Los Angeles – miasto kiczu i Oskarów

03 Lutego 2009

Miejsce największej liczby gwiazd na każdym rogu, nadziei na rychłą karierę filmową, a przede wszystkim snów o lepszym życiu. Jakie naprawdę jest miasto aniołów?

Los Angeles – miasto kiczu i Oskarów

Patrząc na Los Angeles, trudno nie pokusić się o stwierdzenie, że wszystkie sąsiadujące z nim miasta zlewają się w jedną, 20-milionową całość - Santa Monica, Long Beach, Beverly Hills czy Hollywod można określić jako dzielnice LA. Skąd taki stan rzeczy? Tutaj chce mieszkać każdy. To tak, jakby umieścić wszystkich Polaków w Warszawie.

O Los Angeles słyszał chyba każdy. To nie tylko targowisko próżności, z uwagi na gwiazdy, które chętnie zamieszkują miasto aniołów, to tutaj produkuje się najbardziej znaczące filmy w kinematografii światowej. Oprócz tego, w LA znajdują się najsłynniejsze na świecie uczelnie i laboratoria badawcze. Ktoś kiedyś ładnie powiedział: „Wielkie miasta mają wiele twarzy i wiele osobliwości” i miał sporo racji!

Poruszać się pieszo po Los Angeles nie sposób. Przestrzeni jest tyle, że Warszawa to małe piwo. A i po naszej stolicy nikt sobie nie wyobraża spacerować. Wynajęcie samochodu w LA kosztuje 25 USD dziennie.

Nie wiecie, od czego zacząć zwiedzanie po wylądowaniu na słonecznym południowym wybrzeżu? Podpowiadamy! Od wycieczki - podpatrzenia domów największych gwiazd. To nie lada atrakcja, na którą decydują się tysiące żądnych wrażeń turystów. Koszt to około 15 USD. W pakiecie znajdują się posiadłości w Beverly Hills i Hollywood, gdzie swoje domy mają m.in. Britney Spears, George Clooney, Victoria i David Beckhamowie, Madonna, Tom Cruise... lista jest długa, nie sposób wymieć wszystkich.

Skoro mowa o gwiazdach, to LA jest miejscem, gdzie na centymetr kwadratowy przypada ich najwięcej. Trudno się dziwić. Hollywood to mekka dla aktorów, piosenkarzy lub po prostu celebrytów, którzy są znani z tego, że są. Dlatego w sklepach spożywczych, restauracjach, na plaży lub po prostu na spacerze można spotkać tych, których do tej pory podziwiało się na szklanym ekranie.

Jeśli zaś jakimś cudem, spacerując, nie miniecie chociażby Sharon Stone, zawsze możecie obejrzeć pomniki gwiazd na Walk of Fame – promenadzie sławy. Stoi ich tam ponad 2,5 tys.!

Jeśli z kolei zapragniecie zobaczyć, jak wyglądają dłonie gwiazd, to koniecznie odwiedźcie Mann's Chinse Theatre6925 Hollywood Blvd. Oprócz odciśniętych dłoni, są także buty gwiazd (oczywiście również odciśnięte).

Będąc w LA, nie można pominąć jednego z najciekawszych punktów wycieczki – podejrzenia kulisów największych produkcji kinowych i telewizyjnych. Większość filmów jest produkowana w specjalnie zbudowanych na tę okoliczność studiach. To bardzo ekscytujące i zarazem kiczowate miejsce. Możecie pooglądać sobie domy „Gotowych na wszystko”, wejść na planetę E.T lub pobawić się z dinozaurem z „Parku Jurajskiego”. Bilet wstępu do Universal Studios to koszt rzędu 39 USD. Warto!

Przebywając w Los Angeles, raczej nie ponapawacie się szlachetnym i skromnym pięknem. Ameryka to nie Europa. My mamy inne poczucie piękna. W Stanach wszystkiego musi być dużo! Mrugające światełka, plastik, tandetne pamiątki, migoczące neony słynnych kin, restauracje, do których strach wejść, bo od frontu bije po oczach blask złota. Podobnie jest z ludźmi i samochodami. Patrząc na „anielskie” ulice, odnosi się wrażenie, że autochtoni obrabowali wszystkie banki, a w dodatku wykupili wszystkie najbrzydsze kolekcje ze sklepów odzieżowych.

Gdy już was znudzi cały ten blichtr, a na pewno tak będzie, polecamy bulwary i deptaki. Znajdziecie tam nieskrępowaną, ale równie zachwycającą atmosferę. A wieczorem, oczywiście, do klubu, których jest mnóstwo. Atrakcje wieczoru stanowią zazwyczaj występy Draq Queen, które również są żądne sukcesu i rozgłosu, dlatego tak ich dużo w LA.

Borys Rząsa

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (119)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2013-05-28 19:36:11

re: Los Angeles – miasto kiczu i Oskarów

kochani! w LA jestem od 3 lat. i za nic w świecie bym tu nie mieszkała gdyby nie moja kumpela. jestesmy młode żadne przygód i nie chwaląc sie mamy przede wszystkim sporą sume aby podrózowac. wybrałysmy sie do LA i powiem wam szczerze ze teraz to załuję. pogoda zmienna rano potrafi być bardzo zimno a juz wieczorem upał +30 stopni. jezeli chodzi o ludzi. hmm tolerancyjni. nie powiem. ogromna liczba gwiazd, gwiazdeczek i celebrytów ale jak się mieszka na co dzień to nie robi wrazenia. radziłabym sie zastanowic co do wyjazdu do LA. jednak warto jest odwiedzic to miasto chocby na tydzien ale nie dłuzej. naprawdę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
sdhfghjfhsh
(Ocena: 5)
2013-03-28 19:53:57

re: Los Angeles – miasto kiczu i Oskarów

ja mam obecnie 15 lat moje plany na przyszłość to skończyć studia z filologi angielskiej i wyjechać do los angeles ...mam nadzieję ze moje marzenia się spełnią po waszych komach jestem pełna emocji kocham los angeles

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-08-10 21:11:35

hah super a ja mam się tam wprowadzać po wakacjach. ale ekstra bedzie bo będę mieszkać w toluca lake tam gdzie miley cyrus;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-03 23:40:52

hej-udało Ci się wporwadzic do Los Angeles?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-07-18 18:52:23

XaBj1G jlpnkqvthask

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-07-17 19:16:04

I bow down hulmby in the presence of such greatness.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-07-17 13:15:57

RgOsOK bbyngdlhtwly

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-07-16 22:14:15

Was totlaly stuck until I read this, now back up and running.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-07-16 13:24:53

It was dark when I woke. This is a ray of snuhnsie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-07-14 12:34:08

ja z mamą i tatą przeprowadzilam się tam 3 lata temu i mieszkamy w beverly hills jest ok ale czasami marzę aby wróci do polski. no ale miley cyrus czy akona się zna;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-11-01 21:51:52

Napisz komentarz...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Albert
(Ocena: 5)
2013-01-20 14:28:19

Co??? Niema do czego wracać, moim marzeniem jest uciec z polski do Los Angeles albo New York !!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-01-03 23:41:59

hej- a co robisz w beverly hills?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-01-23 13:28:21

A ja mam tam mieszkac x D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz