Co będziesz czuła tuż po zaręczynach? 6 (niekoniecznie przyjemnych) etapów

25 Listopada 2016

Jesteś na to gotowa?

zaręczyny i co dalej

O dniu zaręczyn kobiety nierzadko marzą już od najmłodszych lat. W zależności od fantazji wyobrażamy sobie albo kameralne oświadczyny przy świetle księżyca, albo wybranka klęczącego u naszych stóp w wykwintnej, pełnej gości restauracji. Godzinami potrafimy układać w głowie zdania, które chciałybyśmy usłyszeć z ust przyszłego męża. I rzecz jasna wymyślamy własne odpowiedzi.


Fantazjujemy także o tym, jak powinien wyglądać nasz idealny pierścionek zaręczynowy. Ten niestety nie zawsze spełnia nasze wymagania. Przypomnijmy:


Dostała bardzo skromny pierścionek zaręczynowy. Teraz musi się z tego tłumaczyć!

Kiedy wreszcie nadchodzi ten wielki moment i ukochany prosi cię o rękę, jesteś w euforii. Co następuje potem? Wyróżniłyśmy 6, niekoniecznie przyjemnych, etapów.


Jesteś na nie gotowa?

Strony

Komentarze (17)
ocena
4.6/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-26 20:51:13

Dlaczego ślub zawsze ma oznaczać macierzyństwo? Jest wiele kobiet, które po prostu nie chce mieć dzieci. Po co pisać o tym przy temacie zaręczyn? Nie nie zostanę "mamą w dalszej perspektywie"...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
giu
(Ocena: 1)
2016-11-25 19:18:31

żenada

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
AnkaA
(Ocena: 3)
2016-11-25 14:02:21

Myślę, że te zaręczyny to trochę przeżytek. OK, możecie mnie zmieszać z błotem bo jestem 35-letnią singielką. Mimo to uważam, ze kiedyś to był powód do dumy, bo kobieta nie zarabiała, musiała mieć bogatego męża. Ja nie narzekam. W dzisiejszych czasach małżeństwo to czysta formalność, ewentualnie podział obowiązków, dziecko... można wszystko formalnie u notariusza załatwić.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-25 14:46:32

Nie nazwałabym tego czystą formalnością, jeśli facet nie jest Twoim mężem, a trafi do szpitala to tak na dobrą sprawę nie masz prawa do niczego, żadnej informacji, nie mówiąc o przypadku śmierci. Ja uważam zaręczyny za ładny zwyczaj, chociaż zbyt wiele kobiet nakręca się na ten moment jak szalone, potem przez kilka lat planują ślub z najdrobniejszymi szczegółami, tak jakby zamążpójście było głównym i jedynym celem ich życia. Jedna z moich znajomych podniecała się tym, że jej narzeczony zapytał wcześniej o rękę jej ojca, ja bym zrobiła karczemną awanturę w takiej sytuacji, zaręczyny jak najbardziej ok ale pytanie rodziców to dla mnie totalny przeżytek.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-25 17:47:49

A ja uważam, że pytanie rodziców to też ładny zwyczaj. Po naszych zaręczynach, narzeczony pojechał do moich rodziców z kwiatami dla mamy i winem dla taty tak żeby oznajmić radosną nowinę i symbolicznie spytać czy nie maja nic przeciwko. Wiem, że rodzice bardzo dobrze to przyjęli chociaż wiadomo, że to do mnie należy decyzja :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Narzeczona
(Ocena: 5)
2016-11-25 09:24:18

Bzdura. Po zaręczynach najpierw nie mogłam otrząsnąć sie z faktu, ze właśnie TEN mężczyzna chce mnie za żonę. Poprosił mnie o rękę po trzech miesiącach związku, mimo ze znaliśmy sie kilka ładnych lat. Kiedy dotarło do mnie, ze będę żona i z pełna odpowiedzialnością podeszłam do sprawy , zaczęliśmy planować ślub, wspólne życie itd. To on jak grom z jasnego nieba otrząsnął sie i przyznał, ze ślubu wcale nie chce, a o rodzinie, życiu i małżeństwie wcale nie ma pojęcia i nawet nie zdawał sobie sprawy z czym to sie wiąże. Faceci to idioci...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-25 10:42:46

To że oświadczył się po 3 miesiącach związku już wiele o nim mówi. Nikt normalny by się nie zgodził na coś takiego. Po 3 miesiącach nie zna się człowieka wystarczająco żeby związywać się na całe życie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-25 12:25:09

Czasami niestety okazuje się, że i po 5 czy 10 latach nie do końca znało się swojego partnera... Nie wiem jaki jest "dobry" czas, żeby myśleć o poważnej wspólnej przyszłości, pewnie zależy od tempa rozwijania się związku, znam pary które po pół roku się zaręczyły, a rok później były już po ślubie i są super dobrani. Znam z kolei też takich, którzy są razem wiele lat i siedzą ze sobą na siłę, nie do końca do siebie pasują ale związek utrzymują dalej, bo już szkoda im na nowo poznawać kogoś innego i się starać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonimka
(Ocena: 5)
2016-11-25 13:18:56

Nie do końca... Moi rodzice pobrali się po 4 miesiącach związku :) Zaraz pyknie 30 lat razem i są szczęśliwi :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
a
(Ocena: 5)
2016-11-25 21:47:23

Moi rodzice pobrali się po 8 miesiącach znajomości, a etap zaręczyn pominęli. Ślub brali tylko cywilny, co jak na tamte czasy było ewenementem. Dziadkowie od strony mamy nie przyszli na ślub, bo ich zdaniem bez kościelnego to nie ślub. Rodzice są razem 30 lat, są bardzo zgraną drużyną, tata bez mamy to nawet na zakupy się nie pójdzie, bo bez Kasi ani rusz. Na wakacje do tej pory jeżdżą sami - bez "dzieciaków" czy znajomych, bo im tylko przeszkadzają. Jak tata cały dzień siedzi w pracy, to zawsze dzwoni do mamy, żeby pogadać, i żeby było jasne - nie rozmawiają tylko o wydatkach, organizacji dnia czy obgadują znajomych, czy rodzinę (tak jak się dzieje w wielu długodystansowych związkach): rozmawiają o tym, co przeczytali w gazecie czy w książce, czy co widzieli w TV i co ta druga osoba o tym myśli. Myślę, że niekoniecznie trzeba się bardzo dobrze poznać, żeby stworzyć udany związek. Czasami nawet takie "przewlekłe" chodzenie ze sobą może narobić wiele złego, bo ludzie w momencie brania ślubu są już sobą mocno znudzeni i robią to z przyczyn zewnętrznych - bo wypada, bo już długo ze sobą są, bo ona nalega, bo zabrałem jej najlepsze lata życia, bo lepszego sobie nie znajdę, bo nie chce mi się szukać szczęścia gdzie indziej, bo tak wygodnie, bo rodzice już cisną, bo i tak trzeba. To najlepsza droga do stworzenia układu ekonomiczno-społecznego, a nie prawdziwego związku. Z wierzchu wszystko ładnie pięknie, w środku pusto. Relacja jak wydmuszka i nachodzące koło 40stki uczucie, ile rzeczy Cię ominęło i co się stało z życiem, że patrzysz na tego zmęczonego chłopa czy na tę nudną i zmanierowaną babę, która plącze się po mieszkaniu, i nie czujesz do niego/niej nic poza obojętnością i poczuciem odpowiedzialności. Niestety, ale dużo związków tak kończy. I to często tych przewleczonych, gdzie para ma do ślubu podejście jak do podatków - bo trzeba, nie da się uniknąć, więc lepiej to zrobić z osobą, którą się już długo zna, i która często wywiera już presję.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-25 09:14:10

Ja byłam w totalnym szoku, mój narzeczony oświadczył mi się dokładnie tak, jak zawsze widziałam to w marzeniach, pierścionek też dostałam taki, o jakim śniłam, a może wspomniałam o tym raz, góra dwa razy i to mimochodem. Widocznie musiał dobrze słuchać :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-25 08:36:08

Jestem świeżą narzeczoną :) jedynym punktem, z którym się obecnie utożsamiam jest duma - wpatruję się w pierścionek, widzę że niektórzy ludzie zwracają na niego uwagę :) Wiem, że to głupie, ale narzeczony zaskoczył mnie totalnie i próbuję się otrząsnąć z szoku :) Jedyne co nie powiedziałam jeszcze rodzinie i znajomym, rodzinie chcę oznajmić przy najbliższym spotkaniu, a z koleżankami się wstrzymuję, bo część z nich ma problemy i rozstania z facetami, jakoś "nie mam serca" im dosrywać z moją sytuacją. Aczkolwiek jestem dumna :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-25 09:43:23

Dumna z czego? Z pierścionka? Rozumiem, że można się cieszyć, ale duma?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-25 10:56:36

Edit: trochę utożsamiam się z zachowaniem opisanym w etapie 3: duma :) pozdrawiam!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Mężatka Tęskniąca za Wolnoś
(Ocena: 5)
2016-11-25 21:58:57

Rozumiem, ze jesteście dumne z tego, że złowiłyście opiekuna na kontrakcie do końca życia, podczas gdy inne kobiety próbują być samowystarczalne? Nie ma powodu do dumy. Zwłaszcza biorąc pod uwagę, że teraz większość zaręczyn jest efektem wywierania presji przez narzeczone, które potem udają zaskoczenie, że dostały pierścionek. Śmiechu warte, zwłaszcza, że przez rok poprzedzający ten zacny dzień urabiały frajera ile się da, żeby w końcu to zrobił. Możecie śmiało mówić o tym swoim koleżankom po przejściach. Wcale im nie dokuczacie, one co najwyżej pomyślą "oho, w końcu udało jej się go zmusić". (a teraz żarliwie zaprzeczajcie).

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-26 10:22:46

Widzę wiedza z własnego doświadczenia :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-11-26 19:02:54

Mężatka Tęskniąca Za WOLNOŚCIĄ - ależ ty kobieto jesteś zgorzkniała i musisz mieć smutne życie ;) Bądź sobie "samowystarczalna", broni ci ktoś?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz