Rok temu wyszłam za mąż. Jestem załamana, nie tak to sobie wyobrażałam...

22 Grudnia 2016

Po ślubie życie wywraca się do góry nogami. To niekoniecznie początek sielanki, ale trudności.

rok po ślubie

Małżeństwo to poważna zmiana w życiu każdej kobiety. Przeważnie wiąże się z przeprowadzką, przejęciem nazwiska męża i wzbogaceniem rodziny o wielu nowych członków – krewnych męża. Kobieta zyskuje także nowy status w społeczeństwie, może się nazywać żoną. Dla niektórych ludzi wyjście za mąż znaczy więcej niż zdobycie wykształcenia i dobrej pracy. Według ich założeń kobieta realizuje się najbardziej jako żona i matka, a facet jako głowa rodziny. Niestety, spełnianie się w tych rolach ma także ciemne strony. W każdym związku pojawiają się nie tylko dni wypełnione sielanką, ale także gradem i piorunami. Zwłaszcza w pierwszym roku małżeństwa trudno jest się przyzwyczaić, że od tej pory mąż i żona naprawdę są jednym organizmem. Tym społecznym, jak i finansowym. Przeważnie mają wspólny budżet, plany na przyszłość i muszą się liczyć ze zdaniem partnera bardziej niż kiedyś. Zarówno kobieta, jak i mężczyzna nie są w stanie przewidzieć wszystkich zmian, które nastąpią w ich życiu dzięki małżeństwu.

Na co powinnaś się przygotować, jeżeli chcesz wyjść za mąż? W pierwszym roku małżeństwa z pewnością nie ominą Cię następujące rzeczy. Przekonaj się, czy jesteś gotowa na te zmiany.

Zobacz także: Typy kobiet, które mają największe szanse na małżeństwo

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (41)
ocena
4.8/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 23:36:25

A ja wzięłam ślub kilka miesięcy temu i mój mąż jeszcze nie zdecydował się na skonsumowanie naszego związku. Przed ślubem unikał tematów seksualnych więc nie naciskałam, sądząc iż pewnie czeka do ślubu. Jak się okazuje, nic się nie zmieniło, nawiasem mówiąc jego czułości względem mnie ograniczają się do pocałunku w policzek raz na jakiś czas i do przytulenia mnie raz na jakiś czas. Jest to dla mnie zaskakujące. Nie wiem o co kaman. Chciałam z nim pogadać ale totalnie nie chciał o tym rozmawiać. Czy to normalne że facet nie chce nawet spróbować??

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-23 00:38:13

To nie jest normalne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-23 09:10:49

Jest gejem i potrzebował przykrywki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-23 09:30:25

To bardzo dziwne. może porozmawiaj szczerze z nim? albo wizyta u jakiegoś specjalisty?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-23 12:22:04

Jak można wyjść za mąż i nie poruszyć tak fundamentalnych tematów jak seks?! Moim zdaniem, to on jest gejem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-23 16:44:31

Próbowałam poruszac ten temat ale on wyraźnie unika tego tematu. W nocy odwraca się do mnie plecami. Jesteśmy takim małżeństwem bez sfery erotycznej. Czy to możliwe że facet jest aseksualny i ma zerowe libido????

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
facepalm
(Ocena: 1)
2016-12-23 19:16:48

ja pier... wyszłaś za obcego człowieka? nie rozumiem jak można o tym nie rozmawiać. moim zdaniem decydując się na ślub powinno się poznać stanowisko w ważnych sprawach bo inaczej ta niewiedza jest równoznaczna z nieznajomością i nieobliczalnością.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Amy
(Ocena: 5)
2016-12-23 21:10:07

Ja mam dokla

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-24 02:25:20

Aseksualny moze być zarówno mężczyzna jak i kobieta. Ale takich osob jest bardzo mało, poczytaj o tym. On może cie kochać, ale nie czuć potrzeby uprawiania seksu. Nie musi być gejem, ale też warto by było jakby się sam spróbował zanalizować, wielu gejów wypiera swoją orientację.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-12-22 20:20:44

Dziewczyny bo to zależy na kogo się trafi, a zostali wybrakowani już...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Niki
(Ocena: 5)
2016-12-22 09:55:58

Jak czytam te wszystkie dyrdymały to jestem przerażona. Małżeństwo jest piękne, to cudowne mieć osobę przy której czujesz się najbezpieczniej na świecie, wiesz, ze tylko ty się liczysz dla niej, dbacie o siebie i wspieracie. Takie głupie tłumaczenie pseudo nowoczesnych kobiet, że nie potrzebują 'papierka' osobiście mnie dziwi, bo według mnie wiąże się to ze strachem przed odpowiedzialnością.Bez ślubu można po prostu trzasnąć drzwiami i już nie wrócić. Tak jest łatwiej, o wiele łatwiej i jaka wygoda. Nie podoba mi się to do widzenia i potem mamy tylu egoistów/egoistek skupionych tylko na sobie i swojej wygodzie. Tylko wtedy to taka bylejakość. Wszyscy tacy wygodni nastawieni na konsumpcje i przyjemności. Przecież "nowoczesna" kobieta nie będzie rezygnować z kariery na rzecz małżeństwa, czy dziecka. A tak naprawdę wszystko się da pogodzić, tylko trzeba chcieć i kochać. Sama jestem na początku kariery prawniczej i myślę o dziecku, choć każdy zdziwiony, bo przecież na aplikacji nauka, egzaminy, praca i jeszcze dom do ogarnięcia, ale jak się nie myśli tylko o sobie to można to wszystko pogodzić. Wiadomo, że są gorsze dni, że czasem cię wkurzy ta druga osoba, ale to za chwilę mija i nawet nie pamiętasz o co się popstrykaliście. Nie wierze, że któraś kobieta nie chce budzić się w łóżku obok miłości swojego życia w niedzielny poranek, pijąc w łóżku kawę i patrząc na obrączkę uświadamiać sobie, że jesteście jednością. Kwestia nawyków jest kwestią indywidualną, może i zdarzyło mi się nie mieć kilka razy gładkich nóg, ale ogólnie i ja i mąż dbamy o siebie, żeby się sobie wzajemnie podobać. Także dla mnie to już skrajne jak ktoś przestaje dbać o siebie całkiem, po prostu to świadczy o nim, ślub lub jego brak nie jest tu wyznacznikiem. Teściowie.. Na tyle się będą wtrącać na ile się im pozwoli. My od razu ustaliliśmy zasady i nie możemy skarżyć się na ingerencje z ich strony. Zgadzam się z tym, że bardziej trzeba liczyć się z drugą stroną, ale to całkiem naturalne, gdy dwoje ludzi chce razem spędzić życie. Kompromis i rozmowa to podstawa. Życzę temu nowoczesnemu pokoleniu, żeby trochę zeszło na ziemię i zaczęło brać odpowiedzialność za swoje życie. Nie raz się przekonałam, że te wszystkie przeciwniczki małżeństwa tak naprawdę bardzo chciały wyjść za mąż, tylko ich mężczyzna nie był jeszcze gotowy (to co miały mówić ? ) albo nie miały odpowiedniego kandydata. Mam koleżankę, która niby pluje na małżeństwo a tak naprawdę sama chciałaby wyjść za mąż i być na poważnie. Nikogo nie chciałam urazić swoim komentarzem, chciałam jedynie zwrócić uwagę na to myślenie "ja ja i tylko ja". Sama mam 25 lat, więc też jestem niby tego pokolenia, jednak nie utożsamiam się z tym. Miłego dnia Papilotki :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 10:43:49

Zgadzam się z Tobą. :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 12:54:48

Jakbym czytała własny komentarz, tak właśnie jest

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 13:03:53

Hahaha, małe dziecko i kariera prawnicza? I to na aplikacji? Dziewczyno, zejdź na ziemię. "Wszystko da się pogodzić" - tak, ale jakim kosztem? Myślisz, że przy kilkumiesięcznym dziecku będziesz miała dużo czasu na spokojną bezstresową naukę, perfekcyjne sprzątanie domu w szpilkach i pełnym makijażu, a do tego jeszcze pracę na cały etat w kancelarii, gdzie wiadomo, że oszczędzać cię nie będą i dostaniesz najbardziej żmudną i czasochłonna robotę za marne grosze? I tak przez kilka lat zanim nie przebijesz się na rynku pracy? No chyba że masz znajomości, ale w takim wypadku nie snuj takich polukrowanych wizji i nie oskrżaj nikogo o egoizm, bo to żadna Twoja zasługa i osiągnięcie, że ktoś Ci wszystko na starcie ułatwi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Niki
(Ocena: 5)
2016-12-22 13:35:29

Napisałam, że myślę o dziecku. Nie teraz, za jakiś czas. Mam taką perspektywę, bo rodzina jest dla mnie bardzo ważna i na pewno nie będę stawiała kariery na pierwszym miejscu. Będę robiła wszystko, żeby moje plany i ambicje mogły zostać wdrożone w życie, bo bardzo mi zależy na samorealizacji . Jednocześnie nie chce odkładać decyzji o macierzyństwie w nieskończoność. Oczywiście, że nie ma lekko, ale dużo zależy od podejścia i nastawienia. Gdy zakłada się, że się nie da rady i tylko zrzędzi, że ma się tak ciężko nic się nie osiągnie. Myślisz, że nie mam koleżanek na aplikacji, które mają dzieci? Mam i zdaję sobie sprawę, że jest im ciężej, ale coś za coś. Gdy chce się czegoś więcej od życia trzeba liczyć się, że nie będzie sielanki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 14:15:29

Twój największy problem polega na tym, że nie rozumiesz, że twoja wizja świata nie musi pasować innym i że fakt iż ktoś dokona odmiennego wyboru nie oznacza, że jest egoistą lub nie "umie brać odpowiedzialności za swoje życie". Sama mówisz, że nie będziesz kariery stawiać na pierwszym miejscu, a więc po prostu jesteś w stanie na jakiś czas odpuścić swoje ambicje zawodowe. Więc jakie to jest godzenie kariery z macierzyństwem? Mówisz, że dziecko "za jakiś czas", to nie jest odkładanie? Czemu nie teraz, skoro to takie proste? Skoro koleżanki dają radę, ty też musisz. Ile z ich ciąż było wpadką, z którą teraz trzeba robić dobrą minę do złej gry i udawać szczęśliwą, wyperfumowaną mamę, godzącą wiele obowiązków naraz łącznie z samorealizacją, tego się nigdy nie dowiesz. Ile z nich nie dałoby sobie rady bez pomocy rodziców czy ustawionego finansowo męża, który zgodzi się utrzymywać żonę na czas jej samorozwoju albo zapłaci za niańkę żeby było z kim zostawić dziecko na czas pracy? Dla ciebie dziecko to "coś więcej od życia i trzeba liczyć się że nie będzie sielanki" - dla mnie właśnie człowiek powinien dążyć do tego żeby jego życie było sielanką. Jeśli w czyimś obrazku zabraknie pieluch i ślubu z weselem na sto par, to nie znaczy, że jest egoistą. Po co dokładać sobie obowiązków jeśli ktoś ich najzwyczajniej w świecie nie chce? Dlaczego część kobiet w ogóle rezygnuje z pracy jak zostaną matkami? To też egoizm, bo może ich praca mogłaby się społeczeństwu przydać a one tak po prostu wolą gotować mężowi obiadki i podcierać dzieciom noski? Może właśnie po to żeby nie umęczyć się jak gamoń na kilku etatach?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Niki
(Ocena: 5)
2016-12-22 14:47:22

Widać, że nie do końca rozumiesz co przeczytałaś. Przede wszystkim nie napisałam, że to proste i to jest sedno, bo Twoja odpowiedź ma charakter prześmiewczy. Napisałam, że zdaje sobie sprawę, że nie jest lekko, ale napisałam także (wystarczy czytać ze zrozumiem :) ) że nie chcę tej decyzji odkładać w nieskończoność właśnie przez takie nastawienie jakie teraz wiedzie triumf : kariera, kariera, kariera i tylko ja i moje potrzeby i zachcianki. Z tego co napisałaś nie zamierzasz się przemęczać, dlatego dążysz do tego, żeby Twoje życie było sielanką. A propo, to mi każesz zejść na ziemię ? Życie nie jest sielanką, nie raz człowiek musi podejmować ciężkie decyzje i godzić razem kilka ról. Ty uważasz inaczej i masz prawo, ja uważam inaczej i także mam do tego prawo. Tu jest kwestia priorytetów. Twoim na pewno jest nie zmęczenie się w życiu, moim jest rodzina, dom, ale także rozwój zawodowy i samorealizacja. Jestem wymagająca w stosunku do samej siebie, ale też świadoma wielu rzeczy, dlatego nie patrząc na wygodę podejmę się i jednej i drugiej roli. Skoro jakaś kobieta świadomie wybiera dom, pieluchy i dbanie o męża-niech wybiera, to jej decyzja i najważniejsze, żeby była szczęśliwa. Każdemu coś innego daje satysfakcje i spełnienie. Dla niektórych jest to jak piszesz - podcieranie dzieciom nosków a dla innych łączenie kilku ról - bycie i mamą i aktywnym zawodowo prawnikiem, a skoro Ty nie chcesz się przemęczać, to się nie przemęczaj. Niech każdy żyje tak jak chce. Ja wyraziłam swoją opinie o życiu byle jak, na kocią łapę z byle jaką pracą i bez wymagań od siebie i od innych. Powodzenia! :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Niki
(Ocena: 5)
2016-12-22 14:59:47

Chciałam jeszcze ustosunkować się do tego co napisałaś o ślubie. Oczywiście, masz racje - nie każdy marzy o weselu na 100 par i pieluchach. I o tyle o ile kwestia posiadania potomstwa jest kwestią bardzo indywidualną i intymną, o tyle ślub i branie odpowiedzialności za drugą osobę i o za to, co między nami już podchodzi pod całkiem coś innego. A mianowicie, o strach i lęk i właśnie tak jak napisałam wcześniej (i podtrzymuje w 100 procentach) unikania tej odpowiedzialności i co za tym idzie niepoważnego traktowania Tej osoby. Przecież jak ludzie są ze sobą, kochają się i są siebie pewni to powinni to zalegalizować, żeby uporządkować pewne kwestie - i tu wystarczy ślub cywilny, bo zdaję sobie sprawę, że nie każdy wierzy w Boga i nie każdy potrzebuje ślubu kościelnego, choć ja sobie nie wyobrażam bez kościelnego, ale to także moje odczucia i przekonania. Także nie trzeba wystawnego ślubu i wesela na 100 par jak to pisałaś Anonimie -trzeba po prostu odwagi, dojrzałości i odpowiedzialności, a tego dziś młodzi ludzie się boją - i tu wszystko sprowadza się do tego co napisałam w pierwszym komentarzu do tekstu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 15:55:01

To ty nie rozumiesz. Jeżeli napisałam, że życie każdego powinno być sielanką a ty z tego wnioskujesz, że nie przemęczam się w zyciu, to naprawdę ja mogę wywnioskować jedynie, że masz poważny problem. Dla Ciebie sielanka to podcieranie nosków, ogarnianie domu i jeszcze aktywność zawodowa, samorealizacja, bo nie powinno być lekko. Ok. Ja to rozumiem i szanuję. Skoro tak chcesz to super, daj z siebie wszystko i oby ktoś to docenił. Nie mogę zrozumieć jedynie dlaczego nazywasz egoistami i oceniasz jako złą postawę ludzi, którzy nie chcą tak żyć i wolą skupić się na jednym z aspektów życia np. rezygnując z posiadania rodziny na rzecz pracy a gdy w następnym komentarzu podaję przykład sytuacji odwrotnej to piszesz, że przecież każdy powinien żyć jak chce skoro jest szczęśliwy, po czym puentujesz wypowiedź, że dla jednych szczęście to dzieci, dla innych dzieci i praca na cały etat a ja skoro chcę to mam się nie przemęczać. Czyli dalej opcja praca + brak rodziny w twoim światopoglądzie jest równoznaczna z byciem leniem. Pominę już fakt, że nigdzie nie napisałam, że to ja wybieram karierę zamiast rodziny, tylko próbowałam pokazać ci drugą stronę medalu, którą uważasz za egoistyczną i pozbawioną odpowiedzialności. Komentarz o ślubie to już w ogóle jakiś odjazd, bo wychodzi na to, że jak para jest razem x lat a nie mają ślubu, to znaczy że w gruncie rzeczy to obcy sobie ludzie, którzy nie myślą o sobie poważnie i boją się odpowiedzialności. Mając ten magiczny "papierek" też można wyjść i zamknąć za sobą drzwi, rozwód to nie jest jakaś operacja zagrażająca życiu, zresztą co ci będę mówić - jako prawnik pewnie nie raz się o tym przekonasz; wiele małżeństw sie rozpada albo żyje bez uczucia obok siebie, tak samo jak wiele związków bez ślubu. Uogólnianie nie ma sensu, a ty się w tym wybitnie lubujesz. Ten papierek ułatwia jedynie kwestie formalne, dziedziczenie, podziały majątku i inne takie, ale nie ma wpływu na trwałość związku ani na jego jakość. Oczywiście, nie życzę ci żebyś musiała się o tym przekonać, ale jakoś nie brakuje "odpowiedzialnych" facetów, którzy ślubowali miłość i wierność a chętnie zabawią się z koleżanką z pracy albo panią na telefon. Jesteś idealistką, masz do tego prawo, w końcu tak naprawdę wszystkie twoje wynurzenia to na razie czysta teoria bo nie pracujesz jeszcze z prawdziwego zdarzenia w zawodzie, nie masz dzieci, związek jeszcze nie wszedł w fazę rutynową, możesz się bawić w eksperta. Oby praktyka byla równie udana.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 16:19:25

A co jest złego w tym że ktoś chce sobie wygodnie żyć? Nie ustawiaj życia innym po swojemu

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 23:20:30

Eeee tam, na aplikacji nie ma znowu aż tyle nauki żeby nie można było wziąć ślubu i założyć rodziny. Wiem bo sama właśnie kończę. Wprawdzie na I i II roku są kolokwia (przynajmniej u mnie tak było), ale przecież nikt się do nich nie uczy przez cały rok. No a egzamin końcowy jest praktyczny, dotyczy napisania np apelacji, więc zbyt wiele do nauki pamięciowej nie ma. Gorzej jeśli ktoś ma dziecko, wtedy wiadomo że trzeba się nim zająć i to zabiera czas... lu b ciąża, często uciążliwa dla kobiet. Ale tak czy owak samo małżeństwo można spokojnie pogodzić z aplikacją, nie jest to znowu aż tak wielka uciążliwość :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 23:59:09

Wy macie aplikacje a ja jestem chwilę po stażu i dyżurach w szpitalu po 18h dziennie, dzień jak codzień, normalna sprawa... Każdemu jest ciężko i wydaje mu się, że ma najciężej (tak, mi też się tak wydaje:) ) Mimo to, moim zdaniem warto jest się przemęczyć rok, ewentualnie dwa i mieć już tą rodzinę założoną. Z perspektywy czasu to mówię, kiedy już dosypiam. Wtedy nie uważałam, że dokonałam mądrego wyboru, twierdziłam, że dziecko + staż to możliwie najgłupsza kombinacja.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-23 01:20:19

Dziewczyny, zrozumcie wreszcie, że nie każdy chce mieć rodzinę. Wielu ludziom wystarczy zwyczajny związek, bez deklaracji, obietnic i dzieci. A niektórzy wolą być sami. I to jest uczciwe, bo jeśli ktoś wie, że się do tego nie nadaje i chce żyć inaczej, być szczęśliwym i spełnionym niezależnie od stanu cywilnego czy posiadania potomstwa, to nie powinien się wiązać ani składać jakiś przysięg bez pokrycia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-23 07:44:16

Żeby mieć dziecko to najpierw trzeba mieć umowę o pracę. Kończę studia i dowiedziałam się, że dopiero teraz, że w moim zawodzie, szczególnie dla młodych osób takiej perspektywy nie ma. Dlatego muszę powiedzieć: żegnaj macierzyństwo! Żegnaj rolo matko!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-23 09:55:23

Nie masz pojęcia ani o mnie, ani o moim życiu, także nie wypowiadaj się na w tym temacie. Wyraziłam swoją opinie na ten temat, bo mam do tego prawo. Chcesz żyć lekko bez zobowiązań? Proszę bardzo, nic mnie to nie obchodzi. Rozumiem, że każdy ma inne priorytety, moje są właśnie takie jak pisałam. Jestem osobą ambitną i chcę czegoś więcej od życia. Tak, dokładnie tak jest jak napisałaś. Osoby, które nie chcą zdecydować się na poważne życie poprzez właśnie związanie się z jedną konkretną osobą i ponoszenia za nią w pewien sposób odpowiedzialności są dla mnie po prostu niedojrzałe. Przykład, żebyś w końcu zrozumiała o co chodzi, bo nadal masz z tym problem : Facet 32 lata, ma DZIEWCZYNĘ i z tą dziewczyną drugie dziecko w drodze. Żyją jak zwykła para, bez zobowiązań to raz, a dwa, że bez żadnego zabezpieczenia. Tak naprawdę nie mają do siebie praw, w świetle prawa są obcymi ludźmi, a w przypadku wylądowania w szpitalu przez któreś z nich, żadne nie uzyska nawet informacji na temat zdrowia tej drugiej osoby. Gdyby byli odpowiedzialni za siebie nawzajem, to poszliby do urzędu i uregulowali co trzeba biorąc ślub cywilny (skoro kościelnego nie potrzebują, okej nie każdy może ma potrzebę ślubowania przed samym Bogiem). Wracając do Twojej wypowiedzi muszę się zgodzić, że ślub nie daje pewności, ze związek się powiedzie, byłoby za pięknie, ale na pewno trzeba się bardziej starać i nie, nie można po prostu wyjść i trzasnąć drzwiami. Nie można, bo to nadal twój mąż/żona, a w zwykłym konkubinacie czy w związku nie pasuje to do widzenia i tyle, bez żadnych konsekwencji możesz juz nie wrócić i o to mi chodzi o tę wygodę ludzi i unikanie podejmowania prób starania się i naprawiania jak coś jest nie tak. Po co się wiązać, skoro można na luzie bez konsekwencji? Owszem, ludzie w małżenstwach też potrafią żyć byle jak, obok siebie,a nie ze sobą razem, dzieląc każdy dzień, troski i radośc, ale to już ich wybór. Ja na pewno tego nie praktykuje, a od kiedy wyszłam za mąż o wiele bardziej się staram w kłotniach, czy gorszych momentach, bo mam świadomość, że ślubowaliśmy sobie to do końca życia i to jest najważniejsze, dlatego o wiele częściej/bardziej trzeba się o siebie starać. Taka jest moja dewiza i proszę, żebyś w końcu to uszanowała. To samo pisałam już w innych słowach, ale dalej nie rozumiesz. Trudno, choć szczerze mówiąc nie musisz. To jest moja opinia i tego się trzymam. Nie lubię po prostu bylejakości i takiego wymigiwania się niby dorosłych od konsekwencji i odpowiedzialności. Naskoczyłaś na mnie, ze pragnę być w niedługiej przyszłości mamą i dążyć do spełnienia marzeń tych zawodowych, że tak ciężko i w ogóle. Baardzo ciężko, ale nikt nie mówił, że będzie łatwo jak chce się czegoś więcej. Ja wierzę w siebie, mam w okół siebie cudownych ludzi i nawet jak czasem będę kląć sobie pod nosem, to nadal w to wchodzę i dam radę! :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Niki
(Ocena: 5)
2016-12-23 09:58:20

Tak. Tu się zgadzam, że jeżeli ktoś wie, że się nie nadaje do tego to jak najbardziej niech się nie wiąże, bo tylko skrzywdzi tę drugą osobę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Niki
(Ocena: 5)
2016-12-23 10:00:10

A w którym momencie ustawiam komuś życie? Po prostu wyrażam swoją opinie o tym wygodnym pokoleniu i do tego mam pełne prawo, a każdy ma prawo żyć jak chce.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-23 17:50:50

Przeczysz sama sobie. Piszesz, że każdy ma prawo zyc jak chce a jednak przeszkadza ci to wygodnickie pokolenie. Wygodnickie - bo ma inny pomysł na życie niż ty (bez dzieci czy ślubu). Jesteś może ze wsi? To by wiele tłumaczyło.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Niki
(Ocena: 5)
2016-12-26 12:52:15

Zrozum w końcu, ze wyraziłam swoją opinie na ten temat, ale każdy żyje według siebie. Masz straszny problem z odbiorem najprostszych rzeczy. A jeżeli oceniasz ludzi z perspektywy ich pochodzenia to musisz być naprawdę biedna umysłowo, anonimie. I nie, nie jestem ze wsi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
rrr
(Ocena: 5)
2016-12-22 08:01:34

Ja mam zły wzorzec z domu. Jestem dlatego uprzedzona do małżeństwa. Co gorsze - nie wierzę, że spotkam kogoś kto mnie wybierze i pokocha. Mam bardzo niskie poczucie wartości, co też ma korzenie z domu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 10:19:52

Skoro jestes swiadoma co jest przyczyna twojego zniechecenia do malzenstwa to sprobuj przepracowac ta sytuacje a nie sie zaslaniac zlym wzorcem;) nie pozwol aby doswiadczenia wyniesione z domu w pewnym sensie zniszczyly ci zycie;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 11:49:07

Dokładnie. Mało jest osób, które miały złe wzorce, a same tworzą szczęśliwe rodziny? Tym bardziej to powinno być motywacją, a nie powodem do zasłaniania się i tłumaczeniem..Wszystko zależy od nas samych. Najważniejsze to trafić na odpowiednią osobę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
rrr
(Ocena: 5)
2016-12-22 11:51:23

Dziękuję;) Przyznam szczerze, że czasem już myślę, że przez życie przejdę sama. Nie tyle, że nie umiem dawać ala też nie potrafię brać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 07:33:39

Bardzo demonizujecie małżeństwo. Sama jestem dwa lata po ślubie i to była najlepsza decyzja w moim życiu, kochamy się, wspieramy, dzielimy dobrymi i momentami życia. Nie wróciłam do obrzydliwych nawyków bo po prostu ich nie mam, człowiek dba o siebie nie dla innych... To samo z wtrącaniem się krewnych i teściów, jeśli ktoś ma normalną rodzinę to wiadomo, że tego nie będzie albo będzie zredukowane od minimum. Znam wiele par z więcej niż 20-letnim stażem małżeństwa, którzy nadal są w siebie wpatrzeni tak jakby zobaczyli się pierwszy raz, odnoszą się do siebie z szacunkiem (w tym moi rodzice), więc pewnie wszystko zależy od tego co się wyniosło z domu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 10:03:53

Zgadzam się. Dla nas też to była najlepsza decyzja w życiu. Polecam wszystkim małżeństwo, niby papierek a tyle zmienia :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 11:57:03

haha 2 lata!!! Poczekaj jeszcze 5

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 16:00:26

Jestem 10 lat po ślubie, a 15 razem. Nie zmieniłabym swojej decyzji sprzed tego czasu, odpowiednia osoba u boku to jest najlepsza rzecz jaką może spotkać dwie gotowe na to osoby. Nie wiem po co demonizować i pisać żeby poczekać kilka lat "to wtedy zobaczysz". Ja też znam wiele par z wieloletnim stażem które super się dogadują. Nie każdy staje się Januszem z piwnym brzuchem, a kobieta Grażynką z nieogolonymi nogami i trwałą, walczącą od 10 lat z kilogramami "po ciąży".

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-23 10:07:19

W samo sedno! Moi Rodzice są 26 lat po ślubie, a nadal zakochani, nadal się o siebie starają. A najlepsze jest to, że znali się tylko 4 miesiące i zdecydowali się na ślub, kto by dzis tak zrobił? Najpierw musi być 1254783 prób zamieszkania i nie tylko i może po 10 latach ślub..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 07:29:00

Dlatego ja jestem niesamowicie uprzedzona do małżeństwa. Mam chłopaka ale nie wiem czy kiedykolwiek przyjdzie czas na ślub.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 11:56:33

Współczuje Ci, że tak myślisz i przez kilka tak trywialnych powodów jesteś uprzedzona. Może po prostu to jeszcze nie czas na małżeństwo. Z całym szacunkiem, ale jeżeli ktoś przez to, że trzeba myśleć o drugiej osobie nawet bardziej niż o sobie (zachowując oczywiście ZDROWY egoizm) lub przez to, że dotknie go/ją proza życia jest uprzedzony do małżeństwa według mnie nie jest po prostu gotowy na małżeństwo i taką odpowiedzialność za drugą osobę. Powodzenia, może z czasem Ci się zmieni.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-12-22 15:57:17

Nie boję się tzw. "prozy życia", czy też oglądania partnera w chorobie, pomagania mu. Większość małżeństw w mojej rodzinie rozpadło się w bardzo dramatyczny sposób i sama się tego boję. Może to samo minie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz