Małżeńskie finanse - mieć konto razem czy osobno?

19 Marca 2015

W małżeństwie możecie mieć jedno konto. Ale wiele par woli zachować finansową niezależność.

couple

Małgosia, lat 27, przed rokiem wyszła za mąż. Oboje pracują. Od początku ustalili, że będą mieli wspólne konto, ale wkrótce pojawił się zgrzyt. „Mąż zaczął mi dogryzać, że za dużo wydaję na siebie. Widział wszystko jak na dłoni, wiedział, kiedy i ile pobrałam z konta, gdzie robiłam zakupy i na jakie kwoty. Jego skrupulatność zaczęła mi przeszkadzać” – opowiada.

Aleksandra Łukasiewicz, ekspert Expander Advisors przyznaje, że jednym z ważniejszych wyzwań dla osób rozpoczynających wspólne życie jest kierowanie domowym budżetem i zgodne nim zarządzanie. A to oznacza, że musicie zdecydować, jak będzie wyglądać to w waszym przypadku. Możliwości macie kilka: jedno wspólne konto albo dwa oddzielne. Możecie też mieć trzy konta: po jednym dla każdego plus dodatkowe, do którego wgląd macie oboje.

Wspólne konto – za i przeciw

Jeśli nie macie rozdzielności majątkowej, wszystko, co zarabiacie, jest wspólne. Na jedno konto trafiają wasze dochody. Stąd wypłacacie pieniądze na bieżące wydatki, opłacacie rachunki, odkładacie też pewną część w ramach oszczędzania. Jakie są zalety wspólnego konta?

„Takie rozwiązanie jest z pewnością tańszą alternatywą od kilku rachunków osobistych. Należy jednak korzystać z niego świadomie i pamiętać, że jeśli zdecydujemy się na połączenie kont, druga osoba stanie się jego współwłaścicielem i będzie miała równy dostęp do zgromadzonych środków. W dowolnym momencie może zablokować dostęp do kapitału lub wypłacić go w całości, wnioskować o wydanie kart płatniczych czy udzielić dalszego pełnomocnictwa” – zauważa Michał Krajkowski, ekspert Domu Kredytowego Notus.

Wielu specjalistów twierdzi, że wspólne konto może być dobrym pomysłem, jeśli np. jeden z małżonków wydaje zbyt dużo pieniędzy i potrzebna jest nad nim kontrola. Jak w małżeństwie Agnieszki, lat 32. „Mój mąż miał w życiu epizod alkoholowy. Wydawał na trunki dużo pieniędzy, za moimi plecami. Wtedy jeszcze mieliśmy osobne konta i z początku nie wiedziałam, co się dzieje. Dopiero gdy zaczął się leczyć, założyliśmy wspólne konto. Nie od razu się na to zgodził, w końcu jednak przystał na moją propozycję. Okazało się to skutecznym sposobem na brak silnej woli. A i ja poczułam się spokojniejsza” – opowiada Agnieszka.

Strony

Komentarze (40)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-23 20:08:43

re: Małżeńskie finanse - mieć konto razem czy osobno?

My mamy tak, że główne oszczędności gromadzimy na moim koncie, a na jego jest kasa na wszelkie miesięczne opłaty i wydatki. Znamy hasła do swoich kont, poczt itd Wszelkie wydatki powyżej 1,5- 2k konsultujemy ze sobą, poniżej mamy pełną dowolność. Tak się przyjęło. Wszystkie poważniejsze decyzje podejmujemy razem. Niby mamy osobne konta, ale finanse de facto mamy wspólne. Nie dzielimy się rachunkami po połowie, mamy wspólne pieniądze. Uważam, że to buduje zaufanie do siebie nawzajem i nie stawia sztucznych murów czy wyrzutów, że ktoś np kupuje sobie fajniejsze rzeczy (znam takie pary).

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-21 13:55:58

re: Małżeńskie finanse - mieć konto razem czy osobno?

My mamy z mężem wspólne konto i zupełnie sobie nie wyobrażam żeby mogło być inaczej. Chcę coś kupić to kupuję i tyle... Nie zastanawiamy się tak jak przed ślubem kto dzisiaj zapłaci za zakupy, za czynsz etc. Jakoś nie potrafię zrozumieć po co komuś osobne konto .. Niezależność w małżeństwie postrzegam w ten sposób, że mam swoje poglądy, swoje zainteresowania, zajęcia etc. A jeśli komuś poczucie niezależności daje możliwość wydawania pieniędzy w tajemnicy przed partnerem to cóż...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ata
(Ocena: 5)
2015-03-19 22:34:48

re: Małżeńskie finanse - mieć konto razem czy osobno?

Nie wyobrażam sobie wspólnego konta. Ja mam 3 swoje konta, on ma 4 swoje konta. Na każdym z nich są jakieś gratyfikacje. Dobre oprocentowanie, darmowa karta, przelewy, płatność kartą za granice, bezpieczniejsze płatności, dodatkowe możliwości (usługi typu pakiety Assistance dla domu). Ja zarabiam trochę mniej, więc dzielimy się też inaczej, ale nikt nikomu nie wylicza złotówki, mamy zaufanie do siebie, każde większe zakupy wspólnie obgadujemy, a szczerze powiedziawszy każdy musi mieć jakieś swoje "zaskórniaki" :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 23:43:18

A nie mozecie jeszcze ze sto sobie zalozyc? Xddd masakra

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 16:33:51

re: Małżeńskie finanse - mieć konto razem czy osobno?

Ja tam mam wspólne konto z mężem i jestem szczęśliwa:) I jak mam ochotę kupić zajebiście drogie buty to kupuję;). Mój mi nigdy nic nie wylicza i ja mu też nie;) Wszystko jest wspólne. Najbardziej śmieszą nas nasi znajomi, którzy "składają się" po połowie na telewizor. Dla mnie to chore! Jeszcze lepsi są Ci, którzy pożyczają sobie pieniądze. Gdzie tu małżeństwo? My z mężem akurat zarabiamy podobnie, ale jak ja bym np zarabiała 5 razy więcej od niego to miałabym biegać w ciuchach od Chanel i może pożyczać mu na bluzkę z H&M? To dopiero żałosne;D Albo ja bym jeździła Mercedesem SL a on tramwajem:D hahaha:D

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 17:25:36

Popieram kazde slowo! Moja kolezanka jest wszedzie pozadluzana bo jej nie stac na wiele rzeczy kiedy skladaja sie na czynsz itd a on jezdzi najnowszymi samochodami. Na studia ostatnio tez brala kredyt studencki bo maz jej nie da xd druga kolezanke bardzo bolal zab ale ne miala kasy na dentyste i w koncu maz sie zlitowal i jej pozyczyl ale nastepnego dnia miala mu oddac xd trzecia w mieszkaniu ma swoj telewizor i kanape ale meza jest stolik krzesla i pralka xd kolejna jak jechala na wakacje to jej meza bylo stac na wycieczke a ona brala kredyt na 3 lata. To jest Paranoja i mimo ze one maja po 30 pare la to niczego sie z tymi mezami nie dorobily... jedna nawet odkryla ze facet przy niej sobie odlozyl kupe kasy i chodzil na dziiiii..wkii. dziewczyny kochane skoro juz tak sie na wszystko skladacie to rozumiem ze jak sprzatacie dom, gotujecie to maz wam za to placi? Czy macie kucharke i sprzaaczke ktorej placicie? Ja z mezem mam wspoone konto i mimo ze jestesmy mlodzi i mamy po 24 lata to zdazylismy sie wielu rzeczy dorobic, jezdzimy razem na wakacje i nie patrze ze skoro maz studiuj3 zaocznie to niech sam placi, a jesli chce sb cos kupic to naprawde nie musze go blagac o kase tylko biore i ide na zakupy, proste. Oboje mamy ten sam poziom zycia. nie wyobrazam sb miec oddzielnego konta , jak dla mnie paranoja, pozniej bedziecie tez sie skladac na dziecko? I jak mamusia nie zlozy sie to tata tez nie kupi. Badzcie sb bliscy a nie jak obcy ludzie..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 19:38:25

Wasi znajomi przesadzają w jedną stronę, ale Wy w drugą. Ja i mój mąż mamy osobne konta. Zarabiamy podobnie, więc to wiele ułatwia. Co miesiąc każde przeznacza określoną kwotę (po połowie), na rachunki, jedzenie, lekarzy, budżet amortyzacyjny i tak dalej. Poza tym, ustaliliśmy kwotę, która z każdego miesiąca odkładamy na oszczędzanie (też po połowie). Wszystko to, co zostaje na naszych kontach, zostaje na jakieś mniejsze zachcianki, na zrobienie ukochanej osobie niespodzianki w postaci prezentu bez okazji i tak dalej. Jasne, że nie wyobrażam sobie, że np. muszę pożyczać od męża pieniądze na dentystę, ale też nie wyobrażam sobie, żeby on za wszystko płacił. Dlatego, tak jak pisałam, mamy wspólny budżet na takie sprawy. Z oszczędności jeździmy na wakacje, opłacamy samochód i tak dalej. Dzięki temuy systemowi odłożyliśmy już na własne mieszkanie, samochód i jesteśmy w połowie drogi do otworzenia biznesu, na który też potrzeba dużej gotówki, a jednocześnie nie mam wrażenia, że jak kupuję mężowi prezent urodzinowy, to opłacam go z jego pieniędzy. Teraz jest łatwo, bo zarabiamy podobnie. Gdyby się okazało, że jedno traci pracę, albo jedno dostaje znaczny awans i podwyżkę, to jasne, że byśmy utrzymywali się nawzajem, jesteśmy małżeństwem i powinniśmy mieć życie na ujednoliconym poziomie, ale ja uważam, że fajnie też mieć swoje, niezależnie pieniądze na koncie, do którego partner wglądu nie ma. Nie chodzi o ukrywanie czegokolwiek, tylko jakąś taką higienę psychiczną. Szczerze powiedziawszy, nie popieram niektórych wydatków męża, on niektóre moje też wolałaby odpuścić. Gdybyśmy mieli jedno konto i całość pieniędzy wspólną, to mogłoby mi jakoś przeszkadzać jego bardzo kosztowne hobby, a tak, żadne z nas nie zagląda drugiemu do portfela, mamy część wspólną - na szeroko pojęte życie i wspólne rozrywki, i część osobną, na prywatne sprawy. Dla mnie to najlepszy układ. Czasami np. jak mam ochotę wyjechać z koleżankami na weekend, a nie mam już swoich oszczędności, biorę je ze wspólnego budżetu, ale następnego miesiąca zamiast połowy na życie, dodaję do niego połowę do życie plus to, co wydałam na wycieczkę. Czuję, że dzięki temu jesteśmy parą, ale jednoczesnie mamy niezależność. Jeśli pojawi się dziecko, to uwaga, uwaga, też będziemy się składać. Tzn. po prostu obliczymy, jaki jest koszt miesięczny utrzymania maluszka wraz z amortyzacją i dokładnie tyle bedziemy oboje przelewać na wspólne konto. To, co pozostanie na prywatnych, to już nasza sprawa :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 21:29:43

2015-03-19 19:38:25 Ja ze swoim mężem postępujemy prawie identycznie jak Wy, ludzie mają nas za freaków,tzn. on mnie nie szanuje i nie docenia, a ja się poniżam i " nie cenię" no cóż, ludziom nie dogodzisz, no ale to my jesteśmy ze sobą już prawie 10 lat, pozdrawiam:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 21:40:54

Wybacz, ale ja nie wyobrażam sobie oddawać za wspólny babski wyjazd ani SKŁADAĆ SIĘ na dziecko. Może dlatego, że żyjemy na przyzwoitym poziomie. Poza tym mój mąż jest typem "kup sobie najdroższe buty, bo jesteś w nich mega seksowna". Mnie mój układ odpowiada a jak Tobie odpowiada Twój to bardzo dobrze. Nie potrafię sobie waszego gospodarowania pieniędzmi wyobrazić ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 22:21:05

Do anonma z 19:38 mowisz ze my przesadzamy w druga strone? Jestem ciekawa czy ty w moim wieu 24 lata masz wlasne mieszkane samochod i wyjezdzasz na zagraniczne wycieczk? Bo my z mezem sb na to pozwalamy bo mamy wspolny budzet i naprawde uwierz ze nie rozliczam go z kazdej zlotowki a jak chce zrobic mu niespodzianke to i tak zrobie bo on nie patrzy codziennie na konto na co i ile wydalam. Nam sie zyje bardzo dobrze i nie zamierzamy tego zmieniac, bo szybciej dochodzimy do wszystkiego niz inni.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-23 08:54:01

Jestem od Ciebie o rok starsza, mamy mieszkanie, samochód kupimy w tym roku, bo jeszcze nam kilka tysięcy brakuje, a nie chcemy byle czego, na wakacje zagraniczne jeździmy dwa razy do roku (latem i zimą). Nie mamy dzieci, więc nasze finanse są właściwie tylko do naszej dyspozycji. Mój mąż też jest typem rozpieszczacza, tylko, że nie mówi "kup sobie ze wspólnego konta to i tamto", tylko robi mi niespodzianki. To w sumie jedyna różnica. Nie wiem co Was tak bulwersuje, znam wszystkie hasła do kont mojego męża, on zna moje. Ja nigdy nie weszłam na jego bankowość, to nie moja sprawa. Myślę, że on też nie sprawdza moich wydatków. Mamy wspólny budżet na życie, rachunki, lekarzy i jakieś zabezpieczenie, to co zostaje w prywatnych portfelach - na zachcianki i rozpieszczanie partnera. Nie wiem skąd pomysł, że nam się nie powodzi, bo mamy osobne konta. Nasz budżet jest zawsze pod kontrolą, mamy doskonałą świadomość ile mamy wspólnych oszczędności i co możemy z nimi zrobić, mamy cele, na które zbieramy i tych funduszy nie ruszamy, ale mamy też swoje pieniądze.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-23 20:37:20

Ja mam 20 lat, ferrari pod oknem, dom w Australii, mieszkanie we Francji, miliony na koncie, podróże co weekend (bo po co się ograniczać), przystojnego i bogatego męża. Krany w łazienkach złote, a w wolne dni przebieram się za szejka i wspieram polski modeling na swoim jachcie...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-04-03 08:08:14

Szkoda, że czyjaś stabilizacja finansowa od razu wzbudza w innych powątpiewanie i prześmiewcze komentarze. To tylko pokazuje, że w Polsce dorobienie się w młodym wieku, to ciągle rzadkość i temat do zawiści. Dwa osobne konta są dla nas super rozwiązaniem, nie rozumiem czemu dla Was niezależność = tajemnice i tak dalej. Ja nie krytykuję posiadania wspólnego konta, dziwi mnie, że tak Was razi nasz sposób na życie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 12:33:24

re: Małżeńskie finanse - mieć konto razem czy osobno?

to w dzisiejszych czasach jeszcze sa tacy naiwni co maja wspolne konta?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 11:56:12

re: Małżeńskie finanse - mieć konto razem czy osobno?

A co myślicie o kontach oddzielnych, ale daniu pełnomocnictwa, pozaty wspólne konto na oszczędności celowe, jedno na czarna godzine, zachcianki i mieszkanie?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 19:41:20

Trochę za dużo, osobne konta, plus jedno wspólne na życie i oszczędności :) My tak mamy i jesteśmy bardzo zadowoleni.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 10:59:39

re: Małżeńskie finanse - mieć konto razem czy osobno?

odkad zaczelismy razem mieszkac, czyli ja mialam 21 lat maz 23 to mielismy wspolne konto, razem kupowalismy rzeczy, razem odkladalismy pieniadze, razem podozowalismy, po 3 latach mieszkania razem nadal nic sie nie zmienilo i nie wyobrazamy sb miec osobnej kasy

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 10:05:41

re: Małżeńskie finanse - mieć konto razem czy osobno?

Mamy wspólne pieniądze i osobne konta, żeby każdy poza oszczędnościowym miał zawsze pieniądże przy sobie. Ale Tak Szczerze Czasem Wolałabym Mieć osobne Finanse

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 09:17:42

re: Małżeńskie finanse - mieć konto razem czy osobno?

Osobno i koniec. Kobieta potrzebuje niezaleznosci nawet w malzenstwie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 11:00:30

Wtedy to nie jest malzenstwo tylko wspollokatorowie

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 12:35:27

tak se tłumacz ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 14:05:06

Nie ma czegos takiego jak niezaleznosc w malżeństwie. Wtedy to nie jest małżeństwo. Maż powinien byc zawsze zalezny od zony i na odwrót. Nie jestem jakas nawiedzona staroswiecka katoliczka ale mam wrazenie ze ludziom sie ostatnio wszystko poprzestawialo. Po to sie bierze slub z drugim czlowiekiem zeby byc za niego odpowiedzialnym i zeby on by odpowiedzialny za ciebie rowniez finansowo. Malzenstwo to jedno a jak ktos nie chce dzielic sie wszystkim z mezem to niech nie bierze z nim slubu proste. Nie rozumiem czegos takiego ze ja mam swoje on swoje, albo raz on kupuje raz ja. Bez sensu. Albo jestesce razem i decydujecie razem o wszystkim albo nie. A potem ludzie sie dziwia ze rozwód. No bo jak kazdy sobie rzepke skrobie i kazdy decyduje o sobie to po co byc razem?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
K.
(Ocena: 5)
2015-03-19 15:07:16

2015-03-19 14:05:06 Z Twojej wypowiedzi wnioskuje,że ludzie powinni być ze sobia, bo nie potrafia wziac odpowiedzialnosći za swoje czyny. A na tym wlasnie polega doroslosc, na braniu odpowiedzialnosci najpierw za siebie.Dziwi mnie tez to ,że nie miesci Ci sie w glowie, ze ludzie mogą zyc po prostu inaczej niz w sposób wlasciwy dla ciebie. Np. ja jestem ze swoim partnerem prawie 10 lat , 3 jestesmy malzenstwem i wygląda to tak że kazdy zarabia swoje pieniądze na swoje konto, mamy też trzecie wspolne, na rachunki, wspolne wyjscia itp. a resztą desponuje kazdy wedlug wlasnych potrzeb. Czyli- kiedy np. mam ochote wydać 3/4 wyplaty na zajeb*scie dorgie buty, to nie pytam się męża o pozwolenie, tylko ide i sobie kupuje, najwyżej zamiast potem schabowego będe jadla chleb z masłem przez reszte miesiąca.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-03-19 07:27:48

re: Małżeńskie finanse - mieć konto razem czy osobno?

My mamy 2 osobne, przy czym co miesiac po polowie dajemy na oplaty i jedzenie. Reszta jest każdego z nas do dyspozycji. Nie wyobrazam sobie tlumaczyc sie z kazdego grosza ( ze wydalam i musisz uwazac zebys sie nie zdizwil ze nie ma na koncie). No i zgrzytow zadnych nie ma. Do domu jak cos kulujemy to tez zrzucamy sie po polowie, albo w jednym miesiacu on w drugim ja.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz