EXCLUSIVE: Spowiedź ekspedientki

30 Stycznia 2013

Monika opowiada o kulisach swojej pracy.

Ekspedientka

Ekskluzywny butik w modnym warszawskim centrum handlowym. W środku perfekcyjnie poukładane ubrania, uśmiechnięte od ucha do ucha sprzedawczynie i kilka zainteresowanych towarem klientek. W powietrzu unosi się ładny, słodki zapach perfum, a w tle gra nastrojowa muzyka. Brzmi jak wymarzone miejsce do pracy? Niekoniecznie. Jedna z pracownic sklepu zgadza się spotkać ze mną na neutralnym gruncie i opowiedzieć mi o kulisach swoich codziennych obowiązków. To, o czym mówi, wcale nie jest „łatwe i przyjemne”, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

Umawiam się z Moniką* w pobliskim pubie. Przychodzi późnym wieczorem, tuż po zamknięciu butiku. – Jestem wykończona, więc nasza rozmowa nie potrwa długo – zaznacza na wstępie. – Jutro otwieram sklep, więc będę musiała przyjść pół godziny wcześniej. Wiesz, pozamiatać podłogi, podliczyć forsę na kasie, ogarnąć ubrania na wieszakach i ewentualnie na manekinach – wylicza jednym tchem i szybko dodaje: - Niezbyt to lubię.

Strony

× Użyj prawej i lewej strzałki na swojej klawiaturze, aby przeglądać podstrony artykułu
Komentarze (154)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2013-02-02 21:48:15

jesli na rzeczy jest nizsza cena niz w rzeczywistosci, to klient ma prawo kupic rzecz po takiej cenie jaka jest naklejona - wiec to sciema z tymi przekretami

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-02-01 21:07:29

Bajki wyssane z palca autorki

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-02-09 23:15:14

Nie zgadzam się, bo pracowałam w wielu sklepach i w zupełności zgadzam się z artykułem a nawet sama moge podać kilka soczystych przykładów. Zawyżanie cen to standard, ja pracowałam za 760 na ręke, za cały etat, nadgodziny bezpłatne- zostajesz po zamknięciu galerii, nikt nie płaci ani za nadgodziny, ani za taryfe do domu jak się kończy ok 1 w nocy a na rano znów do pracy. Stać wyprostowanym przez 12 godzin na obcasach itp

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-01-31 23:29:15

Brednie!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-01-31 21:11:40

bez przesady,układanie ubran,stanie i jak to nazwałaś 'udawanie że jest coś do roboty'to Twój obowiązek bo za to dostajesz kasę!nienawidzę jak wchodzę do sklepu,a ekspedientka nawet nie raczy wstać czy odp 'dzień dobry'

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-01-31 20:51:38

pracuje w sklepie odzieżowym i pierwsze słyszę o takich przekrętach, fakt wkręcanie ludziom o tym że wspaniale w czymś wyglądają zdarza się ale z tymi cenami jakbym tak zrobiła to by mi się jeszcze od kierowniczki dostało bo klient ma prawo do wypłacenia różnicy jeśli towar ma złe oznaczenie cenowe i wtedy sklep jest na tym stratny, takie są prawa konsumenta. a na pensje niech nie narzeka sama mam umowę śmieciową i ledwo 1000 miesięcznie wyrabiam, a pracować będę mogla jeszcze tylko 2 lata, bo jak ukończę 25 lat to wylatuje, bo wtedy mieliby obowiązek odprowadzać mi składki zus wiec niech wasza informatorka ni jęczy!!!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-01-31 19:49:44

Nie mając jeszcze 18 lat pracowałam w restauracji jako kelnerka. Godziny prac oscylowały w granicach od 8 do nawet 15. Początkowo nie wolno nam było spożywać jedzenia należącego do restauracji, chyba że za niego zapłaciłyśmy. Później zniesiono tą żałosną zasadę i pozwolono nam na jeden posiłek dziennie - coś czego było dużo i nie było drogie. Także podając dania klientom nie miałam pojęcia jak one smakuję. Nie pracowałam tam tylko jako kelnerka. Kiedy wymyślili sobie remont przed koncertem znanej gwiazdy sceny polskiej, pracowałyśmy jako sprzataczki (szorowanie podłóg, zbieranie gruzu, mycie okien, noszenie cieżkich rzeczy itd) - było to pracochłonne i daremne, ponieważ kazano nam to robić podczas trwającego w najlepsze remontu. Także ostatni dzień - kilka godzin przed koncertem Musiałyśmy robić ostatecznie ponownie to samo. Pensja była marna (7 zł za godzinę) przy fakcie że właścicielka śpi na pieniądzach. Na wypłatę czeka się w tym lokalu od wyznaczonego terminu czeka sie kilka dni nawet do miesiąca. Szef kuchni po interwencji spotkał się ze stwierdzeniem ze strony Pani Księgowej 'Jeśli Pan nie ma na utrzymanie, może przyprowadzić Pan rodzine na obiady'...Co do wolnego - na to akurat narzekać nie mogłam, ponieważ było kilka kelnerek i każda miała do 2 dni wolnego w całym tygodniu. Przesunęłam raz to wolne, za porozumieniem z przełożoną z okazji urodzin bliskiej mi osoby. Po dwóch tygodniach (dzień przed wolnym) zapytałam czy jest to aktualne, odpowiedziano mi, że nie, że mam być w pracy. Pracowałam w ten weekend do prawie 3 rano sprzątając i na 10 musiałam być w pracy (oczywiści o 9 rano było oburzenie ze strony Pani manager, gdzie jestem, bo już późno) i tego właśnie dnia pracowałam 15 godzin umorusana w pył i brud z podług, nie wypuszczono mnie do domu abym przed wczesniej wspomnianym koncertem mogła się przebrać i wykąpać...Nie miałam lojalnych koleżanek w pracy, więc każde moje słowo lądowało u Pani manager bądź przełożonej (czasami nadmiernie przekształcone na moją niekorzyść) byłam nowa i najmłodsza, a zbierałam niezłe napiwki. Na rozwiązanie umowy przyjeżdżałam kilka razy. Za pierwszym nie było dobrze sporządzone, za drugim musiałam podpisać inną umowę, zeby za trzecim ją rozwiązać. Wspomne jeszcze nawiasem, że nie zapłacono mi więcej za nadgodziny, ani godziny nocne (a prawnie jako osoba niepełnoletnia nie mogłam w ten sposób nawet pracować). Nawet gry pewnego dnia brakowało mi (możliwe że z mojego błędu) 40 zł na kasie w dzień rozwiązania umowy upomniano się o nie surowo i z miejsca stwierdzili, że odetną mi je z mojej drugiej acz marnej wypłaty. Okropne wspomnienia..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-01-31 19:55:35

Proszę wybaczyć popełnione błędy, np. podług - powinno być podłóg (i wiele innych). Pisałam z marszu i ostatecznie nie sprawdziłam tekstu. :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
meg
(Ocena: 5)
2013-02-01 00:23:50

ja byłam kelnerką 2 tyg, dłużej nie wytrzymałam praca od 11-23, przez cały tydzień, jak chciałam wolne to wielka łacha. 5zł/h. Już więcej na ulotkach zarobie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-01-31 19:09:12

Ja zarabiam mies. Około 1500 w sklepie exklusiv obuwniczym, mam duuzo wolnych dni, jest świetnie!:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-01-31 20:43:29

exklusiv to moze jeszcze znajdź czas na naukę, bo coś srednio widzę ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Amanda
(Ocena: 5)
2013-01-31 17:49:36

zapraszam do mnie:) ja pracuje jako pani do towarzystwa. (co nie oznacza ze ZAWSZE uprawiam sex) a moja dzienna pensja = twoja miesięczna

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2013-01-31 12:50:51

Zamiast narzekać na pracę, gdzie stoicie, leżycie, siedzicie po "tyle i tyle godzin", buczeć na bolące nogi, etc. zainwestujcie w siebie i zacznijcie zarabiać UMYSŁOWO - eureka, tak - takie prace też istnieją (również dla studentów). Ja mam 21lat i pracuję jako webdesigner, a stacjonarnie wykonuje jeszcze prywatne zlecenia. Mam wiele pomysłów na własny biznes, ale zdobywam doświadczenie tutaj, żeby wyjechać z dobrym portfolio zagranicę. Sesja zdana, a Wam powodzenia i ruszcie głową, znajdzcie na siebie jakiś pomysł...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anna
(Ocena: 5)
2013-01-31 12:31:04

Jestem zażenowana czytając Wasze komentarze. Ile jadu w nas siedzi! To, że zdarzyło się wam pracować jeszcze ciężej niż ekspedientka, nie oznacza wcale, że to ona jest "księżniczką", tylko że wy zostałyście jeszcze gorzej wykorzystane przez pracodawcę! Pełny etat na nogach za 1100zł to naprawdę ciężka praca, w życiu nie chciałabym tak pracować. Ale najłatwiej zwyzywać od "księżniczek" i że "w dupie się poprzewracało", opluć, dokopać i dalej użalać się nad własnym życiem, bo "ja pracowałam ciężej". No i co, jesteście z siebie dumne? Macie satysfakcję czytając, że ekspedientki męczą się za 1100zł, więc trzeba je jeszcze zmieszać z błotem za to, że marzą o godnym życiu? Wstyd mi za Was, zero współczucia, sama zawiść :(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz