REPORTAŻ: Czego nauczyłam się na naukach przedmałżeńskich?

27 Lipca 2015

„Pranie mózgu” czy „ciekawe doświadczenie”? Opinie w tej sprawie są mocno podzielone.

nauki przedmałżeńskie

Polskie społeczeństwo pełne jest paradoksów. Oficjalnie ok. 90 procent z nas jest katolikami, co niedziele w mszach uczestniczy mniej niż połowa, a głęboko wierzy zaledwie kilka-kilkanaście procent. To jednak wcale nie przeszkadza nam w tym, by myśląc o ślubie, wyobrażać sobie kościelną uroczystość. Dla wielu z nas nie ma to nic wspólnego z religijnością. Chodzi wyłącznie o ładny obrazek.

Nasze bohaterki szczerze przyznają, że daleko im do gorliwego katolicyzmu. Świątynie odwiedzają wyłącznie od święta, a z wieloma naukami Kościoła zwyczajnie się nie zgadzają. Nie przeszkodziło im to jednak w zorganizowaniu religijnej uroczystości, zamiast podpisania stosownych dokumentów w urzędzie stanu cywilnego. Aby było to możliwe, wcześniej razem ze swoimi narzeczonymi musiały wziąć udział w tradycyjnych naukach przedmałżeńskich.

Jak wspominają to doświadczenie? Czego się nauczyły? Czy bezpośredni kontakt z duchownym zmienił ich stosunek do Kościoła? W rozmowie z nami opowiadają o swoich wrażeniach.

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (49)
ocena
4.8/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2015-08-16 19:56:03

re: REPORTAŻ: Czego nauczyłam się na naukach przedmałżeńskich?

gdzie tak za kasę można?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-28 04:16:01

re: REPORTAŻ: Czego nauczyłam się na naukach przedmałżeńskich?

Nie jestem w stanie zrozumieć większości par, które biorą śluby w obrządku katolickim. Jeśli nie jesteśmy zdeklarowanymi katolikami (wierzącymi PO KATOLICKU, biorącymi czynny udział w mszy świętej, uznającymi dogmaty katolickie i tak dalej), to ten obrząd po prostu nie jest dla nas. Przed ołtarz pchają się ludzie, którzy nawet nie czytali Biblii, nie potrafiliby powiedzieć na czym polega wiara katolicka i otwarcie mówią o tym, że nie zgadzają się z jej założeniami (antykoncepcja i wiele, wiele innych tematów). Ślub kościelny jest ślubem katolickim, powinien być zarezerwowany dla katolików. Tak po prostu. Nie można być trochę katolikiem, tak samo, jak nie można być trochę kobietą, a trochę nie. Jeśli ktoś mówi o sobie "katolik", to dla mnie stwierdza, że wyznaje tę religię razem z jej wymogami. Tylko dla takich ludzi jest ślub kościelny. Nie przekonuje mnie argument, że to dla Boga, a nie księdza. Ślub dla Boga, to byłby ślub złożony w obecności ukochanej osoby i świadków gdzieś, gdzie ludzie czują się "blisko" Boga (jakieś znaczące dla pary miejsce albo po prostu piękne miejsce, gdzieś w plenerze). Do ślubu dla Boga, KATOLICKI pośrednik nie jest potrzebny. Jeśli ktoś przysięga ukochanej osobie miłość i wierność, powołując się na religię, której właściwie nie wyznaje, to co to za ślub? Dla mnie to wygodnictwo, pójście na łatwiznę i zwyczajna obłuda. Sama nie zgadzam się z częścią nauk kościoła katolickiego, dlatego nie wzięłam ślubu w ich obrzędzie. Jestem osobą wierzącą w inteligentnego Stwórcę, czytująca Biblię, ogólnie rzecz ujmując, wierząca, ale nie jestem katoliczka, ponieważ zwyczajnie nie wierzę w część dogmatów i nie uznaję części nauk KK. Nie zamierzam ochrzcić dzieci, nie uznaję świąt katolickich. Zawsze czuję się zażenowana słysząc pary, które ten swój ślub "dla Boga", zaczynają od okłamywania księdza na temat swojego stylu życia. Myślicie, że Bóg chce żebyście byli tacy obłudni? Chce słyszeć, jak przysięgacie na rzeczy, w które nie wierzycie, przed przedsawicielem, którego w głebi duszy nie uznajecie? Wątpię. Przestańmy się okłamywać, ślub kóscielny w wielu przypadkach jest po prostu dla ładnej oprawy. Smutne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-28 07:02:12

Dokładnie! Ja również jestem osobą wierzącą, ale nie nazywam się katoliczką. To by była hipokryzja. Czytam Biblię, staram się być dobrym człowiekiem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 3)
2015-07-29 01:52:41

Ja akurat jestem katoliczką i w ogromnej mierze zgadzam się z Pani poglądem na ten temat. Naprawdę przykre jest to, że tyle osób decyduje się na ślub kościelny, jednocześnie sprzeciwiając się podstawowym zasadom życia chrześcijańskiego, a nawet wyśmiewając je... Ludzie zaczęli traktować sakramenty jako coś co im się najzwyczajniej w świecie należy. Chociaż niestety niektórzy księża (nie twierdzę, że wszyscy), przykładają rękę do powstawania takiego sposobu myślenia. Zaznaczam, że jestem osobą młodą i proszę mnie nie wyzywać od dewotek ;-) Nie przepadam nawet za określeniem "gorliwy katolik", bo dla mnie po prostu się nim jest albo nie jest.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-29 02:21:25

Ja też jestem młoda (26 lat). Napisałam pierwszy komentarz. Nie uznaję czegoś takiego jak "gorliwy katolik". Katolik, to katolik, osoba nie stosująca się do założeń tej religii już katolikiem nie jest. Takiej osobie ślub katolicki potrzebny nie jest do niczego, poza ładną oprawą. Smuci mnie to i żenuje.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-29 14:46:50

Ja mam niecałe 22 lata (Anonim z 29 lipca 1:52:41). Nie wiem czy się śmiać, czy płakać jak widzę tych wszystkich ludzi, którzy najpierw mieszkają ze sobą lub przynajmniej sypiają, a potem trzęsą się w czasie nauk przedmałżeńskich albo oszukują księdza co do tych kwestii. Ślub biorą często po to żeby się rodzice czy dziadkowie nie czepiali albo, jak obydwie wcześniej stwierdziłyśmy, dla tzw. "otoczki". Czyżby więc nie byli tak "nowocześni i wyzwoleni" za jakich się podają? Coraz częściej odnoszę wrażenie, że żyjemy w najbardziej zakłamanych czasach jakie kiedykolwiek były...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-08-12 15:03:00

mnie natomiast denerwują i żenuja tacy własnie gorliwi katolicy. albo sie ze wszystkim zgadzaz i stosujesz do wszystkiego jak glupie ciele albo won z kościoła. Dla mnie ślub w kościele to tradycja. cała rodzina i przyjaciele zebrani w jednym miejscu, którym jest kościół, a ja przed nimi składam przysięgę wiążącą na całe życie. ale każdy ma swoj powód do wziecia ślubu w kościele i nikt nie ma prawa tego oceniać. Każdy ma prawo żyć jak chce dopóki nie robi nikomu krzywdy. A nadgorliwość jest gorsza niż faszyzm, prawda?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-08-19 20:53:24

Właśnie dyskutujemy o tym, że jeśli się nie stosujesz lub nie jesteś tego wyznania, to po co Ci ten ślub kościelny... Ja np. nie brałabym ślubu w meczecie czy synagodze, bo może mam "jakieś tam swoje powody". Twoja wypowiedź świadczy o tym, że jesteś jedną z tych "postępowych" osób, które głoszą slogany typu:"nikt nie ma prawa mnie oceniać, dopóki nie robię nikomu krzywdy" itp. Poza tym wspomniałaś, że ślub kościelny to dla Ciebie tradycja. Troszkę zalatuje mi tu hipokryzją... A rodzinę i znajomych zebranych w jednym miejscu równie dobrze mogłabyś mieć w USC. Pozdrawiam :-)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
uu
(Ocena: 1)
2015-07-27 20:28:37

re: REPORTAŻ: Czego nauczyłam się na naukach przedmałżeńskich?

Bardzo pożytecznych rzeczy !!!! Polecam - nawet tak nimądrym osobom jak czytelniczki papilotka :P

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 20:56:08

szkoda ze nie nauczyli Cie tam kultury :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 20:59:07

sama też jesteś czytelniczka papilotka niemądra osóbko :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 20:08:56

re: REPORTAŻ: Czego nauczyłam się na naukach przedmałżeńskich?

U nas było 10 spotkań. Te z księdzem były nawet ok .Były też zajecia z 76letnia kobietą która opowiadała takie rzeczy ze nie wytrzymałam i powiedziałam jej ze jak bym miała tak wychowywac dzieci jak ona radzi(strasznie zacofane poglady) to wole ich nie miec wcale . O dziwo nawet nie skomentowała tego :) Ale jeszcze gorsza była poradnia przedmałżeńska. 3 spotkania z taka nawiedzoną mamuśką ze ledwo to przeżyliśmy z mężem :) Kalendarzyk też oczywiście był ale już na samym poczatku powiedziałam jej ze tego nie wypełnie bo o takich rzeczach nie bede rozmawiac z obcą osobą. Nigdy w życiu bym nie zdecydowała sie na to drugi raz. Teraz z perspektywy czasu wybralibyśmy ślub cywilny.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 17:39:31

re: REPORTAŻ: Czego nauczyłam się na naukach przedmałżeńskich?

Ludzie śmieszni jesteście..... Narzekacie, że nauczania sa głupie i sie oburzacie, to na cholerę skoro nie jesteście katolikami bierzecie śluby kościelne? Przecież to paranoja. Ja nigdy w życiu nie wezmę ślubu kościelnego ani nie ochrzczę dzieci. Kościół to mafia, myśli tylko o kasie. A wiecie dlaczego ksiądz nie może mieć zony i dzirci? Bo wtedy jego majątek zabrałaby żona, a jak jej nie ma, to bierze kościół. To wszystko jest z palca wyssane, cała ta religia jest dla pieniędzy i władzy nad takimi idiotami jak wy. Dla mnie to sekta. A jak juz wierzycie, to wierzcie we wszystko i postępujcie zgodnie z nauczaniem kościoła. A nie wybieracie sami, co wam sie podoba, a co nie. ŚMIESZNE!!!!! Porażająca pustka w głowie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 17:46:09

Wyzywając innych od idiotów pokazujesz swój "górnolotny" punkt widzenia. Wywyższasz się bo nie jesteś katoliczką, ale za to prostaczką najwyraźniej. Ja brałam ślub kościelny dla Boga bo czytam Biblię, wierzę w Boga, modlę się i nawet w Biblii pisze żeby swój rozum mieć, a to co ksiądz opowiada to zwykła doktryna i to jest umowne.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 18:25:39

Hahaha ;) to chyba nie wiesz na czym polega polski katolicyzm, skoro.. nazywasz się katoliczką.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 19:57:22

nie hehaj, ja nie zauważyłam, żeby autorka drugiego komentarza określiła siebie katoliczką, napisała tylko, że jest wierząca, za to pierwszy komentarz.. nie skomentuje, jakieś grubiańskie babsko. Każdy ma swoją opinię na ten temat, ale nie powinno się nikogo obrażać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 20:12:55

Dzięki za wsparcie ;) Nie nazywam się katoliczką, a już z pewnością nie typową. Należy pamiętać, że kościół katolicki od lat próbował trzymać ludzi w niewiedzy i zacofaniu żeby móc ten lud kontrolować. Wiele przykładów z Biblii zostało naciągnięte przez kościół, a żeby wierzyć to nie trzeba latać do kościoła i słuchać prania mózgu - można w ciszy się pomodlić, poczytać Pismo Święte. Zresztą nawet gdybym codziennie latała do kościoła to nikogo nie upoważnia to do nazywania mnie idiotką bo to tak jak ja bym wyzywała np. ateistów, a ja mam w nosie kto w co wierzy bo to każdego indywidualna sprawa.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 17:03:49

re: REPORTAŻ: Czego nauczyłam się na naukach przedmałżeńskich?

Z narzeczonym w tym roku to przechodzilismy. Ogólnie nam się podobało, ksiądz podszedł do sprawy życiowo i konkretnie. Nie moralizowal, nie pouczal. Mówił o szacunku, zrozumieniu, zaufaniu. Trwało to przez dwa dni po 1,5h także w sam raz

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
GSK
(Ocena: 3)
2015-07-27 16:45:22

re: REPORTAŻ: Czego nauczyłam się na naukach przedmałżeńskich?

Przeżyliśmy w tym roku nauki przedmałżeńskie i nie wspominam ich dobrze. Stary ksiądz klął, przyrównywał kobietę do krowy i mówił takie rzeczy, że ledwo się powstrzymywaliśmy żeby mu nic nie powiedzieć. Drugą część prowadziła stara dewotka, która była niekulturalna i niewychowana, a nawet śmiem powiedzieć psychiczna. Tymi naukami utrudniają młodym życie. Srają się, że ślubów nie chcę brać, a sami robią pod górkę. Po drugie w ogóle nie powinny ich przeprowadzać niekompetentne osoby: ksiądz, który nie ma nic wspólnego z rodziną czy kobieta, która sama nie wie co to antykoncepcja.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 16:04:49

re: REPORTAŻ: Czego nauczyłam się na naukach przedmałżeńskich?

Ja się nauczyłam jak zajść w ciaze i ze facet może robic w lozku wszystko na co ma ochote ,bo jestem jego wlasnoscia

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 14:20:19

re: REPORTAŻ: Czego nauczyłam się na naukach przedmałżeńskich?

hahahah ". Nikt nie wspomniał o zakazie antykoncepcji i tym podobnych sprawach, więc obyło się bez moralizowania. " typowi " katole"

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-27 14:16:57

re: REPORTAŻ: Czego nauczyłam się na naukach przedmałżeńskich?

nauczyłam się : mąż jest głową rodziny, ja jestem krową rozpłodową. to tak w skrócie :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz