Czy solidarność kobiet istnieje?

28 Lutego 2016

Potrafimy się za sobą wstawić? Jesteśmy sobie przychylne? Temat kobiecej solidarności od dawna wzbudza niemałe zainteresowanie.

kobieca solidarność

Babska solidarność to częsty motyw w kinie i literaturze. W przebojowej komedii „Lejdis” bohaterki nieraz się za sobą wstawiają – szczególnie gdy w grę wchodzi zemsta na nieuczciwym kobieciarzu Marku Dywaniku (w tej roli Robert Więckiewicz). Film zebrał dobre recenzje, widzom – szczególnie damskiej części – się spodobał. Czy to dlatego, że marzą nam się przyjaźnie takie jak na ekranie i brakuje nam kobiecej solidarności?

O tej ostatniej chętnie rozmawiają Polki, zwłaszcza internautki. Z ich obserwacji nie płyną jednak optymistyczne wnioski. „Jestem kobietą i dochodzę do smutnego wniosku, że solidarność kobiet nie istnieje. Przekonałam się o tym wielokrotnie. Nieraz byłam w sytuacji, w której liczyłam na pomoc innej kobiety, ale się nie doczekałam… Facetom taka męska solidarność przychodzi znacznie łatwiej, dla nich to naturalne, że wstawiają się za kumplem czy nawet obcym. A my? Trochę to przykre” – uważa 23-letnia Eliza.

Jedna z internautek ma podobne zdanie. „Nie wierzę w taki wynalazek jak damska solidarność. Życie nauczyło mnie, że trwa ona dopóty, dopóki otwarcie innej kobiety nie skrytykujesz. Wtedy często automatycznie stajesz się jej wrogiem”.

Zobacz także: `Czy zgolić włosy w geście solidarności z chorą przyjaciółką?`

Nie lubimy innych kobiet?

Na forach internetowych kobietom poważnie się obrywa. O babskiej solidarności piszą, że „albo nie istnieje, albo jest fałszywa”. Zdaniem wielu z nas kobiecą solidarność na próbę najczęściej wystawia pojawienie się mężczyzny – gdy w grę wchodzi rywalizacja o faceta, nie mamy skrupułów. Nie brakuje również opinii, że kobiety nie lubią kobiet atrakcyjniejszych, bogatszych, lepiej sytuowanych od siebie. Oraz tych, które osiągają sukcesy i mają w życiu więcej szczęścia.

Ale to jeszcze nie oznacza, że gdy zachodzi taka potrzeba, nie potrafimy wstawić się za inną kobietą. „Według mnie istnieje solidarność kobieca, ale musi być chęć do tego rodzaju współpracy. Oczywiście kobiety rywalizują i są zazdrośnicami, ale nie należy zapominać, jak to faceci potrafią po kryjomu romansować i ogólnie za skórę załazić i co wtedy?

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (5)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-28 23:09:51

re: Czy solidarność kobiet istnieje?

moim zdaniem nie istnieje w ogóle coś takiego jak "solidarność". Ludzie solidaryzują się ze sobą tylko gdy mają wspólnego wroga. W życiu codziennym nie robią tego ani kobiety ani mężczyźni. I aż mnie mdli od tych historii o zawistnych kobietach i wspaniałomyślnych facetach. Na własne oczy widziałam jak niektórzy poniżali swoich przyjaciół ,żeby przypasować się "wyżej postawionej" grupie. Wszyscy tak samo fałszywi. Jak komuś ufać to po bardzo długiej znajomości i wielu wspólnie przeżytych kryzysach. Ale też nie na 100% , bo to często gubi ludzi

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-28 22:08:10

re: Czy solidarność kobiet istnieje?

Mnie także więcej dobrego spotkało ze strony mężczyzn. Kobiety uwielbiają rywalizację, nawet w przyjaźni. Ja osobiście wolę normalne relacje, dlatego też nie mam za bardzo koleżanek.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-28 17:40:48

re: Czy solidarność kobiet istnieje?

Chyba kobieca nienawiść .

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-28 14:09:12

re: Czy solidarność kobiet istnieje?

Po cholere komus "damska solidarnosc"? Mam wspierac kogos bezmyslnie tylko dlatego, ze obie mamy waginy? Dajcie spokoj, wole sie troszczyc o przyjaciol (obu plci), a nie obcych.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-02-28 12:24:23

re: Czy solidarność kobiet istnieje?

To zależy. Mam kilka dziewczyn w swoim otoczeniu, które są wobec mnie lojalne i nie mogę zawsze liczyć. Jednak większość napotkanych przeze mnie kobiet okazało się być dalekimi od solidaryzowania się. Tylko podłożyć nogę, tylko wbić szpilę, tylko wykorzystać... Już więcej dobrego spotkało mnie ze strony mężczyzn. Jeśli coś obiecali, pomagali.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
  • Strona 1 z 1