Facet z zespołem Otella

09 Października 2010

Jeśli chłopak jest o ciebie chorobliwie zazdrosny, a jego zachowanie graniczy z obłędem, uważaj – może cierpieć na niebezpieczny zespół Otella.

Facet z zespołem Otella

Nie ma miłości bez zazdrości? Zazdrość jest potrzebna w każdym związku. Motywuje partnerów do pielęgnowania uczucia, dbania o siebie nawzajem i nie pozwala spocząć na laurach. Dobrze, gdy jest umiarkowana. Co innego, gdy staje się chorobliwa, wręcz obsesyjna. Wtedy może doprowadzić do tragedii.

Psychoza z zasięgiem

Choć wiele osób obsesyjną zazdrość uważa po prostu za przypadłość, niewiele ludzi zdaje sobie sprawę z faktu, że takie zachowanie jest chorobą. I to niezwykle trudną do wyleczenia. Jak czytamy w książce „Psychiatria kliniczna” pod redakcją Adama Bilkiewicza, Stanisława Pużyńskiego, Janusza Rybakowskiego i Jacka Wciórki, obłęd zazdrości zwany jest zespołem Otella. To psychoza należąca do grupy uporczywych psychoz urojeniowych. Objawia się urojeniami niewierności małżeńskiej bądź partnerskiej, które mogą być podobne do osądów i podejrzeń występujących w stanie zazdrości zwykłej, aczkolwiek odróżniają się większym „zasięgiem”. Zespół Otella częściej dotyczy mężczyzn niż kobiety i bardzo często spotykany jest u osób, które borykają się z problemem alkoholizmu. Pojawia się w wyniku nadużywania alkoholu – obecnie bądź w niedalekiej przeszłości. Możesz nawet nie wiedzieć, czy on nadużywa napojów wysokoprocentowych. Koniecznie sprawdź nasz test.

Dowody zbrodni

Zespół Otella jest psychozą, która początkowo rozwija się powoli, ale z czasem staje się obsesją. Po czym ją rozpoznać? Chory wciąż znajduje „dowody” niewierności partnera – dla niego dowodem na dopuszczenie się zdrady może być np. awizo z poczty czy kwit z pralni znaleziony w kieszeni partnerki. Mężczyzna cierpiący na zespół Otella zadaje zadręczające pytania, które dotyczą wierności seksualnej, śledzi partnerkę, uporczywie szuka „dowodów zbrodni”, wymyśla większość sytuacji, które nigdy nie miały miejsca, a z czasem przez swoje urojenia zaczyna obrażać i poniżać partnerkę. Chory może nawet przemocą zmuszać kobietę do przyznania się do zdrady. Poszukiwanie dowodów na niewierność, śledzenie i kontrolowanie drugiej osoby z czasem wypierają inne zainteresowania zazdrośnika. W przypadku skrajnie postępującej choroby może nawet dojść do zabójstwa partnerki i domniemanego kochanka. Bardzo częsta jest również sytuacja, w której cierpiący na zespół Otella oskarża wybrankę o sypianie z kilkoma kochankami.

Choroba, która zabija

Na zespół Otella cierpi partner pewnej internautki: – Ciągle podejrzewa mnie o zdradę, obraża, źle traktuje. Byłam z nim u psychiatry i lekarze stwierdzili zespół Otella, ale on od miesiąca nie chce chodzić do lekarza. Twierdzi, że jest zdrowy, a to ja go zdradzam i okłamuję – wyznaje dziewczyna na jednym z kobiecych forów. To, co robi jej partner, mrozi krew w żyłach. – Włącza kamerę na cały dzień i nagrywa drzwi, a po pracy ogląda to i w ten sposób sprawdza, czy ktoś przychodził do domu. Wciąż mnie gnębi. Mam już dość, tego ciągłego sprawdzania, tłumaczenia się. Sama potrzebuję pomocy, bo wpadłam w depresję, jestem znerwicowana, chciałabym się wyprowadzić, tylko nie mam dokąd. Jestem na skraju wyczerpania, mam myśli samobójcze i nie wiem już, co robić – mówi internautka. I nie jest jedyną kobietą, która musi codziennie borykać się z psychozą partnera. Dziewczyn będących partnerkami chorych na zespół Otella jest mnóstwo, tyle, że bardzo często psychoza nie została u mężczyzny zdiagnozowana i przez to nie uważa się jej za chorobę.

Strony

Komentarze (38)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

D
(Ocena: 5)
2016-07-01 13:01:40

Wszystko wskazuje na to, że z własnej głupoty dopadł mnie ten problem. czekam na pierwszą wizytę u psychiatry i mam nadzieję, że znajdzie dla mnie rozwiązanie. Wnioskuję, że skoro jako nieliczny z facetów zdaję sobie sprawę z ogromu krzywdy jaki mogę wyrządzić moim dziewczynom (żona i córka) to mam początkowe objawy zespołu otella. Wierzcie mi, to straszne uczycie, życie zaczyna obracać się tylko wokół urojeń i chorych pseudo fantazji o niewierności żony. Nigdy nie miałem z tym problemu ale odkąd skończyłem z alkoholem (nie pije od 29 dni) zacząłem szaleć na punkcie niewierności żony. to wspaniała i kochająca osoba, chociaż przez ostatnie lata robiłem wszystko by ją stracić ( no prawie wszystko). gdy po awanturze miałem ochotę ją uderzyć tak mnie to przeraziło, że przestałem pić ale wtedy się zaczęło z tą zazdrością. Czytając wyznania skrzywdzonych kobiet, strach by nie stać się podobnym potworem pozwala mi przestać myśleć o zdradach. Żonie sam powiedziałem, że prawdopodobnie mam takie objawy ale chyba mi nie wieży (oby się nie przekonała). Z utęsknieniem czekam na wizytę u psychiatry i liczę, że nie wszystko już stracone. Podobno wczesne stadium jest uleczalne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-09-23 22:51:26

na taki wielki problem jest tylko jedna rada ale w 100 % skuteczna. wierzcie mi moge poswiadczyc ja i steki innych ludzi. NOWENNA POMPEJANSKA. sprawdzcie co to jest i nie pozalujecie bo to naprawde dziala. powodzenia i szczęscia w rozwiazaniu tak strasznego i uciazliwego problemu

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-10-27 19:32:51

Nie zgadzam się. Nowennę odmawiałam ja i moja mama. Jesteśmy obie bardzo wierzące. i niestety efektów nie widać, wręcz przeciwnie, z moim mężem jest coraz gorzej, a ja już nie mam siły ani walczyć z nim ani się modlić...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-08-02 13:43:27

Jestem (jeszcze!) żoną zazdrosnika. Nie wiem czy cierpi on na zespół Otella w każdym razie moja cierpliwość i chyba też miłość skończyła się kilka miesiecy temu.W zasadzie przez piętnascie lat trawania naszego związku mąż którego naprawdę kochałam zamienił moje zycie w pasmo niekończącej się emocjonalnej udreki. Duzo by pisać, ale tak w skrócie: mąż nigdy nie miał do mnie zaufania, przewlekle podejrzewał mnie o zdrady, twierdził, ze patrzę i zachowuję się prowokacyjnie w stosunku do innych mężczyzn, sprawdzał mój telefon, włamywał na komunikatory, zainstalował programy szpiegujące moje rozmowy w internecie, agresją i przemocą reagował na moje telofony z mężczyznami (koledzy z uczelni, pracy), sprawdzał licznik w samochodzie sugerując, ze jeździłam więcej niż powinnam, kontrolował mój czas robiąc problem z każdych pietnastu minut spóźnienia, najdrobniejsze różnice w dotychczasowym zachowaniu wywoływały lawinę pytań, budził mnie w środku nocy by przez kilka godzin zadręczać mnie swoimi podejrzeniami, szarpał mnie i popychał, bo miałam czelność odebrać telefon i uśmiechać się podczas rozmowy,obrażał moich znajomych dając mi wybór on albo oni. W ostatnim czasie śledził mnie i użył przemocy fizycznej (kilkanaście sińców na nogach) twierdząc później że go sprowokowałam. Przez cały czas trwania naszego związku nigdy go nie zdradziłam, może nie byłam mu całkiem posłuszna ale chciałam zachować odrobinę własnej autonomii. Dzisiaj nie ma już nic, nie czuję nic, choć czasami jak na niego patrzę mimo wszystko pojawia się we mnie tlące się gdzieś głeboko blizej niesprecyzowane uczucie. Aktualnie wciąż z nim mieszkam ale jesteśmy w stanie całkowitego rozpadu związku, on oczywiście twierdzi, że to moja wina. Gra nieczysto, urąga mi, robi z mojego życia piekło. Schudłam już dwanaście kilogramów, jestem emocjonalnym trupem obwiniającym się za wszystko. Czasami mam wrazenie, że powoli doprowadzam się świadomie do autodestrukcji. A w tym wszystkim są jeszcze dzieci. Ja nigdy nie byłam zazdrosna, nie wiem czym jest to uczucie. wiem też że życie to nie tylko wierność i oddanie mężowi a związek to nie więzienie...stram sie nie poddać ale strasznie to trudne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-08-24 14:58:29

Mój jeszcze mąż też właśnie tą chorobe ma. Zero zaufania,co nie zrobie to źle,gdzie bym niebyła to wiecznie,że się puszczam,ostatnio jak była interwencja ,(bo oczywiście mi wmawiał bzdury przy dzieciach) to przeszkadzalo mu to,on rozmawiał w pokoju z jednym policjantem,a ja z drugim-to ze napewno mu loda robilam...Dziś był popołudniu policjant zapytac jak tam maz,to mu powiedzialam to i we wtorek ma sie wstawic na komisariat. Żadnych powodów mu nie daje,jestem wierna i niezasługuje na takie traktowanie-zwłaszcza jak wmawia to dziecia...Tez jeźdze do psychologa,lzej troche,ale to jego mózg trzeba przestawić i wyleczyc...ale on oczywiście problemu nie wizi w tym swoim alkoholowym życiu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-18 22:04:15

Od początku zazdrość ,ale teraz to koszmar ,ten człowiek jest naprawde chory ,podejżewa mnie o zdrady ,z kolegami ,sąsiadami nawet z zespołem muzycznym na weselu ,śledzi jak jade do lekarza ,oskarża mnie ,że wożą mnie jako dziwke samochodem po domach i ma na to swiadkow .wymyśla na poczekaniu -takie historie ,że aż strach--długotrwały stres doprowadza mnie do ruiny ,garsciami biore leki to ja odwiedziłam psychiatre ,terapeutów ,psychologów to ja byłam w klinice nerwic---on jest zdrowy i nie ma żadnych problemow --tak potrafi skrzywdzić najbliższa osoba ,ktora potrzebuje pomocy---Ja sie leczę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-01 09:35:33

Mam 47 lat od 3 lat mam romans z kolezanka z pracy .jestem 4 lata po rozwodzie ona jest mezatka .po przeczytaniu tego artykulu zaczalem sie zastanawiac czy czasem nie cierpie na ta przypadlosc kilka cech zespolu otella niestety zauwazylem u siebie sprawdzanie przypadkiem sms czasem robie jej glupie i usczypliwe uwagi no i niestety wszedzie widze jej kochankow.Tlumacze to sobie tym ze jak ze mna zdradzila meza to moze to zrobic z kazdym wiem ze to glupie ale nawet chcialem ja sledzic co robi po pracy jak nie idze zaraz do domu do meza

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-03-16 23:03:06

Jestem dziennikarką programu "Miasto kobiet" w TVN Style. W najbliższym czasie chcielibyśmy porozmawiać jak żyć z osobą cierpiącą na zespół Otella. Jeśli któraś z Pań chciałaby porozmawiać ze mną telefonicznie, bardzo proszę o pilny kontakt na maila d.lis@tvn.pl lub nr 516 444 151 Pozdrawiam

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-03-07 14:18:19

masakra

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-01-16 21:49:29

Ja trwałam w takim związku cztery lata .Miesiąc temu uciekłam z dwoma walizkami ratując swoje życie Pierwszy atak męża mial miejsce cztery lata temu.Zaatakował mnie na śnie ,straciłam przytomność ocknęłam się na dywanie w kalurzy krwi .Maz trafił na odział psych..Przebywał tam miesiąc czasu.Stwierdzono zespół Otella .Nadmienię ,że nie miał problemu z alkoholem .Był wspanialym facetem ,byliśmy bardzo zgodnym szczęśliwym małżenstwem Przez ponad trzy lata regularnie przyjmował leki .Dawki były dosć duże .W domu miałam duże chore dziecko ,pozbawione zainteresowan mimiki .Urojenia mojego męza były o tyle grożniejsze że dołyczaly sie do nich urojenia w postaci filmow np.esemesy których nie było filmy o zabarwieniu erotycznym z moim udziałem ,które to widział na swoim tel. Mejle na nie włączonym komputerze .On to wszystko słyszal .Przy pierwszym ataku zaplacił pijaczce kazał jej powtarzac jego urojeniowy tekst i nagrał to na swój tel jako dowod mojej zdrady .Przez caly okres leczenia urojeń nie było .Próba odstawienia lekow okazala się klapą Po niespelna czterech miesiącach choroba wrócila jak bumerang z calą gamą urojen bardzo podobnych mogę stwierdzić że identycznych jak te z początku choroby O malo mnie nie zabil .Lekarz psychiatra powiedział ,że trzeciej szansy nie będę miała ,muszę się wyprowadzić Tak też zrobiłam zostawiłam caly dorobek życia ,wzięłam tylko samochód i dwie walizki .Kochane nie łudzcie się to się nigdy nie skonczy .Wiem jakie to trudne ,gdy trzeba odejść .Ta cena jest bardzo wysoka ,Szkoda tylko że to my ofiary musimy płacić,

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-02-14 01:50:02

czytam i widzę swoje życie, swoją przeszłość, trwałam tak .... leczenie ,terapie,niebieska linia, błękitna linia itp. itd., to wszystko farsa. Po kolejnym pobiciu i utracie przytomności, 10 letnia córka uciekła z domu a ja powiedziałam dość. Nie zabrałam nawet jednej walizki tylko córkę i uciekłam z domu. To było 8 lat temu.. dzisiaj mam 41 lat kochanego i kochającego partnera, kochaną córkę wkraczającą w dorosłość, skończyłam studia a mąż... dokonał wyboru, po moim odejściu on też odszedł na zawsze:-(( został w naszych sercach ale nie wracam z córką do przeszłości.Życzę dużo sił i odwagi Wam drogie Panie aby móc żyć dalej godnie i w miłości.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-01-06 22:02:49

Ja trwam w takim związku już ponad 5 lat, mąż nie jest alkoholikiem i pewnie bym już odeszła gdyby nie to, że nam troje dzieci, jakiś wspólny dorobek życiowy. Nasze małżeństwo (25 lat) na początku było udane. Teraz jestem o wszystko podejrzewana, o to,że biorę narkotyki, że jestem dziwką, że go zdradzam w kościele na mszy, u lekarza na wizycie, w pracy, z sąsiadem i z każdym na kogo tylko spojrzę. To staje się nie do wytrzymania, łapę się na tym, że zaczynam się zastanawiać czy tak nie jest. Staje się agresywny, nie uderzył mnie jeszcze ale się go boję. Nie wiem co ja mam robić, nie chce iść ani do psychologa ani do psychiatry

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-10-05 20:29:25

mój mąż ma zespół OTELLA .Ja już tak dlużej nie mogę leczę się od 2 lat na nerwice nawet nie mogę już wyjść sama na zakupy bo zaraz dzwoni i pyta do jakiego samochodu teraz wchodze i z kim sie spotykam boje sie odejść bo powiedział że mnie zabije a przecież mam 3 synów i dla nich muszę żyć.Sprawy o rozwód nie mogę też nie mogę założyć bo mi grozi.A teraz to nawet mnie zaczyna bić i się znęca fizycznie i psychicznie.Jedynie mam oparcie w policji i psychologu bo jak bije to dzwonimy i zabierają go na izbę wytrzeżwień .Co mam robić bo to psychol i się boję !!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-12-01 20:47:32

Nie lekceważ gróźb "męża"... Jeśli ta sytuacja utrzymuje się już dłuższy czas i po kłótni przeprasza, a za niedługi czas jest dalej to samo, weź pod uwagę dobro swoje i dzieci, i odejdź.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz