Zwierzenia młodych mężatek

01 Marca 2016

Co zakłóciło ich szczęście w dniu ślubu? Przekonajcie się, czego lepiej unikać...

panna młoda

Dzień ślubu jest jednym z najpiękniejszych w naszym życiu, ale jednocześnie bardzo stresującym. Przygotowania do tego wydarzenia na długo przed spędzają nam sen z powiek. Lista gości, wybór lokalu, dań, oprawy muzycznej oraz strojów – jest mnóstwo decyzji do podjęcia, a czas, jak zwykle w takich sytuacjach, kurczy się nieubłaganie. Każda przyszła panna młoda pragnie, aby wszystko wyszło idealnie. Niestety nie zawsze sprawy toczą się po naszej myśli, a stres podczas ceremonii dość często przeszkadza młodym w skupieniu się na tym, co najbardziej istotne, czyli sakramencie i samych sobie.

Jakiś czas temu postanowiłyśmy zapytać kilka zaprzyjaźnionych par, które pobrały się w 2015 r., czego najbardziej żałowały w trakcie tego wyjątkowego dnia. Byłyśmy zdumione odpowiedziami. Ich słowa całkowicie odbiegają od stereotypowego myślenia i odzierają dzień sakramentalnego `TAK` z całego romantyzmu.

Zwyczaje ślubne, które powinny zniknąć: Biała suknia, rzucanie bukietem, welon...

Strony

Komentarze (41)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 20:21:25

re: Zwierzenia młodych mężatek

Zastaw się a postaw sie czyli najwieksza głupota ever. Na szczescie my z mezem mamy wiecej oleju w glowie, slub byl na lekko ponad sto osob na tyle na ile nas bylo stac a w dodatku cala impreza sie zwrocila nawet kilka stow bylismy na plusie:) Mozna? Mozna

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 11:22:06

re: Zwierzenia młodych mężatek

najbardziej stresuje sie faktem, ze bede w centrum zaineteresowania. umiem sobie z tym poradzic i raczej ludzie nie uwazaja mnie za niesmiala. w glebi stresuje sie kazdym publicznym wyjsciem. i strasznie nie lubie tego. stresuje sie tancami z innymi goscmi, bo o ile pierwszy taniec przegibam juz z mezem to z innymi wyjdzie ze kompletnie nie umiem tanczyc. do tego cale te przygotowania to najchetniej bym pominela. nie rajcuje mnie szukanie sukni, strojenie sali...chce slubu, ale najlepiej gdyby to byl obiad z najblizszymi, jakies male tance i do domu. ale moj ma duza rodzine i marzy mu sie wlasnie taki wiekszy slub. ja bym mu nigdy tego nie odmowila:) dziewczyny jak sobie z tym wszystkim poradzic? do tego nigdy nie bylam na weselu wiec za bardzo nie wiem jak to wyglada "w praniu"

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 13:12:07

mam dokładnie tak samo ;/

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 23:31:12

re: Zwierzenia młodych mężatek

Ja mam 27 lat, mój partner tyle samo. u nas problem jest w drugą stronę, to ja jestem tą obrotną, zarabiającą i ogarniającą stroną. To ja wniosłam do związku mieszkanie, ja wniosłam dobre auto, a mój luby nic. Ba, nawet nie ma pracy tylko jest wiecznie bezrobotny. Kocham go, to naprawdę dobry człowiek, traktuje mnie jak księżniczkę ale to straszny życiowy fajtłapa. Zastanawiam się czy zrezygnować z tego związku (jesteśmy razem już 4 lata, bez ślubu). On jest chętny aby odwrócić rolę, on może zostać w domu, gotować, prać. Dzieci przez najbliższych kilka lat nie planuję. Czy taki system ma jakiekolwiek szanse na przetrwanie? Coraz mniej mi ta sytuacja odpowiada, a dyskusje nie przynoszą efektu.Drogie Panie co byście zrobiły w takiej sytuacji?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 00:38:34

Jeśli zastanawiasz się czy zrezygnować z tego związku, uważasz, że jest życiową fajtłapą i nic nie wniósł do związku, ta sytuacja Ci nie odpowiada, to owszem... rozstań się z nim. Jego raczej nie zmienisz, nic na siłę. A po co masz pózniej żałować związku? Będziecie się wiecznie o to kłócić, Ty będziesz miała go dosyć i będziesz mu marudziła, on i tak będzie robił swoje. Nic dobrego z tego nie wyniknie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 22:47:02

re: Zwierzenia młodych mężatek

Ja żałuję kilku rzeczy. Przede wszystkim tego, że w stresie zapomnieliśmy podziekować świadkom za ogromną pomoc. Ciągle mi wstyd z tego powodu, przeprosiliśmy ich i podziekowalismy po ceremonii, ale wydaje mi się, że publiczne podziekowania są po prostu ładnym ukłonem w stronę bliskich, a tego nie zrobiliśmy. Druga rzecz, zdenerwowałam się podczas ślubu, co prawda nie dałam tego po sobie poznać, ale pozwoliłam oderwać się od radości przez głupotę (jedna z zaproszonych dziewczyn miała na sobie białą, koronkową sukienkę). Żałuję też kilku organizacyjnych rzeczy, ale ogólnie dzień wspominam dobrze i najbardziej żałuję, że już nie będę miała okazji, żeby założyć swoją suknię :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 22:00:00

re: Zwierzenia młodych mężatek

wszystkie takie młode te dziewczyny.... chyba jednak mało jest dziewczyn które w tak młodym wieku decydują się na ślub. Ja mam 25 . termin mamy dopiero na czerwiec za rok. Wszystkie moje koleżanki (wiek podobny) też jeszcze mają to przed soba

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 22:13:49

Młode, starsze, co to za różnica? :) Najważniejsze, żeby być pewnym tego, że chce się być z tą osobą i być odpowiedzialnym, samodzielnym człowiekiem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
G
(Ocena: 5)
2016-03-02 07:55:05

nie wiem czy w wieku 20 lat czy nawet 19 bo teraz wszystko trzeba planować z przynajmniej rocznym wyprzedzeniem można być pewnym swojej decyzji z mojego otoczenia wszystkie dziewczyny które wyszły za mąż w tak młodym wieku są już rozwódkami...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 10:30:53

A ja nie jestem rozwódką.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 14:40:10

no dobra jest, ale wiesz jak mówią branie ślubu w wieku 20 lat to jak wychodzenie z imprezy o 20 :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 15:03:55

Kwestia podejścia człowieka. Małżeństwo czy związek nie powinien być klatką, bo to chore. Ślub ma być z miłości a nie z powodu np. dzieci.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
KMT
(Ocena: 5)
2016-03-02 16:46:12

Ja też nie jestem, w tym roku 5 rocznica:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 17:26:44

Skąd w takim razie negatywne myślenie, że każde młode małżeństwo skończy się rozwodem, że to głupota i nieodpowiedzialność?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Aneta
(Ocena: 5)
2016-03-06 22:14:42

My też bierzemy ślub za rok w czerwcu i w dniu ślubu ja będę mieć 24 a mój narzeczony 26 .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 20:50:29

re: Zwierzenia młodych mężatek

A ja wam powiem, że najbliższej rodziny i znajomych wychodzi mi lekko licząc około 100 osób. Co prawda wliczając ciotki i kuzynów ale przecież ja ich widuje i na ich weselach się bawiłam, więc nie wyobrażam sobie ich nie zapraszać, no chyba że na prawdę nie miałabym kasy i nie byłoby mnie stać. Z całą pewnością jednak nie brałabym pożyczek na organizację wesela!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 3)
2016-03-01 21:27:31

Rozumiem to, sama bliskiej rodziny i znajomych mam ok 100. Mówię tu bliskiej rodzinie, czyli o ciotkach, wujkach i kuzynach. Mój partner nawet więcej. Jeszcze nie planujemy wesela, ale zdaję sobie sprawę, że licząc wszystkich to byłoby wielkie wesele. A zapożyczanie się na wyprawienie imprezy nie jest dla mnie rozsądne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ola
(Ocena: 5)
2016-03-02 10:31:13

Ja tez mam liczna rodzine ale wesele bedzie malutkie, bo ja nie nawidze wesel. Tyle ile mogla to unikalam, zle sie tam czuje a bycie w centrum uwagi jest dla mnie koszmarem. Wiec niestety ale te wszystkie ciotki i kuzynki nie beda zaproszone, bo bedzie tylko najblizsza rodzina czyli rodzice rodzenstwo i kilku najblizszych przyjacioł :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 19:43:44

re: Zwierzenia młodych mężatek

Wesele na 350 osób? LOL. Jak festyn.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 17:28:33

re: Zwierzenia młodych mężatek

rodzice powinni placic za slub dzieci a nie wymagac od mlodych zeby sie zadluzali.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 19:11:07

a niby z jakiej racji powinni? No chyba,że rodzice zmuszają swoje dziecko do ślubu, ale w normalnych srodowiskach to się już rzadko zdarza, więc skoro decyzja o ślubie należy do dwojga dorosłych osób które niebawem mają stworzyć odrębną komórkę społęczną zwaną rodziną, nie widze podstawy aby mieli żądać finansowania takiej imprezy przez rodziców.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 20:32:56

Zgadzam się z wypowiedzią powyżej, że młodzi powinni sami. Ale myślę też, że często takie huczne imprezy to wina właśnie rodziny. Mam kilku znajomych, którzy brali niedawno lub niebawem będą brać ślub i większość z nich jest więc zmuszona do zaproszenia ogromnej ilości ludzi - wszystkie ciotki, kuzynki , ludzi których nie widzieli od 20 lat, piąte wody po kisielu, ale tak wypada i muszą, bo ktoś się poobraża nie tylko na nich, ale np. na ich rodziców i dlatego muszą. Oczywiście uważam, że to głupia sytuacja i młodzi powinni decydować o tym w jaki sposób chcą spędzić tak ważny dzień w ich życiu ,ale wiecie już jak u nas jest, takie huczne wesela są zakorzenione w naszej kulturze. No i nie każdy ma normalną ,wyrozumiałą rodzinę niestety. Tak więc w takiej sytuacji, gdy rodzice naciskają na tych wszystkich bezsensownych ludzi, których normalnie by się nie zaprosiło, uważam, że powinni płacić i tyle. Chociaż jak dla mnie, nawet jakby 100 % opłacili, miałabym wszystko co chciałabym, to taka impreza na 300 ludzi byłaby do bani i współczuję ludziom, którzy MUSZĄ coś takiego robić chociaż nie chcą, ale chce rodzina.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 10:34:49

Ja tak mialam u siebie ze rodzice i babcia suszyli mi glowe przez pol roku kogo powinnam zaprosci a kogo nie. Ale sie uparlam, zagrozilam nawet ze sama wyszstko ustale i jak im nie pasuje to nie musza przychodzic ale wiedzialam ze przyjda. Onie sie po prostu bali ze jakas tam ciotka sie obrazi albo co inni powiedza. Ale polowa tej dalszej rodziny nawet nie wie ze ja slub brala bo nigdzie to nie bylo oglaszane. To jest moje wesele i bede zapraszala kogo chce. Nie wypobrazam soebie zebym musiala zapraszac prawie obcych ludzi w zamian za to ze rodzice sie doloza do wesela. Wole miec 30 osob ale sama za to zaplacic.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 13:10:39

re: Zwierzenia młodych mężatek

Nigdy bym się nie zadluzyla ,aby sprawić sobie wesele na które mnie nie stać .Start na sam początek ,trochę do kitu .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 10:41:50

re: Zwierzenia młodych mężatek

Czy tylko mnie dziwi, że te młode panny mają tylko 20-23 lat?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 10:49:57

Nie tylko. Aż poczułam się staro przy moich prawie 25

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 13:16:41

no i co z tego ile maja lat? maja czekac do 30 bo taka moda?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 13:21:48

jeśli w wielu 20 lat kobieta jest już niezależna finansowo to niech się hajta. Ale jeśli ma być utrzymanką męża, albo jeśli młode smarkate małżeństwo utrzymują rodzice, to jest to patola.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 13:54:07

Wyszłam za mąż w wieku 20 lat. Przez 2 lata byłam "utrzymanką" męża (nie lubimy tego słowa, bo brzmi jak układ między panem a dz.....). Nie byłam gorzej traktowana. Od tego czasu minęło wiele lat, utrzymujemy się sami, jest cudownie i nie żałuję ślubu w tak młodym wieku.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 20:38:23

A dlaczego niby utrzymanką jeśli nie pracuje? Żałosne, feministyczne myślenie.Jeśli kobieta CHCE być w domu, chce mieć dużo dzieci, chce zajmować się domem, szczególnie jak jest duży... To jest jak praca na cały etat. I dlaczego obrażasz kogoś, kto chce w ten sposób żyć? Patola? Błagam, tak od wieków ludzie żyli. Patola to jest teraz, jak kobieta zasuwa w korpo a z jej dziećmi siedzi niania, a rozmawiają w domu ze sobą jedynie w biegu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 22:18:04

Oj, zaraz zostaniesz zjechana. Niestety, wiele kobiet ma taki pogląd. Ślub w młodym wieku? Pewno z powodu dziecka. Kobieta nie pracuje? Utrzymanka, niewykształcona wywłoka, naiwniaczka, która wierzy, że facet ją nie zostawi/nie zdradzi/nie będzie gorzej traktować. "Patolą" jest wpieprzanie się w czyjeś życie, bo może takie małżeństwo ustaliło między sobą co chcą robić? Różni są ludzie, świata nie zmienisz.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 22:43:12

Ile osób, tyle sposobów na życie, nie mogę wypowiedzieć się na temat innych, dlatego wypowiem się na swój. W wielu kwestiach jestem tradycjonalistką, ale nie chciałabym być utrzymanką męża. Bez względu na to, jak źle brzmi to słowo, ono jedyne oddaje istotę układu. Młode małżeństwa raczej nie miewają od razu stada dziatwy do wychowania, więc układ sprowadza się do tego, że facet pracuje, a kobieta dogląda dom/ mieszkanie. Przy czym często oczekuje, że mężczyzna będzie w tym domu jednak trochę pomagał. Podział obowiązków w takich sytuacjach jest dla mnie tak niesprawiedliwy, że na miejscu takiej kobiety czułabym się bardzo źle. Miałabym wrażenie, że muszę prosić o każdą recz, którą chcę kupić, a później okazywać wdzięczność w sypialni... Nie mówiąc już o tym, że bałabym się dnia, kiedy mój mąż popatrzy na mnie jak na osobę, która wlasciwie niczego nie wniosła do związku, jest całkiem zależna. Praca zawodowa daje mi w związku poczucie równorzędności. Podejmujemy decyzję razem, razem dysponujemy budżetem, razem idziemy do łóżka, a nie tak, że ja jemu coś DAJĘ... Rozumiecie, co mam na myśli? Mój mąż twierdzi, że jeśli chcę, mogę zostać w domu, on nas utrzyma. Nie jest typem mężczyzny, który cokolwiek by mi wypominał, traktuje mnie jak księżniczkę, ale jednocześnie wiem, że ma duzo szacunku do mnie, bo jestem osobą, która poradzi sobie sama w życiu. Jestem z nim, bo teo chcę, bo go kocham, a nie dlatego, że to mi przynosi jakieś korzyści. Mam taki charakter, że bycie utrzymanką kojarzy mi się bardzo źle i nie chciałabym nigdy znaleźć się w takiej roli, ale jednocześnie uważam, że jeśli dwoje ludzi ma jakiś tam w głowie model rodziny i chcą tak żyć, to niech żyją i będą szczęśliwi. Nie podobają mi się tylko związki, w których kobieta po prostu oczekuje od faceta, że będzie ją utrzymywał, będzie pomagał w domu, a ona wykona troche domowych obowiązków, a poza tym będzie tylko leżeć, pachnieć i wymagać. Dla mnie to obrzydliwe i wiem doskonale, że większość mężczyzn w takiej relacji po jakimś czasie przestaje mieć do swoich kobiet szacunek.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 22:57:12

Małżeństwo dwojga kochających się osób nie jest układem. Oczywiście, że istnieją przypadki, w których mężczyzna nie szanuje swoją żonę, ponieważ ona nie pracuje lub przypadki, gdy mąż zarabia pieniądze, kobieta leży, pachnie i nie szanuje swojego męża. To wszystko jest głupotą i brakiem miłości. Po prostu żałosne jest, jeśli para ustala między sobą podział obowiązków, nie ma co czegokolwiek przymusu a reszta wpieprza się w czyjeś życie. Są różni ludzie, różne małżeństwa. Ja akurat pracuję w zawodzie, który uwielbiam, mąż również. I jak już wcześniej wspomniałam 2 lata po ślubie nie pracowałam. Pracował tylko mąż. Fakt, miałam kłopoty zdrowotne i to też inna sytuacja, ale w tym czasie nie czułam się gorsza, nie czułam się sprzątaczką, służącą. Byłam traktowana normalnie, zajmowałam się domem, ale w weekendy podział obowiązków mieliśmy wspólny. Spędzaliśmy czas razem, gotowaliśmy itp. Nie było krzyków, awantur, narzucania czegoś drugiej osobie. Nadal jest wszystko w porządku, a nie jesteśmy razem od kilku lat, tylko o wiele więcej. Nie wiem czy to kwestia tego, że ludzie się dobrze dobierają, czy przypadek? ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 02:11:52

Malżeństwo jest układem i mylisz się mówiąc, że żałosne jesy ustalanie podziału obowiązków. Miłość to jedno, jest najważniejsza w związku, ale w życiu liczy się też praktyczne podejście. Jeśli para nie podzieli między sobą obowiązków, to po latach może się okazać, że mają zupełnie inne oczekiwania, bo byli wychowywani w innych modelach rodzin. Oczywiście jeśli jest miłość, to wszystko można przepracować, ale udawanie, że nad związkiem (w tym nad podziałem obowiązków) nie trzeba pracować, to zaklinanie rzeczywistosci :) Ja nie napisałam, że mój model rodziny, to jedyny słuszny model, ilu ludzi, tyle podejść, napisalam tylko, że nie wyobrażam sobie bycia zależną finansowo od ukochanego. Dla mnie to by było upokarzajce i nigdy nie czułabym się równorzędna, zawsze bym miała wrażenie, że muszę się na wszystko zgadzać, bo on mnie utrzymuje... Co innego jest, kiedy wypadek losowy sprawia, że jedna ze stron nie pracuje, inaczej, kiedy jednej ze stron się po prostu nie chce i tylko oczekuje... Poza tym, patrzę też na to odwrotnie. Jakoś nie wyobrażam sobie, żebym miała szacunek do mężczyzny, który mi ogłasza, że chce być pełnoetatowym panem domu, a ja mam na ten dom zarobić. Osoba, która z własnej woli chce być od kogoś zależna, automatycznie staje się dla mnie osobą, której zdanie mniej się liczy. Sama taka nie chciałabym być. Jeśli inni chcą, droga wolna :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 10:46:01

Chodziło mi o to, że żałosne jest, gdy INNI wpieprzają się w czyjeś życie, jeśli para ma jakiś podział obowiązków. Jeśli kobieta chce być w domu i tak sobie to ustalili, to co mają do tego inni? Ja nie uważam małżeństwo za układ. Praktyczne podejście do tego mam. Inaczej nie byłabym z tym samym człowiekiem ponad 17 lat po ślubie. Oczywiście, że trzeba pracować nad związkiem. Zle się zrozumiałyśmy. Dla mnie nigdy nic nie było upokarzające, dla męża również, ale fakt. Pracujemy, spędzamy wspólnie czas, mamy własne hobby. Jak już wcześniej wspomniałam, był czas w którym nie pracowałam, nie byłam szmatą i kimś gorszym w tym związku, kimś kto tylko oczekuje i nic od siebie nie daje. Może to kwestia tego, że z mężem zawsze się dobrze dogadywałam, zna mnie jak mało kto i daleko mi do bycia: a) nieasertywną, niezadbaną sprzątaczką oraz b) panią, która leży i pachnie. W domu jest zawsze wszystko zrobione, mąż nie jest z tych kanapowców leżących z piwem przed TV i nie pomagających żonie. A Praca mi daje nie tylko pieniądze, ale przede wszystkim radość. Po pracy czas z rodziną, odpoczynek. U nas zawsze było tak, że pieniądze są wspólne. Nie mieliśmy jeszcze przez tyle lat z tym problemu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Mika
(Ocena: 5)
2016-03-02 10:47:59

Zgadzam sie ze małżenstwo jest ukaładem. Tak, nie brzmi to zbyt romantycznie, a przeciez pobierami sie z milosci ale to jest przynajmniej w teorii układ na reszte naszego zycia wiec musimy ustalic pewne rzcczy w zwiazku. Jesli pobierami sie po kilku lata mieszkania i zycia razme to juz przwdopodobnie wszystki ustalilismy i dotarlismy sie ale gdy mlodzi dopiero po slubie ida na swoje to warto wszystki przedyskutowac zeby nie bylo zdziwienia ze nie jest tak rozowo jak w bajkach. Ja jestem mlodsza o kilka lat od meza i gdy on juz pracowal i niezle zarabial ja bylam robilam doktorat i nie zarabialam wiele wiec bylam glownie na jego utrzymaniu. Byla to sytuacja chwilowa ale ja tez robilam cos co mialo przyniesc korzyszci dl amnie w przyszlosci. Sama ze soba zle bym sie czula gdybym nie mialam swoich pieniedzy, nawet gdyby to byla marna pensja ale wolalabym nie prosic meza o pieniadze np na kosmetyki itp. Ale zdaje sobie sparwe ze np przy dzieciach sprawa wyglada zupelnie inaczej i szanuje matki ktore potrafia zdezygnowac z pracy i oddac ten czas dzieciom.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz