Życie biednego studenta

15 Marca 2016

Martwią Cię kwestie finansowe? Oto kilka propozycji, dzięki którym możesz zaradzić problemowi.

biedny student

Życie w dużym mieście wiąże się ze sporymi kosztami, o wiele większymi niż w małych miejscowościach. Różnica ta jest odczuwalna zwłaszcza dla studentów, którzy przenoszą się z niewielkich miejscowości do metropolii. Wydatki są przeogromne. Już samo opłacenie mieszkania i rachunków jest w stanie poważnie nadszarpnąć budżet. Do tego dochodzą pieniądze na żywność, rzeczy potrzebne do nauki, ubrania oraz te związane ze stylem życia. Kina, kluby, puby, teatry oraz restauracje kuszą, a modny styl życia, który sprowadza się do samorealizacji i rozwoju osobistego, sprawia, że czujemy się zobligowani do częstego bywania w tych miejscach.

Biorąc to wszystko pod uwagę, nasuwa się pytanie. Jak tu się nie martwić o pieniądze? Pogodzenie nauki i pracy nie jest łatwe, wiąże się też z prawie całkowitą rezygnacją z życia towarzyskiego. Bo jak tu znaleźć czas na wszystko? Dlatego postanowiłyśmy stworzyć poradnik. Czy to w ogóle możliwe, aby kwestie finansowe nie spędzały nam snu z powiek? 

Zobacz także: Gap year - czy warto zrobić sobie wolne na studiach?

Strony

Komentarze (22)
ocena
4.7/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-18 08:06:48

re: Życie biednego studenta

Niestety, nie jest lekko. Studenci maja przechlapane, bo niby sa dorosli, ale nadal sie ucza. I sytuacja jest patowa, zwlaszcza jak jeden idiota z drugim zacznie ich nazywac pasozytami. to bzdura. A co ma zrobic student, jak studiuje trudny kierunek, musi duzo czytac, pisac referaty, albo laborki, badz po prsotu duzo wkuwac? I kiedy znalezc sile, juz nie tyle fizyczna, ale psychiczna na prace? no i jaka prace? Za 5 zl za godzine? Bo takie sa stawki dla studentow.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-16 19:07:34

re: Życie biednego studenta

Ja na szczęście kończę studia, oby szczęśliwie. Mam już dość pisania pracy mgr, tym bardziej, że Pani promotor jest bardzo wredna, uważa nas za idiotów Mieszkam w małej miejscowości, dojeżdżam jakieś 20 km do innego miasta, także niedaleko. Studiuję niestacjonarnie pedagogikę. Przez wszystkie lata studiów otrzymywałam stypendium socjalne, od 350-500 zl. Także niezle. Byłam na utrzymaniu mamy, więc nieraz nawet jak zapłaciłam czesne to mi reszta zostawała. Oczywiście nie siedziałam w domu, tylko pracowałam, ale na czarno. Wtedy miałam szanse na większe stypendium. Teraz jestem na mgr na innej uczelni i w tym roku nie otrzymuje stypendium, mimo niskich dochodów mojej mamy. Nadal pracuję na czarno, bo musze. Moje czesne wynosi ponad 500 zl, a zarabiam 800 zl. Lekko nie jest. Mam zadluzenie ale licze ze mi umorzą. Czekam tylko na ukonczenie studiow i szukanie lepiej platnej pracy, gdziekolwiek. Na pracę w zawodzie w moim malym miasteczku nie licze.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
inferno
(Ocena: 5)
2016-03-16 14:21:13

re: Życie biednego studenta

Mi rodzice sypali tyle hajsu jak studiowałam, że byłam jak pączek w maśle.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Paulina
(Ocena: 5)
2016-03-15 23:22:44

re: Życie biednego studenta

Ja nie uważam, żeby studenci byli biedni. Studiuję niestacjonarnie, w tygodniu pracuję, ale jak podjechałam do szkoły w tygodniu, to aż się zdziwiłam. Samochodów więcej niż podczas weekendu, i w dodatku jakie auta, może nie wszystkie. Ludzie mają po 24-25 lat, utrzymują ich rodzice, jeżdzą autami rodziców, więc nikt mi nie powie, że każdy student jest biedny.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-03-15 23:26:50

Też tak uważam. Parkingi pełne, na korytarzach rewia mody no i wszystkie najlepsze knajpy w porze obiadowej i "wieczornej" zajęte przez studentów właśnie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-15 23:04:00

re: Życie biednego studenta

O dziwo bardzo dobre porady - skorzystałam ze wszystkich wymienionych i mam i mgr i fantastyczne wspomnienia i pracę, z którą spokojnie spłacę kredyt :))

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-15 18:48:40

re: Życie biednego studenta

Mam 23 (dobra, prawie 24) lata, studiuję. Wyjechałam z Warszawy do Łodzi. Mam, co prawda, dość wysokie stypendium (700-800zł), ale rodzice nie dokładają się wcale. A studiuję kierunek, który uniemożliwia mi podjęcie pracy w trakcie roku akademickiego. Płacę 6 stów za mieszkanie i zostaje mi 100-150/msc. na życie. Wierzcie mi - od 3 lat nie byłam na żadnej imprezie, bo zwyczajnie mnie na to nie stać. Żyję na warzywach (automatycznie przeszłam na wegetarianizm, bo nie stać mnie na mięso). Miałam świetną cerę i grube, gęste włosy - po 3 latach wyglądam, jak cień. Jestem chuda, zaniedbana, często chodzę głodna. Zdarza mi się coś zarobić dorywczo (200-300 zł), ale przez większość czasu moja sytuacja jest trudna... Moi rodzice nie mogą mi pomóc, mamy ze sobą słaby kontakt. Zresztą oni sami nie mają pieniędzy. Szczerze mówiąc - nie wiem, ile jeszcze wytrzymam. Robię magisterkę, więc jestem dopiero w połowie...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-15 22:11:43

czemu w takim razie nie zamieszkasz w akademiku? chyba lepiej mieszkać w dwuosobowym pokoju za mniejszy hajs niż przymierać głodem...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-16 02:16:28

ojej to pracuj w weekeny jak w tyg nie mozesz a nie narzekasz tylko

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-16 08:54:38

Nie rozumiem, dlaczego dzieciaki wyjeżdzaja do innego miasta, skoro wiedzą, że nie będą mieli za co żyć. Trzeba było zostać w Warszawie i tam studiować.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-16 18:07:02

robisz magisterke i jestes w połowie?jakas sciema

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-16 20:55:02

Dlaczego ściema? Zaczęłam studia w wieku 20 lat; jestem na trzecim roku. W weekendy pracować nie mogę, bo mam praktyki i dużo nauki. W akademiku mieszkać nie mogę, bo mam zaawansowaną fobię społeczną i wolę, jak to ujęłyście, "płacić więcej i przymierać głodem" niż mieszkać z kimś obcym. Jedyny komfort, jaki sobie zapewniam, to życie z dala od ludzi.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-15 10:38:32

re: Życie biednego studenta

smutne jest to ze ci studenci co maja na alkochol, pomagaja im rodzice i maja na zabawy i utrzymanie samochodu oglaszaja calemu swatu ze sa biedni, niestety to jest krzywdzace dla tych co naprawde sa biedni, bo reszta idiotow wyrabia im zla opinie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-16 01:57:28

Smutne jest to, że nie wiesz, że słowo "alkohol" pisze się przez "h".

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-16 11:14:45

powaznie nic innego nie masz do napisania? kazdemu czasem zdarza sie blad.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-15 04:40:23

re: Życie biednego studenta

Jedzą z lodówki mamusi, a że na piwko nie starcza to już biedni studenci, o litości.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-15 10:33:31

Nie wiesz jak jest to się nie wypowiadaj. Ja np. przyjechałam z małego miasta do Warszawy i utrzymuję się sama, udzielam dużo korepetycji i jeszcze studiuje dziennie na Politechnice, więc na piwko nie mam już nawet czasu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 3)
2016-03-15 11:50:13

Nawet gdybyś miała, czas czy jest coś złego w tym, że młody człowiek chce się wybawić? To jest jak najbardziej naturalne. Nie wiem czemu wszyscy robią ze studentów alkoholików i narkomanów.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-03-15 15:53:20

Bo mieć 25 lat i ciągnąć pieniądze od rodziców to wstyd

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ala
(Ocena: 5)
2016-03-16 00:19:16

Za kilka miesięcy kończę 29 lat i dziś znowu wyciągnęłam łapę po pieniądze do mamy. Remontuję swoje mieszkanie, wielu nadprogramowych wydatków nie przewidziałam. Oczywiście mama zawsze pomoże, dobrze zarabia, mimo że przeszła już na emeryturę, dalej wciąż pracuje w zawodzie, dobre jej się powodzi. Ale mimo to, wstyd mi niemiłosiernie, bo nie proszę jej o 50zł, tylko o kilka stów, czasem nawet 1000zł. Zdarza się że mam zero w lodówce i zero na koncie, wtedy pytam kiedy mama robi zakupy, idę z nią i biorę coś dla siebie. Mam sporo kredytów (hipoteczny, na sprzęty) i widzę że wpadłam w błedne koło. Nie starcza mi cholera. Mamie mówię że będę mogła zacząć ją spłacać w 2018 roku ... Masakra. Nie krytukujcie wszystkich, którzy biorą kasę od rodziców. Czasem rodzice mają dużo więcej niż ich dzieci, nie mają problemu by pomóc. Cieszę się że mama mieszka kilka przystanków ode mnie, 20 minut i jem ciepłą zupę u niej.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
jola
(Ocena: 5)
2016-03-16 00:50:11

Bo to jest choroba 21 wieku. Mieć a nie być. Kredyt na mieszkanie zrozumiem, ale po co kredyty na sprzęty skoro wiesz, że Cię nie stać? Albo, że nie będziesz miała co jeść? Na prawdę, lepiej mieć rzecz materialną niż spokojnie żyć, mieć co jeść? Nie zrozumiem tego nigdy...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ala
(Ocena: 5)
2016-03-16 08:43:14

Lodówka? Pralka? Myślę że bez tego ani rusz, a że z wypłaty dość długo bym na to odkładała, nie miałam wyboru. Takie życie. Nie mówię tu o jakimś wypasionym kinie domowym, tylko o niezbędnym AGD.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz