`Podczas pracy nie mogłam wyjść do toalety. Picie też było zabronione` - Karolina opowiada o pracy w hiszpańskiej sieciówce

14 Marca 2015

Kolejna była pracownica jednej z najpopularniejszych hiszpańskich sieciówek opowiedziała nam o swoich doświadczeniach.

trampki

Czas na trzecią i zarazem ostatnią odsłonę cyklu, w którym nasz zaprzyjaźniony serwis BOSKA.PL odkrywa całą prawdę na temat pracy dla odzieżowych gigantów. Kolejna była pracownica jednej z najpopularniejszych hiszpańskich sieciówek opowiedziała redakcji o swoich doświadczeniach. Podczas tej rozmowy tylko upewniłyśmy się, że personel sklepów z ciuchami nie ma łatwego życia...

BOSKA!: W jakiej sieciówce pracowałaś, ile czasu i w jakim wymiarze godzin?

Karolina: Pracowałam pięć miesięcy w hiszpańskiej sieciówce – w jednym z warszawskich oddziałów, na pół etatu. Dorabiałam w czasie studiów.

Jaka była stawka za godzinę?

Zarabiałam prawie 11 zł netto na godzinę. Pracowałam w okresie listopad-marzec, dodatkowo załapałam się na bony bożonarodzeniowe (200zł + kosz słodyczy i wino), wielkanocne (100zł). Miałam w tym czasie również urodziny, wiec także dostałam bon na 100 zł. To był fajny profit.

Ile czasu wynosiła przerwa i czy była wystarczająca? Czy w trakcie pracy bez problemu można było np. wyjść do toalety?

Przerwa była uzależniona od ilości godzin pracy. Jeżeli pracowałam 6 godzin, to wynosiła 15 min, a jeśli mniej niż 6 godzin, przerwa nie przysługiwała mi w ogóle. Przy 7 h pracy przysługiwało 20 min czasu wolnego, a przy 8 h i więcej - 30 min. Zazwyczaj pracowałam po 6-7 godzin ze względu na to, że miałam jeszcze na gowie uczelnię. 15-20 min było niewystarczające. Tym bardziej, że pokój pracowniczy był w podziemiach centrum, nie na zapleczu sklepu, więc trzeba było przejść spory kawałek. Podczas pracy `na sklepie` nie mogłam wyjść do toalety, o dręczącym uczuciu pragnienia nie wspomnę. Picie było zabronione. Podobnie jak siadanie. To praca na nogach non stop.

Jakiego rodzaju zadania wykonywałaś i które z nich przysparzały najwięcej problemów?

Przez pierwsze 2 miesiące pracowałam na dziale damskim. Masakryczne wspomnienie. Pracowałam wówczas `na przymierzalni` i `na sklepie`, gdzie układałam ubrania i musiałam podchodzić do klientów. Pracowałam też `na kasie`. Podczas kolejnych 3 miesięcy pracowałam na dziale dziecięcym. Wykonywałam te same obowiązki co na dziale damskim. Najgorzej wspominam pracę `na przymierzalni`. Klienci nie szanują tam pracowników. Są niemili, złośliwi, traktują pracowników jak `chłopców na posyłki`. Według procedur, każdy klient wchodząc do przymierzalni musi przyłożyć torbę to tablicy magnetycznej. Klientki się bardzo oburzały, kiedy je o to prosiłam. Odbierały to jako oskarżenie o kradzież.

 

 

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (18)
ocena
3.8/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-18 08:06:36

re: `Podczas pracy nie mogłam wyjść do toalety. Picie też było zabronione` - Karolina opowiada o pracy w hiszpańskiej sieciówce

Też pracuję 8 godzin na stojąco a przerwa wynosi 20 minut. Co w tym dziwnego? Też mi nikt nie odlicza czasu który poświęcam na dotarcie na stołówkę i do szatni. Chociaż akurat pić i wyjść do toalety zawsze można. Niech się laska nie mazgai bo tak to już w tym kraju jest. Nikt nie zrobi ci godzinnej przerwy żebyś sobie wypoczęła.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-14 14:03:39

re: `Podczas pracy nie mogłam wyjść do toalety. Picie też było zabronione` - Karolina opowiada o pracy w hiszpańskiej sieciówce

Ja pracując w sieciówce miałam 15 min przerwy na 8 godzin pracy...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-14 20:54:24

Chory kraj. Mieszkam w Holandii, tutaj na 8 godzin pracy przysługuje godzina przerwy. dwa razy po 15 minut (płatne) i raz pół godziny na lunch. Jak wszyscy wyjadą za granicę i nie będzie ludzi do pracy to może w końcu zaczną szanować pracownika...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-15 01:09:55

wyjezdzają ci co sobie nie radzą :) takze niech faktycznie tacy spadają do holandi

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-16 17:17:52

A może wyjeżdżają tacy, którzy mają do siebie szacunek i nie będą tanią siłą roboczą?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 2)
2015-03-14 14:00:18

re: `Podczas pracy nie mogłam wyjść do toalety. Picie też było zabronione` - Karolina opowiada o pracy w hiszpańskiej sieciówce

z artykułu wynika, że problem nie polega na firmie, ale moim zdaniem na kierowniku i innych kierownikach zmiany. To oni tworzą atmosferę razem z pracownikami, znam wiele miejsc pracy, sama pracowałam w takim, gdzie warunki oferowane przez firmę były żenujące jednak ekipa razem z kierownikiem była naprawdę super i chciało się pracować mimo niskiej stawki. Wiadomo, nie na zawsze, ale chyba wiecie o co mi chodzi. Pracownicy to też ludzie i trzeba ich traktować jak ludzi mimo tego, że są na niższym stanowisku. Każdy zasługuje na szacunek niestety w takich sieciówkach mamy mało wykwalifikowaną kadrę zarządzającą.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
mimiOO
(Ocena: 5)
2015-03-15 01:27:57

kierownik nie ma nic do gadania albo slucha wlascicieli marki albo franczyzobiorcow ktorzy sa jeszcze gorsi od wlascicieli firm typu w polsce lpp mig itp. wymagaja jeszcze wiecej zeby miec wiecej zysku wiem bo pracowalam w tym bagnie 3 lata po 220 h miesiecznie... wspolczuje kazdemu kto sie w to wpakuje

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-14 11:19:56

re: `Podczas pracy nie mogłam wyjść do toalety. Picie też było zabronione` - Karolina opowiada o pracy w hiszpańskiej sieciówce

Jednak nie w każdym markecie praca tak wygląda. Ja pracowałam kiedyś w Jula. To jest market ze Szwecji, ma też sklepy w kilku miastach w Polsce. Tu było naprawdę dobrze. Było pół godziny przerwy lub dwa razy po 15 minut. Nie zostawało się po godzinach nawet przed świętami, kierownicy tego pilnowali i mówili żeby iść do domu jak ktoś się zagapił. Pilnowali też żeby kasjerki wychodziły na przerwę i żeby kobiety nie dźwigały ciężarów. Kierownik pracował razem z pracownikami na magazynie i też dźwigał ciężary. Była pyszna kawa za darmo na przerwie. Wszyscy pracownicy i kierownicy byli ze sobą po imieniu, byli dla siebie mili, przyjaźnili się i spotykali także po pracy.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
izucha
(Ocena: 1)
2015-03-14 10:59:25

re: `Podczas pracy nie mogłam wyjść do toalety. Picie też było zabronione` - Karolina opowiada o pracy w hiszpańskiej sieciówce

Czego ona się spodziewała? Według prawa pracy przerwa przysługuje dopiero, gdy czas pracy przekracza 6 godzin. Do pracy też idzie się pracować, a nie posiedzieć. W odzieżowym to raczej logiczne, że będziesz składała te ciuchy, łaziła kasa-przymierzalnia, a nie siądziesz między wieszakami, bo cię nogi bolą. Sorry to jest praca fizyczna, jakby nie patrzeć. Co do wyprzedaży. Pewnie sama nigdy nie była na wyprzy, więc nie zostawiała ciuchów rozwalonych byle gdzie. A chamy, którzy drą japę na pracowników to norma w każdym sklepie: odzieżowym, spożywczym etc.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-14 11:07:43

A ty jesteś takla mądra, bo pewnie masz bogatych rodziców. którzy cię utrzymują i spełniają wszystkie twoje zachcianki. Ty natomiast możesz sobie spokojnie siedzieć przy komputerze przez cały dzień i się wymądrzać . A le niestety dziecino droga nie wszyscy mają tak dobrze jak ty. Ludzie muszą ciężko pracować żeby utrzymać siebie i swoje rodziny. Twoi rodzice także muszą ciężko pracować, żebyś ty mogła siedzieć sobie przy komputerze. Powinnaś więc okazać takim ludziom chociaż trochę szacunku dziecino droga.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-14 11:47:46

co ty gadasz dziewucho, laska z 1 komentarza ma racje, ja pracuje badz co badz nie w ciuchach ale praca po 12 godzin na nogach to norma i nie narzekam. Praca w sklepie na tym polega- sprzatanie syfu, obslugiwanie i odpowiadanie 1000 razy na te same pytania. A jak ktos sobie daje pomiatac czy krzyczec na siebie- z wiekiem sie naucza, ja tez sobie dawalam i przepraszalam za to ze zyje ale teraz jestem stanowcza i nie rozmawiam ani z krzykaczami ani z tymi co jak holota sie zachowuja. I z rodzicami juz od kilku lat nie mieszkam, wyciagam super pensje bo ciezko na nia pracuje i nie narzekam calymi dniami. Pzdr

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2015-03-14 22:18:58

Dokładnie dziewczyna z pierwszego komentarza ma racje. Również pracuje 12 h na nogach w sklepie w centrum handlowym, ale nie z ubraniami, i jakoś daje rade, kwestia przyzwyczajenia, nogi wieczorem bolą ale to tylko chwilowe...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2015-03-16 21:53:56

Ja też nie rozumiem o co niektórym chodzi :/ szwaczki ze Wschodu udowodniły nawet, że można pracować 14 godzin bez przerw, z normą ponad fizyczne możliwości, z szefem, który się psychicznie znęca i jakoś dają radę. Przecież poszły pracować, a nie siedzieć na czterech literach. Po co walczyć o lepsze warunki pracy skoro przy obecnych się da pracować?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 3)
2015-03-14 10:52:24

re: `Podczas pracy nie mogłam wyjść do toalety. Picie też było zabronione` - Karolina opowiada o pracy w hiszpańskiej sieciówce

Jak sie cos krytykuje, to nalezy wprost, a nie podtekstami. Brakuje wskazania, ktora to hiszpanska sieciowka. Czyzby Zara? Wypadalo by okreslic, a nie liczyc na domysly, bo to nie jedyna hiszpanska sieciowka odziezowa obecna na rynku polskim.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
micasa
(Ocena: 3)
2015-03-14 10:49:10

re: `Podczas pracy nie mogłam wyjść do toalety. Picie też było zabronione` - Karolina opowiada o pracy w hiszpańskiej sieciówce

Zapraszam do pracy w salonie CCC-docenisz każdą inną pracę. Możesz być w pracy 11 h a masz jedną przerwę 15 min (o reszcie nie wspomnę). Z tego co wiem w salonach CCC w większych galeriach gdzie dziewczyny pracują po 12 godzin łaskawie dają dwie przerwy po 10 min.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-14 10:09:42

re: `Podczas pracy nie mogłam wyjść do toalety. Picie też było zabronione` - Karolina opowiada o pracy w hiszpańskiej sieciówce

To chyba nie jest żadna nowość, że w sieciówkach wykorzystują aż miło. Pracowałam kiedyś w H&M, oddział kopenhaski w niby to oświeconej Skandynawii. Warunki całkiem podobne - przerwa również była uzależniona od czasu pracy, jak pracowałam 6h to nie przysługiwał mi lunch, miałam tylko 10 minut, które to mogłyby sobie darować, bo i to zdecydowanie za krótko na cokolwiek. W teorii niby miało być tak, że jeśli jednego dnia jestem od 8:00 do zamknięcia o 21:00, to następnego dnia mam wolne albo krótką zmianę na popołudnie. W rzeczywistości rano był telefon, że muszę przyjść, bo jak nie to mogę już nie przychodzić wcale. Szefowa robiła awantury o wszystko, nawet o to że nie czytam jej w myślach i nie jestem w innej części sklepu wtedy, kiedy ona tego chce. O klientach nie wspomnę, bo to totalne bydło, przymierzalnię również wspominam najgorzej... Milion ciuchów porozrzucanych na podłodze, podeptanych buciorami, smarkule piszące szminkami na lustrze, no kongo. Nie polecam nikomu chyba że macie stalowe nerwy :P

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-16 16:15:01

Stalowe nerwy to trzeba mieć pracując w szkole, a nie sklepie z ciuchami...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ed
(Ocena: 3)
2015-03-16 16:50:10

a co Ty osiolku po pedagogice nie potrafisz dzieci do pionu ustawic?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz