Koszmarny współlokator

28 Lutego 2016

Współlokator zatruwa Ci życie? Podpowiadamy, w jaki sposób sobie z nim poradzić.

trudny wspołlokator

Studenckie życie, wspominane przez niektórych z prawdziwą tęsknotą, innym kojarzy się z koszmarem. Nie chodzi wcale o trudne egzaminy, wymagających wykładowców, którzy czasami wydają się robić wszystko, aby utrudnić zdobycie zaliczenia. Piekło potrafią zgotować współlokatorzy.

To jedzą STUDENCI: Chlebojaja, gulasz z parówek, wodzianka i inne „przysmaki”

Nie zawsze jest możliwość zamieszkania z osobą, którą dobrze znamy i lubimy. Często zdarza się, że wynajmujemy mieszkanie z przypadkowymi osobami. Nawet jeżeli sprawiają wrażenie miłych, kontaktowych i zgodnych, czas pokazuje, jacy naprawdę są. Używanie naszych rzeczy, podbieranie produktów spożywczych oraz bałagan to i tak mniejsze problemy.  Niektórzy mają `szczęście` mieć za współlokatorów nałogowych imprezowiczów, alkoholików i osoby, które sprowadzają do mieszkania swoje rodziny (nie ma to jak piąta z kolei wizyta, a zarazem nocleg ciotki, wujka lub kuzyna).

Czy Wasza sytuacja przedstawia się podobnie? Podpowiadamy 5 sposobów na to, jak poradzić sobie z trudnym współlokatorem.

Strony

Komentarze (40)
ocena
4.8/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

inferno
(Ocena: 5)
2016-03-02 18:28:33

re: Koszmarny współlokator

tak to jest jak sie mieszka na kupie ;] ja to psychicznie bym nie wytrzymala z jakas obca osoba

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 11:48:50

re: Koszmarny współlokator

Mieszkałam przez okres październik-kwiecień z koszmarną współlokatorką. Generalnie,dziewczyna z niej bardzo miła,ale to,jak sie potrafiła zachowywać,to przechodziło ludzkie pojęcie. Naczynia-mogą stać tydzień,dwa,kogo to obchodzi? Co z tego,że żarcie gnije i lodówka smierdzi? A deska do krojenia? Co to takiego? Mozna kroić pomidory na blacie,a potem zxostawiać wszystko,bo od starcia tego rączki rozbolą.Pranie notorycznie zostawiane w pralce,bałagan,ślady od miesiączki na muszli klozetowej,desce i podłodze obok,osad z mydła na wannie,bo królewna codziennie brała kąpiele-czasem i po 4 dziennie,a jak przychodziły wysokie rachunki,to robiła wielkie oczy.Nocne powroty,tłukła się,chichrała,sprowadzała kolesi i się z nimi bzykała,budziła mnie i mojego chłopaka,a gdy ja rano wstawałam do pracy,to potrafiła zwrócić mi uwagę,że jestem za głośno a ona chce spać!! Nie no,ja też chciałam spać o 2,3 czy 4 nad ranem,gdy ona darła jadaczkę,śmiejąc się głupkowato. Potrafiła zapomnieć zamknąć drzwi wejściowe na noc i zostawic uchylone.Raz królewna zapragnęła mieć zwierzątko,kupiła króliczka-ale że nie dawał jej dpać,to bez naszej zgody wyniosła go do kuchni,gdzie nie dawał spać juz wszystkim.Bałaganił,wszędzie były trociny,odchody,resztki jedzenia,ale ona po nim rzadko sprzątała,podobnie jak po samej sobie-to też było cięzko wyegzekwować. Ale to oczywiście ja się czepiałam,ciągle miałam jakieś ale-taka była jej wersja.Jak sie wyprowadziliśmy,to az odetchnęłam. Droga D.,jesli to przeczytasz,to mam nadzieję,że choc odrobinę zmadrzejesz i zauwazysz,że Twoje zachowanie było karygodne.Taka młoda dziewczyna,umalowana,elegancko ubrana,a taka syfiara.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 19:48:21

Hehe skąd to znam. Też mieszkałam z taką. Generalnie wyglądała na czystą i zadbaną, ale w mieszkaniu robiła straszny syf. Najlepsze, że swój pokoj to może ze 2 razy w tygodniu potrafiła sprzątać, ale żeby w kuchni czy łazience... Myślała, że jak zmyje podłogę raz na ruski rok to już się liczy jako posprzątane. Nawet jej nie przyszło do głowy, by umyć wannę, kibel czy umywalkę oraz kuchenkę w kuchni. Nie wspomnę już o włosach w wannie... Poza tym była straszną skąpidupą i ciagle kombinowała, bym to ja jak najczęściej kupowała takie rzeczy jak papier toaletowy, płyn do naczyń itp. Chociaż umówiłyśmy się na początku, że kupujemy na zmianę, raz ja, raz ona to ciągle tylko słyszałam wymówki, czemu nie kupiła... Niektórzy po prostu nie umieją funkcjonować w społeczeństwie i nie znają terminu ,,kompromis".

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 20:09:29

Oo,własnie,jeszcze włosy w wannie! I wsuwki w odpływie,gumki. Sprzątała ZAWSZE niedokładnie,trzeba było nad nią niemalże stać,żeby zrobiła to jako tako. W swoim pokoju też miała burdel,ale to akurat mnie najmniej interesowało,bo to jej sprawa,chce się topić w brudzie i brudnych ciuchach,to już jej broszka.Ale na części wspólnej miał być porzadek,z którym miała ogromne problemy.Prawda,niektórzy nie potrafią funkcjonowac w społeczeństwie,tak się czaami zastanawiam,jaką ta moja 'koleżanka' będzie w przyszłości żoną i matką...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 21:26:37

Najlepsze jak moja po tej umytej podłodze wylała wodę brudną z piaskiem do zlewu ! Zlew się zatkał, a ta nawet nie wiedziała jak odetkać i udawała, że nic się nie stało. Ze 2 tygodnie miałyśmy zatkany zlew, bo ja też nie zamierzałam nic z tym robić. Ale w końcu kupiłam kreta i odetkałam, bo już doszło do tego, że woda stała i nic nie spływało.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-01 21:34:36

Hehe,moja zrobiła kiedys podobnie! Może miałyśmy tą samą sierotę za współlokatorkę? :P

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 13:00:16

Hehe możliwe :D Ma na imię Ewelina ?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 19:34:25

Nie,moja to Dorota,ale znalam jedna Ewelinę,która(wiem z opowieści) zachowywała się tak samo! :) Ewelina S.?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 19:39:58

Nie, Ewelina H. A szkoda, bo myślałam, że to ta sama osoba, więc pogadałybyśmy jeszcze :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 21:29:50

Ale cieszę się,że ktos mnie rozumie,bo czasami myślałam,że może naprawdę się czepiam. Po głębszych przemyśleniach wiem,że to nie osoby postronne mają problem,tylko ci,którzy są źródłem naszych nerwów :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 22:38:12

Też tak czasem myślę.. że za bardzo wyolbrzymiam niektóre sprawy. Ale widać to jednak nie ze mną jest problem. Ja teraz mieszkam na stancji z bratem i mieszka się spoko. Nawet jak się trochę posprzeczamy to wszystko zostanie w rodzinie i nie pójdą ploty po obcych ludziach, tak jak moja była współlokatorka Ewelina robiła, tzn, obgadywała mnie przed wspólną koleżanką, o czym dopiero później się dowiedziałam. Laska miała bujną wyobraźnię, bo dowiedziałam się o sobie rzeczy, o których nie miałam pojęcia, np. że sprowadzam chłopów z klubów na noc , co nigdy w życiu nie miało miejsca.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-29 23:54:50

re: Koszmarny współlokator

razem z chłopakiem wynajelismy kiedys pokoj znajomemu. To był istny koszmar. Potrafił cały tydzien sie nie myc ( wychodził rano do pracy, a jak wracal wieczorem to tylko sciagał kurtke i do łozka i grał na kompie) i tak cały tydzien! ba, on nawet zebow nie mył!! w całym pokoju porozwalane gacie i skarpety. Brudne rzeczy trzymał w torbie foliowej i prał dopiero wtedy gdy brakowało mu czystych ubran. O sprzataniu po sobie nie było mowy. Jadł takie smeci, ze chciało urwac nos gdy weszło sie po nim do toalety. Wytrzymałam z nim dwa miesiace bo był w sytuacji podbramkowej ale kiedys miarka sie przebrała. Powiedziałam facetowi,ze albo go wywali na zbity pysk albo sie wyprowadzam. Po dwoch godzinach po kolesiu nie było sladu :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-29 21:40:40

re: Koszmarny współlokator

Moja btyła współokatorka trzymała prawie tydzień zwłoki chomika w pudełku po telefonie....

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
M alien
(Ocena: 5)
2016-02-28 22:38:14

re: Koszmarny współlokator

Pierwszy mój współlokator był to dobry znajomy. Pretensje miał o bóg wie co , wyprowadził się , nie zapłacił za ostatni miesiąc i dzięki temu przepadła jemu kaucja i mi. Same nieprzyjemności wyszły i kontaktu nie mamy od momentu wyprowadzki. Następny współlokator - cpun , podjadal moje rzeczy z lodówki , sprowadzał do domu podejrzanych typów, nie płacił właścicielowi za mieszkanie , dzięki czemu obydwoje zostaliśmy wyrzuceni na zbity pysk. Kasa ktora mu kiedyś pozyczylam nie odzyskała i kaucja też przepadła , po raz kolejny. W czasie mieszkania z nim na dodatek zauroczylam się ale jeszcze nie wiedziałam jakim jest draniem . nigdy więcej mieszkania z facetami ! Z dziewczynami mieszkało mi się b. Dobrze i nadal mieszka

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-29 03:48:33

To nie zależy od płci, ja akurat tak trafiałam że lepiej mi się mieszkało z facetami

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-29 08:45:09

To zależy od ludzi. Ja mieszkałam 3 lata z koleżanką i dziwię się, że tak długo z nią wytrzymałam. Fochy o byle co, bo ,,ona ma egzaminy i się stresuje".. A ja to przecież na wakacjach jestem, no nie ? Głośne zachowywanie się z rana, gdy ja miałam na później. Nie obchodziło ją, że śpię, ważne, że ona już wstała. Jak posprzątała to może z raz na ruski rok. Ciche dni miałyśmy kiedyś przez prawie 3 miesiące.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 07:15:41

My (tj.ja i mój facet) mieszkalismy raz z koleżanką,raz z kolegą i przyznam szczerze,że mieszkanie z dziewczyną to była mega porażka.Kolega był w porzadku,zachowywał się cicho(np gdy wracał w nocy z imprezy to nigdy nas nie obudził,a tamta tak się wydzierała,że chyba 3 piętra nizej wiedzieli,że wróciła),nie bałaganił,wspólne sprzątanie tez nie było problemem,płacił w terminie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-02 13:02:49

Z tego co słyszę to z facetami mieszka się lepiej niż z dziewczynami. Bo są mniej konfliktowi i bardziej ugodowi. Są syfiarzami, ale i dziewczyny potrafią narobić niezłego bałaganu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-28 19:16:42

re: Koszmarny współlokator

Niestety, ale to nie ma znaczenia czy mieszkasz ze znajomymi czy z obcymi ludźmi. Wiem z autopsji i z opowiadań znajomych, którzy też mieszkali ze znajomymi. Właśnie... znajomymi już nie są, bo przez wspólne mieszkanie wszystko się schrzaniło. Nie uogólniam i nie mówię, że we wszystkich przypadkach tak jest, bo to oczywiście zależy od ludzi i kto ma jaki charakter. Ja 3 lata mieszkałam z koleżanką, która koleżanką przestała być mniej więcej po roku. Na początku nie mogłam narzekać, jako tako się dogadywałyśmy. Dopiero później zaczęły się jazdy.. Miałam pokój przechodni do kuchni, co moją współlokatorkę g... obchodziło. Jak miała na rano, a ja na poźniej potrafiła walić talerzami ile popadnie i jeszcze sobie podśpiewywać. Nie pomagało zwracanie uwagi, bo ,,przecież ona cicho się zachowuje". Już nie wspomnę o sprzątaniu czy kupieniu czegoś do mieszkania. Dogadane było, że sprzątamy tydzień ja, tydzień ona, tak samo z kupowaniem rzeczy typu papier toaletowy czy płyn do naczyń, czyli na zmiany. Z tym, że ona posprzątała może raz na ruski rok, o ile do sprzątania można zaliczyć zmycie podłogi w kuchni i łazience. Z kupowaniem ciągle tylko kombinowała, bym to ja kupowała , bo ,,ona teraz nie ma kasy",, ,,czeka na przelew",, ,, kupi jutro, bo dziś zapomniała"... Nigdy niczym się nie podzieliła, nie poczęstowała. Jak przywoziłam coś z domu, czy to ciasto czy cokolwiek zawsze ją częstowałam. Ona nigdy. W dodatku obgadywanie mnie przed wspólną koleżanką miało miejsce non stop, o czym niestety dopiero później się dowiedziałam. W czasie sesji szczególnie zaczynały się foszki o byle co... Bo ona ma egzaminy i się stresuje. A ja to przecież jestem na wakacjach i niczym się nie stresuję.... Jedyny plus mieszkania z tą osobą był taki, że rzadko ktoś do niej przychodził, imprez w mieszkaniu nie robiła, więc był spokój. O tym, że się wyprowadza poinformowała mnie właścicielka. Wyprowadziła się, gdy mnie nie było w mieszkaniu, przychodząc zastałam jej pusty pokój. Od tamtej pory nie rozmawiamy, czyli od maja 2015. Teraz wynajmuję stancję z bratem we dwójkę i mieszka nam się razem super. Jak się posprzeczamy to przynajmniej wszystko zostanie w rodzinie, a nie rozejdzie się po obcych ludziach.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
333
(Ocena: 5)
2016-02-28 20:41:10

Też kilka razy słyszałam takie historie. Nawet były takie przypadki, że licealne pary, kiedy zamieszkali ze sobą, rozchodzili się w 2 miesiące. Trzeba iść na kompromisy, a to dotyczy obu stron. Z kolei ja jestem osobą raczej ugodową i kilkukrotnie było to wykorzystywane (kupowanie rzeczy do mieszkania, kolejki do sprzątania, zgody na częste odwiedziny "chłopaków" mojej współlokatorki, etc.).

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-29 09:58:57

to fakt że nie przewidzisz jaki współlokator będzie nawet jeśli go znasz. ale z drgiej strony znajomemu łatwiej jest nakopać do d.py.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-29 13:07:41

Tylko jak z obcymi ludźmi się pokłócisz i wyprowadzisz to sprawa jest zamknięta i zakończona. Ploty nie pójdą w obieg po wspólnych znajomych a i boli mniej, że zawiodłeś się na kimś bliskim.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-28 16:52:48

re: Koszmarny współlokator

Ciekawi mnie ilu współlokatorów się pier...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
333
(Ocena: 5)
2016-02-28 20:42:42

Moja współlokatorka ze swoim chłopaczkiem robili sobie dobrze w mojej obecności. :/ Byłam odwrócona do nich plecami, ale zachowywali się dość głośno i mało dyskretnie. Inna sprawa, że byli pijani, więc tym bardziej im moja obecność nie przeszkadzała. Okropność. :/

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-28 21:09:14

Masakra... współczuję.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
wherethefaremycookies
(Ocena: 5)
2016-02-28 15:50:47

re: Koszmarny współlokator

Wypierdolić z mieszkania!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-28 13:55:37

re: Koszmarny współlokator

haha naczynia w zlewie przez kilka godzin? haha... u mnie w zlewie naczynia leżą miesiące, na jednym już jest pleśń. jeden lokator pojechał na ferie jakiś czas temu ale chleb zostawił i on sobie teraz wesoło pleśnieje na oczach wszystkich. innym razem wyprał kołdrę (nie poszewkę) w pralce i wywiesił ją na rozkładanej suszarce i nawet nie otworzył okna. gdy je otwierałam i tak przychodził i zamykał. inny lokator z kolei nie potrafi dobrze sikać do kibla i notorycznie obsikuje deskę od spodu, raz nawet przyszedł z pretensjami gdy była moja kolej, że jest nieposprzątana, wytarł ją i wpisał się do harmonogramu, że posprzątał - nie realizował swojej kolejki przez następne kilka tygodni. a jak już przychodzi jego kolej to zwykle goni do tego swoją dziewczynę, która często wpada do niego na noc i przesiaduje w łazience po 2 godziny z zegarkiem w ręku. po zrobieniu obiadu zawsze zostawiają gary na kuchence na co najmniej kilka dni. jak im coś wykipi, skapnie na podłogę - nigdy nie zetrą. strach pomyśleć co się dzieje w ich lodówce, na szczęście razem z kumpelą mamy swoją. takich mamy współlokatorów i nie jest to mieszkanie studenckie - ja i moja kumpela jesteśmy studentkami, oprócz tego w osobnych pokojach 3 jegomości po trzydziestce. umowa którą podpisywałyśmy z właścicielką (piętro niżej mieszka) wyraźnie nakłada obowiązki na lokatorów, całe mieszkanie jest usłane rozmaitymi regulaminami i poleceniami jak dbać o sprzęty. NIKT tego nie robi. co szanowna pani na to? "to są dorośli ludzie, nie mogę ingerować w ich życie". no pewnie, ważne że hajs się zgadza a to że mieszkanie do gruntownego remontu? zawsze się znajdą takie frajerki jak np. my :D:D ludzie naprawdę uważnie się przyglądajcie wszystkim zakamarkom, właściciele często pucują mieszkania jak mają wynająć, a potem się nie interesują co się w nich dzieje, nam babka wciskała kit że chłopcy są nad wyraz porządni i uczciwi a wszystkie sprzęty działają bez zarzutu. uwierzyłyśmy i to był błąd, ludzie sprawdzajcie sprzęty, czy działa kuchenka, jak wygląda lodówka, okap, popatrzcie w otwory wentylacyjne, przyjrzyjcie się fugom! my byłyśmy frajerkami i wierzyłyśmy na słowo no i zostaniemy do czerwca ale potem uciekamy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-28 20:30:47

zawsze mozecie wypowiedzieć umowe miesiac wczesniej i sie szybciej wyprowadzic

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-28 22:17:38

Właściciele też potrafią być różni... U mnie kiedyś mimo, że byli bardzo sympatyczni to w ogóle tym mieszkaniem się nie interesowali... Tylko kasę płać i tyle. Nie miałyśmy suszarek na ubrania w łazience to nam babka powiedziała, byśmy skombinowały i zawiesiły, a ona nam tylko kasę odda jak coś. O pralkę prosiłyśmy wielokrotnie, ale się nie doprosiłyśmy. Nawet zwykłą, używaną ciężko jej było kupić... Jak kaloryfery się zapowietrzyły to musiałyśmy dzwonić i prosić o naprawienie do spółdzielni, bo dla właścicielki to za duży kłopot zadzwonić. Na szczęście teraz mieszkam w mieszkaniu, gdzie właściciel sam się interesuje czy wszystko jest w porządku i można zgłaszać wszelkie skargi do niego bezproblemowo.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-29 03:46:59

A to aż taki dla Ciebie problem zadzwonić do spółdzielni? Obsługiwać Cię trzeba czy jak?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-29 09:56:24

możemy wypowiedzieć umowę ale mieszkamy daleko od domu i ciężko szukać mieszkania w takiej niepewności czy uda się coś spoko znaleźć, a z kolei znaleźć a potem wypowiedzieć to też trochę kasy w błoto pójdzie, bo podczas okresu wypowiedzenia trzeba płacić za byłe mieszkanie. u nas to jest dom wolnostojący kilkupiętrowy więc właścicielka jest jedyną instancją gdzie można zgłaszać niedogodności.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-29 13:10:05

Nie trzeba mnie obsługiwać i nie jest to dla mnie problem. Ale jak się wynajmuje komuś mieszkanie, trzepie za nie niemałą kasę to wypadałoby też się nim choć minimalnie interesować i jak lokatorzy zgłaszają problem to pomóc im go rozwiązać, a nie mieć na wszystko wywalone, oby hajs się zgadzał i był na czas.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-02-28 13:24:32

re: Koszmarny współlokator

Przeprowadzka to nie problem. Jeśli coś mi nie pasuje, próbuję porozmawiać. Kiedy to nie pomaga, zaczynam oglądać ogłoszenia i zmykam. Zwykle moje współlokatorki i współlokatorzy byli w porządku, ale ich nawyki już mniej. Jeśli mi to przeszkadzało, upomnienia nic nie dawały, to po co się męczyć? Zresztą, lubię przeprowadzki :P

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz