Jak polskie „terrorystki” o niepodległość walczyły

26 Marca 2016

W podręcznikach historii nie znajdziemy nawet wzmianki na ich temat. Jednak na początku XX wieku w konspiracji niepodległościowej działało wiele dzielnych kobiet.

kobiety na wojnie

Jedną z nich była Aleksandra Piłsudska, z domu Szczerbińska, druga żona Naczelnika Państwa. Pobrali się w październiku 1921 r., podczas skromnej uroczystości w Belwederze. Ceremonię poprowadził domowy prałat papieża Benedykta XV, a Józef Piłsudski dla ukochanej znów stał się katolikiem. 

Para poznała się wiele lat wcześniej, w czasach konspiracyjnych. Aleksandra miała 22 lata, gdy zaangażowała się w działalność PPS i Polskiej Organizacji Wojskowej. Wspólnie z Piłsudskim uczestniczyła w akacjach bojowych, m.in. słynnym napadzie na pociąg w Bezdanach koło Wilna. Szczerbińska dostarczyła dynamit, którym zatrzymano jeden z wagonów.

Wiemy, kiedy nastąpi koniec świata! Ten dzień to...

„Na szczęście na modę ówczesną nie mogliśmy narzekać. Panie nosiły obszerne płaszcze, peleryny, spódnice i suknie, staniki i staniczki, ułatwiające ukrycie wielu rzeczy. (…) Tak więc np. kobieta w długiej sukni mogła swobodnie wieźć dwa lub trzy mauzery przywiązane do ciała wzdłuż nóg. Rewolwery i amunicję zaszywano w szerokie pasy, które kładło się pod ubranie. Dynamit doskonale nadawał się do gorsetu” – wspominała po latach Aleksandra.

Jej odważny charakter urzekł i zafascynował Piłsudskiego. Dwójkę konspiratorów połączyło gorące uczucie. Po powrocie z niemieckiego aresztu Szczerbińska zamieszkała w Warszawie, przy ul. Koszykowej, gdzie często widywano Piłsudskiego. Dopiero po śmierci jego pierwszej żony para mogła zamieszkać razem w willi Milusin w Sulejówku.

Bomby z okna

Przywódcy niepodległościowej konspiracji niezbyt chętnie zgadzali się na udział kobiet w akcjach bojowych, ale dla niektórych zdeterminowanych pań robili wyjątki. Jedną z nich była Wanda Krahelska, córka bogatego ziemianina, pochodząca z rodziny o patriotycznych tradycjach – jej ojciec za udział w powstaniu styczniowym spędził pięć lat na syberyjskim zesłaniu.

18-letnia Wanda przyjechała do Warszawy, gdzie przygotowywała się do studiów w Szkole Sztuk Pięknych. W stolicy zakochała się w uroczym młodzieńcu, Mieczysławie Roubie, członku Organizacji Bojowej PPS i sama zaangażowała się w działalność konspiracyjną.

Strony

Komentarze (8)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-04-12 21:43:25

re: Jak polskie „terrorystki” o niepodległość walczyły

Epitet "terrorystki" jest nie na miejscu. To była wojna przeciwko wrogowi, który mordował nawet niewinnych cywilów bo nie byli przedstawicielami rasy aryjskiej. I ten okupant był podobno uważany za kulturalny naród. W nosie mieli to, że nasze sanitariuszki opatrywały ich rannych - strzelali do nich. Pomyślcie trochę zanim następnym razem dacie taki tytuł.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-26 10:03:29

re: Jak polskie „terrorystki” o niepodległość walczyły

A wszystko i tak na nic, naprawdę liczą się dyplomatyczne rozgrywki między głowami państw. Co z tych starań i śmierci jak w Jałcie oddali Polskę Stalinowi? Dobrze, że armia znów stała się zawodowa, bo profesjonalni żołnierze przynajmniej coś z tego mają. Zwykli ludzi zasilający szeregi byli traktowani jak pół-darmowe mięso armatnie. Na co te partyzantki i powstania? Czy żołnierze wyklęci cokolwiek konkretnego zdziałali? Czyż Czesi nie skończyli identycznie jak my bez ponoszenia ofiar w powstaniu? Tylu młodych, pełnych energii ludzi pomarło, niemożliwe, że ktoś teraz to gloryfikuje jako sukces kiedy ich śmierć nic nie zmieniła. Po co to było? Żeby teraz jakiś populista, albo co gorsza faszysta, wycierał sobie nimi gębę bo są już martwi i się nie sprzeciwią? Nie dajcie się omotać, wojny wywoływane są przez rządzących czy wielki biznes, zwykli ludzie są tylko narzędziem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-26 14:18:46

Zgadzam się!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Caliope
(Ocena: 5)
2016-03-26 15:46:19

Anonimie z 10:03:29, kogo masz na myśli pisząc "populista" czy też "faszysta"? Mnie również przeraża i skłania do zadumy to, ilu młodych ludzi poległo podczas wojen i powstań- mieli przecież swoje plany, marzenia, miłości i przyjaźnie... A z drugiej strony uważam, że należy im się najwyższy szacunek za to, że często z własnej woli byli w stanie poświęcić swoje życie w imię Ojczyzny. Niestety coraz mniej osób jest w stanie zrozumieć taką heroiczną postawę, a jeszcze mniej byłoby w stanie ją zrealizować...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-26 16:29:07

15:46 - nie podoba mi się jakiekolwiek zbijanie kapitału politycznego przez szastanie nazwiskami osób, które pomarły za ideę wolnej Polski, tym bardziej, że to byli ludzie o przeróżnych poglądach i nie da się ich zaszufladkować i stwierdzić, że w tej chwili na pewno popieraliby to co mówi polityk A bądź głosowali na partię B. Uważam, że to czysty populizm, granie na emocjach i ogłupianie wyborców przez upraszczanie historii. W dodatku tę część historii zawłaszczają sobie środowiska bardzo skrajne chcąc sprawić wrażenie, że patriota to ktoś kto żywi co najmniej rezerwę do obywateli innych krajów, propagujące kult siły i nacjonalizm. Odpowiedz sobie sama kto ze współczesnej polskiej sceny politycznej pasuje do powyższych opisów ;) Jakkolwiek nie uważam żeby ofiara powstańców czy żołnierzy wyklętych była potrzebna i użyteczna, tak nie mam zamiaru odmawiać im bohaterstwa i odwagi, między innymi dlatego nie podoba mi się to ich przedmiotowe traktowanie. Tylko że szacunek to jedna sprawa, a próba obiektywnej, pozbawionej emocji oceny historycznej wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat to zupełnie coś innego.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Caliope
(Ocena: 5)
2016-03-26 22:44:23

Ja sama z takimi zapewnieniami, że gdyby ci ludzie przeżyli, to głosowaliby na tych czy na tamtych, się nie spotkałam (może poza jednym przypadkiem, który był dla mnie dość humorystyczny). Pewne partie polityczne są po prostu bardziej wylewne, jeśli chodzi o nawiązywanie do historii i bohaterstwa walczących o niepodległość, a także promowanie pewnych autorytetów. Ponadto uważam, że w dzisiejszych czasach właśnie nam potrzeba takich bardziej "radykalnych" rządzących, którzy na pierwszym miejscu stawiają suwerenność swojego kraju i chociaż starają się dążyć do tego, żeby to obywatele byli zadowoleni, a nie wszyscy wokół ;-)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-27 10:31:34

Oj, to nie jest powiedziane wprost, ale wytwarza się odpowiednią atmosferę - "My szanujemy powstańców, ale są środowiska, które chętnie pogrzebałyby pamięć po nich! Antypolscy! Nie to co ci dzielni młodzi ludzie walczący za ojczyznę!". Wg mnie w tych czasach autorytetem jest np. przedsiębiorca, który nie oszukuje i nie wykorzystuje ani swoich pracowników ani państwa, prawnik, który między dochodowymi sprawami znajduje czas by pomóc swojej 80-letniej sąsiadce odstąpić od niekorzystnej umowy wciśniętej przez jakiegoś akwizytora, każdy kto szanuje przestrzeń wokół siebie i nie śmieci, osoby regularnie kasujące bilet w komunikacji miejskiej... Powstańcy warszawscy nie zajmowali się bezproduktywnym wielbieniem powstańców styczniowych czy listopadowych, tylko konkretnymi czynami. Co do tej suwerenności... Polska sama przystąpiła do kilku organizacji międzynarodowych i to dlatego, że miała (i moim zdaniem nadal ma) w tym żywotny interes, może z nich wystąpić, a ponad wszystko jako ich członek ma prawo głosu. Na tym polega suwerenność. Owszem, trwając w określonej wspólnocie trzeba przestrzegać pewnych zasad i godzić interesy większej ilości państw, ale nie wydaje mi się żeby to było coś strasznego jeśli weźmiemy pod uwagę poziom bezpieczeństwa militarnego jakie daje nam członkostwo w NATO czy wszystkie bezpośrednie i pośrednie korzyści finansowe uzyskane dzięki członkostwie w UE. I gdyby pewne siły polityczne rzeczywiście miały na myśli dobro obywateli i rozwiązywanie faktycznych problemów tam gdzie Polska ma coś rzeczywistego do zyskania to nie zajmowaliby tak intensywnie kwestią (nie)przyjęcia garstki uchodźców, a wyrównaniem dopłat do produkcji rolnej, by polskie rolnictwo było konkurencyjne w stosunku do zachodnioeuropejskiego bądź negocjowaniem obecności baz NATO na terytorium naszego kraju (wybitnie słabego militarnie). Przykro mi to mówić, ale poziom debaty publicznej w Polsce stoi na fatalnym poziomie. Podam taki przykład - mieliśmy referendum (o którym prawie nikt już nie pamięta :P) i referendum to zajmowało się między innymi bardzo istotną kwestią zmiany systemu wyborczego. Moim zdaniem media nie przekazały rzetelnej informacji na czym polegają oba systemy, nie wskazało wad i zalet każdego z nich, tylko skupiły się na politycznej otoczce wokół. Jeśli ktoś nie studiował prawa czy politologii albo sam się nie zainteresował to do tej pory nie wie o co tak naprawdę miało chodzić. W Nowej Zelandii niedawno odbyło się referendum w o wiele mniej istotnej sprawie - chodziło o zmianę flagi. Miało odbyć się w dwóch częściach, jednak głosując w części nr 1 Kiwi opowiedzieli się za tym żeby w ogóle tej flagi nie zmieniać. Co warte podkreślenia to fakt, że każdy z Nowozelandczyków został rzetelnie poinformowany o przedmiocie referendum. Odbyła się 18-miesięczna kampania informacyjna, starano się każdemu wyborcy dostarczyć broszurę... No poważnie to zorganizowano, mimo, że nie było to ani w 10% tak istotne jak zmiana systemu wyborczego. Czemu o tym piszę? Żeby wskazać na realny, moim zdaniem najważniejszy problem polskiej wersji demokracji - brak rzetelnej informacji i opieranie się na mglistych sympatiach dla poszczególnych polityków przy głosowaniu. Przecież taki brak konkretów i obiektywnych informacji jest zgubny dla samej demokracji, bo jak miliony osób mają podjać decyzję nie wiedząc co tak naprawdę się dzieje i kierując się wyłącznie tym, że ktoś im powiedział "głosujcie tak, bo to rozbije układy władzy". Niedoinformowani ludzie są skłonni uwierzyć we wszystko co okraszone jest słowami "antypolski", "uwzięli się przeciwko nam", "układ", "zdrajcy". To jest smutne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
  • Strona 1 z 1