W morzu alkoholu

02 Czerwca 2010

,,Nie wyobrażam sobie tańczyć bez alkoholu, bo wydaje mi się, że każdy patrzy i myśli, że robię to beznadziejnie, a jak wypiję trochę to mam gdzieś, co myślą inni.”

W morzu alkoholu

,,Nie wyobrażam sobie tańczyć bez alkoholu, bo wydaje mi się, że każdy patrzy i myśli, że robię to beznadziejnie, a jak wypiję trochę to mam gdzieś, co myślą inni.”

Dla młodego człowieka studia nie są jedynie czasem zdobywania wiedzy, rozwoju osobowości, to także szansa na zabawę, dlatego właśnie większość studentów nie stroni od spotkań towarzyskich i różnego rodzaju imprez, na których nie może zabraknąć alkoholu. Jedni piją mało, ot tak, żeby nie odstawać od grupy, inni wręcz toną w morzu wlewanego w siebie trunku. Dlaczego tak wielu młodych ludzie.html">ludzi sięga po  alkohol? Gdzie znajduje się granica między piciem dla zabawy a uzależnieniem?

 

 Jak horoskop-ryby.html">ryba w wodzie

 

Kaja, studentka psychologii to ładna brunetka, która nie jest zbyt pewna siebie. Na pytanie o jej stosunek do alkoholu odpowiada:

,,Ostatnio myślałam nad tym, co lubię robić i doszłam do wniosku, że najbardziej lubię imprezy i tańczenie na nich, ale tak bez alkoholu, to głupio. Nie wyobrażam sobie tańczyć bez alkoholu, bo wydaje mi się, że każdy patrzy i myśli, że robię to beznadziejnie, a jak wypiję trochę to mam gdzieś, co myślą inni. Poza tym uwielbiam poznawać ludzie.html">ludzi i rozmawiać z nimi, ale na trzeźwo nie są tak otwarci, może dlatego, że jak powiedzą mi na imprezie coś głupiego lub zaczną się zwierzać, następnego dnia mogą się wytłumaczyć, że byli pijani, a oni chyba po prostu dopiero wtedy mają na tyle odwagi, żeby otworzyć się przed drugą osobą i wyżalić. To smutne...”.

            Alkohol daje studentom poczucie bezpieczeństwa, beztroski.  Picie pozwala na chwilę zapomnienia o trudnych egzaminach, o tym jak bardzo boją się o swoją niepewną przyszłości, a przede wszystkim o kompleksach. Wystarczy kilka kieliszków wódki, by poczuć się szczęśliwym, mądrzejszym, atrakcyjniejszym i oddać się beztroskiej zabawie. Alkohol dodaje pewności siebie, pozornie zacieśnia więzi. Jest to jednak tylko chwilowe złudzenie, które ulotni się, gdy ulotnią się procenty.  A warto  dodać, że im wspanialsza zabawa, tym dotkliwszy kac.

 

Cicha woda brzegi rwie...

 

Martyna ma 21 lat. Jest wzorową studentką, nigdy nie miała problemów z nauką, której na jej trendy.html">kierunku jest naprawdę dużo. Wraz ze swoimi przyjaciółkami upija się średnio 3 razy w tygodniu, co nie przeszkadza jej w osiąganiu doskonałych wyników w nauce. Spytana o to, czy nie uważa, że nadużywa alkoholu, odpowiada:

 ,,Czasem miewam wyrzuty sumienia, że za dużo piję. Stwierdzam, że coś trzeba z tym zrobić. Mam przecież takie fajne koleżanki. Nie musimy pić cały czas. Jest tyle ciekawych zajęć... Kiedy jednak zaproponowałam dziewczynom, by nie pić, okazało się, że nie ma co robić i najłatwiej jest iść na piwo, bo to w Dodatki.html">dodatku zajebiście przyjemne i gwarantuje rozrywkę. Przy kawie nasza rozmowa aż tak dobrze się nie klei i nie jesteśmy już takie wyluzowane. Rozmawiamy cały czas o studiach, o tym jak dużo mamy nauki, a piwo pozwala nam się odstresować i chociaż na chwilę zapomnieć o czekających nas egzaminach. Poza tym, jak się wstawimy, jest weselej...”- kończy z uśmiechem Martyna.

            Alkohol jest dla studentów najprostszym sposobem na dobrą zabawę. Nie jest bardzo drogi i nie wymaga specjalnych warunków spożycia. To znakomity pretekst do spotkania. Zawsze znajdzie się jakaś okazja- za to, że niedługo sesja, że już po sesji, że są imieniny, urodziny Ani ( ani moje, ani twoje). Jednak najniebezpieczniejsze jest picie ze smutku, dla zapomnienia o swoich problemach.

 

Tonąc...

 

Trzeba jednak wyraźnie powiedzieć, iż wydarzenia.html">przypadek Kai czy Martyny, które uważają, że piją sporadycznie, może (oby nie!) je zaprowadzić na dno. Damian ma 20 lat. Był na pierwszym roku kulturoznawstwa na prywatnej uczelni. Studia dały mu dużo okazji do eksperymentowania z alkoholem. Za dużo. Chłopak nie zauważył, że już nie umie żyć na trzeźwo. Z  czasem zaczęło brakować mu pieniędzy na trunki, ale wymyślił ,,genialne” rozwiązanie- pieniądze, które mama przysyła mu na opłacenie prywatnej uczelni, wydaje na alkohol. Ostatnio został skreślony  z listy studentów - za nieobecność na zajęciach, brak zaliczeń  oraz nieopłacenie czesnego. Jeszcze w liceum był przystojny i zadbany. Podobał się wielu dziewczynom. Alkohol sprawił, że przestał się golić, dbać o wygląd, może nawet myć? Z daleka widać, że to nie ten sam chłopak. Nawet jego najbliższy przyjaciel, z którym zaczynał swoją alkoholową przygodę, stwierdził, że nie chce dłużej z nim mieszkać, bo denerwuje go pijaństwo współlokatora. Oczywiście Damian zawsze znajdzie jakiegoś kompana do picia, bo w końcu on stawia. Podobno zapytany o swoje plany na przyszłość odpowiada, że na pierwszym roku trzeba pomelanżować trochę, a od października zaczyna normalnie studiować i przestaje pić. Czy ktoś w ogóle wierzy w zapewnienia Damiana?

 

 

Jak mawiają: ,,Wszystko jest dla ludzie.html">ludzi”. Alkohol w niewielkich ilościach też. Tylko gdzie znajduje się granica dzieląca zwykłego studenta-imprezowicza, od nałogowego alkoholika? Główną cechą człowieka uzależnionego jest koncentrowanie życia wokół trunku, szukanie okazji do picia staje się myślą przewodnią uzależnionego. Następuje zmiana tolerancji na alkohol. Początkowo można wypić więcej (tzw. ,,efekt mocnej głowy”), później wystarczy niewielka ilość alkoholu, by znów być na „rauszu”. Poza tym pojawiają się kłopoty z pamięcią oraz objawy abstynencyjne takie jak- niepokój i drażliwość, dreszcze i drżenie kończyn, skurcze mięśniowe, poty, nudności, a nawet zaburzenia świadomości i majaczenia. Osoba  odczuwająca tego typu objawy stara się pozbyć ich jak najszybciej przy pomocy kolejnych porcji procentów, wpada w ciąg, zaniedbuje ważne sprawy, rodzinę, przyjaciół, pracę, marzenia, ambicje, spada na samo dno... tonie.  Należy też pamiętać, że alkoholizm to choroba zaprzeczeń, lecz jak każdą chorobę i tę można leczyć. Ale po co? Lepiej nie iść w otchłań tej toni.

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (38)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2010-08-28 13:27:35

Młodość ma swoje prawa. Wszystko pięknie dopóki imprezujemy sobie 3 razy w tygodniu mając lat 19-22, bedąc jeszcze studentami. Ja jestem troszkę starsza, mam 28 lat, imprezy i alkohol nigdy nie były moim żywiołem, ale jedno wam powiem. Znam osobiscie kilka ostrych imprezowiczek którym priorytety się zmieniły wraz ze skończeniem studiów, znalezieniem absorbujacej czasowo pracy i chłopaka z którym zechciały załozyć rodzinę. Jeszcze 4-5 lat lemu potrafiły całą zarobiona kasę wydać na balety, a każdy weekend spędzić w klubie. Teraz juz tak nie robią. Kasę wydają na kredyt, a zamiast do klubu jeżdżą na wycieczki za miasto. Klubowe spędy zamienili na kameralne domówki i alkoholu też jakby mniej. Znam kolesi lat 35 którzy z tego imprezowo-pijacko-klubowo-studenckiego ciągu nie wyrośli do tej pory i jest to żałosny widok. Kumple pozakładali rodziny, zmienili priorytety, a oni dalej tylko klubowe biby. Podrywaja tam 19-letnie panny, bo dawni kompani do kieliszka się wykruszyli a napić się z kimś muszą. To bardzo samotni ludzie, którzy przegapili w życiu moment, by powiedzieć "stop'. Koniec szaleństwa, czas na odrobinę powagi. Na wszystko w życiu jest czas, ale z pewnych zachowań powinno się wyrastać. Inaczej robimy się śmieszni, a nasze życie puste. Gdy kompan do kieliszka staje się ważniejszy niż znalezienie wartościowego partnera do życia, założenie rodziny...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-06-20 21:57:41

Sensi lepsze.. Mega mam positiv.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-06-12 23:23:28

Bardzo dobry artykuł :) ja niestety czasami miewałam takie przygody alkoholowe :( mam teraz 21 lat a pierwsza zaczeła sie na zakonczenie I gimnazjum, jak pierwszy raz posmakowalam alkoholu, tak sie upiłam z przyjaciolka ze znajomi musieli nas zbierac z bloku i prowadzic do domub :/;/ pamietam to jak wczoraj, taki wstyd! Niestety na tym sie nie skonczylo, przez gim troche pilam ale nie zaduzo, moge powiedziec "pijanstwo" zaczelo sie jak poszlam do szkoly sredniej, non stop imprezki z nowymi znajomymi, poznawanie innego, wtedy lepszego zycia, pierwszy, drugi kac, chodzene do szkoly na tzw. bani. Kilka razy zdarzylo mi sie upic do nieprzytomnosci ze mialam urwany film na kilkanascie godz ale dziekuje Bogu i znajomym ktorzy opiekowali sie mna podczac "zdychania i pijackiego snu" naprawde duzo im zawdzieczam ze nic mi sie nie stalo wtedy. Bylo jeszcze kilka epizodow, kiedy moj kochany chlopak przyjezdzal po totalnie zalana dziewczyne, nic nie mowiac, prawie wnoszac mnie do domu, kilka przykrych slow od rodzicow- ktorych nie pamietalam, uderzenie w twarz na otwrzezwienie- tez rzadnych wspomnien tylko rano bol twarzy, kac i wyrzuty sumienia, ze znowu to zrobilam. Najgorszy moment w moim zyciu to byla impreza w Spizu w Katowicach, wybralam sie ze znajomymi na zakonczenie szkoly sredniej na imprezke, a jak wiadomo przed imprezka na sucho sie nie wejdzie, wiec zaczelismy pic. Z kumpela wymieszalysmy wodke z sokami i pilysmy to wrecz litrami:/ skutki pozniej byly opłakane, ja po 2 godz zalana w trupa, z opowiadan znajomych wiem ze wygladalam jak prawie chodzaca smierc, blada, zalana, moja twarz co chwile zmieniala barwe, a wymiotowalam tylko sokiem z wodka ;(( tragedia, wiem tez ze pani sprzątaczka chciala wzywac pogotowie bo bylo ze mna ciezko, mam tez szczescie ze mnie ochroniaze nie widzieli za czesto, bo bardzo czesto z czego slyna wyrzucaja ludzi na ulice, ktorzy sa nawet lekko pijani ale sie chwieja ;/ dalej nie bede sie rozpisywala, koniec tego dnia byl taki ze mama w nocy zadzwonila po pogotowie, bo zaczelam sie dusic, spedzilam noc w szpitalu na plukaniu zoladka, NIC PRZYJEMNEGO!! jak ci wkladaja 30 kilku cm rure i wlewaja ciepla wode z sola fizjologiczna :/:/:/ masakra. Ludzie ostrzegam przed pierwszym drinkiem, kacem i tzw. fajna bania w gronie znajomych. Ja o malo co nie przyplacilam to zyciem, teraz jako juz dojrzala i madrzejsza osoba ograniczam picie alkoholu, WIEM KIEDY POWIEDZIEC STOP!! Pozdrawiam Karolina z K-CE

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-06-12 07:24:02

Świetny artukuł!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-06-11 14:42:36

wszystko prawda - ale trzeba umieć dostrzec kiedy powinno się zaświecić czerwone światło. Również lubię sobie wypić jak wiekszość studentów, pije na kazdej impresie ale nie tak zeby sie zachlac i nie pamietac co sie działo czy zataczac ale tak 4 - 5 piwek w zależności ile godzin trwa impreza to jest ok

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-06-08 21:15:51

artykul bomba

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-06-05 10:00:09

a ja tam mogę się bawić nawet bez alko, jak ide na impreze ide sie bawic i mam w dupie ze inni sie na mnie patrza :D impreza to impreza! ;D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-06-04 22:55:13

Wszystko jest dla ludzi, ale w odpowiednich ilościach. Mam 19lat i samej zdarzył mi się 2krotnie tzw. zgon.. ale obydwa razy były, w neutralnych warunkach, na domówce ze znajomymi. Nigdy nie zdarzyło mi się upić na dyskotece, w pubie itp. byłoby mi strasznie wstyd upić się w miejscu publicznym. Lubię od czasu do czasu napić się, zabawić, ale w umiarkowanych ilościach... jeżeli chodzi o inne używki, to nie korzystam. ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-06-04 15:13:17

Pamiętam te czasy jak mając 13-14 lat upijałam sie najpierw raz w tygodniu potem 3 5 7 aż wkońcu wogóle nie trzeźwiałam, mając zaledwie 15 lat byłam alkocholiczką....dziś jestem matką i nie powiem wyszalałam się za młodu tylko że miałam to szczęście że znalazła się osoba która mnie z tego dnia wyciągnęła gdyby nie ona być może nie było by mnie dzisiaj... inni mogą nie mieć tego szczęscia... Ludzie można się świtnie bawić bez upijania...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-06-04 12:51:30

a dlaczego tu mowa tylko o studentach???? przecież innych ludzi to też dotyczy ;/;/

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz