Czy w dzisiejszych czasach liczy się wykształcenie?

12 Maja 2009

Wszystkie staramy się mieć niezłe stopnie, skończyć szkołę, dobre studia i podjąć pracę. Czy jednak w czasach dominacji doświadczenia i kursów wpisanych w CV, wykształcenie ma w ogóle znaczenie?

Czy w dzisiejszych czasach liczy się wykształcenie?

Kilka tygodni temu jeden z polskich portali biznesowych oznajmił wszystkim swoim czytelnikom, że wykształcenie już się nie liczy - lata spędzone w szkołach, czerwone paski na świadectwie, wyróżnienia, nagrody, praca magisterska obroniona na ocenę bardzo dobrą… Według tego serwisu, teraz możemy wszystkie te cudowne dokumenty wcisnąć na dno szafy, bo dla pracodawcy najważniejsze są: doświadczenie zawodowe, języki, umiejętności i kursy dodatkowe, czyli wszystko to, co czyni z nas osobę kreatywną, aktywną oraz przebojową.

Takimi nowinami straszą media coraz częściej, usilnie przekonując, że okres poświęcony na edukację to strata czasu, bo lepszym rozwiązaniem jest pracowanie i stopniowe wspinanie się po szczeblach kariery. Co zatem o tym wszystkim mają myśleć osoby, przed którymi stoi wybór drogi życiowej albo które rozglądają się za pracą? Czy lepiej rzucić studia i poszukać na początek jakiegokolwiek zatrudnienia? Czy może zarywać noce, żeby dostać się na wymarzony uniwersytet?

Wielu pracodawców swoją sceptyczną opinię dotyczącą stawiania wykształcenia na pierwszym miejscu motywuje zerową wiedzą ze studiów. Jednym ze szczególnych, często wymienianych w tym wypadku jako przykład kierunków jest osławione dziennikarstwo. osoby kończące te studia często nie wynoszą z nich kompletnie nic, nadal nie potrafią tworzyć tekstów, nie znają podstawowej terminologii, nie czują się dobrze w prasie, radiu czy telewizji… Niewiele wiedzą o wewnętrznych regułach rządzących tym zawodem, nie mają kontaktów, które tak bardzo są potrzebne w mediach… Ale tego nie dowiedzą się na studiach. W takim przypadku piątka na dyplomie nie ma praktycznie żadnej wartości. Niestety, większość studentów wciąż żyje według zasady „zakuć, zaliczyć, zapomnieć”. Każdy z nas robił tak niejednokrotnie – w szkole czy na uczelni. Problem zaczyna się jednak trochę później, gdy pracodawca wymaga od nas posiadania pewnej wiedzy i stosownych umiejętności. Kiedy okazuje się, że studia tak naprawdę niewiele nam dały (zwłaszcza gdy wybrany kierunek zupełnie nam nie odpowiadał), de facto nawet indeks z samymi piątkami nie zagwarantuje nam zatrudnienia.

Niejeden młody człowiek wybiera kierunki studiów ze względu na ich popularność. Podobnie jak z dziennikarstwem i komunikacją społeczną jest m.in. z turystyką, psychologią, pedagogiką czy socjologią… Uczymy się, zaliczamy, ale potem wiedza gdzieś ulatuje i trudno nam sobie siebie wyobrazić wykorzystujące umiejętności ze studiów w prawdziwym życiu. Jak zatem mogą do tego poważnie podejść pracodawcy?

Pewien internauta na jednym z forów zaznaczył słusznie, że „nie liczy się wykształcenie, tylko to, co potrafisz”. Same studia nie są bowiem odpowiednikiem posiadania wiedzy i zdolności. W takiej sytuacji nie można się dziwić, że wielu z rekrutujących apeluje o aktywność, a nie o koncentrowanie się wyłącznie na samej edukacji. Warto zrozumieć, że rzeczywiście, nawet najlepsze studia, nie zagwarantują dobrej pracy. Dziś pracodawcy nade wszystko cenią znajomość języków, szkolenia, kursy. Czyli wszystko to, co świadczy o naszym zdroworozsądkowym podejściu do życia i wyznaczeniu sobie ścieżki kariery. Ale jeśli uda się pogodzić pracę ze studiami, wtedy w oczach zatrudniającego jesteśmy osobą, która umie gospodarować swoim czasem i może się pochwalić bogatym życiorysem zawodowym mimo młodego wieku. W tym wypadku, co jasne, wykształcenie działa tylko na naszą korzyść.

Jeśli od dłuższego czasu szukasz zatrudnienia, możesz dojść do wniosku, że polskim rynkiem pracy rządzi „kolesiostwo”, a bez „pleców” można co najwyżej pracować za minimalną krajową. Jest w tym trochę racji – ale przecież dzieje się tak nie tylko w Polsce. O tym, że posiadając znajomości, jest łatwiej, pisać nie trzeba. Ale nie mając poparcia, również możemy znaleźć pracę. I w takim wypadku wykształcenie nigdy, ale to nigdy, nie będzie działało na naszą niekorzyść. Wystarczy poczytać ogłoszenia o pracę na portalach internetowych – zdecydowana większość ofert, zwłaszcza od poważnych firm, zaznacza jako podstawowy wymóg wykształcenie wyższe. Pracodawcom dużych korporacji trudno byłoby powierzyć odpowiedzialne stanowisko osobie bez merytorycznego przygotowania. Żaden pracodawca nie śmie ci powiedzieć, że studia ukończone za granicą albo na prestiżowym kierunku, np. japonistyce, skandynawistyce czy tybetologii, nie mają znaczenia. Wszystkie wymienione gwarantują pracę niemal natychmiast po zakończeniu edukacji.

Ewa Podsiadły

Zobacz także:

Rygorystyczny dress code dla pracownic ministerstwa

Naszym zdaniem, nowe zarządzenia są absurdalne. Czy pracownice Ministerstwa Spraw Zagranicznych się zbuntują?

Dzięki chirurgom odzyskała twarz

Niesamowite zdjęcia sprzed i po operacji rekonstrukcji twarzy kobiety, której mąż strzelił w głowę dubeltówką.

Strony

Komentarze (278)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-09 00:50:48

TBnkR1 owvrytqkagvu

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-07 16:15:56

IOTJ5e ezpgaddpvbpa

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2012-07-07 01:32:53

Witam.Jestem ateistą od b. dawna, właściwie agtsynokiem.. Staram sie ostrożnie prowokować ludzi, tj stymulować do myślenia. Robie to w kontaktach bezpośrednich, osobistych. Swoje przemyślenia artykułuję także na forum Naszej klasy. Tam pozwalam sobie na dość śmiałe obnażanie tzw.katolicyzmu..Z tego też powodu miałem jedną poważną prowokację przez fikcyjne konto z prf3bą zdyskredytowania mnie . Od tej pory nie zawieram virtualnych znajomości.Co kilka tygodni mam jednak zaproszenia do zawarcia znajomości przez młode bardzo atrakcyjne dziewczyny. Są to oczywiście fikcyjne postacie za ktf3rymi kryją sią umiłłowani w poanu . Sprawdziłem autorf3w.. Nikt z ich znajomych nie zna ich osobiście.. Pomyslałem że może zapiszę się do Was. W grupie raźniej.Staram się ludzi pobudzić do myslenia z dwu powodf3w. Uważam że religia jest największą zarazą ludzkości, zawsze prowadziła do hekatomby nieszczęść a teraz w dobie atomu może doprowadzić do samozagłady rodzaju ludzkiego. O ile w jednej grupie religia pomaga mluczkim zyć o tyle poza grupą wyznaniową jest dla innej grupy zagrrożeniem i vice versa. Dla mnie oczywistym jest że potrzebna jest praca od podstaw w celu edukowania ludzi.Pozdrawiam, Stanisław Łukasik.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-06-08 00:01:46

poje**ło cię ?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-02-16 15:53:37

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-01-28 21:49:35

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-01-10 22:54:26

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2010-01-08 06:00:06

„Papilocie! Mam 22 lata, za rok wyznaczoną datę ślubu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-21 11:28:00

STUDIA WAZNE SA! JA MAM SATYSFAKCJE Z TEGO, ZE JE UKONCZYLAM. I TO NIE NA BYLE JAKIEJ UCZELNI. NA STUDIACH LICZY SIE NIE TYLKO WIEDZA, ALE I KULTURA, OBYCIE, NOWI LUDZIE, INNE FORMY DZIALALNOSCI, INNA ATMOSFERA. WARTO ZASAMKOWAC WSZYSTKIEGO. A LUDZIE , KTORZY NIE STUDIUJA, NIE WIEDZA TAK NAPRAWDE, CO STRACILI! POZDRAWIAM, abslowentka KULu

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2009-05-17 21:07:00

[quote="Gosc"][quote][b]Gosc[/b] [quote][b]Gosc[/b] a ja jestem na filozofii :D i nie wiem co mnie czeka dalej... [/quote] zmywak! chyba że tatus lub ciocia jest prezesem jakiejś firmy to wtedy inna bajka :>[/quote] nie wszyscy mają tyle szczęścia (lub talentu) jak pan Grzegorz... Grzegorz Miecugow skończył filozofie i jest wykladowcą w collegium civitas i prezenterem w tv ;] [/quote]

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz