Problem dnia

W Polsce panuje kult dziecka. Na wszystko im się pozwala! Anonim

09 Czerwca 2016

x

Jestem dość młodą osobą wychowaną jeszcze w innych czasach. Za moich młodych lat człowiek miał szacunek do wartości, norm społecznych i znał zasady oraz tzw. swoje miejsce. W tej chwili obserwuję to, co dzieje się w Internecie oraz życiu codziennym obok mnie. I jestem przerażona w jakim stopniu mamy w kraju kult dziecka. Wszędzie propagowany, a jeśli ktoś myśli czy robi inaczej to jest tym złym.

Trwa to już od chwili narodzin. I śmiać mi się chce, gdy natknę się na dyskusje na temat wyższości jednego porodu nad drugim czy jednego karmienia nad innym. Koronny argument to: dla dziecka lepiej jest tak czy tak. Dobrze, ale sytuacje są różne i nikt nie pomyśli o rodzicach. Potrzeby dziecka i matki (rzadziej ojca) powinny być równe, żeby nie zatracić w tym wszystkim siebie. 

To dziecko ma przychodzić do danej rodziny, nabywać ich nawyki. A nie całe życie ma się zmienić, bo dziecko

 

 

Strony

Komentarze (66)
ocena
4.9/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

aaaa
(Ocena: 5)
2016-06-09 17:50:37

re: W Polsce panuje kult dziecka. Na wszystko im się pozwala! Anonim

Oj prawda... ja sama wychowałam się w latach 90 tych. Bez telefonu, bez komputera, ale za to na podwórku z koleżankami i kolegami. Nikt wtedy nie chuchał i nie dmuchał na dziecko i nie zabraniał mu się pobrudzić podczas gry w piłkę. Byliśmy innym pokoleniem. Nie mieliśmy telefonów komórkowych czy najdroższych tabletów. (Ja sama dostałam pierwszy telefon jak jechałam na obóz w 5 klasie podstawówki. Starą nokię dzięki której miałam kontakt z rodzicami i dziadkami) I jakoś nikt nie był nieszczęśliwy. Uczono nas szacunku do starszych i szacunku do pieniądza. A teraz mam wrażenie że dzisiejsze pokolenie to kaleki. Wszystko jest im podsuwane pod nos (w mojej rodzinie jest pełno takich przykładów), nie mają szacunku do zarobionego przez rodziców pieniądza. Dzieci przecież trzeba uczyć co jest dobre a co złe i czego nie wolno. Ale w dzisiejszych czasach klaps w pupę to jest przemoc domowa. I skutkiem są drące się dzieci w restauracjach, w tramwajach, 11 letni chłopcy śpiewający w autobusie "Agnieszka ssała mego orzeszka" (byłam świadkiem) i biegające po sklepach dzieci które przejeżdżają wózkami po nogach innych osób. A zwrócić uwagi nie można bo obraza majestatu i matki z popieluszkowym zapaleniem mózgowym.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 16:31:34

re: W Polsce panuje kult dziecka. Na wszystko im się pozwala! Anonim

Zgadzam się z autorką listu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 13:38:46

re: W Polsce panuje kult dziecka. Na wszystko im się pozwala! Anonim

A ja uważam, że dzieci nie należy karać tylko z nimi rozmawiać i im tłumaczyć. A jak zrobią coś złego to niech ponoszą za to konsekwencje i tyle. Jakbyście się czuli jakby was ktoś postawił do kąta bo np. rozbiłyście wazon. Przecież to b było upokarzające. Ale, że dziecko jest małe i nie potrafi się bronić to jest to w porządku, żeby je tak traktować. Darcie się i bicie dzieci powoduje tylko, że się boją a potem mają problemy same ze sobą w wieku dorosłym. Dzieci nie powinno się wyręczać a jedynie im pomagać jeśli tego potrzebują. Łatwiej jest nie robić nic, albo się drzeć niż z dzieckiem rozmawiać. A najłatwiej stać z boku i krytykować jakie to bachory są wredne, nie mając zielonego pojęcia o danej osobie albo nie mając żadnego doświadczenia w kontakcie z dziećmi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 13:48:31

O jakim Ty biciu mówisz? nie wyolbrzymiaj artykułu, tu chodzi o rozsądne wychowywanie dziecka które wie co wolno a czego nie, a nie o bicie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 19:16:25

to że zabierzesz dziecko z placu zabaw bo dokucza innym to konsekwencja, a nie kara. taka jest różnica. trzeba wychowywać dziecko zgodnie z normami społecznymi, jeśli krzywdzi innych musi zostać odizolowane, tak też się dzieje z dorosłymi którzy tak postępują - ludzie odwracają się od nich. nikt za to im nie daje klapsa. więc czemu dawać go dzieciom ? większość dzieci ma klapsy gdzieś i po prostu drze się z bólu lub z szoku a wcale nie rozumie dlaczego coś się stało. a wiele rzeczy kilkulatek jest w stanie zrozumieć, tylko my robimy z nich debili. rodzicielstwo bez upokarzania, bez przemocy, z szacunkiem do dziecka, to nie jest wychowanie bezstresowe - wręcz przeciwnie. to jest prawdziwy wyczyn wychowywać dziecko tak aby postępowało prawidłowo, a jednocześnie nie zatraciło własnych przekonań i wiary w siebie. co 9 młody polak chce lub chciał się zabić. zaburzenia psychiczne występują u co 5 osoby. czy na pewno tak wspaniale wyszliśmy na tym tradycyjnym wychowaniu, odbywającym się pod hasłem "nie bo nie", "nie dyskutuj", "nie rób tak bo cię wiedźma porwie" pod znakiem klapsów, szarpania za ucho, stania w ciemnym kącie i straszenia? samo stwierdzenie "dopóki ktoś się nie boi kary będzie postępował źle" świadczy o waszym skrzywieniu... moralność i sumienie to nie jest sprawa lęku, to wynika z rozumienia co jest złe, z wiedzy, że nie należy krzywdzić innych. inaczej to zwykły fałsz i gardzę takim podejściem. a to że dzieci krzyczą w restauracjach, płaczą o "byle co", buntują się - to jest NATURALNE i kiedyś też to było. było to jednak tłumione siłą w wielu przypadkach, ale te "rozwydrzone bachory" również zdarzały się bardzo często. moja mama chodziła do szkoły 30 lat temu i też zdarzało jej się być dręczoną w szkole. co ciekawe tymi dręczycielami wcale nie były wychuchane dzieciątka tylko największe szkolne chuligany wywodzące się spod pieczy rodziców surowych, którzy nie wahali się użyć nawet pasa. całkiem niedawno opublikowano wyniki badania na 100000 dzieci z całego świata. metaanalizy wskazały że klapsy nie przynoszą nic dobrego, a przyczyniają się do obniżenia poczucia własnej wartości dzieci i sprzyjają zaburzeniom psychicznym. wiem że ludzie w tym kraju gardzą nauką ale mówię to dla porządku. pozdrawiam te wszystkie doskonale wychowane kobiety tutaj posługujące się sformułowaniami dalekimi od wszelkich norm kultury i szacunku do innych.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 20:26:49

Jesli tylko zabierzesz dziecko z placu zabaw bez kary np w postaci szlabanu to ono mysli ze moze tak sie dalej zachowywac, no bo co sie stanie? najwyzej wroci do domu czyli daje sie sygnał 'rób co chcesz' Za to jesli wie, ze moze dostac szlaban to sie zastanowi nastepnym razem zanim cos zrobi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
D.
(Ocena: 5)
2016-06-10 00:11:09

Ale szlaban na co ty chcesz dać 5-latkowi? Nie dociera do ciebie że dla niego sam fakt tego że nie może zostać na placu zabaw jest karą? Równanie jest takie, dokuczam innym dzieciom, nie mogę się bawić z nimi na placu zabaw. Osoba wyżej mówi że była stawiana do kąta i że ma się dobrze. Ale jakby teraz ktoś chciał ją karać bo np. upuści szklankę albo na kogoś nakrzyczy, to przecież byłoby to nie do pomyślenia. Człowiek powinien zachowywać się dobrze nie ze strachu a z wyboru. Nie powinnaś kraść, nie dlatego że cię ktoś złapie i pójdziesz do więzienia, ale dlatego że to jest niemoralne i nie chcesz być złodziejem. Nie o to chodzi żeby nauczyć dziecko podporządkowywania się, ale myślenia i wyboru zgodnie z sumieniem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-10 08:16:28

drze się z szoku? no już nie mogę tych bzdur czytać...ja byłam NORMALNIE wychowywanym dzieckiem ! Jak byłam niegrzeczna do dostawałam klapa w tyłek i jak nie chciałam dostać jeszcze jednego albo kary to miałam się uspokoić. Działało. Teraz jestem dorosła i nie mam traumy z dzieciństwa bo klapsa dostałam w tyłek !!!! Nikt mnie nie tłukł po głowie, nie rzucał mną o ścianę, nie szarpał, nie znęcał się nade mną. ALE!!!! dostanie klapsa w tyłek za bycie niegrzecznym przy innych ludziach było tak upokarzające, że jak dostałąm raz to nie chodziło o ból....siedziałam grzecznie w miejscach publicznych bo nie chciałam żeby się ze mnie ludzie śmiali że jestem niegrzeczna i musiałam w tyłek dostać....Jestem normalnym dobrze wychowanym człowiekiem, umiem się zachować w towarzystwie, mam szacunek do starszych osób, skończyłam studia, mam super prace, rozwijam się, jestem wesoła promienna odpowiedzialna i normalna. Kocham moich rodziców nad życie a oni mnie i jestem wdzięczna za to że nie jestem takim debilem na jakich wyrastają dzieci moich sąsiadów właśnie tak wychowywane jak ty mówisz. Rodzice im tłumaczą, i tłumaczą, i tłumaczą a oni po raz 40 robią to samo i jeszcze się przy tm śmieją ze "swoich starych" -ja bym nigdy tak nie nazwała swoich rodziców przez miłość i szacunek....ale chyba ze mną coś nie tak w takim razie bo powinnam być zastraszona, mieć problemy psychiczne, i nienawidzić moich rodziców...w końcu mnie BILI -,-

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-10 08:36:47

dokładnie, ileż można tłumaczyć, dzieci sobie nic z tego nie robia maja to gdzieś! jakas kara musi byc. Stanie w kacie, szlaban na wyjsie z domu albo zabranie ulubionej zabawki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 13:32:56

re: W Polsce panuje kult dziecka. Na wszystko im się pozwala! Anonim

Bardzo trafne. Również jestem młodą osobą, ale wychowywaną tym "starszym" systemem. Nawet nie muszę daleko patrzeć, wystarczy moje młodsze rodzeństwo. Któremu każde zachowanie uchodzi na sucho, każda zachcianka jest spełniana, mimo jego bezczelności i totalnej samowoli. Też za czasów nastoletnich sprawiałam trochę kłopotów, ale nie aż takich. I nie miałam takich odzywek nawet do kolegów i koleżanek, a co dopiero do rodziców. Boję się co to będzie, jak będę miała własne dzieci. Chciałabym je wychować na dobrych, porządnych ludzi. Tylko nie wiem czy społeczeństwo na to pozwoli. Dziecko będzie chciało być akceptowane przez innych, dostosować się. Ale jak mu się na to pozwoli, to wyrośnie na kolejnego bezstresowo "wychowanego" dzieciaka zapatrzonego w smartfona, bez ambicji i planów na przyszłość. Jak z kolei się na to nie pozwoli, to albo będzie mu przykro, bo inne dzieci go odtrącą, bo będzie "inny", albo znienawidzi rodziców. I tak źle, i tak niedobrze.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 12:43:29

re: W Polsce panuje kult dziecka. Na wszystko im się pozwala! Anonim

najlepsze jest to, ze potem rodzice takich rozwydrzonych dzieci sie pierwsi do krytykowania stref bez dzieci. Nie pomysla, ze sami je tworza, bo nic dziwnego ze spoleczenstwo chce sie izolowac od dziczy ktora im psuje kazde wakacje i wyjscie na miasto.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 12:17:14

re: W Polsce panuje kult dziecka. Na wszystko im się pozwala! Anonim

zgadzam sie w 100%!! sama mam ledwo 23 lata, ale moj brat ma 14 i widze jaka jest ogromna roznica miedzy tym jak ja bylam wychowywana a jak on.....rozpieszczony jest strasznie...trzeba mu wszystko palcem pokazac, placzem wymusza rzeczy-ma juz chyba z 5 telefonow w wieku 14 lat!!tak sie konczy bezstresowe wychowanie,bo to jedyny synek najmlodszy....rece opadaja. na dodatek mamy juz nie slucha...do niedawna tylko bral pod uwage moje zdanie, ale teraz wszedl w ten durny wiek dojrzewania i jest jeszcze gorzej. mysle , ze to porazka wychowawcza moich rodzicow....wszystko za niego robili, rozpieszczali, kupowali....

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 11:26:45

re: W Polsce panuje kult dziecka. Na wszystko im się pozwala! Anonim

Racja, dziś większość dzieci to rozpieszczone bachory, które uważają, że wszystko im się należy. Ni znoszę takich osób

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 11:07:41

re: W Polsce panuje kult dziecka. Na wszystko im się pozwala! Anonim

Najgorzej mają nauczyciele, nie mogą teraz nic zrobić, bo mamusie (ktore oczywiscie dostają kase na dzieci wieksza niz ja zarabiam w moim pieknym kraju harujac caly mieciac) nie pracują tylko wiszą przy biurkach nauczycieli. To wmawianie kazdemu dziecku ,ze jest idealne i najlepsze, odwroci sie tylko przeciw nim w doroslym zyciu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 10:55:20

re: W Polsce panuje kult dziecka. Na wszystko im się pozwala! Anonim

Dokladnie! zgadzam sie ze wszystkim! Mam 21 lat i dobrze pamietam, jak to było, gdy ja byłam dzieckiem. Dobrze wiedzialam, co mi wolno a czego nie. Gdy byłam w gościach z rodzicami, siedzialam spokojnie nic nie dotykając, dopoki mi się na to nie pozwoli. A teraz, to co widze to postrach! Dzieci mojej kuzynki, gdy do nas przyjeżdza (a nie są juz takie male, mają 9,12 lat) biegają po lozku, skaczą, zaglądają do szafek a moja kuzynka nie zwraca im uwagi! Ruszają czyjeś rzeczy, w koncu sama musialam zwrocic jej uwage, ze przesadza z bezstresowym wychowaniem. Dziecinne są strasnzie, ja w ich wieku mialam cos w glowie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 10:27:54

re: W Polsce panuje kult dziecka. Na wszystko im się pozwala! Anonim

W pełni się zgadzam! Powoli zaczynam czuć się w tym kraju jak obywatel drugiej kategorii. Jestem jedynaczką, obecnie się kształcę i chcę mieć dzieci, ale najpierw pragnę zrobić też coś dla siebie. Chcę podróżować, zdobyć wykształcenie, ustabilizować sytuację zawodową oraz mieszkaniową. Celów mam dużo, więc nie sądzę bym zdecydowała się na założenie rodziny przed 30stką. Oczywiście, ilekroć powiem komukolwiek, że planuję "tak późne" macierzyństwo to od razu zarzuca mi się, że jestem egoistką. Słyszę teksty w stylu "będziesz najstarszą matką na wywiadówce?". Chcę dojrzeć do bycia matką, przygotować się na to i psychicznie, i finansowo. Chcę zaoferować swojemu dziecku wiele i nie uważam, żeby to było przejawem egoizmu. Niestety, dla naszego obecnego rządu jestem niezbyt wartościowym obywatelem. Mój kraj uważa, że nie warto inwestować w ludzi, którzy pragną się kształcić i rozwijać (co później przyniesie pożytek całemu społeczeństwu), ale wartościowi są ci, którzy rozmnażają się na potęgę, często bezmyślnie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Caliope
(Ocena: 5)
2016-06-09 10:56:18

A czy Ty nie traktujesz czasem młodych żon i matek jak ludzi drugiej kategorii? A rodzin wielodzietnych nie wrzucasz czasem do jednego wora z napisem "nieróbstwo i patologia"? Znam osoby (z mojego pokolenia, a mam 23 lata), które zdecydowały się wyjść za mąż i urodzić dziecko w wieku 20-25 lat, ale nie przeszkodziło im to w realizacji innych celów życiowych. A jeśli dobra passa minie jak będziesz już mieć rodzinę to co zrobisz-oddasz swoje dzieci, bo nie będziesz w stanie im zapewnić "godziwych warunków"? Pieniądze mijają, ale miłość i wpojone zasady z reguły nie... Poza tym, dlaczego uważasz, że takie osoby jak Ty są traktowane gorzej? Nikt nie zabrania się wam kształcić, awansować zawodowo jeśli chcecie. A sytuacja demograficzna w naszym kraju jest jaka jest, dlatego rząd postanowił prowadzić taką a nie inną politykę (której nie uważam wcale za zupełnie bezbłędną), żebyśmy za 10-20 lat nie skończyli jako społeczeństwo emerytów.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 11:36:14

Już Ci odpowiadam. Nie, nie traktuję młodych żon i matek jako ludzi drugiej kategorii. Byłoby to bardzo przykre, zwłaszcza, że moja mama urodziła mnie w wieku dwudziestu lat, a mimo to skończyła studia, ma dobrą pracę i zawsze żyło nam się dobrze. Nie wrzucam wszystkich do jednego worka, ale uważam, że skandaliczne jest decydowanie się ogromną ilość dzieci, a potem żerowanie na państwu. Moja rodzina nigdy nie korzystała z tzw. "socjalu". Moi rodzice świadomie decydowali się na taką ilość dzieci, jaką są w stanie godziwie utrzymać. Mam wpojone zasady, jestem osobą o mocnym kręgosłupie moralnym i pieniądze nie są dla mnie wartością nadrzędną. Uważam jednak, że najpierw warto skupić się na sobie, zanim rozpocznie się "projekt dziecko". Nikt nie zabrania się nam kształcić, ale osoby uczące się, pragnące się rozwijać zawodowo mają znikome wsparcie ze strony państwa. Obecna polityka rządu jest po prostu GŁUPIA. Zdaję sobie sprawę, że mamy niekorzystną strukturę demograficzną i ważne jest, by rodziło się jak najwięcej dzieci. Uważam jednak, że dawanie pieniędzy do ręki nie ma najmniejszego sensu, bo dużo jest rodzin patologicznych, które wcale nie wydadzą tej kasy na dzieci albo będą szukać pretekstu jak nie pracować i utrzymywać się z 500+. Uważam, że rząd powinien pomagać w inny sposób. Dawać darmową wyprawkę do szkoły (podręczniki są niekiedy bardzo drogie), darmowe obiady w szkole dla WSZYSTKICH dzieci (ja się nigdy na takowe nie załapałam), otwierać przedszkola (z tego co słyszałam, to często jest problem ze zbyt małą ilością miejsc), pomagać kobietom w powrocie do pracy po urodzeniu dziecka, a przede wszystkim refundować IN VITRO. Danie pieniędzy do ręki to zwyczajne pójście na łatwiznę. Nawet dziecko wie, że najbardziej szanuje się to, na co się samemu zapracuje, a dawanie jałmużny zwyczajnie rozleniwia. "A jeśli dobra passa minie jak będziesz już mieć rodzinę to co zrobisz-oddasz swoje dzieci, bo nie będziesz w stanie im zapewnić "godziwych warunków"?" Tego tekstu pozwolę sobie nie skomentować. Uważam, że tu się trochę zapędziłaś. Ale dziękuję Ci bardzo, że odniosłaś się do mojej wypowiedzi. Jest to dla mnie bardzo ważny temat i chętnie o tym porozmawiam. :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 11:36:56

Caliope - ale się do niej przyczepiłaś. Napisała, że ma swoje cele i plany. I że chce DOJRZEĆ do macierzyństwa, bo teraz nie czuje się gotowa. To co? Ma urodzić dziecko teraz, bo Twoje koleżanki tak zrobiły? Jesteś właśnie takim typem człowieka, o którym pisze Anonim.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Caliope
(Ocena: 5)
2016-06-09 12:58:03

Nie o to mi chodziło, po prostu ta wypowiedź zabrzmiała dla mnie dość przykro. Jeśli zbyt mnie poniosło, to przepraszam. A co do poruszonej przez Anonima kwestii in vitro- to dlaczego ma być ono refundowane przez państwo, również z PIENIĘDZY PODATNIKA, skoro wiele osób nie popiera tego ze względów religijnych/filozoficznych czy światopoglądowych. To jest jeszcze poważniejszy argument niż te przeciwko "500+". Poza tym in vitro nie leczy niepłodności, to zwykłe wytwarzanie ludzi w probówkach nielicujące z godnością istoty jaką jest człowiek. Kobieta, która urodzi dziecko z in vitro dalej będzie bezpłodna. A nie wiemy, czy jeżeli byłoby refundowane, to nie zaistniałyby jakieś nadużycia w korzystaniu z niego...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 13:13:43

Caliope, a dlaczego z moich podatków utrzymuje się Kościół, skoro wiele osób (w tym ja) go nie popiera i uważa, że jest organizacją zbrodniczą? Dlaczego mamy refundować szczepionki, skoro są ludzie, którzy uważają, że szkodzą zdrowiu? Albo dlaczego mamy refundować dzienne studia ludziom na kierunkach, które uważa się za najbardziej bezużyteczne i nie ma na nie zapotrzebowania na rynku pracy? Przykładów można mnożyć. A in vitro jest ratunkiem dla wielu par, które marzą o swoim biologicznym dziecku. Dzięki stosowaniu tej metody zwiększa się przyrost naturalny i dzieci rodzone z in vitro zazwyczaj są chciane i kochane. Aaa, i chciałabym nadmienić, że to nie zawsze kobieta jest bezpłodna. Czasem "wina" leży po stronie faceta lub po prostu dwie osoby nie mogą z jakiś przyczyn mieć dzieci ze sobą (niestety, nie jestem lekarzem i nie jestem w stanie wyjaśnić, dlaczego tak się dzieje).

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 15:04:50

in vitro to ostateczność, przedtem bada sie dokładnie obie strony. A naprotechnologia nie jest dla kazdego i nie kazdemu pomoze. I jesli ktos nie zgadza sie z kosciolem albo jest niewierzacy to czemu ma placic na cos, w czym nie uczestniczy?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 16:14:13

Ale jest wiele osób niewierzących, które też nie popierają in vitro. A jak ktoś się nie zgadza z Kościołem, którego sam (teoretycznie jest częścią), to może złożyć akt apostazji i niech się potem nie domaga sakramentów.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 16:29:50

a jakie to ma znaczenie kto popiera a kto nie?? wiekszosc Polakow popiera wedlug sondaży. A jesli ktos jest przeciwko to niech sam sobie nie stosuje, proste.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 18:01:07

Ech... na Waszą lewacką logikę nie ma co tracić czasu... Pozdrawiam i życzę rozwoju intelektualnego.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 18:16:50

ja zycze rozwoju intelektualnego dla wszystkich zacofanych, moze uda wam sie kiedys wyjsc z zascianka i nauczyc sie samodzielnie myslec ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Pierwszy Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-09 19:36:02

Może i nikt mnie nie zmusza do sakramentów i dawania na tacę, ale KK jest w dużej mierze utrzymywany z naszych podatków. I ateiści też na niego "łożą". I tu właśnie wychodzi hipokryzja niektórych katolików, którzy uważają, że skoro im religia nie pozwala na in vitro nie może być refundowane ze wspólnych podatków, a KK ma być utrzymywany nawet przez osoby niewierzące czy innego wyznania.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz