Problem dnia

Przez rodziców klasa mnie nie lubi. Poskąpili na wycieczkę! Zuzanna

22 Października 2014

Jest mi bardzo źle. Nie czuję się lubiana w mojej nowej klasie i wydaje mi się, że winni są moi rodzice. Przez nich nie miałam okazji poznać bliżej koleżanek i kolegów. Wystarczy, że raz nie pojechałam na wycieczkę i wszyscy się ode mnie odsunęli. Oni się tam zżyli, a ja co? Jak jakiś dziwak, jedyna, której rodzice nie puścili.

Zaczęłam pierwszą klasę liceum i od dawna było wiadomo, że w październiku będzie wyjazd organizacyjny. 5 dni w górach. Bardzo chciałam tam być i mówiłam o tym mamie. Zwłaszcza, że przy zapisie już o tym wspominali. Wystarczyło odłożyć trochę pieniędzy, ale ona o tym zapomniała.

Potem, jak trzeba było się zdecydować i wpłacać to powiedziała, że ich na to nie stać. Musiałam wymyślić jakąś głupią wymówkę, żeby się usprawiedliwić.

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (97)
ocena
4.8/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-24 01:01:44

re: Przez rodziców klasa mnie nie lubi. Poskąpili na wycieczkę! Zuzanna

Takie jest życie niestety. Dorosłość polega na tym, że jak się na coś nie ma, to trzeba zagryźć zęby i to przetrwać. Ludzie mają dziwny stosunek do pieniędzy. Moim znajomym, nowym znajomym aktualnie, bez oporów mówię, że nie idę z nimi albo nie jadę gdzieś tam, bo po prostu aktualnie na to nie mam. I nie ma żadnego problemu, wytykania palcami czy coś. To jest normalne, że nie każdy zawsze ma na wszystko. Nie ma się czego wstydzić. Lepiej powiedzieć prawdę niż kłamać.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Agnieszka
(Ocena: 5)
2014-10-23 23:43:49

re: Przez rodziców klasa mnie nie lubi. Poskąpili na wycieczkę! Zuzanna

A ja kocham najbardziej na swiecie mojego mezusia Haralabosa.Jest troche gruby ale kocham jego pieniadze.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-23 14:26:52

re: Przez rodziców klasa mnie nie lubi. Poskąpili na wycieczkę! Zuzanna

A mi się zdaje, że dobrze, że nie pojechałaś. Twoi rówieśnicy by się szybko zorientowali jaka jesteś beznadziejna :D Spójrz na to z innego punktu widzenia: teraz masz kilka lat żeby się zorientowali jakim jesteś leszczem :) Powodzenia, trzymam kciuki, do dzieła dziewczyno!!!! :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
.
(Ocena: 5)
2014-10-23 11:41:58

re: Przez rodziców klasa mnie nie lubi. Poskąpili na wycieczkę! Zuzanna

.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-22 22:04:31

re: Przez rodziców klasa mnie nie lubi. Poskąpili na wycieczkę! Zuzanna

Zaczynając czytać miałam nadzieję, że to list gimnazjalistki. Dziewczyno, dorośnij! Jesteś w liceum. Pięć lat temu, jak zaczynałam liceum, dziewczyny były doroślejsze.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-22 21:30:19

re: Przez rodziców klasa mnie nie lubi. Poskąpili na wycieczkę! Zuzanna

Jakoś studenci pracują i nikt afery nie robi a przecież też się uczą.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-22 20:53:08

re: Przez rodziców klasa mnie nie lubi. Poskąpili na wycieczkę! Zuzanna

a te problemy licealisteK :D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-22 20:48:45

re: Przez rodziców klasa mnie nie lubi. Poskąpili na wycieczkę! Zuzanna

Aj tam gadanie, mi rodzice też wielu rzeczy nie kupili, nie dali mi na prawo jazdy, na nowe mieszkanie ani na ślub. I też mi się to nie podoba. Ja swoim dzieciom na pewno dam. Ale właściwie co my mamy tej dziewczynie doradzić, oprócz tego, żeby zarobiła? Ona innego wyjscia nie ma. Skoro rodzice nie chca dać albo serio nie mają to przecież nie ma bata, to sie raczej nie zmieni.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-22 20:45:18

re: Przez rodziców klasa mnie nie lubi. Poskąpili na wycieczkę! Zuzanna

Ograjcie się, nie ma obowiązku posiadania pieniędzy na KAŻDĄ wycieczkę integracyjną, nieważne gdzie i za ile. Każdy myślący człowiek ma prawo zdecydować, czy chce wydać x zł ze swojej kieszeni na wycieczke dziecka. Bo rodzic jest rodzicem a dziecko dzieckiem. A wy chcecie, zeby to dziecko ustalało jakie wydatki są ważniejsze. Gdybym miała wybrać wycieczka dla dziecka albo chleb to chyba musiałabym być nienormalna żeby kupić wycieczke na która mnie nie stać. Co innego nowa kurtka, bo stara jest za mała czy zniszczona, albo jedzenie, czy nawet jakiś ulubiony kosmetyk.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-22 23:44:37

Wiesz, dziecko nie powinno podejmować decyzji na temat domowego budżetu, ale dziecko też nie powinno ponosić odpowiedzialności za nieudolność rodziców. Nie zawsze są fundusze na wszystkie zachcianki, ale wycieczki klasowe z reguły nie są drogie, nie mówiąc już o tym, że wiele szkół na specjalne fundusze dla rodzin, które nie mogą sobie mimo wszystko pozwolić na wydatek związany z wyjazdem. Rodzic, którego nie stać na wycieczkę klasową dziecka już odniósł jakąś porażkę w moich oczach, ale jeśli do tego nawet nie stara się w jakiś sposób zdobyć pieniędzy na taki cel, to już zupełnie słabo. Życie dziecka nie powinno wyglądać tak, że tylko szkoła i domowe obowiązki. Rodzic powinien zapewnić dziecku jakieś minimum przyjemności, do którego zaliczyłabym wyjazd z całą klasą. Takiego podejścia nauczyli mnie rodzice - nigdy nie pozwalali, żebym poczuła się gorsza od otoczenia, szczególnie w wieku, kiedy jeszcze nie wszystko się rozumie, tego samego chciałabym dla swoich dzieci.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-23 08:01:31

No to gratuluję. Ja za to wychowam swoje dziecko tak, że nie należy żyć ponad stan i jak na coś nie będzie pieniędzy to po prostu ich nie dostanie. Jasne, że chce sie jak najlepiej dla własnego dziecka ale to nie znaczy, że jak nie pojedzie na wycieczkę to od razu rodzic jest do kitu. Pewnie nie masz dzieci i nie wiesz ile kosztuje wyprawienie dziecka do szkoły. A jak sie jeszcze ma więcej dzieci i kłopoty finansowe, których wyobraź sobie nikt nie chce... I każde dziecko ci przyjdzie z wycieczką. Postaw sie na miejscu rodziców. Łatwo jets kogoś oceniać, jak się nie jest w takiej sytuacji. I chyba nie wiesz, ile potrafią kosztować takie wycieczki. U mnie w klasie w podstawówce była dziewczynka, która nie mogła raz nawet 3 zł na coś tam przynieść. Tak, miała skrajną biedę bo jej siostra bardzo zachorowała. Ona to o wycieczkach nawet nie marzyła. I co, minął jakiś czas, rodzice odbili się od dna i wtedy jak była jakaś wycieczka to już jeździła. I nie miała do nich żadnych pretensji, a miała tylko 10 lat. Tego trzeba nauczyć dziecko. Że nie ważne, ile ma się pieniędzy, ważne żeby się szanować i kochać. Że pieniądze nie stanowią o wartości człowieka. Ty nauczysz dziecko, że jak nie ma na cos pieniedzy to je pożyczysz, albo będziesz głodzićć resztę domowników. Spoko, każdy ma swoje wartości.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-23 17:56:11

Gdzie ja napisałam, że będę głodzić domowników? No ludzie... Ze skrajności, w skrajność. Jasne, że są sytuacje, w których naprawdę brakuje pieniędzy, ale wtedy można zwrócić się o pomoc do szkoły - żeby nasze dziecko nie czuło się wykluczone. Mówcie co chcecie, ale jeśli ktoś jest smutny, bo nie może sobie pozwolić na to, na co pozwalają sobie wszyscy inni, to mi takiej osoby po prostu szkoda. Jeśli klasowa wycieczka oznacza życie ponad stan, to rodzice ponieśli porażkę i niestety nie da się tego inaczej określić. Nie mówię, że trzeba ich przestać kochać albo szanować, ale też nie przesadzajmy z udawaniem, że to nic takiego. Rozumiem, jeśli pojawiają się choroby w rodzinie, które pożerają wszystkie pieniądze, ale autorka listu i jej podobne, nie mają takiego problemu. Ot, nieudolność rodziców.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-24 00:25:56

To oczywiste, że jeżeli nie masz pieniedzy, po prostu nie masz, to zeby wyslaxc dziekco na wycieczke musialabys glodzic domownikow.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-24 17:15:03

Nie masz racji. Wielokrotnie słyszę, że ktoś nie ma pieniędzy, ale na papierosy zawsze jest. Na piwko prawie codziennie też zawsze jest. Prawie zawsze można poczynić jakieś oszczędności na jedzeniu i kosmetykach, bez głodzenia domowników i uszczerbku na higienie. Jeśli rodzice mają jakiekolwiek uzależnienia, to już nie mają prawa powiedzieć, że nie stać ich na wycieczkę. Jak ktoś mówi, że nie ma, to zazwyczaj nie ma na jakiś konkretny cel, a na inne, często mniej ważne (jak używki), już jest.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-24 19:51:53

Gdyby można było oszczedzic i cos odlozyc to chyba by dawno to zrobili tępa lasko ;).

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-24 20:31:25

Nie prawda, większość tylko się nad sobą użala i źle gospodaruje biznesem, ale postawmy założenie, że rodzina jest w tym jednym, malutkim procencie rodzin, które rzeczywiście NIE MOGĄ sobie pozwolić na wycieczkę. Wtedy rozgarnięty rodzic idzie po pomoc do szkoły. Większość szkół ma fundusze na takie okazje, a jeśli nawet nie, to często wystarczy prośba do nauczyciela. Przez całe gimnazjum wszyscy rodzice składali się na wycieczki jednej z koleżanek. Jestem tępa, bo wierzę w zasadę "chcieć, to móc"? Ok. Ty możesz siedzieć z założonymi rękami i narzekać, że bieda na świecie i nic się nie da. Ja jestem w stanie dla swoich dzieci ogarnąć rodzinny budżet. Jak pisałam, nie mówię o sytuacjach, kiedy NAGLE na rodzinę spada jakaś bardzo kosztowna choroba, ale nie taki temat porusza autorka.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-25 00:58:46

Jesteś chyba jakaś niedorozwinięta skoro nie przyjmujesz do wiadomości, że kogoś może być nie stać na wycieczke. Zrozum, jak nie ma pieniedzy to rodzice ich z tyłka nie wyciągną.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-25 02:25:09

Nie, nie jestem niedorozwinięta. Oczywiście, że przyjmuję do wiadomości, że komuś może brakować pieniędzy na wycieczkę, ale to są jakieś marginalne przypadki, w których zazwyczaj rodziców oceniam słabo (znów piszę, bo ci to może umknąć, pomijam przypadki kosztownych chorób w najbliższej rodzinie). Właśnie od tego zaczęła się dyskusja. Stwierdziłam, że jak rodzice nie uważają za swój obowiązek dbania o dziecko (w tym o rozrywkę), to ponieśli porażkę. Trzeci raz piszę też, że jak się nie ma pieniędzy, to są inne sposoby zorganizowania dla dziecka wyjazdu, żeby się nie czuło wykluczone. Tylko głupi ludzie stwierdzają "nie mam, to nie mam" i załamują ręce. Inteligentna osoba stwierdza "nie mam, więc muszę zdobyć". Nigdzie nie napisałam, że wszystkich musi być stać na wycieczkę, wczytaj się w mój ostatni komentarz. Napisałam tylko, że prawdziwa bieda to jakiś maleńki procent tych rodzin, które się wielce skarżą na brak pieniędzy. Reszta, to brak dobrej organizacji domowego budżetu, ewentualnie używki. Jak się nie ma argumentów, to się zaczynają prywatne wycieczki. Dla ciebie mogę być tępa, niedorozwinięta i tak dalej, obojętnie. Ja ciebie obrażać nie zamierzam. Szkoda nerwów na kogoś aż tak poniżej mojego poziomu :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-25 02:27:35

P.S. Tok myślenia "nie mam pieniędzy, będę głodziła domowników żeby wysłać dziecko na wycieczkę albo nie pojedzie", który jest dla ciebie taki "oczywisty", to jest tok myślenia nieudaczników. Jeśli jedynym sposobem zdobycia/ zaoszczędzenia gotówki jest dla ciebie głodzenie siebie i innych, to współczuję twojej rodzinie. Porażka, ludzie bez wyobraźni, bez polotu, wiecznie narzekający na to, że życie jest takie trudne. Kiedyś mi było szkoda takich ofiar losu, teraz mnie tylko śmieszą. Cierpią na własne życzenie, szkoda tylko, że swoją nieudolnością obarczają dzieci.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-25 17:55:25

Owszem, jesteś niedorozwinięta, skoro uważasz, że kwestia posiadania pieniędzy jest związana z inteligencją. W swoim życiu wiele widziałam i wielokrotnie spotykałam sie z sytuacją, że jakieś dziecko nie pojechało na wycieczkę. Ja sama na jedną integracjną nie pojechałam, bo nie było pieniędzy, tata akurat stracił pracę. I dla ciebie wszystkie te dzieciaki, w tym ja jestesmy albo patologia albo jakims skrajnym przypadkiem. Masz bardzo płytkie myślenie. Normalny człowiek rozumie, że czasami na coś nie wystarcza.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-25 21:35:32

Wiesz co, zostań przy "tępa", bo akurat bardzo nie lubię zarzucania komuś niedorozwoju i robienie z tego żartu. Myślę, że powinnaś powtórzyć kilka klas szkoły podstawowej, gdzie uczyli czytania ze zrozumieniem. Jasne, że zdarza się, że komuś nie wystarcza na wycieczki, ale to się zdarza, kiedy rodzice są ALBO patologiczni, ALBO ponieśli porażkę. Tak jak twój tato, który stracił pracę, chyba, że ty to za sukces uważasz.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-25 22:36:08

No faktyczne, bo kryzys i redukcja etatów to porażka mojego ojca. Walnij się w łeb. Chyba nigdy nie musiałaś na siebie zarabiać i jesteś na utrzymaniu rodziców albo faceta, skoro uwazasz że to wszystko takie proste jest. Myslisz, że można sobie wybrać, ile się zarabia i każdy moze zarabiac wiecej ale mu sie nie chce. Laska, gdyby twoja beznadziejna teoria byla prawdziwa, to na swiecie byłby ułamek procenta biednych ludzi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-25 22:54:40

Nie rozumiem, dlaczego pogląd, że rodzic powinien być odpowiedzialny za dziecko (również finansowo i również za rozrywkę, nie tylko za podstawy koniecznie do życia), jest taki kontrowersyjny dla ciebie. Dziwi mnie też, że próbujesz wsadzić mi w usta opinie, których nijak nie podzielam. Uproszczę ci, bo inaczej ta dyskusja będzie się ciągnąć w nieskończoność. Rozsądny i odpowiedzialny rodzic, to pracujący rodzic. Taki, który pilnuje, żeby zawsze mieć jakieś oszczędności - na czarną godzinę. Jeśli zdarza , że traci pracę, to szuka innych, a w przejściowym czasie dziecko na tym nie cierpi. Tak zawsze robili moi rodzice, nawet, jeśli to znaczyło, że imali się mało prestiżowych i słabiutko płatnych zawodów. Może są po prostu bardziej zaradni od innych. Problemy finansowe rodziców nie powinny wpędzać dzieciaków w kopleksy, to w ogóle dzieciaków dotyczyć nie powinno. Moi rodzice nigdy mi nie powiedzieli "nie stać nas". Na wszystkich wycieczkach bywałam, ae np. bardzo długo nie miaam telefonu komórkowego i innych gadżetów. Kiedy chodziłam do liceum, teefony były modą i kaprysem. Rodzice zamiast powiedzieć "nie stać nas", wytłumaczyli mi, dlaczego telefon nie należy do podstawowych potrzeb. Dzięki nim zrozumiałam, że to nie jest coś, czego potrzebuję do szczęścia i nie czułam się gorsza od innych dzieciaków. Poza tym, ja oczywiście rozumiem, że są sytuacje, w których nie ma nawet grosza nadmiaru, ale to nie wynika z niczego. Najczęściej takie sytuacje są w domach, w których są używki, w drugiej kolejności w domach, w których rodzice są po prostu nieudolni. Dziecko jest łatwo zrobić, ale zadbać o jego poziom życia - to jest sztuka, dopiero tutaj wychodzi, kto jest odpowiedzialny i zaradny, a kto nie. Widziałam w życiu dużo ludzi, którzy narzekali na biedę. Kilka lat pracowałam jako asystent rodziny przy ośrodku pomocy społecznej. Poza sytuacjami, kiedy na rodzinę nagle spadła kosztowna choroba (ciągle to podkreślam, żeby ci nie umknęło), to bieda wynikała z głupoty ludzi, braku organizacji, idiotycznego gospodarowania rodzinnymi finansami i używek. Pomagałam takim rodzinom przygotować plan wydatków i jakoś oszczędności się zawsze znajdowały. Trzebapo prostu mieć łeb na karku, czasem wystarczy wyciągnąć rękę po coś, co się po prostu należy (jakieś okresowe zasiłki i tak dalej), w trudnych przypadkach dzieciaki dostają bony na jedzenie, poza tym, są dodatki mieszkaniowe, dopłaty do rachunków a to, co wpadnie rodzicom, może zostać odłożone. Pomoc doraźna (w przypadkach losowych), zawsze się znajdzie. Gorzej, jak ktoś swoją nieudolność pielęgnuje jak kwiat i niczego nie robi, żeby podnieść standard życia. Żal mi tylko dzieci, które cierpią przez rodziców - nieudaczników. Poza tym, próbujesz mi wmówić, że nazwałam jakieś dzieciaki patologią, a to już jest głupie. Nazywam rodziców pijących patologią, nazywam głupcami rodziców palących i twierdzących, że nie ma pięniędzy na wycieczki klasowe i tak dalej, ale o dzieciach złego słowa nie napisałam. Głupi człowiek myśli, że jak nie wystarcza na odrobinę rozrywki, to jest norma. Zaradna osoba nie dopuszcza do tego, żeby jej dzieci czuły się gorsze od innych. Są sytuacje, w których nie stać człowieka na wycieczkę dla dziecka nie przez alkohol, nie przez chorobę w rodzinie i nie przez przypadek losowy, który szybko można zmienić, ale wtedy nazwijmy rzeczy po imieniu, ktoś jest nieudacznikiem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-25 23:02:31

Do 18 roku życia byłam na utrzymani rodziców, do dzisiaj zdarzy im się wysłać mi jakąś gotówkę w prezencie, ale od dawna jestem zupełnie niezależna finansowo i tak, uważam, że to proste. Nie uważam, żeby znalezienie jakiejkolwiek pracy było problemem. Po prostu nie mam podejścia, że za tysiąc złotych z łóżka nie wstaję. Jak się ma rodzinę, to się nie wybrzydza. Idziesz do pracy jakiejkolwiek, jak ci nie pasuje, to pracując szukasz czegoś lepszego. Byle jaką pracę można znaleźć z dnia na dzień, wiem, bo mam doświadczenie w poszukiwaniach. Mieszkałam w małej mieścinie (20 tysięcy mieszkańców) i w dużym mieście (Wrocław). W obu przypadkach, nie było problemów z pracą. Teraz, kiedy jestem mężatką, jest jeszcze łatwiej. Trzeba być ofiarą losu albo nałogowcem, żeby mieć w domu dwie pracujące osoby i nie umieć utrzymać rodziny na przyzwoitym poziomie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-26 13:57:07

Absolutnie nie zgodzę się z tym, że jak dziecko nie pojedzie na wycieczkę to rodzic jest nieudacznikiem. Rodzic ma pełne prawo uznać, że wycieczka jest za droga. Żaden odpowiedzialny człowiek nie pośle dziecka na wycieczkę, kosztem poziomu życia reszty domowników. Mój ojciec np jak stracił tę pracę, z dnia na dzień, nie ze swojej winy a z powodu bankructwa firmy, ktorego nikt nie przwidział, to co prawda mieliśmy oszczędności, ale one były na życie. Skąd mieliśmy wiedzieć, kiedy ojciec dostanie nową pracę? Myślę, że wtedy szczytem egoizmu z mojej strony byłoby się obrażać i żądać pieniędzy na wycieczkę. Nie wiem, może ty jesteś jakąś materialistką, że byś tego nie zrozumiała. Gdyby moi rodzice mieli wydawac mniej na jedzenie, zebym ja sie bawiła na wycieczce, czyłabym sie bardzo źle. Babcia wtedy zaoferowała nawet, że zafunduje mi tą wycieczkę, ale odmówiłam, czułam że te pieniądze bardziej przydadzą się na coś innego. Nie uważam moich rodziców za ofiary losu ani nic co napisałaś, mimo że nie dostałam tego jakże "podstawowego dobra". Nie wiem jak można oceniać ludzi po tym, że ich dziecko nie pojechało na wycieczkę. Serio czułabyś się dobrze, gdyby twoi rodzice musieli oszczędzać, żebyś ty mogła sobie pojechać na wycieczkę? Ja nie. I chociaż chciałabym swoim dzieciom kiedyś zapewnić wszystko, co najlepsze,to wiem też, że bardzo ważne jest żeby nauczyć je szacunku do pieniądza, że nigdy wszyscy nie mają po równo, że czasem może na coś nie wystarczyć pieniędzy, bo jak na razie wszystko drożeje a pensje maleją w tym chorym kraju. Nie jestem w stanie, rodząc dziecko, przewidzieć, że za kilkanaście lat będzie mnie stać na wycieczkę za niewiadomo ile. Ja mam plan, żeby od narodzin dziecka odkładać pewną kwotę na konto, żeby w razie czego miało. Ale nie wiem, czy pojedzie na wszystkie wycieczki, tego nikt nie wie i nie przewidzi. Może być też taka sytuaacja, że dziecko zwyczajnie nie zasłużyło na wycieczkę, bo np skandalicznie się zachowywało. Dopóki jest na utrzymaniu rodziców, to rodzic decyduje czy, ile i na co dziecko dostanie pieniadze. Taki jest świat i tego nie zmienisz. Możesz sobie uważać co chcesz, ale nie masz prawa wyzywac innych od nieudaczników, skoro nie znasz ich sytuacji. Dla ciebie mój ojciec to nieudacznik a dla mnie cudowny człowiek któremu bardzo wiele zawdzięczam i bez krórego już bym nie żyła (był dla mnie dawcą szpiku). Ale spoko, jest nieudacznikiem bo nie byłam na jednej zasranej wycieczce.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-26 14:17:24

Ja nie pisałam o wszystkich wycieczkach, tylko wycieczce integracyjnej, która z reguły jest tania. O tej wycieczce konkretnej toczy się debata. Nie czułabym się źle, gdyby moi rodzice oszczędzili na czymś, żebym pojechała na wycieczkę, bo pewnie by mnie nie wciągali w rodzinne kłopoty. Jako dziecko, byłam od nich trzymana z dala. Sytuacja, kiedy dziecko nie zasłużyło jest zupełnie inna niż "nie stać nas, masz pecha, nawet ci wcześniej nie powiedzieliśmy, żebyś sama mogła (o zgrozo) dorobić". Nigdzie nie napisałam, że twój ojciec jest złym człowiekiem. Nawet by mi to do głowy nie przyszło, ale jak się traci pracę, to, o ile się nie wybrzydza, nową można znaleźć z dnia na dzień. Wtedy pieniądze nie stanowią już problemu. Poza tym, jeśli potrzebowałaś szpiku, to jest już sytuacja, o której pisałam - kryzysowa. W której nie ma się co dziwić, że komuś na coś brakuje, bo pieniądze się przeznacza tylko na zdrowie. Jeśli jednak oboje rodziców jest zdrowych, dzieci są zdrowej, to nie wyobrażam sobie problemów finansowych uniemożliwiających wyjazd na wycieczkę integracyjną. Utrata pracy jest strzałem w ego człowieka, nawet jeśli sam nie zawinił, ale tutaj trzeba się spiąć. Mając dziecko nie ma już miejsca na wybrzydzanie i egoizm. Idzie się do jakiejkolwiek pracy, nawet za najniższą krajową, a taką można naprawdę znaleźć z dnia na dzień. Jeśli się tego nie robi i na tym dziecko cierpi, to taka osoba jest dla mnie nieudacznikiem. Mogę być materialistką, ale dalej uważam, że potrzeby moich dzieci są ważniejsze niż moje i na pewno dzieciaki nie powinny być stawiane w sytuacji, w której muszą wstydzić się za to, że chciałyby jechać gdzieś z klasą, a pieniążki są potrzebne na coś innego, np. rachunki. Ty nie skorzystałaś z pomocy babci, ale nie dlatego, że nie chciałaś wziąć udziału w wyjeździe, nie skorzystałaś, bo rodzice wciągnęli cię w swoje problemy, o których nie powinnaś mieć pojęcia. Takie jest moje zdanie i dla mnie to porażka. Po prostu jestem jedną z tych kobiet, które uważają, że jak rodzi się dziecko, to warto dla jego szczęścia poświęcić bardzo wiele. Nie rozumiem rodziców, którzy tego nie robią, często przez swoją nieudolność. Skąd mieliście wiedzieć kiedy pracę dostanie? Hmm, max tydzień poszukiwań chodzonych i praca by była. Trzeba tylko chcieć i mieć naprawdę dużą motywację, np. wycieczka dzieciaka. Nie mówię, że twój tato jest zły, albo cię nie kocha, po prostu uważam, że na tej płaszczyźnie się nie wykazał. Nie ma rodziców idealnych, jesteśmy tylko ludźmi, ja też czasem zawodzę i moi rodzice czasem zawodzili, ale ja myślę trzeźwo. Mimo tego, że kocham moich rodziców nad życie i uważam ich za cudownych ludzi, to potrafię przyznać, jeśli gdzieś tam po drodze zrobili coś źle.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-26 15:37:01

Nie mogę się zgodzić z wieloma rzeczami, ale już nie chce mi się spierać. Może żyję w jakimś innym świecie, ale osobiście szukałam pracy na wakacje prawie miesiąc, z tym że trochę wybrzydzałam, przyznaję, po prostu nie chciałam pracować na kasie ani rozdawać ulotek, mój ojciec za to pracy w swoim zawodzie szukał kilka miesięcy, w tym czasie dorabiał byle gdzie ale żebyśmy wrócili do poprzedniego poziomu to trochę trwało.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-26 19:44:12

Dziewczyny, dajcie spokój i przestańcie wywyższać te wycieczki do niewiadomo czego. Prawda jest taka, że one są nudne, sa spartanskie warunki a dzieciaki chca jak najszybciej do domu i tylko odliczaja dni. Wycieczka to nie chleb czy fajne ciuchy, ze dziecko moze sie czuc gorsze. Jezeli ktos czuje sie gorszy bo nie pojechal w gory z klasa to sorry ale ma cos nie tak z mozgiem i ma wiekszy problem niz brak wycieczki.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-10-26 23:31:24

Nie chodzi o to, żeby się spierać. Raczej, wymieniać poglądy. Ty mogłaś sobie powybrzydzać, pracę jakąś konkretną, w konkretnym zawodzie może i nie jest łatwo znaleźć, ale na ten okres można zaczepić się gdziekolwiek. Tu się zgadzamy raczej. Z kolei, z ostatnim komentarzem się nie zgadzam. Wycieczki są ważniejsze niż fajne ubrania (mówiąc fajne, mam na myśli markowe, bo schludne ubrania to też dla mnie podstawa, bez jakiejkolwiek dyskusji). Ja nigdy nie spotkałam dzieciaka, któremu przeszkadzałyby warunki na wycieczkach i nigdy takiego, który tak strasznie chciałby wrócić do domu. Dzieciaki uwielbiają takie wyjazdy, chyba, że nie mają najlepszego kontaktu z rówieśnikami.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 3)
2014-10-22 19:32:53

re: Przez rodziców klasa mnie nie lubi. Poskąpili na wycieczkę! Zuzanna

Ludzie w liceum są zawsze mega otwarci ,wiec taka sytuacja na pewno ulegnie zmianie :) Możesz po prostu zacząć pytać ludzi jak było na wycieczce. Wystarczy tylko, ze zaczniesz z nimi gadać

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz