Dlaczego się spowiadamy?

25 Czerwca 2009

Spowiednik powinien być przede wszystkim dobrym psychologiem, ale dzisiaj terapeutyczna funkcja pokuty zanika…

Dlaczego się spowiadamy?

Wśród pytań, jakie współcześnie stawia człowiek wierzący, często pojawia się to o sens sakramentalnej pokuty. Coraz więcej osób, szczególnie młodych, nie widzi w swoim życiu potrzeby przystępowania do spowiedzi, dlatego wciąż maleje liczba tych, którzy regularnie odwiedzają konfesjonał. To zjawisko, określane jako kryzys sakramentu pokuty, Kościół obserwuje już od kilku lat. Problem dotyczy zwłaszcza młodzieży, która wyrosła w czasach powstawania tego kryzysu, ale nie ominął on także znacznej części dorosłych katolików. A dzisiejsze postrzeganie sakramentu pokuty nie pozostaje bez wpływu na wartości i autorytety, które wyznajemy. Współczesny człowiek niechętnie bowiem przyjmuje pouczenia i nakazy, a jednocześnie szuka wzorów do naśladowania, także na płaszczyźnie religijnej.

Czym jest sakrament pokuty?

Zdaniem duchownych, przede wszystkim oczyszczeniem i drogą powrotu do przyjaźni z Bogiem. Ze strony grzesznika stanowi akt nawrócenia do Boga, a od strony Boga jest pojednaniem dokonanym przez Kościół. Według wiary katolickiej, pojednanie grzesznika z Bogiem przez posługę Kościoła jest dziełem całej Trójcy Świętej.

Czym jest spowiedź?

Sakrament pokuty ma bardzo wyraźną strukturę osobistego spotkania z Bogiem. Zdaniem Kościoła, to spotkanie zbawcze i powinno być poprzedzone rachunkiem sumienia, żalem za grzechy oraz mocnym postanowieniem poprawy. Dla wielu agnostyków (osób balansujących pomiędzy wiarą a ateizmem) pojęcie „rachunku sumienia” wydaje się niełatwe do zrozumienia i budzi negatywne skojarzenia z czymś na wzór skrupulatnego rozliczenia z grzechów. Równie trudne jest także zrozumienie istoty postanowienia poprawy, która według nauki Kościoła powinna być świadomym i wolnym aktem woli niegrzeszenia na przyszłość.

Trudności w przeżywaniu spowiedzi

Wielu katolików ma okresowe rozterki związane z sensem przystępowania do spowiedzi, które często kończą się całkowitą rezygnacją z tego sakramentu. Wyznanie grzechów – najtrudniejszy i najbardziej osobisty etap pokuty – sprawia wiele trudności, których źródła tkwią albo w samym pokutującym, albo w spowiedniku. Wypływające z nich przeszkody utrudniają, a czasem zupełnie uniemożliwiają sakramentalną spowiedź. Niedogodności ze strony penitenta (pokutującego) powstają na płaszczyźnie psychologiczno-religijnej oraz na tle sprawności fizycznej organizmu. Do pierwszej grupy zaliczyć trzeba: dręczące skrupuły, lęk przed spowiedzią, wstyd i strach przed spowiednikiem, zaburzenia emocjonalne, brak wiary w sakramentalną obecność Chrystusa. Jeżeli chodzi o sprawność fizyczną organizmu, utrudnienia w spowiedzi mogą wynikać np. z braku władzy mowy czy słuchu, ogólnego osłabienia ciała spowodowanego chorobą lub zbliżającą się śmiercią. Trudności ze strony spowiednika to najczęściej niezrozumienie penitenta, brak uprzejmości, żądania niemożliwe do spełnienia, nieznajomość zagadnień z dziedziny duchowości, brak dogłębnej znajomości chrześcijańskiego postępowania i doświadczenia w sprawach ludzkich. Wymienione tu problemy w spowiedzi są przeżywane przez poszczególne osoby na różny sposób i w różnym stopniu nasilenia.

Współczesny człowiek, jako źródła swojej niechęci do sakramentu pokuty, najczęściej podaje załamanie autorytetu Kościoła i księży. Brak zaufania do spowiednika oraz przekonanie, że po drugiej stronie konfesjonału również siedzi osoba grzeszna i ułomna (o której romansach albo tajemniczych inwestycjach finansowych mogliśmy przeczytać we wczorajszej gazecie) zniechęca do przystępowania do spowiedzi. Dla młodych ludzi sakrament ten nie ma nic wspólnego z oczyszczeniem czy żalem za popełnione grzechy i wiąże się jedynie z przykrym obowiązkiem przed bierzmowaniem czy ślubem. Coraz więcej katolików przyznaje również, że trudno trafić na dobrego spowiednika, który nie tylko wysłucha, ale również pomoże podjąć ważne decyzje czy rozwiązać życiowe dylematy. Dzisiaj terapeutyczna funkcja, jaką jeszcze kilkanaście lat temu pełnili księża, zanika. Spowiednik, który powinien przecież nie tylko stać na straży naszej moralności, ale również być dobrym psychologiem, jawi się jako obca, przypadkowa osoba, a spowiedź – przepustka do pięknej ceremonii ślubnej.

Jesteśmy ciekawe, jak Polki (a jest was tutaj prawie milion!) zapatrują się na spowiedź? Czy regularne do niej przystępowanie daje wam psychiczny komfort, czy może czujecie do niej awersję i kompletnie nie rozumiecie jej fenomenu? Czekamy na wasze komentarze!

Izabela Towenek i Natasza Lasky

 Zobacz także:

Kościół walczy z aborcją (zobacz plakat!)

Kościół rozpoczął kontrowersyjną kampanię antyaborcyjną - na plakacie zestawiono dziecko z chronionym zwierzęciem.

Ewangelizacja młodzieży na dyskotekach

Kościół, próbując zatrzymać wiernych i przyciągnąć nowych, zaczął organizować imprezy w świątyniach. Przed ołtarzem palą się świece, gra głośna muzyka, migoczą światła, ale alkohol jest zabroniony.

Strony

Komentarze (403)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2015-06-21 16:26:49

re: Dlaczego się spowiadamy?

Napisz komentarz...Sprzedam zestaw z Women On Web, zestaw sklada sie z 1 tab Mifepristonu + 8 tab Misoprostolu Zestaw sprzedam za 390zł, mozliwa jest wysylka kurierska lub poczta polska lub odbior osobisty! Moj numer to 697564trzy10

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-02-16 17:14:09

re: Dlaczego się spowiadamy?

Mam do zaoferowania zestaw tabletek wczesnoporonnych z Women On Web, kazdy jesten zestaw zawiera 1 tab Mifepristonu+ 8 tab Misoprostolu. cena za zestaw jeden to 380zł z wysylka w pl zestawy sa orginalne nie otwierane Zapraszam! 607095810

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-10-13 11:38:51

re: Dlaczego się spowiadamy?

mnie spowiedz zawsze bardzo frustrowala, ale ostatnio patrze na to inaczej, uslyszalam ostatnio: Jezus jest tutaj i patrzy na ciebie.... i tak bylo....

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-09-23 01:12:31

Bog jest miloscia-zbawieniem duszy.....Spowiadalam sie do pewnego czasu,dopoki nie zawiodlam sie na duchownych.Teraz Bog jest moim spowiednikiem.Wyznaje Mu grzechy w ciszy,gdy jestem sama w domu i moge sie skupic.On mnie zawsze wysluchuje,Jemu i tylko jemu moge powiedziec wszystko:moje grzechy,problemy,smutki,radosci.W imie Jezusa Chrystusa.Codziennie Go przepraszam za swe slabosci.Dziekuje za wszystko, co mnie spotyka,za zycie i Jego blogoslawienstwo,za caly ten piekny swiat na ktorym przyszlo mi zyc,za moja rodzine i ludzi, ktorych spotykam na swej drodze.On mnie rozgrzesza,ja to czuje.Modle sie wprost do Niego czy to w domu czy w swiatyni.Tylko Pan Bog jest i pozostanie moim pasterzem w imie Jezusa Chrystusa

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-03-15 16:53:43

Spowiedź odbył każdy z nas i jest ona błogosławieńtwem, to dzięki niej jesteśmy w stanie pojąć wstyd, ból i cierpienie, które przęzył Chrystus - może niedosłownie, ale choć w pewnym stopniu. Trzeba do niej przystępować i to jak najczęściej, by oczyścic swą duszę. Ważny jest dobry spowiednik, nie taki, który nawrzeszczy na penitenta, ale taki, który wysłucha, zada odpowiednią pokutę, ale przede wszystkim wytłumaczy błąd, jaki popełnił penitent :-) LAUDATER ISUS CHRISTUS!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-01-25 16:17:09

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-01-21 21:32:08

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-11-15 22:56:09

a ja myślę,że to powinno byc tak,że gdyby ktoś się chciał wyspowiadać powinien siąść w domu,pomodlić się i wyspowiadać w myślach....ja osobiscie byłam u około 15 spowiedzi w całym życiu,bo księża i kościół...em..nie dokończę ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-11-03 00:59:40

ja wcale nie uczęszczam do spowiedzi, a tym bardziej nie chodze do kościoła. Mam 13 lat i w moim dotychczasowym życiu byłam u spowiedzi tylko 4 razy, z czego 2 były przed rekolekcjami, 1 przed komunią, jedna szczera i następna będzie przy tegorocznych rek. Nie mam zaufania do księży, choć wiem, że trafiają się naprawde świetni, tylko, że ten którego znałam akurat niedawno zmarł. Przed komunią, gdy się spowiadałam, ksiądz wydawał się niesamowicie oburzony, że nie nauczyłam się perfekcyjnie wszystkiego, co miałam mówić. Kiedy poszłam do konfesjonału z własnej woli, po wypowiedzeniu takiego jednego grzechu (że bluźniłam dokładnie) ksiądz nakrzyczał na mnie i kazał się wynosić z kościoła. Przy pozostałuch dwóch, duchowni mieli mnie za przeproszeniem w d...e, nie dawali mi dojść do słowa i jedyne co mówiłam to moje grzechy, reszte oni swoje wypaplali, mówili to obojętnie i monotonnie, wymyślali pokute i koniec. Kiedyś zakonnice zbierały na ulicy pieniądze za które przygotowałyby obiady dla bezdomnych, dałam im troche i poszłam do tego kościoła, a tam... marmurowe posągi, kolumny i Jezus, złote ograny, żyrandole, dodatki, płaskorzeźby i olbrzymie malowidło na suficie. A ja sobie tak pomyślałam: "Jakby połowe tego całego badziewia pozdejmować, to byłby obiad dla wszystkich bezdomnych na pare miesięcy". I w ten oto sposób, straciłam całe moje zaufanie do kleru. (pewnie część z was pomyśli, że skoro mam 13 lat, to jestem tylko smarkulą, która to wszystko sobie wymyśliła, ale mnie to nie obchodzi, po to są komentarze, aby się wypowiedzieć, jako i ja uczyniłam) pozdrawiam i przepraszam za błedy językowe oraz literówki, jeżeli ktoś znajdzie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-11-01 12:41:22

ja wcale nie uczęszczam do spowiedzi, a tym bardziej nie chodze do kościoła. Mam 13 lat i w moim dotychczasowym życiu byłam u spowiedzi tylko 4 razy, z czego 2 były przed rekolekcjami, 1 przed komunią, jedna szczera i następna będzie przy tegorocznych rek. Nie mam zaufania do księży, choć wiem, że trafiają się naprawde świetni, tylko, że ten którego znałam akurat niedawno zmarł. Przed komunią, gdy się spowiadałam, ksiądz wydawał się niesamowicie oburzony, że nie nauczyłam się perfekcyjnie wszystkiego, co miałam mówić. Kiedy poszłam do konfesjonału z własnej woli, po wypowiedzeniu takiego jednego grzechu (że bluźniłam dokładnie) ksiądz nakrzyczał na mnie i kazał się wynosić z kościoła. Przy pozostałuch dwóch, duchowni mieli mnie za przeproszeniem w d...e, nie dawali mi dojść do słowa i jedyne co mówiłam to moje grzechy, reszte oni swoje wypaplali, mówili to obojętnie i monotonnie, wymyślali pokute i koniec. Kiedyś zakonnice zbierały na ulicy pieniądze za które przygotowałyby obiady dla bezdomnych, dałam im troche i poszłam do tego kościoła, a tam... marmurowe posągi, kolumny i Jezus, złote ograny, żyrandole, dodatki, płaskorzeźby i olbrzymie malowidło na suficie. A ja sobie tak pomyślałam: "Jakby połowe tego całego badziewia pozdejmować, to byłby obiad dla wszystkich bezdomnych na pare miesięcy". I w ten oto sposób, straciłam całe moje zaufanie do kleru. (pewnie część z was pomyśli, że skoro mam 13 lat, to jestem tylko smarkulą, która to wszystko sobie wymyśliła, ale mnie to nie obchodzi, po to są komentarze, aby się wypowiedzieć, jako i ja uczyniłam) pozdrawiam i przepraszam za błedy językowe oraz literówki, jeżeli ktoś znajdzie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz