Ile można zarobić na blogu?

13 Września 2017

Od 0 zł do milionów. Blog może być żyłą złota, ale na finansowy szczyt docierają nieliczni.

ile zarabia się na blogu

Prowadzenie dochodowego bloga to marzenie wielu, naprawdę wielu osób. Czemu się dziwić? Po pierwsze – w zasadzie nie musisz wychodzić z domu; bloga aktualizować możesz w piżamie i papilotach. Po drugie – piszesz o tym, co cię naprawdę interesuje. Po trzecie – nie musisz mieć doświadczenia ani żadnej specjalistycznej wiedzy (chyba że chcesz prowadzić bloga o czarnych dziurach i zakrzywieniu czasoprzestrzeni). Po czwarte – możesz błyskawicznie zdobyć popularność. Po piąte – i rozpoznawalność. Po szóste – oraz pieniądze.

No dobrze, a ile dokładnie?

To zależy. Można nazywać się Chiara Ferragni, prowadzić bloga pod wdzięczną nazwą „The Blonde Salad”, pisać głównie o modzie, i zgarniać po 8–10 milionów dolarów w ciągu roku. Można też nie zarobić złamanego grosza.

Zacznijmy od początku.

Nie każdy zarobi na blogu. Bo dlaczego miałby? Na to, czy blog będzie dochodowy, składa się szereg różnych czynników. Z tych najważniejszych – tematyka, staranność, regularność wpisów, poszanowanie języka, oryginalny pomysł, ciekawy punkt widzenia, zaangażowanie. O tak, zaangażowanie przede wszystkim. Kojarzysz Fashionelkę? Ma jedną z najbardziej ugruntowanych pozycji w polskiej blogosferze. Czy mogłaby odcinać kupony od swojej popularności? Pewnie, że tak. Ale Eliza od lat jest konsekwentna i nie pozwala sobie na dłuższą przerwę pomiędzy wpisami niż kilka dni.

Tomek Tomczyk, prawdopodobnie najpopularniejszy polski bloger, niegdyś znany jako Kominek, dziś – Jason Hunt, w swojej książce „Bloger” zwraca uwagę, że nieregularność wpisów to największa bolączka wśród początkujących. Bo z reguły jest tak: wpadasz na genialny pomysł, że zostaniesz blogerką. Wybierasz szablon, wymyślasz chwytliwy tytuł, publikujesz pierwszą notkę. Nie masz pod nią komentarzy, ale się nie zrażasz. Publikujesz drugą notkę. Dostajesz komentarz, więc pełna entuzjazmy publikujesz notkę trzecią. Po dziesiątej (obyś dotarła do tego momentu!) zdajesz sobie sprawę, że komentarze są sporadyczne, a twoje zaangażowanie nijak nie przekłada się na statystyki. Dochodzisz do smutnego wniosku, że nikt nie czyta twojego bloga. Aktualizujesz go coraz rzadziej. W końcu bloga porzucasz albo kasujesz.

Zobacz także: Praca na kasie to już nie powód do wstydu? Ujawniamy zarobki w Lidlu, Biedronce czy Tesco

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (0)
ocena
0/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz