TO NIESTETY SIĘ DZIEJE: Plaga nacinania na polskich porodówkach

03 Kwietnia 2017

Dziewięć na dziesięć Polek ma podczas porodu nacinane krocze, choć szkodliwość tego zabiegu potwierdzono w licznych badaniach naukowych.

nacinanie krocza

Epizjotomia, czyli nacinanie krocza jest w polskich szpitalach wykonywane rutynowo, zwłaszcza u kobiet rodzących po raz pierwszy. Z różnych danych wynika, że stosuje się ją w 80-90 proc. przypadków. To statystyki gigantycznie przewyższające europejskie normy, wystarczy wspomnieć, że w Holandii zaledwie 10 proc. porodów odbywa się z nacięciem krocza, natomiast w Wielkiej Brytanii – około 30 proc. Co gorsza, ponad połowy rodzących Polek nie pyta się nawet, czy zgadzają się na taki zabieg.

Wasze wyznania: Ile przytyłam w ciąży? (Rekordowy wynik to...)

„Mój poród miał miejsce 2,5 roku temu i do dziś odczuwam skutki nacięcia krocza – ból, uczucie ciągnięcia, nie wspominając o guzie wielkości fasoli, który od czasu do czasu powiększa się. Pomimo nacięcia doszło do pęknięcia przedniej ściany pochwy oraz samo nacięcie również pękło dodatkowo w stronę odbytu. Po porodzie przez pół roku mogłam usiąść na krześle tylko jednym pośladkiem. Samego nacięcia być może nie czułam, ale jego konsekwencje są dla mnie nie do przyjęcia” – to list, który młoda matka napisała do fundacji „Rodzić po Ludzku”, która organizuje kampanię „Nie daj się naciąć” przeciwko rutynowemu nacinaniu krocza.

Takich historii jest mnóstwo, ponieważ zabieg jest wykonywany w polskich szpitalach powszechnie. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy jest nieznajomość wśród większości lekarzy i położnych wyników aktualnych badań. Innym – głęboko zakorzenione przyzwyczajenia i rutyna, które utrudniają przyjęcie nowych standardów. Tymczasem od siedmiu lat obowiązuje wprowadzony przez ministerstwo zdrowia tzw. standard opieki okołoporodowej, który zobowiązuje personel medyczny do stosowania procedur o dowiedzionej skuteczności i zwraca uwagę na konieczność ograniczenia stosowanych dotąd rutynowo, bez istotnych wskazań, interwencji w przebieg porodu. W myśl standardu stosowanie nacięcie krocza ma zostać ograniczone tylko do niezbędnych, medycznie uzasadnionych, przypadków.

Ten zabieg może przynieść bowiem więcej szkody niż pożytku. Już kilka lat temu Światowa Organizacja Zdrowia za zasadne uznała przeprowadzenie epizjotomii u maksymalnie 20 proc. rodzących. Wbrew panującym w wielu polskich szpitalach przekonaniom, nacięcie nie zapobiega obrażeniom krocza, uszkodzeniom mięśni dna miednicy, obniżeniu się napięcia mięśni dna miednicy czy wypadaniu narządów.

Badania wykazały, że zwykle lepiej się goi krocze naturalnie pęknięte niż nacięte. Dlaczego? Ponieważ pęka zawsze w miejscu najcieńszym, czyli od ujścia pochwy w kierunku odbytu. Natomiast podczas epizjotomii przecięte zostają dwa mięśnie, często w poprzek włókien. Powrót do zdrowia jest w tym przypadku dłuższy, a utrata krwi większa. Może też dojść wówczas do uszkodzenia gruczołów nawilżających przedsionek pochwy, co skutkuje jej późniejszą suchością oraz bólem i dyskomfortem podczas stosunku seksualnego.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (26)
ocena
4.7/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Małgosia
(Ocena: 5)
2017-10-12 11:20:47

No niestety tak jest... sama byłam nacinana, ale 'lekarze' wiedza lepiej... Wtedy regeneracje trwa dlużej, ale teraz jest emulsja mucovagin, ktora ladnie wyszystko goi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
herieia
(Ocena: 5)
2017-06-12 08:54:07

Kobiety jakie wy jesteście nierozumne i zacofane. Jak w ogóle możecie usprawiedliwiać nacięcie skoro to patologia podczas porodu, czyli coś co należy zwalczać. Wasza naiwność łamie wszelkie granice, a nieudaczników w szpitalach traktujecie jak największych znawców. Nacięcie to powinien być margines czyli maksymalnie 10 procent. I to nieważne czy rodzisz pierwszy raz czy piąty. Poza tym nie leżcie na plecach to urodzicie bez problemu i bez obrażeń krocza. Najlepsze są pozycje wertykalne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-05 20:43:34

Miałam nacięte krocze podczas porodu. Dwa tygodnie po zabiegu było ogromnym pasmem bólu, łez i braku nawet możliwości karmienia dziecka, bo nie mogłam ani usiąść ani leżeć, krocze spuchło do rozmiarów jabłka, skończyło się na antybiotyku i ogromnych dawkach środków przeciwbólowych i bólu nawet 2 lata po porodzie. Przeklinam tych którzy mi to zrobili.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-04 08:13:26

Ja też zostałam nacięta i nie żałuję. Zgodę na nacięcie krocza podpisałam świadomie w I fazie porodu (szpital chyba się tak zabezpiecza, ale przecież mogłam odmówić). Po długich bólach partych, lekarz w obawie przed niedotlenieniem dziecka, podjął decyzję o nacięciu krocza i użyciu próżnociągu. Dzięki temu moje dziecko jest zdrowe. Kilkanaście godzin po porodzie miało wykonane USG główki i wszystko jest ok. Niektóre moje koleżanki skarżą się na ciągnięcie albo swędzenie blizny na kroczu przy zmianie pogody. Ja nic takiego nie odczuwam. Blizna jest malutka, nie przeszkadza mi w niczym, nie czuję, że ją mam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2017-04-04 07:45:00

Jak mozna pisac takie bzdury? Lekarze nacinaja tylko dlatego że (zreszta tak jak pisza tutaj panie w komenatarzach) nie chca zeby kobieta popękala!!! naciecie w przeciwienstwie do pekniecia jest KONTROLOWANE. Lekarz wie gdzie ma naciac zeby rana goila sie najszybciej. A jezeli nie natnie to wtedy kobieta moze peknac w strone odbytu i wtedy murowane zakazenia i dluzsze gojenie sie rany.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-04 14:39:43

Ok ale odpowiedz mi dlaczego tylko w Polsce tak jest? Kiedy zapytasz kobiet w Niemczech czy Wielkiej Brytanii czy były nacięte przy porodzie, to większosć zrobi tylko wielkie oczy, a żadna nie popękała. Ok, jestem za tym, że gdy dziecko jest duże i są wskazania ochronić krocze przed większymi zniszczeniami niż nacięcie ale 9 na 10 przypadków? To zwykłe lenistwo i tyle, bo łatwiej naciąć niż stosować np. ochronę krocza.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-03 22:45:01

Urodziłam pierwszego syna w Pl a drugiego w Uk. W Polsce cieli i dość długo się goilo, ale to pikus w porównaniu z pęknięciem wzdłuż warg sromowych i zszywaniem ich z lechtaczka a taki natural zafundowali mi w Uk

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-03 17:34:08

Ja nie mam dzieci, jednak jak czytam Wasze komentarze i artykuł to dla mnie wszystkie jesteście bohaterkami :) Naprawdę kobiety powinny dostawać jakąś rekompensatę finansową z tytułu naciętego krocza i przeżytego bólu, zwłaszcza, gdy nie było to uzasadnione medycznie :// Pozdrawiam wszystkie mamy :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
młoda Mama
(Ocena: 5)
2017-04-03 17:02:53

Ja dziekuję Bogu, że mnie nacieli. Najpierw pękłam, potem mnie nacieli ale to pęknięcie dłużej sie goiło. Przez 2 mc normalnie Nie siedziałam. Mały miał ppnad 4 Kg rodzilam 18 godzin. A pani doktor mówiła że Nie po to straciła cały dzien by mnie teraz na cesarke wysłać. I komu sie tu żalić.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-03 16:03:41

Ciekawe czym się różnią krocza Polek od Niemek, Skandynawek, że u nas jest tyle nacięć, a tam to naprawdę wyjątek, kobiety też nie pękają przy każdym porodzie, a u nas jak zwykle wszystko z totalnego lenistwa personelu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-04-03 16:02:51

Ja nie wyobrażałam sobie rodzić sn, nie mówiąc już o nadużywanym nacinaniu krocza i zdecydowałam się na cesarkę. To operacja, wiadomo ale kobiety też powinny mieć wybór, znać wszystkie za i przeciw i móc decydować, a nie załatwiać lewe zwolnienia lub płacić krocie za prywatną klinikę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz