10 sposobów na to, by przetrwać w stresującej pracy

29 Czerwca 2016

„Praca to prymitywna forma spędzania wolnego czasu” – mawia Ferdek Kiepski.

stresująca praca

Chwila przerwy

Gdy gonią terminy, rośnie liczba niewysłanych wiadomości, a szef krzyczy ze swojego gabinetu najlepszym rozwiązaniem jest… zamknięcie na chwilę oczu i popracowanie wyobraźnią, by oddalić się do miejsc, w których czujemy się miło, spokojnie i bezpiecznie. Możemy też spojrzeć w okno, zrobić sobie herbatę albo po prostu ziewnąć – to naturalna reakcja organizmu broniącego się przed skutkami napięcia. Dzięki niej do płuc dociera większa ilość tlenu i wprowadza go do krwioobiegu, odprężając mięśnie oraz uspokajając mózg.

Nie zapominaj o śniadaniu

To najważniejszy posiłek w ciągu dnia. Unikając go, narażamy się przede wszystkim na brak energii, a w konsekwencji  późniejsze zmęczenie, obniżenie koncentracji czy wydajności w pracy, co na pewno nie uczyni jej mniej stresującą. Wyjście z domu bez śniadania powoduje też zwiększone wydzielanie soków żołądkowych, niebezpieczeństwo pojawienia się stanów zapalnych i rozwoju choroby wrzodowej – dolegliwości, która często bywa efektem nerwowej pracy.

Zobacz także: Jak zrobić karierę w Polsce?

Trochę ruchu

Kluczem do sukcesu w walce ze stresem jest aktywność fizyczna. Niekiedy wystarczy wykonywanie prostych ćwiczeń w przerwie śniadaniowej, np. kilka przysiadów lub pajacyków przy biurku.  Po pracy warto również uprawiać jakiś sport. Bieganie, jazda na rowerze czy nawet spacer po lesie zwiększają wydzielanie endorfin, które nieprzypadkowo nazywane są „hormonami szczęścia”.

Zioła na ratunek

Gdy wracamy do domu zestresowane po całym dniu pracy, warto zaparzyć i wypić filiżankę naparu z melisy. Jej świeży i przyjemny zapach to zasługa organicznych związków chemicznych – terpenów oraz olejków eterycznych, które wykazują działanie uspakajające i poprawiające samopoczucie. Melisa jest świetnym remedium na zmęczenie, stres, stany lękowe, a nawet nastroje depresyjne. Badania wykazały także  jej skuteczność w walce z bezsennością.

Właściwości uspakajające wykazują też inne popularne zioła, np. rumianek, zalecany osobom zestresowanym, skarżącym się na „skołatane nerwy”. To także bardzo dobry środek na bezsenność czy migreny.

Strony

Komentarze (6)
ocena
3.5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

laki
(Ocena: 5)
2016-06-30 17:15:30

migrena, no wiadomo. mnie niestety też dopadała w stresującej pracy. ale na szczęście znalazłam na to metodę i teraz postępuję wg zaleceń, które znalazłam na stronie abcmigrena.pl . Jak ktoś walczy z migrenami to szczerze polecam!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2016-06-30 08:44:09

Dlaczego większość tego typu artykułów na temat pracy jest tylko i wyłacznie o siedzeniu za biurkiem w jakiejś korporacji? Drogi Papilocie. Czy wy myślicie, że wszyscy Polacy są biznesmenami? Większość pracuje w fabrykach, sklepach. Dlaczego nigdy o tym się nie mówi? Czy to powód do wstydu? Bo nie bardzo rozumiem...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-30 08:13:26

Dlaczego większość tego typu artykułów na temat pracy jest tylko i wyłacznie o siedzeniu za biurkiem w jakiejś korporacji? Drogi Papilocie. Czy wy myślicie, że wszyscy Polacy są biznesmenami? Większość pracuje w fabrykach, sklepach. Dlaczego nigdy o tym się nie mówi? Czy to powód do wstydu? Bo nie bardzo rozumiem...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-30 06:18:25

Przed potopem, za czasów Noego, żyli ludzie, którzy mieli swoje religie, świątynie, swoich bogów, swoje prywatne światopoglądy, filozofie, swoich królów, oraz dzięki swej mądrości i pięknie odnosili wielkie sukcesy w dziedzinach, którym się oddawali. Niewykluczone, że wśród nich żyli także ci, którzy szanowali wzajemnie swoje przekonania, byli dobrymi ludźmi i nie chcieli nikogo urazić dążąc w ten sposób do światowej jedności. Jednak i to nie wystarczyło, aby uchronić się przed falami potopu. Dlatego, czy zastanawiałeś się kiedykolwiek, czemu tylko ośmioosobowa rodzina Noego ocalała z całej ludzkości? Dlaczego akurat wszystkie religie, ich bogowie, ludzie i ich mądrość nie uchroniły ich przed falami potopu? Dlaczego tylko dzięki jedynemu i prawdziwemu Bogu żywemu, który stworzył Niebo i Ziemię oraz dał nam z miłości swego Syna Jezusa Chrystusa jako przebaczenie naszych win - mamy życie wieczne w obfitości? Czy tylko Noe to rozumiał? Zobacz jak dzisiejszy świat troszczy się o Ciebie. Pragnie różnymi sposobami WCISNĄĆ Ci NA SIŁĘ to, co zniszczyło już ówczesny świat w falach potopu. Więc co dziś uczynisz z Jezusem Chrystusem jako swoją Arką do życia wiecznego? Czy wiesz jak być zbawionym? Biedak umiera tak samo jak bogacz, a mędrzec identycznie jak głupiec. Więc JEŚLI miałbyś po śmierci trafić do piekła na wieczność, to czy chciałbyś, aby ktoś Cię przed nim ostrzegł i powiedział jak go uniknąć? Spójrz. Gdyby ktoś Ciebie oszukał i okradł, a potem stanął przed Sądem i rzekł na swoją obronę: "Wysoki Sądzie. Przepraszam, że oszukałem i okradłem, ALE logicznie rzecz biorąc nie przejmuje się tym, bo skąd mogę wiedzieć, jak jest w więzieniu i czy ono istnieje? To głupie. Przecież nigdy tam nie byłem, więc po co miałbym się martwić? Mam inny światopogląd. Myślę pozytywnie. Jestem niewierzący. Ponadto, zamiast przejmować się karą, ZROBIŁEM DOBRY UCZYNEK i umyłem panu samochód. " - to czy na tej podstawie sprawiedliwy Sędzia powinien wypuścić Twojego napastnika na wolność? Dobrze wiesz, że nie. Ponieważ w takich okolicznościach, Twój oprawca trafiłby do więzienia, NIE DLATEGO, że tam nie był lub że nie wierzy w istnienie kary, a także NIE DLATEGO, że umył Sędziemu samochód czyniąc dobry uczynek - LECZ DLATEGO, że Cię oszukał i okradł. Bo dwie są drogi zadośćuczynienia Prawu. Jedna polega na tym, że się Prawa przestrzega, druga zaś na tym, że się ponosi karę, jeśli się Prawo przekroczy. Podobnie jest z Tobą. Jeżeli TYLKO RAZ w życiu skłamałeś lub coś ukradłeś to Bóg wymierzy Tobie karę, NIE DLATEGO, że w Niego nie wierzysz lub że się tym nie martwisz, bo czynisz dobre uczynki - LECZ DLATEGO, że w rzeczywistości złamałeś już Prawo. Wobec tego, w Dniu Sądu, słusznie trafiłbyś do piekła i już nigdy z niego nie wyszedł. Jednak pewien mężczyzna, widząc Twoje wszystkie błędy i słabości, wszedł do sali sądowej i rzekł z miłości do Ciebie: "Oddaje całe swoje życie, aby zapłacić karę ZA CIEBIE. " Wtedy sędzia mówi TOBIE: "TWOJA kara została spłacona. Stałeś się wolnym człowiekiem, ponieważ ten mężczyzna SPŁACIŁ TWOJĄ KARĘ. " - Co byś wtedy czuł? Czy powiedziałbyś temu człowiekowi, który oddał za Ciebie swoje życie: "Dziękuję?" To uczynił dla Ciebie Bóg ponad 2000 lat temu. Posłał swojego BEZGRZESZNEGO Syna Jezusa Chrystusa, aby spłacił swym życiem TWOJĄ KARĘ. Było to konieczne, ponieważ przez swoje grzechy złamałeś już Prawo i nie mógłbyś zostać wypuszczony na wolność za wyznawanie religii, chodzenie do kościoła lub czynienie dobrych uczynków. DLATEGO Bóg musiał posłać Jezusa, aby uczynić Cię wolnym w Dniu Sądu ponieważ Cię kocha i nie chce abyś żył z dala od Jego miłości. Nie prosiłeś Go, aby Cię umiłował. On uczynił to z własnej woli i nie ma już znaczenia kim dziś jesteś lub co uczyniłeś. Możesz być najbardziej rozwiązłym grzesznikiem na świecie, najgorszym nędznikiem, jaki kiedykolwiek istniał, a jednak BÓG CIĘ KOCHA, bo dał Ci samego Jezusa jako przebaczenie Twych win. Więc jak mógłbyś wzgardzić taką miłością, która nie ma sobie równej? Jednak tak jak każdy człowiek, masz dziś wolną wolę. I jeśli zdecydujesz się odrzucić łaskę ofiarowaną Ci dzięki Jezusowi Chrystusowi, wówczas ZMUSZONY będziesz żyć pod Prawem, które w Dniu Sądu sprawiedliwie Cię osądzi, ponieważ już je złamałeś. A wtedy słusznie trafisz do piekła, gdyż zlekceważyłeś miłość Bożą daną Ci w Chrystusie. Więc póki nie jest jeszcze za późno, to przyjdź do Jezusa takim, jakim jesteś. Grzesznym, zbuntowanym, niedoskonałym. I nie czekaj, aż staniesz się idealny, bo to się nigdy nie stanie. Złamałeś już Prawo, więc tylko Twoje szczere zaufanie Chrystusowi dokona w Tobie zmiany i oczyści Cię z wszelkich win. Już nie raz się przekonałeś, że religia i jej obrządki nie mają mocy zmienić Twojego życia. Nawet Twoje próby samodoskonalenia ciągle zawodzą, bo i tak zaliczasz upadki. Tylko przyjrzyj się jak szatan realnie wiąże i okalecza ludzi chorobami, nałogami, oraz sprawia, abyś nieustannie polegał na sobie. Diabeł ma dostęp do Twojego życia na tyle, na ile sam jemu na to pozwalasz. Dlatego na ile zdecydujesz się otworzyć swe życie dla Jezusa, na tyle będzie On obecny i będzie błogosławił Tobie dając jednocześnie wolność od bezsilności, chorób, nałogów, czy depresji. Pomyśl. Zasługujesz na wieczne życie w szczęściu danym Ci od Boga także tu na ziemii, więc czemu chcesz się tego pozbawiać? Czy nie lepiej to zmienić zanim będzie za późno? Poproś dziś Jezusa swoimi słowami, aby wszedł w Twoje serce, przebaczył Ci wszystkie grzechy, oraz uwolnił od nich, a także poprowadził dalej ku wieczności. Zaufaj Mu. I tak jak On Cię kocha i przebaczył Tobie, tak Ty przebaczaj ludziom.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Ja
(Ocena: 5)
2016-06-29 03:17:06

Pracowałam na "słuchawce" i była to NIESAMOWICIE stresująca i niszcząca praca. Ciągle ponaglanie, że za mało umów, była lista pod względem skuteczności. Jeżeli miałeś za mało to Ci łeb suszyli. Ciągle coś nie tak, podsłuchiwali rozmowy, siadali obok i wytykali każdy możliwy błąd, wiecznie było coś nie źle i trzeba było poprawić. Ludzie o których się dzwoniło najczęściej niemili. Nie można było nawet chodzić do kibla i biegać i szukać pomocy bo czasu za dużo się zmarnowało i odbijali z wypłaty. Po 3 tygodniach zwolniłam się, musiałam za to zapłacić karę pieniężną, a ta robota do dzisiaj śni mi się po nocach. Koszmar! A wtedy nie mogłam jeść, nie mogłam pić, ani spać. Wyniszczało mnie to niesamowicie, a najlepszy moment w moim życiu był wtedy, jak zrezygnowałam :). Never again.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
M-alien paranoia
(Ocena: )
2016-06-29 18:28:36

ja miałam podobnie (praca w biurze, rejestrowanie pism) jednak nie aż tak stresująco, bo jeść i spać mogłam, ale mimo tego że zapierniczałam jak tylko mogłam to i tak kierownik potrafił stać nade mną i poganiać.Przychodziły też maile ponaglające do mnie i innych ludzi. Istny wyścig szczurków, próbowali prześcignąć się kto zrobi wiecej pism aby zdobyć premię. Ci co zostawali trochę w tyle od najlepszych byli piętnowani. Dowiedziałam się też, że za często chodzę do toalety (co oczywiście było bzdurą) , mimo moich starań ciągle były pretensje, wytrzymałam ponad miesiąc w tej pracy. później zaczęłam prace w windykacji i spotkało mnie praktycznie to samo... teraz boje się szukać nowej pracy:(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
  • Strona 1 z 1