14 rzeczy, których niestety nikt NIE POWIE CI o zakupie sukni ślubnej

03 Stycznia 2017

Przeczytaj to. Dzięki temu nie popełnisz błędu i nie będziesz się bardzo stresować.

zakup kreacji ślubnej

Suknia ślubna to najważniejszy strój, jaki kobieta zakłada na siebie w ciągu całego życia. Podczas ślubu ona jest gwiazdą i na nią są skierowane wszystkie spojrzenia. Dlatego każda przyszła panna młoda pragnie błyszczeć i zazwyczaj już na wiele miesięcy przed wielkim dniem udaje się na poszukiwania odpowiedniej kreacji. Przeważnie towarzyszy jej osoba, która ma doradzić. W końcu dobrze jest skonsultować wybór z kimś bliskim. Można wtedy liczyć na szczerą opinię i pomoc w razie niezdecydowania.

Przyszłe panny młode przeważnie bywają tak zaaferowane ślubem i zmianą życiowej sytuacji, że ich wyobrażenia odrobinę odbiegają od rzeczywistości. Ślub z ukochanym mężczyzną przypomina bajkowy happy end, dlatego oczekują specjalnych wrażeń, np. przeświadczenia, że suknia, którą na sobie mają, to właśnie ta jedyna, wyjątkowa. W okresie przedślubnym żyją w odrealnionym świecie i wszystko widzą przez różowe okulary. No może prawie wszystko. Bo tak jak najmniejszy, udany szczegół planowanego przedsięwzięcia odbierają z podwójnym entuzjazmem, tak pogrążają się w rozpaczy, gdy coś pójdzie nie tak. Zwłaszcza odnośnie wyglądu podczas wielkiego dnia.

Jeżeli jesteś przyszłą panną młodą i planujesz zakup sukni ślubnej, musisz wiedzieć o kilku rzeczach. Nikt nie powie Ci o nich wprost...

Zobacz także: Kiedy wziąć ślub? Naukowcy nie mają wątpliwości, że trzeba to zrobić DOKŁADNIE w tym wieku!

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (3)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-25 10:56:02

Z tym modelem, w którym wyglądasz najlepiej jest również. Ja wiedziałam jaki model leży najlepiej, ale próbowałam czegoś innego. Mierzyłam suknie w różnych salonach i przeróżnych krojach. Niezależnie jak był duży wybór nawet Panie sprzedawczynie przynosiły mi najdelikatniejsze, zwiewne w stylu boho sukienki, z gorsetem maksymalnie do talii i zwiewnym lejącym się dołem. Niestety i tak musiałam pójść na kompromis, gdyż sukienki które mnie urzekły wahały się w cenie powyżej 4-5 tysięcy, a była to dla mnie nie mała przesada ;) Drugą rzeczą był fakt, że sukienki ślubne niestety często spełniają tylko jedno zadania, mają ładnie i szykownie wyglądać, zaś nie można liczyć na wygodę. Treny, fałdy, kilka warstw masakra. Dlatego zastanówcie się czy chcecie się pobawić na swoim weselu i samodzielnie chodzić do toalety czy jednak tylko wyglądać. Ja zrezygnowałam z trenów, halek, kół, a zamiast welonu miałam wianek i w sumie niczego bym nie zmieniła. A komentarze o wianku przychodzą do mnie do tej pory ;) Ja niestety podarłam trochę swoją sukienkę, bo skakałam i bawiłam się do upadłego, ale udało się ją odratować ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-03 10:21:15

Nie zgadzam się z punktem, że sprzedawczynie w salonach nie zachowują się jak w filmach. Jeżeli odwiedza się dobre salony to naprawdę można poczuć się w nich wyjątkowo. Ja byłam w 3, zawsze umawiałam się na konkretny dzień i godzinę dzięki czemu panie skupiały się tylko na mnie i wychodziły z siebie żeby mnie zadowolić :) Natomiast w 100000 zgadzam się z tym, żeby nie upierać się przy konkretnym fasonie. Ja byłam uprzedzona do modelu "księżniczki"- uważałam, że przy swojej figurze będę wyglądać grubo. Na szczęście dałam się namówić na przymiarkę i po usunięciu jednej halki dodającej objętości to był strzał w 10 :) Ze swojej strony mogę doradzić aby wybierać suknie piękne i wyjątkowe ale takie, w których będzie nam wygodnie przez całą noc. Sukienki z instagrama nadają się na sesje i ew do kościoła ale są mało praktyczne. Ja w swojej czułam się jak w drugiej skórze i bawiłam się z gośćmi do rana.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-01-03 12:25:54

Z tym nie upieraniem się przy jednym modelu, to trochę miecz obosieczny. Z jednej strony zgadzam się, że może warto dać się czasem namówić na przymiarkę, ale z drugiej strony dobrze wiedzieć, czego mniej więcej szukamy. Jak wejdziesz do salonu mówiąc, że podobają ci się księżniczki, syrenki, empire, w kroju litery A, długie i krótkie, z satyny, koronki i tiulu, ze świecidełkami i koronkowymi kokardami, białe, ale najlepiej trochę kolorowe, to na pewno nie ułatwisz zadania ani sobie ani paniom sprzedającym.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
  • Strona 1 z 1