Czy życie na „kocią łapę” się opłaca?

22 Czerwca 2009

Malejąca liczba ślubów, wzrastająca wolnych związków i nieślubnych dzieci – to dzisiaj norma. Czy jednak podporządkowanie się jej jest dla partnerów opłacalne?

Czy życie na „kocią łapę” się opłaca?

Całkiem niedawno pisaliśmy, że Polki nie chcą wychodzić za mąż . Pozostawanie singielką jest dzisiaj bowiem nie tylko modne, ale i atrakcyjne. Młode, aktywne kobiety koncentrują się na sobie, a nie na partnerze i związkowych obowiązkach. Przez myśl im nie przejdzie stanięcie na ślubnym kobiercu, głębsze zaangażowanie, założenie rodziny i stabilizacja. Zresztą, podobnie do singielek, zaczyna myśleć coraz więcej kobiet, które chętnie angażują się w wolne związki i żyją na tzw. „kocią łapę”.

Główny Urząd Statystyczny podaje, że w ciągu ostatnich dziesięciu lat wyraźnie zmniejszyła się liczba ślubów. Na początku lat 90. zawierano ponad 250 tys. małżeństw rocznie, a obecnie już tylko ok. 190 tys. Konsekwencją takiego stanu rzeczy jest wyższa liczba nieślubnych dzieci. W latach 70. tylko pięć procent pociech pochodziło z „nieprawego łoża”. Obecnie odsetek nieślubnych dzieci zwiększył się do prawie 20! Nietrudno obliczyć, że według danych GUS-u co piąte dziecko jest nieślubne.

Życie na „kocią łapę” z jednej strony jest bardzo wygodne – para nie jest związana żadnym dokumentem (lub po prostu pogardliwie zwanym „papierkiem”), który narzucałby model zachowania się w związku. Wiele par wręcz upiera się, że miłość i przywiązanie nie potrzebuje żadnych zaświadczeń, które miałyby oznaczać bycie na zawsze albo tymczasowo. Inna sprawa, że w dzisiejszych czasach ślub jest bardzo drogi – coraz częściej kwota nie zamyka się w 20 tys. zł, dlatego mnóstwo partnerów żyje razem jak małżeństwo, prawnie nim nie będąc. Należy jednak pamiętać, że taki wolny związek może często powodować problemy. Przede wszystkim, w świetle prawa, para (pozostająca w luźnym związku czy już w konkubinacie) ma wiele ograniczeń, których w naszym kraju nie można ominąć.

Jak podaje Wikipedia, w Polsce, aktualnie, nie ma możliwości rejestrowania konkubinatów ani praktycznego dochodzenia praw spadkowych (chyba że z testamentu), alimentacyjnych dla konkubenta i jakichkolwiek innych z tytułu pozostawania w konkubinacie. Konkubenci jedynie są dla siebie osobami najbliższymi w rozumieniu prawa karnego, co rodzi pewne skutki w postępowaniu karnym (np. możliwość odmowy zeznań wobec konkubenta). Co ciekawe, ograniczania wynikające z pozostawania w konkubinacie uniemożliwiają wspólne przysposobienie dziecka czy wspólne sprawowanie funkcji opiekuna.

Wszystkie te prawne zapisy oznaczają, że osoby żyjące w niezalegalizowanych związkach są traktowane jak ludzie sobie obcy, którzy nie mogą zaadoptować potomstwa czy nie dziedziczą majątku na naturalnej drodze w przypadku śmierci jednej ze stron.

Sporną kwestią w związku na „kocią łapę” są pieniądze. Generalnie wszystko wypracowane, zakupione i posiadane przez partnera lub partnerkę nadal należy do niego. W przypadku rozstania każdy zabiera to, co jest jego. Co gdy para weźmie na siebie kredyt? Wtedy podział i osiągnięcie zgody co do jego spłaty może być bardzo trudne. Może się nawet nie obyć bez pomocy mediatora, który ustali, jak powinny być rozwiązane kwestie pieniężne. Nie daj się nabić w butelkę, jeśli żyjesz w wolnym związku. Jeżeli mieszkasz u mężczyzny, ale oboje inwestujecie w wasze obecne mieszkanie, pamiętaj, że z punktu widzenia prawa wszystko należy do właściciela tego miejsca! Nawet gdy okaże się, że w remont waszego „M” włożyłaś więcej pieniędzy niż twój facet, prawnie to on pozostanie właścicielem wszystkiego. Wtedy próba odzyskania pieniędzy może być arcytrudna i czasochłonna.

Zastanawiasz się, czy życie na „kocią łapę” się opłaca? Na pewno jest sprawdzianem dla pary, zanim ta zdecyduje się stanąć na ślubnym kobiercu. Musisz również pamiętać o innych kwestiach niż te prawne i oficjalne. Niestety, wielu mężczyzn, zanim się „zaobrączkują”, wciąż w jakimś stopniu uważają siebie za wolnych i beztroskich, a to oznacza, że chętnie korzystają z życia. Często dopiero ślub jest dla nich dniem, kiedy zmieniają swoje życie, porzucają stare, chłopięce przyzwyczajenia i dojrzewają. Jeżeli jesteście w wolnym związku, lepiej obserwuj swojego wybranka. Może się okazać, że to duże dziecko, które nie potrafi się głębiej zaangażować, a mieszkanie z kobietą tak naprawdę nic nie zmienia w jego wolnym życiu (bo to przecież nie ślub – przykre, ale wielu facetów tak właśnie myśli – wystarczy zobaczyć, co dzieje się na wieczorach kawalerskich…). Uważaj również na ciążę! Jeśli przytrafi ci się niepożądana wpadka, przerażony facet może… szybko zwinąć żagle! Gdyby związany był z tobą ślubem, wtedy nie miałby tak łatwej drogi odwrotu, a kobieta nie zostałaby z dnia na dzień sama z ciążą, która dotyczy przecież obojga partnerów! Wolny związek jest bowiem… wolny, z czego jedna ze stron może zawsze bardzo chętnie skorzystać.

Nadal zastanawiasz się, czy „kocia łapa” jest lepsza od małżeństwa? Oba sposoby pozostawania w związku mają zarówno swoje dobre, jak i złe strony. Najważniejsze to wybrać taką opcję, która będzie odpowiadała kobiecie oraz mężczyźnie. Pozwoli to uniknąć wam nieporozumień i wielu przykrości na drodze do szczęścia.

Ewa Podsiadły

Zobacz także:

Ślub – cywilny czy kościelny?

Planujesz zamążpójście? Zdecyduj się, w jaki sposób zalegalizujesz swój związek.

Wasze listy: Czy zachować dziewictwo do ślubu?

Za cztery miesiące Teresa stanie przed ołtarzem ze swoim wieloletnim chłopakiem. Nigdy wcześniej nie uprawiali seksu, bo przysięgła sobie, że zachowa dziewictwo do ślubu. Teraz jednak ma wątpliwości, czy nie złamać obietnicy…

Strony

Komentarze (205)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2011-10-16 17:21:43

Spisanie intercyzy.:)) To ratunek w razie rozwodu. Rozdzielnośc majątkowa jest cudowna! spisz spokojnie i czujesz sie wolna tak jakby slubu niebylo bo przecież nadal co twoje to twoje i niema wspólnego :D No chyba ze w metafizycznym gadaniu" kochanie wszystko jest wspólne" hehe do czasu:p wiec gdy jest intercyza jest spoko, bo wiesz ze druga osoba jest z toba bo cie kocha a nie bo chce byc twoim utrzymankiem do końca zycia a wrazei rozwodu wzbogacic sie twoim kosztem. Intercyza to błogosławieństwo! A kobiety mówiące"chcesz intercyzy?czyżbys mi nie ufał" nie kochaja naprawde tylko udają dla pieniędzy. Mężczyzni nie dajcie się, kobiety także się nie dajcie mężczyznom leniwym utrzymankom.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-11-29 11:09:22

Moim zdaniem artykuł beznadziejny........'Jeśli przytrafi ci się niepożądana wpadka, przerażony facet może… szybko zwinąć żagle! Gdyby związany był z tobą ślubem, wtedy nie miałby tak łatwej drogi odwrotu, a kobieta'........co to wogóle za tekst a po ślubie to nie ucieknie ??gówno prawda .Wszystko co ma być stanie się i po ślubie.Często tak jest że rodzice jeszcze nie splacili kredytu wzietego na ślub a młodzi już rozwiedzeni.Ważne aby ślubu chciały obie osoby bo jeśli jedna jest namawiana i osaczona ( w szczególności facet) to moim zdaniem taki związek długo trwać nie będzie .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-10-16 17:10:12

beznadziejny artykuł i nie obiektywny, jego celem jest przedstwienie zlych stron braku ślubu i namowa do ożenku. Otóż państwo ma korzyści z małżeństw, także prawo podatkowe kraju dlatego małżeństwa sa gloryfikowane. Po co robić wesele? zakładam biały kostiumik chłopak garnitur np. z matury i idziemy do księdza. Damy 200zł na ofiare wezmiemy plus 100zł za cywilny i 2 znajomych na świadków i ślub jest. zdjęcia bedzie robił świadek za frico. I jestesmy poslubie. zaoszczedzone 20 tysięcy:D a jak sie trafi rozwód to nie będzie szkoda tych 20 tysiaków bo zostały w kieszeni, ja bym jeszcze intercyze spisała to koszt 500zł ale lepiej się śpi w nocy:DBo tak szczerze mówiąc to nie ufam swojemu chłopakowi aż tak.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-06-25 02:23:14

Do szczęścia świstek papieru świadczący o małżeństwie nie jest potrzebny ^^ ; / !!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-06-24 00:00:00

[quote="Gosc"][quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] Jestem z moim facetem 4,5 roku, a od 4 lat mieszkamy razem. Jest to o tyle dobre, że po tych 4 latach mieliśmy okazję wspólnie zmagać się z wieloma trudnymi sytuacjami i już wiem, że jest to człowiek, z którym chciałabym spędzić resztę zycia i który nie zawiedzie mnie, kiedy nadejdą gorsze czasy. Mamy za sobą kłopoty rodzinne, utrzymywanie się za marne grosze odliczając do "pierwszego", a także stratę pracy i strach o przysłowiowe "jutro". Po tym wszystkim dalej jesteśmy razem i chociaż nie zawsze jest słodko i kolorowo, to kochamy się i wspieramy każdego dnia. Planujemy kiedyś wziąć ślub, ale niestety widmo wydania na ten cel koszmarnych pieniędzy, oddala bardzo tą kwestię w czasie. Na pewno ułatwiło by to wiele kwestii - moglibyśmy wziąć wspólny kredyt, wspólnie się rozliczać, korzystać z ubezpieczenia rodzinnego itp. Chcielibyśmy mieć również dzieci, ale nie zgodzę się na dziecko bez ślubu, gdyż nie chcę, aby dostało etykietkę "nieślubnego" - także, to takie zamknięte koło.[/quote] Popieram podejście do życia. Również sobie nie wyobrażam, aby mieć dziecko przed ślubem! Ludzie w dzisiejszych czasach powariowali! Robią co chcą, co druga nastolatka puszcza sie z byle jakimi facetami, zachodzą w wieku14 - 15 lat w ciążę, zero wychowania, żadnych poprawnych wzorów. Przeraża mnie co sie dzieje na tym świecie. Ale widok idzie z góry. Przykro mi, ale ludzie kiedys byli wychowywani w prawdziwych rodzinach katolickich i z szacunkiem obchodzili się z drugim człowiekiem. A teraz dla ludzi najważniejsza jest niezależność i kasa... Współczuje...Nie popieram życia na kocią łapę, a Pani z góry proponuje zrobić ślub dla najbliższych osób. Nie trzeba wydawać 30 tys zł, bo po co .Przecież ślub jest dniem dla Was pewnie najważniejszym, więc zrobcie go dla osób, z którymi najbardzeiej chcecie dzielic się szczęściem. Pozdrawiam [/quote] Rowniez sie zgadzam,jednak normalne osoby czasem zagladaja na tego papilota ;)[/quote] No koscielny to duzy wydatek...ksiadz sobie liczy, organista sobie liczy, wszyscy chca kase:/ [/quote] a ja prawdopodobnie nigdy nie wezme slubu (no chyba ze bedzie mi sie nudzic kiedys na stare lata :> ale to sobie predzej kupie lot balonem dookola swiata) slub to jeden wielki cyrk i tyle... firma, instytucja czy cokolwiek, w slubie najmniej liczy sie wlasnie to, co powinno, czyli milosc... a prawne przywieleje, kredyty, dziedziczenie tylko to podkreslaja nie chce tez zeby mojemu partnerowi bylo trudniej ode mnie odejsc, bo niby mamy slub ? jaki w tym sens? jezeli juz mnie nie kocha i chce odejsc to jakis papierek czy kasa nie powinny go trzymac, nie ma co sie oklamywac, chce odejsc - droga wolna, nie bedziemy sie kisic razem na sile, bo to jest najgorsze[/quote] i bardzo dobrze, ze nie bierzecie ślubu, bo jeśli masz takie podejście, ze kiedyś odejdzie od Ciebie i przynajmniej nie będzie problemów/// Buahahaha przecież po to bierzesz ślub, żeby życ z jedną osobą do końca życia! I chyba wiesz za kogo wychodzisz za mąż... Ja ślub mam za cztery miesiące i wiem, że to jest to... Długo się zastanawiałam, ale wiem, ze żałowac nie bede. Na ślub sporo wydajemy, bo razem ok 30 tys. Jednak wiadomo, że jesli kogoś nie stać to robi małe. Jeśli mnie by nie było stać to tez by było skromnie, bo ważny jest ślub, a wesele to tylko dodatek... Pozdrawiam wszystkie przyszłe Panny Młode;) [/quote] Ślub nie sprawia ,że będzie się razem do końca życia , a co jeśli mimo ślubu porzuci cię dla innej? A co do wychowania w katolickich rodzinach- to człowiek z takiej rodziny wcale nie jest święty. Nawet wśród porządnych katolików jest bardzo dużo hipokrytów.[/quote] Jest bardzo dużo, ale nie wszyscy nimi są. I to zależy od rodziny, więc nie zakładaj z góry, że tacy ludzie nie są prawdziwymi katolikami. Są ludzie, którzy naprawde z miłości biorą ślub i są do końca życia razem i widzę, że bierzecie tylko przykład z tych par, którym się w związku małżeńskich nie powiodło. Bierzcie dalej to zostaniecie starymi pannami buahaha:/[/quote] bycie stara panna tez ma swoje zalety, to zalezy od czlowieka, czy potrafi wspolegzystowac z kims, czy nie[/quote] Wolę byc starą panną niż być w nieszczęśliwym małżeństwie lub związku!!!!!!!!!!!!!!![/quote] Z Twoim podejsciem do życia, ze wolisz być starą panną niż nieszczęśliwa w związku to albo jesteś osoba, która nie nadaje sie do związku albo masz jakis inny problem ze sobą... Współczuje... [/quote] a ja wspolczuje Tobie, ze jestes ograniczona

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-06-24 19:07:13

I wiec jedno jako stara panna a właściwie jako singielka czuje się znakomicie. A wartość kobiety nie mierzy się na podstawie tego czy jest w związku czy nie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-06-23 22:39:00

Ja wiem jedno: miałam ślub - nie miałam nic (porażka), nie mam ślubu i mam wszystko. Od 15- tu lat jestem szczęśliwsza niż niejedna "żona". Ślub wiele znaczy ale czy tyle samo dla obu stron?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-06-23 20:31:00

żenada po prostu z tych ludzi... nie są gotowi na slub, ale na dziecko jak najbardziej! nie rozumiem tego toku myslenia...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-06-23 18:56:00

[quote="akia"]piszecie w taki sposób, jakby facet po małżeństwie był do nas przywiązany... jeśli będzie chciał odejść to odejdzie, jeśli my będziemy chciały to odejdziemy, tyle że po ślubie jest więcej problemów... `nieślubne dzieci` nie są żadnym problemem dla państwa, dziecko ma w dokumentach ojca i matkę. problem jest tylko przy osobach wierzących, ponieważ bez ślubu kościelnego nie jest możliwy chrzest - tu wychodzi jak bardzo wierzące społeczeństwo mamy;] nie jestem wierząca, wypisałam się z kościoła katolickiego, także choćby mnie partner chciał zmusić, to ślubu kościelnego nie będzie, a moje dziecko nie będzie ochrzczone;] a dokumentu z urzędu nie potrzebuję.[/quote] Zgadzam się z tobą małżeństwo nie sprawi ,że facet od nas nie odejdzie , w końcu od czego są rozwody?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-06-23 18:33:00

[quote="Gosc"][quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] Jestem z moim facetem 4,5 roku, a od 4 lat mieszkamy razem. Jest to o tyle dobre, że po tych 4 latach mieliśmy okazję wspólnie zmagać się z wieloma trudnymi sytuacjami i już wiem, że jest to człowiek, z którym chciałabym spędzić resztę zycia i który nie zawiedzie mnie, kiedy nadejdą gorsze czasy. Mamy za sobą kłopoty rodzinne, utrzymywanie się za marne grosze odliczając do "pierwszego", a także stratę pracy i strach o przysłowiowe "jutro". Po tym wszystkim dalej jesteśmy razem i chociaż nie zawsze jest słodko i kolorowo, to kochamy się i wspieramy każdego dnia. Planujemy kiedyś wziąć ślub, ale niestety widmo wydania na ten cel koszmarnych pieniędzy, oddala bardzo tą kwestię w czasie. Na pewno ułatwiło by to wiele kwestii - moglibyśmy wziąć wspólny kredyt, wspólnie się rozliczać, korzystać z ubezpieczenia rodzinnego itp. Chcielibyśmy mieć również dzieci, ale nie zgodzę się na dziecko bez ślubu, gdyż nie chcę, aby dostało etykietkę "nieślubnego" - także, to takie zamknięte koło.[/quote] Popieram podejście do życia. Również sobie nie wyobrażam, aby mieć dziecko przed ślubem! Ludzie w dzisiejszych czasach powariowali! Robią co chcą, co druga nastolatka puszcza sie z byle jakimi facetami, zachodzą w wieku14 - 15 lat w ciążę, zero wychowania, żadnych poprawnych wzorów. Przeraża mnie co sie dzieje na tym świecie. Ale widok idzie z góry. Przykro mi, ale ludzie kiedys byli wychowywani w prawdziwych rodzinach katolickich i z szacunkiem obchodzili się z drugim człowiekiem. A teraz dla ludzi najważniejsza jest niezależność i kasa... Współczuje...Nie popieram życia na kocią łapę, a Pani z góry proponuje zrobić ślub dla najbliższych osób. Nie trzeba wydawać 30 tys zł, bo po co .Przecież ślub jest dniem dla Was pewnie najważniejszym, więc zrobcie go dla osób, z którymi najbardzeiej chcecie dzielic się szczęściem. Pozdrawiam [/quote] Rowniez sie zgadzam,jednak normalne osoby czasem zagladaja na tego papilota ;)[/quote] No koscielny to duzy wydatek...ksiadz sobie liczy, organista sobie liczy, wszyscy chca kase:/ [/quote] a ja prawdopodobnie nigdy nie wezme slubu (no chyba ze bedzie mi sie nudzic kiedys na stare lata :> ale to sobie predzej kupie lot balonem dookola swiata) slub to jeden wielki cyrk i tyle... firma, instytucja czy cokolwiek, w slubie najmniej liczy sie wlasnie to, co powinno, czyli milosc... a prawne przywieleje, kredyty, dziedziczenie tylko to podkreslaja nie chce tez zeby mojemu partnerowi bylo trudniej ode mnie odejsc, bo niby mamy slub ? jaki w tym sens? jezeli juz mnie nie kocha i chce odejsc to jakis papierek czy kasa nie powinny go trzymac, nie ma co sie oklamywac, chce odejsc - droga wolna, nie bedziemy sie kisic razem na sile, bo to jest najgorsze[/quote] i bardzo dobrze, ze nie bierzecie ślubu, bo jeśli masz takie podejście, ze kiedyś odejdzie od Ciebie i przynajmniej nie będzie problemów/// Buahahaha przecież po to bierzesz ślub, żeby życ z jedną osobą do końca życia! I chyba wiesz za kogo wychodzisz za mąż... Ja ślub mam za cztery miesiące i wiem, że to jest to... Długo się zastanawiałam, ale wiem, ze żałowac nie bede. Na ślub sporo wydajemy, bo razem ok 30 tys. Jednak wiadomo, że jesli kogoś nie stać to robi małe. Jeśli mnie by nie było stać to tez by było skromnie, bo ważny jest ślub, a wesele to tylko dodatek... Pozdrawiam wszystkie przyszłe Panny Młode;) [/quote] Ślub nie sprawia ,że będzie się razem do końca życia , a co jeśli mimo ślubu porzuci cię dla innej? A co do wychowania w katolickich rodzinach- to człowiek z takiej rodziny wcale nie jest święty. Nawet wśród porządnych katolików jest bardzo dużo hipokrytów.[/quote] Jest bardzo dużo, ale nie wszyscy nimi są. I to zależy od rodziny, więc nie zakładaj z góry, że tacy ludzie nie są prawdziwymi katolikami. Są ludzie, którzy naprawde z miłości biorą ślub i są do końca życia razem i widzę, że bierzecie tylko przykład z tych par, którym się w związku małżeńskich nie powiodło. Bierzcie dalej to zostaniecie starymi pannami buahaha:/[/quote] bycie stara panna tez ma swoje zalety, to zalezy od czlowieka, czy potrafi wspolegzystowac z kims, czy nie[/quote] Wolę byc starą panną niż być w nieszczęśliwym małżeństwie lub związku!!!!!!!!!!!!!!![/quote] Z Twoim podejsciem do życia, ze wolisz być starą panną niż nieszczęśliwa w związku to albo jesteś osoba, która nie nadaje sie do związku albo masz jakis inny problem ze sobą... Współczuje...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-06-23 18:33:00

http://www.pomagamyjasiowi.esite.pl/ - stronka Jasia Jesteśmy rodzicami 3 letniego Jasia z zaburzeniami układu sensorycznego Si, któremu współtowarzyszy autyzm atypowy. Nasze działania i ciężka praca Jasia przynoszą pozytywne rezultaty. W opinii terapeutów Jaś ma szanse na niemalże całkowite wyleczenie, jednak ponad roczna już kosztowna terapia przekracza możliwości finansowe naszej rodziny. Średni miesięczny koszt terapii to około 7 tys zł. Dlatego wspólnie z Fundacją Zdążyć z Pomocą szukamy Aniołów dla naszego Jasia. Liczy się każda najdrobniejsza pomoc. Brak środków finansowych uniemożliwi Jasiowi dalsze leczenie,co nie tylko spowoduje zastój w rozwoju ,lecz także regres. Dlatego pomóżmy Jasiowi wrócić do naszego świata. Sprawmy by jego dzieciństwo było kolorowe i szczęśliwe. I ty możesz zostać ANIOŁEM Jasia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-06-23 18:32:00

[quote="Gosc"]Szczerze mówiąc osobiście wolałabym ślub niż życie na „kocią łapę”. Raz, że właśnie ten wolny związek stwarza wiele problemów o których tutaj napisali (a jest ich jeszcze więcej), a dwa- jestem kobietą i jak to bywa, marzy mi się biała suknia, prawdziwy dom z mężem, dzieckiem i bla bla bla Jednak obawiam się, że szybko nie będę miała okazji by włożyć suknię i stanąć przed ołtarzem. Otóż jakieś trzy miechy temu poznałam świetnego faceta. Starszy ode mnie o 10 lat (ja mam 23). Od samego początku między nami była chemia, ale on był wtedy w długoletnim związku (właśnie takim na Kocią Łapę) ze swoją panną, poza tym mają wspólne dziecko. Zaprzyjaźniliśmy się, ale dobrze wiecie, że tak naprawdę przyjaźń między kobietą a mężczyzną nie istnieje- wyraźnie coś wisiało w powietrzu, ale żadne z nas nie przekraczało granicy. Dla mnie światło było czerwone i koniec. Mniej więcej miesiąc temu rozstali się. Właściwie ich związek od dość dawna był sztucznie podtrzymywany przy ‘życiu’ tylko ze względu na dziecko. Ale wreszcie czara się przebrała i wszystko szlag trafił. Nie walczył, bo nie było już o co... Jego kobieta jasno postawiła sprawę i właściwie bardzo szybko zaproponowała rozstanie. Zaznaczam, że w tym wypadku to ona jest dziwna. Jego znam na tyle, by móc w jakiś sposób ocenić jego osobę i według mnie to naprawdę cudny facet- dojrzały emocjonalnie i psychicznie, spokojny, szanujący kobiety, poważnie myślący o życiu... Między nami nadal przyjaźń graniczy z czymś więcej. Nie przeszkadza mi to, że ma dziecko. Uwielbiam tego małego, ale boję się jednego- że gdybyśmy byli ze sobą, mogę pożegnać się z marzeniem o ślubie :/ Kilka razy powtórzył, że teraz cieszy się z tego, że nie brał ślubu z byłą bo byłby większy problem. To wyjaśnia moim zdaniem wszystko. Długo nie namówię go na zalegalizowanie związku (jeśli bylibyśmy ze sobą). Jak myślicie? [/quote] Po pierwsze, jesteś pewna że w ogóle będziecie ze sobą? ;] Nie narób sobie niepotrzebnych złudzeń...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz