet jeśli ona nie podchodzi do tego z żadnym podtekstem ( choć zazwyczaj jakiś tam jest ), to z boku wygląda to jakby była jakąś desperatką, która na siłę chce zwrócić na siebie jego uwagę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-15 13:28:00

Ale co masz na myśli mówiąc wiesza się? Bo ja chciałam podkreślić, że dotykam ludzi, pozwalam się obejmować na przywitanie i tak dalej, ale jakoś chyba nie ściskam innych bez powodu. Tego chyba bezmyślnie robić się nie da. Za ramię, czy w przedramię w rozmowie łapię, ale tylko wtedy, kiedy się nad tym nie zastanowię. Odruch, nikt mi nigdy nie zwrócił uwagi, że coś jest nie tak. Pomyśl o jakimś swoim odruchu i po prostu go wyeliminuj. Nie da się. Inna sprawa, że zazdrość niektórych dziewczyn mnie zwala z nóg. Ty możesz nie lubić jak ktoś Ci wchodzi w przestrzeń osobistą, Twój facet też nie, o tym łatwo powiedzieć koleżance bez robienia afery, przykład "nie czuję się dobrze, jak ktoś kogo słabo znam mnie dotyka, mogłabyś tego nie robić?" - ja bym się nie obraziła. Ludzie są różni. Gdyby Twój facet nie lubił być dotykany, to po prostu by to załatwił. Myślę, że baby szukają sobie problemów na siłę, bo brak in pewności siebie. Z każdej dziewczyny, która jest od nich weselsza, bardziej towarzyska (nie mylić z "puszczalska", nie to mam na myśli), z każdej, która szybko łapie kontakt z innymi i dobrze się czuje w męskim towarzystwie od razu robicie desperatkę. To słowo słyszę od kobiet non stop, a jakoś tych desperatek tak dużo nie widuję. Jak facet kogoś tak ocenia, to dlatego, że serio dziewczyna się narzuca. Kobiecie wystarczy byle pretekst :) Kompleksy, kompleksy i jeszcze raz kompleksy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-09-14 09:49:53

Wszystko zależy od tego jakiego rodzaju relacja ich łączy i jakie podejście do ciebie ma ona. Mój facet ma przyjaciółkę, z którą zna się od dzieciństwa, on jest przystojny, ona ładna, ale nigdy nie byli w swoim typie. Tak jak niektóre jego koleżanki mi nie pasowały, bo były nie w porządku, tak z jego przyjaciółką nigdy nie miałam problemu. Szybko się polubiłyśmy i w życiu ani on, ani ona nie dali powodu ku temu bym mogła być w jakiś sposób zazdrosna. No ale bywa rożnie, czasem jakaś jest "przyjaciółką", a później okazuje się, że łączą ich też różne inne rzeczy. ;-)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz