Problem dnia

Nie obroniłam magisterki, straciłam znajomych, cały dzień siedzę w domu... Wszystko przez dziecko! K., 26 l.

17 Maja 2017

x

Od trzech lat jestem mężatką, od dwóch matką i bardzo chciałabym napisać, że spełniam się w tych rolach. Zawsze marzyłam o własnej rodzinie, ale kiedy wreszcie to mam, wcale mi się to nie podoba. Kocham męża i wiem, że mamy przed sobą długie lata wspólnego życia. Będzie dobrze, przynajmniej taką mam nadzieję. Kocham też mojego synka, który codziennie mnie zaskakuje i wywołuje uśmiech na mojej twarzy. Nie boję się jednak powiedzieć, że zaczyna mnie to męczyć.

Naiwnie myślałam, że można być żoną, matką i szczęśliwą kobietą. W bajkach i filmach wygląda to tak ładnie... Rzeczywistość bardzo mnie dobiła, bo wcale nie jest tak fajnie. Jedyne, czym się zajmuję, to opieką nad dzieckiem, sprzątaniem, gotowaniem obiadków. Straciłam kontakt  z większością znajomych, a pogadać mogę najwyżej z własną matką. Przerwałam pracę, nie obroniłam magisterki. Mogę być spełniona rodzinnie, ale jako kobieta czuję się fatalnie. Czasami zazdroszczę koleżankom, które nie mają dzieci i innych ważnych spraw na głowie.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (12)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Taki sobie facet
(Ocena: 5)
2017-05-20 13:59:12

Ta pani z artykułu jest klasycznym przykładem kobiety, która nie powinna mieć dzieci bo niedojrzała do roli macierzyństwa. To się w głowie nie mieści, aby w wieku 26 lat mieć dylematy i rozterki z powodu tego, że nie może umówić się ze znajomymi, to bym zrozumiał gdyby miała np. 16-18 lat. Niestety obecnie mamy pokolenie niedojrzałych, wygodnickich 20- paro latków, dlatego często dziecko u kobiet przed 30 rokiem życia jawi się jak jakiś dramat. Osobiście mam 3 dzieci, pierwsze urodziło się jak miałem 27 lat a żona 24, też musiałem: pracować, pomagać żonie w opiece nad dzieckiem, odłożyć ukończenie studiów na później, pomagałem żonie znaleźć pracę a ze znajomymi jak dobrze poszło widywałem się raz do roku. I z tego powodu jakoś krzywda mi się nie działa bo byłem odpowiedzialny i dorosłem do roli męża i rodzica a nie to co obecni 20-paro latkowie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Sylwia
(Ocena: 5)
2017-05-18 22:44:50

Nie ma dramatu. Chociaż ja też kiedyś do tego podchodziłam jak do najgorszego co mogło mnie spotkać. Urodziłam w wieku 18 lat. Jeszcze przed maturą. Na szczęście liceum skończyłam, w sensie, że dostałam dyplom ukończenia. Chociaż na zajęcia pod koniec roku już nie chodziłam, bo urodziłam w maju. Dziś moja córka jest już całkiem spora, bo ma 8 lat, a ja jestem w dwuletnim liceum dla dorosłych. Musiałam dużo przemyśleć i bardzo się zmusić do zapisu bo nie chciało mi się absolutnie nic w życiu, ale już jest lepiej. Zajęcia super, fajni ludzie. I dziecko wspaniałe.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-18 11:50:28

Jak dla mnie jesli nie mozesz zaplanwoac sobie JEDNEGO wyjscia z kolezankami od 3 lat to znaczy, ze twoje malzenstwo wcale idealne nie jest. Co to za problem powiedziec męzowi, że w sobote chcesz wyjsc na piwko/soczek/kawke z kolezanką, a on ma sie zająć w tym czasie dzieckiem?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-17 11:36:36

Zaplanuj sobie weekend z koleżankami na wyjeździe np morze albo jezioro taki babski wyjazd potrzebujesz resetu a ż dzieckiem zostanie mąż i to bez gadania to jest jego zasrany obowiązek żeby się czasem dzieckiem zająć. Wprowadź podział obowiązków. Pogadaj z mężem i daj mu znać że już nie dajesz rady sama i czujesz się nieszczęśliwa

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-17 08:27:47

A my mamy taki podział obowiązków : może czymś się zainspirujesz, tylko my ogadaliśmy to jeszcze przed ślubem W nocy do dziecka wstawał on ( i tak budził się kilka razy ) nad ranem wstawałam raz ja. W dzień dzieckiem opiekowałam się ja, on przychodzi po pracy, ma 2 godziny dla siebie a później opiekuje się dzieckiem, ja w tym czasie idę biegać/ na rower/ zakupy/ biorę prysznic i przejmuję młodego a wtedy on ma czas dla siebie :) Raz w miesiącu robimy tak że jedna sobota jest całkowicie dla niego, jedzie na ryby, siłownię, basen, z kolegami. I jedna sobota w miesiącu jest dla mnie :) W jedną niedzielę zawsze podrzucamy młodego do jednych lub drugich dziadków i idziemy do restauracji lub kina. Jestem wypoczęta, mąż też wszystko dobrze zgrane. Tylko mój mąż nigdy nie migał się od obowiązków domowych i mimo że nie chciał mieć kiedyś dzieci, mówił że jak się pojawią to uczestniczymy w tym oboje. Po prostu wzięłaś sobie typowego faceta z charakterem z ubiegłego stulecia, który to uważa ze miejsce żony jest w domu. Szczerze z nim porozmawiaj i usadź go z dzieckiem na jedną sobote.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
karola
(Ocena: 5)
2017-05-17 13:17:54

Super macie podzial obowiazkow :) My tez staramy sie miec: jedna sobota dla mnie, jedna dla niego i jedna wspolna (bez malego). Fakt, jest bardzo trudno pogodzic macierzynstwo z reszta zycia. Wiele atrakcyjnych propozycji zawodowych odrzucilam bo ograniczalyby moja obecnosc w domu, ale mysle, ze kiedy dziecko pojdzie do szkoly wtedy przyjdzie tez czas na rozwoj mojej kariery :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-17 16:50:21

Niby fajnie, ale jak ja bym miała tak mało czasu dla siebie to i tak bym sfiksowała. Dzieci to zło :P

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-17 08:20:28

Mam tyle samo lat co Ty, i jak czasem łapię się na tym że chciałabym mieć dziecko to po 30 sekundach wiem, że to masa obowiązków, mniej czasu dla siebie i męża. I nie uwierzę nigdy w teksty " dziecko nie ogranicza" otóż jak masz już to dziecko to nie wyskoczysz spontanicznie na miasto, czy drugi koniec PL czy nawet Świata. Nie walniesz się po pracy na łóżko i zapomnisz o całym świecie. Bo już zawsze jesteś odpowiedzialna za to dziecko i co z tego że odchowane ? Jak taki np. 6 latek też potrzebuje uwagi i to nawet więcej. A przecież ile dzieci teraz rodzi się chorych, wtedy już w ogóle można zapomnieć o sobie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
hmm
(Ocena: 5)
2017-05-17 11:37:14

dokładnie, ja tez czasem mysle, że bym chciała niedługo ale potem widzę znajome zmęczone mamy, nei amjace zcasu dla siebie, lub podrzucajace dzieci rodzinie zeby odpoczać czy gdzies wyjsc, cos załatwic to wiem, że jeszcze nie pora, tzreb asie wyszaleć troche i poczuć gotowym . no i obgdac dobrze sprawę z partnerem

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-17 00:51:01

Dziecko do żłobka, ty wróć do pracy chociaż na pół etatu a magisterkę spróbuj zrobić zaocznie, oczywiście jeśli jest taka możliwość na twoim kierunku. No i koniecznie zaangażuj męża do opieki nad synem, to że tylko on pracuje nie oznacza, że zupełnie zwalnia go to z opieki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2017-05-17 08:17:01

Myślisz że dziecko tak łatwo dać do żłobka? Wiesz jakie są kolejki? A prywatne kosztują fortunę. Ja tu widzę poddaństwo mężowi i to jest problem

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ela
(Ocena: 5)
2017-05-17 13:25:16

Popieram z wroceniem na pol etatu, ja pracuje ok 20 h w tygodniu i szczerze powiedziawszy jest to super balans, mam na szczescie taka sciezke kariery, ze moge pracowac wieczorem wiec wtedy tata sie nim zajmuje (i super bo jest zmuszony cos robic samodzielnie!) i jest tylko 2 dni po 5 h w zlobku gdzie poznaje inne dzieci i sie socjalizuje. Kiedy bedzie wystarczajaco duzy, zeby pojsc do przedszkola to ja wroce na caly etat. Druga jest sprawa taka, ze nieraz jak podliczysz ile musisz zaplacic za zlobek lub opiekunke to wychodzi ze twoj zarobek jest marginalny ale mimo wszystko dobrze jest to zrobic dla siebie, nie miec luki w CV, troche oderwania od "matczynej" rutyny i czasu z innymi (doroslymi!) ludzmi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz