Jestem z facetem, który źle mnie traktuje...

21 Listopada 2016

Wiele Polek tkwi w związkach z gburami, arogantami czy nawet skłonnymi do przemocy sadystami, ale nawet nie próbuje wyzwolić się z tych relacji.

partner źle mnie traktuje

Diana już nie pamięta, kiedy Filip, z którym związała się pięć lat temu, był dla niej miły. „Praktycznie nie potrafimy już ze sobą normalnie rozmawiać. On wciąż używa podniesionego głosu i bez przerwy ma do mnie pretensje. O wszystko: że dodałam do obiadu za dużo soli, że nie zakręciłam kaloryfera na noc, że zabłociłam wycieraczki w samochodzie, że za późno wróciłam z pracy, że za wcześnie do niej wychodzę i go obudziłam. I tak dalej, i tak dalej” – tłumaczy młoda kobieta.

Dlaczego tkwi w tak toksycznej relacji? „Często sama sobie zadaję to pytanie, ale nie potrafię znaleźć odpowiedzi. Wydaje mi się, że wciąż kocham Filipa i nie mogę za bardzo wyobrazić sobie życia bez niego. W głębi duszy boję się też samotności, bo nie wiem, czy udałoby mi się znaleźć innego faceta. Chyba po prostu przyzwyczaiłam się do tej sytuacji, a nawet doszło do tego, że gdy Filip ma o coś pretensje, to zazwyczaj przyznaję mu rację” – twierdzi Diana.

Także Karolina jest fatalnie traktowana przez faceta, który na początku znajomości wydawał się być „drugą połówką jabłka”, jednak później radyklanie zmienił stosunek do partnerki. „Ciągle mnie krytykuje, o wszystko: od wyglądu, poprzez mój sposób bycia, aż po charakter. Nie podobają mu się nawet rzeczy, którymi kiedyś podobno go ujmowałam, na przykład to, że jestem spokojna i nie lubię imprezować. Na początku podobało mu się moje ciało, teraz narzeka, że jestem za szczupła” – opowiada.

Zobacz także: Czemu NIGDY nie zostaniesz jego żoną?

Co gorsza, Karolina jest prawie pewna, że jej partner przynajmniej raz ją zdradził. „Miałam mocne dowody, ale on oczywiście wszystkiemu zaprzeczył, wyśmiał mnie i stwierdził, że jestem paranoiczką. Pewnie wiele kobiet na moim miejscu zerwałoby wtedy znajomość, ale ja postanowiłam mu dać kolejną szansę, choć on wcale o nią nie prosił, bo po prostu nie przejął się tymi oskarżeniami” – wspomina kobieta. „Sprawia mi tyle przykrości, a ja go wciąż kocham i nadal bardzo mi na nim zależy. Będę walczyła o ten związek jak długo się da, nawet jeśli innym to zadanie wydaje się beznadziejne” – dodaje.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (14)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-22 22:38:32

Mam znajoma która reż tkwi w takim związku.. Jest w drugiej ciąży, facet jest uzależniony bije ja wyzywa grozi że ja zabije czy też dzieci...oferowałam pomoc namawiałam by iść na policję itd.. Przyszła do mnie kilka dni temu z uśmiechem na twarzy czy dam jej zadzwonić... Okazało się że dzwoniła do kolegi po trawie dla jej chłopaka który ja niszczy i groził jej i dzieciom.. MASAKRA!!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-22 08:51:28

W moim związku nie ma przemocy, czy też wyzwisk ale jesteśmy razem kilka lat i wszystko stało sie do bólu przewidywalne. Nie mieszkamy razem, a kiedy do mnie przyjeżdża oglądamy filmy, seriale i to wszystko. Niejeden raz mówiłam, że chciałabym gdzieś od czasu do czasu wyjść, a wszystko kończy się tak, że jeśli ja czegoś nie zorganizuję, to będziemy dalej siedzieć w domu. Zastanawiam się czy nie odejść, bo szczerze mówiąc, sama miałabym więcej rozrywek niż siedząc w domu i oglądając setny film...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-22 00:34:37

Z takich związków trzeba uciekać jak najszybciej. Sama w takim tkwiłam dwa lata. Jak postanowiłam odejść po tym wszystkim to byłam zastraszana i bałam się wychodzić z domu, bo miałam wrażenie,że coś mi się stanie. Podziałało nie odbieranie telefonów i nie odpisywanie na smsy. Musiałam zmienić numer. Nikomu nie życze takiej męki, bo psychicznie może to kogoś rozwalić.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ddd
(Ocena: 5)
2016-11-21 11:25:31

Tez nie wiedzialam jak mozna tkwic w takich zwiazkach poki sama nie wpadlam. Facet udaje innego poki szalenczo sie w nim nie zakochasz, dopiero wtedy pokazuje swoje prawdziwe oblicze, manipuluje, obniza Twoja samoocene do poziomu kanalu by wiedziec, ze od niego nie odejdziesz. Ty myslisz "skoro jestem taka beznadziejna nikogo innego nie znajde" i zyjesz nadzieja, ze facet, w ktorym sie zakochalas, jeszcze wroci. Niestety po dluzszym czasie dociera do Ciebie, ze to byla tylko gra, a jego prawdziwa osobowosc jest straszna :) mi interwencje zrobily przyjaciolki, do dzisiaj jestem im wdzieczna, zbieralam sie potem ponad rok.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-21 12:51:11

Miałam podobną sytuację - dlatego poniekąd rozumiem opisywane w tym artykule sytuacje i nie wale na ślepo komentarzami jak niektórzy ze te kobiety same są sobie winne albo że sa głupie... Ja byłam rok z chłopakiem, był to mój pierwszy w życiu poważny związek, wczesniej było kilku chłopaków ale nie chciałam się angażować, w nim za to naprawdę się zakochałam. Pierwszy raz ktoś mnie w ten sposób traktował - jak księżniczkę, nie był co prawda bogaty, zarabiał mniej niż ja, ale jakże urocze były te kwiaty na każdym kroku, bez okazji, nawet zerwane gdzieś w ogrodzie, adorowana byłam 24h na dobe, wspolne wycieczki, słowa tak piekne że szok, granie romantycznych piosenek na fortepianie dla mnie (chociaz to nie było w jego stylu) i śniadania do łóżka, to że chcial spedzac ze mną kazdą wolną chwilę, zabierac mnie do swoich znajomych, poznawac moja rodzinę - bardzo sie zreszta ze wszystkimi zakumplowal, nawet jak przyjezdzali do moich rodziców jacys wujkowie których ja ledwo znam i nie wychodzę się jakoś specjalnie witać, on tam był pierwszy by witac i zabawiac towarzystwo, wiec szybko się utrwaliła opinia że mam fantastycznego chłopaka. Trwało to 4 miesiące a kolejne 8 miesięcy żyłam w tym związku który zamienił się w horror, chyba tylko z nadzieją i jakąś wewnętrzną blokadą uniemo zliwiajaca pogodzenie sie z tym że on się AŻ tak zmienił i że to w sumie pewnie moja wina, pewnie ma rację, może jak zrobię to i to, to będzie znowu taki jak na początku. Stawanie na rzęsach nawet nie pomoże, robiłam wszystko i nic, on już nigdy nie był taki jak na początku, a wręcz czerpał jakąś radość z energii którą mi odbiera grając ze mną w kij w marchewkę. Bycie łagodną i przepraszającą nie pomogło, próby buntu przynosiły jeszcze gorsze rezultaty, na szczescie nie mieszkalismy razem i to tez przyczyniło się do szybszego rozstania bo tak niewiem ile bym w tym jeszcze trwała, miałam w sobie nieskonczenie wiele pokładów dawania kolejnych szans z miłosci ;) Pomocne w podjeciu tej decyzji były tez moje dwie przyjaciolki które ostro reagowały, w pewnym momencie nastapila seria takich zdarzen że kilka razy musiały mnie z tego wyciagac zupełnie rozsypaną, aż w końcu czara goryczy się przelała, Niestety moją rodzinę sobie "kupił" bo przy innych wciąż udawał że traktuje mnie tak cudownie jak na początku - potrafił mnie obejmowac, całowac, zdejmowac dla mnie kurtke jak było zimno, wypowiadac sie o mnie w superlatywach, a na boku jak nikt nie patrzył twraz zacinala mu się w prostą kreskę, robil sie oziębły i krytykowal mnie za każdy ruch i kazde słowo. Miałam wtedy 22 lata a on 30. Dodam że kilka miesiecy później poznałam faceta z którym jestem do teraz i jestem naprawdę szczęśliwa. jest tylu porżadnych facetow na świecie, nie zamykajcie się na kogoś kto was nie szanuje i nie kocha, nie zamykajcie się na patologię...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-21 09:56:45

Nie wiem jak niskie poczucie własnej wartości trzeba mieć żeby tkwić w związku bez żadnej przyszłości, bojąc się że nie spotkają nikogo lepszego. Sama odeszłam po 5 latach związku, zaręczynach bo partner mnie uderzył. Komentarze koleżanek był w stylu: jak mogłam odejść po TAKIM czasie, co ze ślubem, to był tylko raz, więcej się nie powtórzy. Wolę być sama niż z kimś, kto nie traktuje nas poważnie albo nie szanuje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-21 10:40:01

brawo!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-21 17:13:25

bardzo dobrze zrobiłaś!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-21 09:55:25

Moj chlopak cicho beka a potem wali na caly dom kiełbasą.Juz nie wiem co robić.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-21 09:02:56

Same są sobie winne. Jest wiele kobiet, które mają naturę masochistki. Jest im źle w takim "układzie", ale nie odejdą, bo są ofiarą, a one... właściwie lubią nią być. Mogą się wtedy do woli nad sobą użalać, oczekiwać tego od innych, oskarżać za swoje niepowodzenia innych. Ile jest takich kobiet, które płaczą przyjaciółkom jak to im źle, jak to ich partner nie szanuje, ale nie odejdą ( nawet jeśli w kółko gadają o tym, że to zrobią ). Najlepszy sposób na taką osobę to przestać ją słuchać i wspierać - bo raz, drugi, trzeci można, ale jeśli to trwa dłuższy czas, NIE ma sensu. Taka osoba ciągnie nas wtedy za sobą w dół i sama nie ma zamiaru z niego wychodzić. O dziwo najczęściej takie ogarniają się dopiero wtedy gdy otoczenie ma już kompletnie dość ich masochizmu i przestaje im pomagać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-21 09:54:57

Podpisuję się pod tym, 100 prawdy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
A
(Ocena: 5)
2016-11-21 19:32:59

Nie wiesz co piszesz idiotko. Te kobiety potrzebują pomocy i wsparcia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-21 21:01:42

Przeczytaj człowieku jeszcze raz co napisałam, zamiast wyzywać mnie od idiotek, bo swoim komentarzem pokazałaś, że co najwyżej sama na to miano zasługujesz. Napisałam, że można pomóc: raz, drugi, trzeci.. ALE ile można, skoro nic nie działa? Człowiek ma latami się nad taką użalać, bo ona to gdzieś w głębi serca tak naprawdę lubi? Weź się kobieto nad sobą zastanów, bo widocznie sama reprezentujesz typ masochistyczny, skoro od razu tak agresywnie zareagowałaś, mimo, że nie miałaś żadnych powodów.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-22 08:49:07

Ja się z tym zgadzam, sama miałam taką znajomą, którą "miś" wyzywał i groził, radziłam jej raz, drugi i trzeci żeby pogoniła dziada i zaczęła żyć normalnym życiem. W końcu chyba facet dowiedział się, że radziłam jej odejście od niego, przez co znajoma przestała się do mnie odzywać. Dzisiaj minęło już kilka lat, są po ślubie, a facet ją leje. Teraz to już nie moja sprawa, kilka osób mówiło jej żeby odeszła na czas, a skoro lubi ból i poniżenie, trudno.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz