Historie Życiem Pisane: Mój ukochany trafił do więzienia (2)

09 Kwietnia 2010

Marta marzyła ślubie i dziecku. Wierzyła, że latem będzie żoną Cezarego. Niestety jej ukochany trafił do więzienia, przekreślając wszystkie ich plany i pragnienia.

Historie Życiem Pisane: Mój ukochany trafił do więzienia (2)
>

Jako partnerki przestępców nie mogą i nie potrafią prowadzić normalnego życia, ale jednocześnie nie chcą rezygnować z miłości. Wierzą, że jeszcze czeka je szczęście u boku ukochanego mężczyzny, nawet jeśli miałoby to być za dwadzieścia lat. O trudnym życiu kobiety kryminalisty opowiadają Grażyna i Marta.

HISTORIA GRAŻYNY

Marta, 23 lata. Czekając na ukochanego, planuje ich wspólną przyszłość. Wierzy, że jego wyjście na wolność otworzy nowy rozdział ich życia.

Gdy tuż po maturze przyjechała do Warszawy, sądziła, że scenariusz na najbliższych pięć lat jej życia napisze uczelnia. Właśnie rozpoczynała wymarzone studia dziennikarskie i z ekscytacją rozmyślała, kim będą jej nowi znajomi. Nie przypuszczała, że tak szybko znajdzie miłość.

Bartka poznała na jednej z imprez na początku października. Czuła się obco wśród tłumu roztańczonych, dobrze ubranych warszawianek. Stojąc na uboczu z drinkiem w dłoni, obserwowała otaczających ją ludzi. On od razu wpadł jej w oko – wysoki, dobrze zbudowany, z błyskiem w oku. Wyobrażała sobie, że musi być czarującym facetem. Gdy do niej podszedł, poczuła, że ma nogi jak z waty.  

Ich znajomość przetrwała dłużej niż jedną noc i już wkrótce Marta przedstawiała koleżankom Bartka jako swojego chłopaka. Na początku nie podejrzewała, że za drogim samochodem i zaawansowanym technologicznie sprzętem, którym wypełniona była jego kawalerka, stoją narkotyki. Wierzyła, gdy mówił, że jest doradcą finansowym, z dumą dobierała mu krawaty, gdy twierdził, że czeka go ważne spotkanie z klientem. Widziała w nim idealnego partnera na życie. Była pewna, że jej wymagający rodzice zaakceptują go bez wahania i z otwartymi ramionami powitają w rodzinie.

Zakochani szybko zamieszkali razem. Dla Marty, która dotychczas przenosiła się z pokoju do pokoju w obskurnym akademiku, przytulna i świetnie wyposażona kawalerka Bartka była spełnieniem marzeń. Koleżanki zazdrościły jej przystojnego, dobrze ubranego i robiącego karierę chłopaka, a ona po cichu zaczynała snuć marzenia o ślubie.

- Gdy pewnego wieczoru wyznał mi prawdę, byłam zszokowana. Powiedział, że do tej pory mnie oszukiwał, bo bał się, że go nie zaakceptuję. Teraz, mówił, gdy wiem jak silna jest nasza miłość, musiałem ci powiedzieć.  Poczułam się oszukana, zawiedziona, nie chciałam wtedy słuchać jego tłumaczeń. – Marta, nie czekając ani chwili, spakowała walizkę i wsiadła do pociągu. Pojechała do rodziców, by wszystko przemyśleć. Nie spodziewała się, że gdy wróci, w ich mieszkaniu zamiast skruszonego Bartka, zastanie potłuczone szkło i zawartość szaf wywróconą do góry nogami.

-  Nie wiedziałam, co się dzieje. Dzwoniłam do Bartka, ale jego numer był nieosiągalny. Natychmiast pojechałam do naszego znajomego i to on zrelacjonował mi wydarzenia sprzed kilku dni. -  O nielegalnej działalności Bartka dowiedziała się policja antynarkotykowa. Jeden z klientów pomógł im na niego zastawić pułapkę. Chłopaka aresztowano w chwilę po ostatniej transakcji. Teraz czekały go trzy miesiące w areszcie śledczym.

- Okazało się, że tuż po aresztowaniu, policjanci zrewidowali nasze mieszkanie. Znaleźli jeszcze więcej narkotyków niż Bartek miał przy sobie. To dodatkowo pogarszało jego sytuację. - opowiada zdruzgotana dziewczyna. Wreszcie, po kilku miesiącach oczekiwania, zapadł wyrok – 3 lata pozbawienia wolności. Dla Marty był to niewyobrażalny cios. Wiele nocy przepłakała zanim zdecydowała się odwiedzić ukochanego w więzieniu. Pozbawiony atrybutów luksusu i dobrej zabawy, wydał jej się bezbronny i niesprawiedliwie osądzony. Postanowiła wtedy, że sama nie będzie go oceniać, że wytrwa przy nim. Gdy powiedziała, że chciałaby wziąć ślub, nie mógł jej uwierzyć – w końcu każda kobieta marzy o pięknej ceremonii w kościele, weselu i miodowym miesiącu. On mógł dać jej wówczas tylko żałosną uroczystość w więziennej celi. Ale dla Marty najważniejsza była jego miłość, a nie miłe do niej dodatki.

- Wzięliśmy ślub w więzieniu. Wiedzieli o nim moi i jego rodzice oraz kilkoro najbliższych znajomych. Uczestniczyli w nim jednak wyłącznie świadkowie – dwójka naszych przyjaciół. To była słodko-gorzka uroczystość, namiastka tego, co wyobrażałam sobie jako mała dziewczynka. Przywiozłam Bartkowi garnitur, sama założyłam krótką kremową sukienkę. Było ciężko, ale cieszę się z naszej decyzji, bo ze świadomością bycia żoną, łatwiej znoszę przymusowe rozstanie.

Teraz Marta i Bartek widują się raz w tygodniu. Ona na każde ze spotkań czeka z lekkim niepokojem, jak dawniej na randkę. Szykuje się długo, dopracowuje strój, makijaż. Chce wyglądać atrakcyjnie, by jej mąż nie pożałował swojej decyzji. Za każdym razem rozmawiają o przyszłości, planują, co będą robić, gdy więzienne mury pozostaną tylko bolesnym wspomnieniem. Pozostałych sześć dni tygodnia dzieli pomiędzy szkołę i pracę. Od świtu do nocy poza domem nie ma czasu na zmartwienia.

- W chwilach załamania, myślę sobie, że jeszcze tylko pół roku, że jakoś wytrzymam te sześć miesięcy. Z każdej pensji odkładam trochę, żeby tuż przed powrotem Bartka, zrobić remont mieszkania. Pomyślałam, że skoro nie możemy się wyprowadzić i zmienić środowiska, to chociaż trochę zmienię mu otoczenie. W nowym mieszkaniu chcę wygospodarować jeden dodatkowy kącik. Miejsce dla naszego dziecka, o którym oboje od dawna marzymy…

Lilka Tylman

Artykuły z cyklu Historie Życiem Pisane na Papilocie zawsze co drugi tydzień! W przyszły piątek natomiast tekst z cyklu DECYZJA NALEŻY DO CIEBIE. Ostatnio pomocy potrzebowała Justyna…

Zobacz także:

Historie Życiem Pisane: Straciłam dorobek życia (1)

Historie Życiem Pisane: Straciłam dorobek życia (2)

Strony

Komentarze (54)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2015-06-29 21:30:33

re: Historie Życiem Pisane: Mój ukochany trafił do więzienia (2)

wiem co to znaczy czekac i tesknic

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-12-02 21:22:06

ja też wiem....bardzo dobrze wiem..kocham tęsknie czekam☺☺♥♥

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-02-17 11:42:20

polecam Wam bardzo ciekawą stronę www.netforumowisko.pun.pl a dokładnie forum założone przez dziewczyny czekające na swoich facetów,którzy siedza w zk,

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-02-17 11:40:25

WITAM! Chciałam Wam polecić kartę "PAPUGA". którą można zakupić na poczcie i w terminalach VIA - Moje Doładowania Kartę wcześniej zakupioną można doładować wysyłając PRZELEW: 10zł, 20zł lub 50zł na konto BPH S.A. 89106000760000330000709385 w TYTULE należy podać pin karty

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-01 16:47:48

Oni kochaja jak popelnia blad,sa zdani na siebie,a my? zostajemy same z dzieckiem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-05-07 15:51:12

mam chlopaka na sankcji,jezeli ktos jest w podobnej sytacji prosze pisac moje gg 22726657

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-14 20:06:36

masz racje kochana, ze walczysz o milosc . Ja tez mialam wspanialego chlopaka, jestem z nim od 10 m-cy. miesiac temu zostal aresztowany narazie na 3- ce . mysla ze zabil czlowieka ale ja w to niewierze . pisze mi w listach ze bardzo mnie kocha i zyje tylko dla mnie i ja tez go kocham i chyba juz bez niego nie potrafie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-11 15:09:30

tato, tato KUPE ! musze KUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUUPE

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-10 23:39:00

Witam ja byłam w takiej samej sytuaci czekałam cierpliwie na mojego teraz obecnego męza, jak był w zakładzie karnym to wzielismy wbrew moim rodzicom slub cywilny jak mój maz był na przepusce, zaszłam w ciaze i 2 miesiace przed rozwiazaniem maz wyszedł na wolnosc teraz 2 września minie 4 lata jak jesteśmy małzenstwem a nasza coreczka 5 czerwca skaczy 3 lataka, jesli kocha sie się ta druga osobe to nawet najwieksze przeszkody da sie pokonac niebawem weziemy cichy slub koscielny wiedz trzymaj sie cieplutko jesli kochacie sie naprawde to wytrwacie:)Pozdrawiam

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-10 16:15:58

jestem w podobniej sytuacji, nistety ja mojego nie widuje, nie widziałam go juz pół roku, zastanawiam się czy to ma sens, kocham go bardzo ale nie chce do końca życia zyc w ukryciu. wyjechal za granice bo szuka go policja, za narkotyki, kradziez i posiadanie broni. codziennie do mnie dzwoni i obiecuje mi ze jeszcze troche i zabirze mnie do siebie, niech sie tylko tam ustatkuje, ale wlasnie to "jeszcze troche" mnie przeraza, moi rodzice go nie akceptuja, mysla ze z nim skonczylam, ja nie mowie jaka jest prawda bo wiem ze poszliby odrazu na policjie, zreszta nie musza isc daleko bo policja co jakis czas sama wpada na kontrole, teraz sie to juz uspokoilo i mnie zostawili w spokoju. ale mam juz dosc......

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-04-10 13:50:53

I nie każdy jest tam zły bo niektórzy naprawdę się zmieniają,,,

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz