Polscy MAGISTRZY godzą się na wszystko! Za grosze i na śmieciowej umowie, BYLE PRACOWAĆ!
2012-02-01
- Tagi:
- lifestyle,
- praca & pieniądze,
- sytuacja na rynku pracy,
- absolwenci wyższych uczelni,
- wysokość pensji,
Z każdym rokiem sytuacja na rynku pracy staje się w Polsce coraz trudniejsza. Jeszcze cztery lata temu absolwenci wyższych uczelni chcieli zarabiać co najmniej 2 tys. zł netto, pracować do godziny 17 i mieć wolne weekendy. Dzisiaj zadowala ich stawka 1,3 tys. zł, umowa o dzieło i siedzenie w biurze po godzinach.
- Przestali wierzyć w mit uczelnianego wykształcenia – komentuje tę zmianę Mateusz Walewski, ekspert od rynku pracy z PricewaterhouseCoopers, a Dariusz Olesiński z NGK Ceramics Polska dodaje: - Mają większą świadomość, że po uczelni niewiele potrafią.
Z raportu firmy Deloitte „Pierwsze kroki na rynku pracy” wynika dodatkowo, że dla absolwentów wysokość pensji znajduje się obecnie dopiero na szóstym miejscu wśród najważniejszych aspektów zatrudnienia. Bardziej niż pieniądze liczą się dla nich: możliwość uczestniczenia w ciekawych projektach i szkoleniach, dobra atmosfera, prestiż pracodawcy i współpraca z wysokiej klasy specjalistami. A wszystko po to, aby zyskać niezbędne do awansu doświadczenie.
Zgadzacie się z tym?
Maja Zielińska
Zobacz także:
EXCLUSIVE: Spowiedź stewardessy
Magdalena opowiada o pikantnych szczegółach swojej pracy.
Ostateczne podsumowanie zbiórki nastąpi za kilka tygodni, ale mamy już wstępne dane.
Inne artykuły w tej kategorii:
- Poprzedni: Najgorzej opłacane zawody w Polsce
- Nastepny: Najzabawniejsze TYTUŁY PRZELEWÓW ;-)



















Do mądrych analityków i super obeznanych specjalistów , pff, jak nie masz co jeść to i za 900 zł pójdziesz pracować !! problem jest w tym że są gnidy na tym świecie co wykorzystują taką sytuację !!
odpowiedz
Kto ma świadomość niewiedzy ten ma, jednak jest wielu którzy mają ogromną wiedzę, ogromne umiejętności jednak rynek pracy nie potrzebuje kreatywnych, potrzebuje robotów i tyle na ten temat, dlatego kieruje słowa do tych świadomych, nie idź na etat, strata czasu, zacznij pracować na siebie, będziesz klepał biedę 6-10 miesięcy ale po tym czasie jeśli masz trochę oleju w głowie zaznasz luksusów, etat cię zahamuje, spowoduje że trafisz do wora szarości , wybieraj mądrze :)
odpowiedz
tak jest tyle że ludzie po studiach chociaż chcą pracować, zdobywać doświadczenie, awansować. Smutne jest to że z tych marnych pensyjek i podatków trzeba opłacać nierobów którzy pokończyli zawodóki czy podstawówki tylko i za pieniądze oferowane im przez pracodawców nie będą kalać sobie rąk pracą, lepiej do opieki społecznej po pieniążki na piwko czy nalewke spłodzić 10 dzieci to opieka da więcej pieniążków będzie za co pić. U mnie w mieście gdzie stopa bezrobocia jest bardzo wysoka j sytuacja że szukają ludzi do pracy na budowach w fabrykach "ale za takie pieniądze" to nikt skalać rąk pracą fizyczną nie ma zamiaru. A jadąc na uczelnie o 9 rano widzę pełno meneli wracających z mopsu siedzących w bramach z samego rana z browarkiem w wieku 20-40 lat w pełni zdolnych do pracy. Tyle że się nie chce wstawać rano pracować martwić o przyszłość, państwo da pieniążki oni spożytkują. Ja pracuje od 17 roku życia wcześniej dorywczo teraz studiując dziennie na ponad cały etat z tym że mam bardzo elastyczny grafik pracy. Może nie za duże pieniądze ale nie wyobrażam sobie siedzieć w domu i nic nie robić.
odpowiedz
a ja mimo, że chcę pracować to... 1 albo mam za wysokie wykształcenie (1 kierunek i kończę 2) 2 albo mam za mało doświadczenia żeby pracować np. w sklepie (mam kurs na kasę fiskalną, 4 lata praktyki jako konsultantka) a jedyne co mi ofiarują to na pół etatu 50 km od domu, gdzie albo dojeżdżać albo wynająć mieszkanie, a z czego dołożyć do biletów albo do mieszkania? A mama nie da... Więc chcąc nie chcąc siedzę w domu i szukam pracy żyjąc złudzeniami, że może jutro ktoś się odezwie
Boże ludzie o czym wy piszecie. Jakie 2000, jakie premie świąteczne. Ja mam tytuł mgr inż., praktyki w liczących się w mojej branży instytucjach, roczny staż i co z tego.............. Pracuję obecnie w sklepie, gdzie stoję 10 godz. na nogach, a to co wypisujecie to aż mi się słabo robi.
odpowiedz
mgr inż czego?
Hmm w tym roku mam bronić pracy magisterskiej na studiach dziennych państwowych, typowo humanistycznych, pracuje od 16 roku życia - (dorywczo lub na pół etatu) a od prawie 2 lat na cały etat. Prace w obecnej firmie zaczynałam od stawki 1600 zł netto, po niecałych dwóch latach zarabiam 2500 zł netto + różnego rodzaju premie, (np. premia świąteczna 1000 zł). W tym czasie w mojej firmie przewinęły się 3 inne pracownice. Jedna po pół roku stwierdziła ze nie chce jej się dojeżdżać z innej części Warszawy, druga wyleciała po miesiącu bo prawie nic nie robiła tylko udawała, że pilnie pracuję a tak naprawdę przerzucała dokumenty i pracę którą można wykonać w godzinę robiła przez 4 godziny, trzecia popracowała 2 miesiące po czym ogłosiła że jest w 4 miesiącu ciąży i idzie na zwolnienie lekarskie a na pracodawce nasłała kontrole - że niby ją źle traktował bo kazał przy komputerze siedzieć. Dodam jeszcze, że pracuje w portalu internetowym. Wnioski wyciągnijcie sobie same.
odpowiedz
Papilot? :P
Czasami mam wrażenie, że żyję w innej rzeczywistości niż użytkownicy forum. Jestem dopiero po licencjacie, pracuje od roku i zarabiam dużo więcej i niż wspomniane 2 000 PLN netto. W firmie jest mnóstwo wakatów, w różnych działach (finanse, księgowość, dział operacyjny) i ciągle nie możemy znaleźć ludzi na to miejsce. Poza tym mam znajomych w działach personalnych różnych firm i również narzekają, że brak kandydatów do pracy. Zastanawiam się więc, czy w takim wypadku mamy doczynienia z bezrobociem strutkuralnym, czy najzwyczajniej w świecie ludziom się nie chce i tylko narzekają na forach...
Pokaż wszystkie odpowiedzi(3) odpowiedz
tak, tak, nie chce sie i lubia klepac biede ;) teraz nawet specjalisci z doswiadczeniem traca prace i nie moga znalezc kolejnej. moze pracodawcy maja zbyt wygorowane wymagania i sami nie wiedza czego chca (wierz mi albo nie, ale w duzym miescie, to nawet do sklepu ciezko sie dostac), dlatego gadaja, ze brak kandydatow (odpowiednich). sama zetknelam sie z paroma pracodawcami, ktorzy ciagle oglaszaja, ze kogos szukaja, ogloszenia wisza i wisza i mozna pomyslec, ze nie ma chetnich. blad. sa, wiem, ze duzo ludzi sklada cv, ale ci pracodawcy nie wiedza czego sami chca, czekaja az sie zjawi alfa i omega. najlepsze jest to, ze ta oferowana przez nich praca naprawde jest prosta i wiekszosc ludzi bez problemu moglaby ja wykonywac. ciezko to zrozumiec, to jakas abstrakcja. jesli ktos widzi, ze pracodawca wymaga kilkuletniego doswiadczenia (nawet w smiesznym zadowodzie) a jest swiezo po studiach, to odpuszcza. kiedys nie bylo takiego problemu ze zdobyciem praktyki, teraz trzeba sie o nia prosic, pracuje sie 3 miesiace i zadnej kasy (minimalnej, kazdy placi rachunki) sie przez ten czas nie widzi. niektore firmy biora ludzi na praktyki, wywalaja, biora nastepnych i nastepnych. dzieki temu maja darmowego pracownika. nie jestem z narzekaczy, mnie juz ta sytuacja smieszy (taki absurd).
Do autorki komentowanego posta: to Ty mi podaj może adres tej firmy, ja chętnie złożę tam swoje CV, bo jakoś nie moge nic znaleźć , chociaż się palę do pracy
podaj mi adres tej firmy, zaraz się tam zjawię i wiedz że będziesz bardzo zadowolona z mojej pracowitości
W czerwcu kończe magistra, mam półroczny staż za zawrotne 700 zł brutto (czyli jakies 550 na ręke), od czegoś trzeba zacząć niestety....
odpowiedz
Niestety prawda jest brutalna, ale jest jak jest. Z pracą jest u nas dosyć ciężko. Ja kończę studia w tym roku, pracuję dorywczo bo chcę zbierać jak najwięcej doświadczenia i dodatkowo jeszcze chodzę do Progresu na kurs rachunkowości. Szczerze mam nadzieję, że kiedy obronię magistra, uda mi się zdobyć dobrze płatną pracę. Chciałabym wreszcie wyprowadzić się od rodziców, a wiadomo - na to trochę pieniędzy potrzeba!
odpowiedz
Nie ma co dzielic na wyksztalconych czy niewyksztalconych. Prawda jest taka ze jak nie masz znajomosci, to nawet doktorat na harvardzie nie da ci gwarancji godnie platnej pracy w Polsce
odpowiedz
Zgadza sie. Przerazajace jest to, ze specjalisci z duzym doswiadczeniem traca teraz prace i maja spory problem ze znalezieniem kolejnej. Ja sie juz nie mam sily nawet denerwowac. Mam zamiar teraz pojsc na kurs (dofinansowany, bo juz mnie na nauke nie stac ;)). Moze cos z tego bedzie, a moze nie, ale jakos bedzie :]
Albo trzeba znalezc sie w odpowiednim momencie, w odpowiednim miejscu, ale ja takiego szczescia raczej nie mam ;) Czasami bardziej przydaje sie wlasnie to niz znajomi. Trza zaczac odprawiac jakies czary.
jestem fuzjoterapeuta i pracuje z ciezko chorymi dziecmi,wiecie ile zarabiam?1200 zl,smiech na sali,ciezka i truda praca,ale co zrobic jak nie ma nic innego??!!!
odpowiedz
A gdybyś dała ogłoszenie, że oferujesz rehabilitację i podała cenę za godzinę? Najpierw mogłabyś to robić oprócz regularnej pracy a gdy miałabyś więcej klientów mogłabyś się przerzucić na własny biznes. Takie ogłoszenie w prasie nie jest drogie, w internecie darmowe, a przyczepione do tablicy na korytarzu szpitala czy przychodni prawie za darmo. Pomyśl, że mogłabyś zarabiać np 40zł za godzinę. Nawet z dojazdem do pacjenta by się opłacało.
papilot uparł się na miłe nowinki dla studentów ;/ to po cholerę w ogóle studiować w tym kraju...
Pokaż wszystkie odpowiedzi(3) odpowiedz
Po nic, lepiej zdobyć jakiś zawód, albo wyjechać po liceum, opinia moja i innych 25-letnich magistrów, i to nie po jakiś prywatnych szkołach lansu i baunsu.
po to zeby zarabiac więcej niż po technikum albo po jakiś studium? a o prace jest trudno, ale jest ta praca, trzeba znaleźć tylko
Jest wiele wydzialow w wyzszych szkolach panstwowych, gdzie jest tylko lans i baun, wiec nie bardzo rozumiem skad to poczucie wyzszosci. Czasami trudno znalezc w regionie dany kierunek prowadzony przez panstwowa uczelnie i trzeba wybrac prywatna. Mozna wyliczac powody do znudzenia. Czlowiek uczy sie sam, zaden profesor nie bedzie go prowadzil za raczke. Samemu jest sie odpowiedzialnym za to, co i ile sie wyniesie ze szkoly. Stad jest wielu niedouczonych lekarzy. Skonczyc studia, a byc dobrym w danym zawodzie, to dwie rozne rzeczy. Jeszcze wypada porownac szkoly polskie i zagraniczne. Na ktorym jestesmy miejscu? Panstwowe czy prywatne, jak widac produkuja bezrobotnych. PS. powinno byc "JAKICHŚ", nie "jakis", pani magister. Do kolejnej osoby: tak, po technikum, studium mozna zarobic wiecej i ja takich ludzi znam. Liczy sie konkretny fach. Mozna oczywiscie pojsc na studia i jednoczesnie uczyc sie dodatkowo czegos innego. Ja mam to szczescie, ze mam zdolnosci manualne i duzo pomyslow. Wszystkim zycze powodzenia!
Skończyłam prawo, kończę aplikację radcowską- nie dajcie sobie wmówić, że będzie łatwo. Jako aplikant zarabiałam 1500zł miesięcznie a i tak miałam szczęście, że patron mi płacił. Mam to szczęście, że dostawałam pieniądze od rodziców- bez ich pomocy nie da się skończyć aplikacji, także jeżeli któraś z Was planuje prawo, upewnijcie się, że rodzice utrzymają Was jeszcze po studiach. Ale wiem, że warto się było męczyć- po 3,5 roku otwieramy własną kancelarię, czyli nielimitowany czas pracy, praca wtedy kiedy chcę, możliwość pracy w domu.
odpowiedz
zadowala? oni są na to skazani. kto dzisiaj przyjmie cię do pracy i wypłaci 2-3tys miesiecznie? to sie nazywa polska
odpowiedz
pod koniec 2011 roku były przeprowadzana badania wśród studentów, gdzie pytano m.in o to ile wg nich powinno się zarabiać żeby żyć na godnym poziomie. Ludzie wpisywali np 2 tys! Jak za taką pensję można w dużym mieście utrzymać mieszkanie (może spłacać kredyt), mieć co jeść, iść czasem na zakupy czy mieć pieniądze na rozrywkę (kino, teatr, pub) lub wypoczynek (wakacje chociaż raz w roku)? Jak to wg nich jest możliwe?!?
Pokaż wszystkie odpowiedzi(5) odpowiedz
samemu chyba się nie da, ale jak żyjesz z kimś to bez szaleństw i oszczędzania, ale wystarczy na to so napisałaś. Oczywiście nie ma przez to na myśli, że jest to wymarzona sytuacja, ale na początek ok.
ja mam swoje mieszkanie, bo rodzice mi je zostawili (studiuje w warszawie). oszczedzam tak, ze potrafie wydac miesiecznie ponizej 200 zl na jedzenie; do kina, teatru, wlasciwie nigdzie nie chodze, bo zwyczajnie nie mam takiej potrzeby. ksiazki mam z biblioteki, mozna do wielu fajnych miejsc pojsc za darmo, ubieram sie na ciuchach w mniejszym miescie. wcale nie zyje mi sie zle. jasne, ze jak ktos jest przyzwyczajony do tego, zeby nie patrzec na promocje, bo rodzice nie musieli oszczedzac, to bedzie wydawal duzo wiecej, ale da sie. ludzie musza za jeszcze mniej wyzyc.
2000 to teraz niezla stawka. Ja z moja matka za taka kase musimy przezyc. Pracodawcy najczesciej oferuja najnizsza krajowa. Nawet informatykom sklada sie takie propozycje. Do pracy dla specjalistow bierze sie absolwentow obiecujac im zatrudnienie po odbyciu trzymiesiecznych darmowych praktyk. Jeszcze dodaja, ze to wielka szansa i okazja. Mnie sie juz dawno oczy otworzyly, nie mam zludzen. Dziwie sie, ze ludzie jeszcze na ulice nie wyszli, chetnie poszlabym na Wiejska. Pozwalamy sobie na takie traktowanie, robia z nami co chca. W krajach, gdzie zyje sie lepiej, ludzie juz nie wytrzymali.
miało być na dobrym poziomie a nie że 2tys, jem zupki chińskie, nie ogrzewam bo w korzuchu w mieskzniau mogę siedzieć.
'ludzie musza za jeszcze mniej wyzyc.' - ale czemu mamy równać w dół? Ja wolę porównywać się z kimś kto zarabia 5-10 tys, bo mam do czego dążyć.
Nie dziwię się, że pensje takie niskie jak każdy bierze cokolwiek za marną pensyjkę. Pracodawca myśli ekonomicznie (niestety czasami nieperspektywicznie...) i mając pracownika który się ceni i takiego, który będzie pracował za grosze weźmie tego co dostanie 1000 i jeszcze z uśmiechem zostanie w biurze. Jak się sami na to godzimy to nic dziwnego, że tak jest...
Pokaż wszystkie odpowiedzi(7) odpowiedz
Dokadnie ! Mądrze prawisz, mam dokładnie takie samo zdanie. Ludzie mimo wszystko powinni się buntować, a nie godzić na wszystko bo niedługo bedziemy siedzieć za darmo w pracy i jeszcze bedziemy musieli być wdzięczni pracodawcy, że mamy co robić i się nie nudzimy. To jest paranoja. Z drugiej jednak strony ciężko jest mieć pretensje do tych którzy muszą się jakoś utrzymać. Myślę też, że prawo powinno bardziej chronić pracowników w tej kwestii. Aktualna sytuacja na polskim rynku pracy jest po prostu niedorzeczna.
"niedługo bedziemy siedzieć za darmo w pracy i jeszcze bedziemy musieli być wdzięczni pracodawcy, że mamy co robić i się nie nudzimy" juz tak jest. W necie pelno ogloszen, ze szukaja praktykantow, ktorzy maja odwalac robote przez 3 miechy za darmo. Ja zlozylam CV do jednej instytucji, na miejscu poinformowano mnie, ze mialabym zapitalac za darmo. Tyle osob bylo na to chetnych, ze do mnie nawet sie nie odezwali. Ludzie bija sie juz o to. Powinno zmienic sie prawo pracy, ale kogo my mamy w rzadzie? Nie mysli sie o ludziach, kasa wspomaga sie Grecje, kiedy u nas dzieje sie tragedia. Ludzie powinni wyjsc na ulice (tez bym wyszla), ale potrzebne sa autorytety, ktore pociagna innych za soba. Musi to byc konkretny spoleczny ruch. W innych krajach ludzie narzekaja, a my zyjemy w 4 razy gorszych warunkach. Niestety jestesmy narodem, ktory dopoki bedzie mial wrzucic cos do gara (chocby to mial byc sam tluszcz i chleb), bedzie siedzial cicho. Potrzeba wielkiego nieszczescia, zeby cos ruszylo.
To jest śmieszne, ostatnio strasznie dużo czytam o wychodzeniu na ulicę, obalaniu rządów, braniu spraw we własne ręce... Czy wy naprawdę myślicie, że cokolwiek się zmieni? Zmienią się tylko ludzie u władzy, kilka jednostek się wybije i zajmie obecne miejsca politycznej elity. I proszę, powiedzcie mi, czy kiedykolwiek w tym kraju było lepiej niż dziś? Czy myślicie, że jedna kadencja Sejmu może realnie zmienić? Na to trzeba dziesiątek lat! Za 20-30 MOŻE będziemy w miejscu w którym teraz są Francja czy Niemcy. Słowa "u nas dzieje sie tragedia" moim zdaniem są mocno przesadzone :P Jeśli przyjmiemy, że tutaj mamy "tragedię" to jak będziemy opisywać sytuację głodujących ludzi w krajach trzeciego świata, hm? Nie jest idealnie, nie jest bardzo dobrze ale powoli idziemy do przodu.
A tak na marginesie to za "zapitalanie za darmo" dostaje się papierek o odbytych praktykach i im więcej takich zbierzesz tym szybciej i tym lepszą pracę potem dostaniesz. Rozumiem, że niektórzy nie mają na to czasu ani możliwości finansowych, ale jeśli ktoś studiuje i dostaje pieniążki od wielce szanownych rodziców na życie to będzie się bił o takie coś. I to nie dlatego że lubi się urobić po łokcie a potem dostać figę z makiem tylko z myślą o przyszłości. A jeśli kogoś nie stać na takie marnotrawstwo czasu to szuka czegoś innego i czasem się udaje dostać jakiś płatny staż. Za marne grosze, owszem, ale to inwestycja w przyszłość.
idziemy do tylu a glodowac mozemy zaczac - ilosc ludzi zyjacych w nedzy jest zatrwazajaca. nie bedziemy nawet za 20 lat w tym samym miejscu, w ktorym jest Francja, a kiedy bedziemy oni beda jeszcze dalej. tak, trzeba dlugo czekac, zeby sie cos zmienilo w tym kraju, ale my akurat zle sobie poradzilismy z obaleniem socjalizmu jak i po - ci sami ludzie sa na stolkach. tak naprawde nic sie nie zmienilo, bo ludzie sie nie zmienili. "czy kiedykolwiek w tym kraju było lepiej niż dziś?" przynajmniej 5 lat temu na rynku pracy bylo o wiele latwiej niz dzis. jak myslisz co powoduje rekordowe bezrobocie w Polsce (rosnace)? wysokie podatki (tylko w ten sposob radza sobie z dziura budzetowa, a kiedy indziej trwonia pieniadze) tylko spowolniaja gospodarke. taki zabieg jest dobry dla poslow, na okres paru lat czyli ich kadencji, a ty tak daleko siegac chcesz? jedni zaciskaja pasa, a z drugiej strony kasa tak naprawde pali sie w kominku, jak powiedzial pewien eurodeputowany. wiesz dlaczego robia co chca, nie ma prawa pracy dostatecznie chroniacego pracodawce, pracodawcy oferuja grosze albo i nic i sie jeszcze smieja? bo czuja spoleczne przyzwolenie, nie boja sie. w krajach skandynawskich poslowie maja skromne diety i jezdza rowerami, a u nas? coraz wiecej kasy przeznacza sie na urzednikow. w ogole sie z nami nie licza, bo nikt nie protestuje. biurokracja sie rozrasta az sie w koncu udlawi. gdyby nikt nic nie robil i cicho siedzial, to dalej mielibysmy system feudalny, a ludzie byliby przypinani do pluga swego pana, nie mowiaz juz o mentalnosci, czyli jesli nie bylabym szlachetnie urodzona, to moglabys zapomniec o tych mozliwosciach jakie masz teraz. ale to takie banaly teraz pisze. gdyby twoi dziadowie tak mysleli, to juz dawno szprechalybysmy po Niemiecku albo mowily po rosyjski. nikt nie uwaza, ze nastapilyby natychmiast pozadane zmiany, ale jesli nic sie nie robi, to niczego nie bedzie. nie chodzi mi takze o wyjscie na ulice i pokrzykiwanie, musialby sie utworzyc jakis ruch spoleczny z konkretnymi celami i autorytetami na czele (najlepiej ludzmi mlodymi, uwierz, ze nawet teraz sa politycy, ktorzy chca dobrze, ale sa albo wysmiewani, albo juz dawno machneli na to wszystko reka). za 20 lat, to moga dobiero utworzyc sie prawdziwe elity, ktore dopiero wtedy beda cos chcialy zmienic. porownanie do glodujacych dzieci mocno nietrafione, kiedy ludzie w PL nie maja pracy i maja do wykarmienia wlasnie dzieci. Mowisz o postepie, moj ojciec ma ponad 70 lat i zawsze slyszal, ze trzeba przyciagac pasa. Jesli nie dojdzie do jakiegos przewrotu, konkretnych zmian (na razie takich nie ma, ani w ustawodastwie, ani w przemysle, ktory zanika, zamiast sie rozwijac), to Twoje dzieci beda slyszaly to samo. Ba, ciekawe czy dostaniemy emeryture :D Nawet jesli dostaniemy tyle ile nam teraz obiecali, to i tak bedziemy glodowac biorac pod uwage wzrost cen.
co do tych praktyk, to juz na studiach powinno byc jej jak najwiecej, anie tylko sama teoria. polskie szkoly wyzsze slyna z tego, ze przekazuja tylko to. po opuszczeniu szkoly powinno sie byc jak nabardziej przygotowanym do pracy w swoim zawodzie. tak naprawde bezplatne praktyki nie sa teraz stworzone z mysla o dobru absolwenta, tylko o pracodawcy. sa firmy, ktore zamiast zatrudniac specjaliste, ktoremu trzeba zaplacic, wola omamic absolwenta wizja podpisania umowe o prace, najczesciej tak sie nie dzieje, a absolwenci sa wymieniani jak rekawiczki. platnych stazy jest o wiele mniej, teraz zreszta wyszlo nowe prawo, ze jesli kogos bierzesz na staz, to musisz mu zapewnic stanowisko pracy pozniej. sama bylam na stazu, oceniono mnie b. dobrze, ale niestety nie ma pracy dla mnie. nawet na najdurniejsze stanowisko (sprzedawanie butow) nie chca przyjac bez doswiadczenia, wychodzi na to, ze co chwile powinno sie ladowac na bezplatnych praktykach, zeby miec jak najwiecej doswiadczenia i nadzieje, ze ktos cie zatrudni (gdziekolwiek) ;)
cd. :D taka praktyke najlepiej podjac w trakcie studiow, na IV-V roku. Najgorzej jesli chcialoby sie juz zaczac cos zarabiac, a bezplatna praktyka przedluzana jest w nieskonczonosc (niestety zdarza sie). Wszystko tez zalezy od rodzaju pracy, sa zawody, gdzie na poczatku czlowiek tylko pokornie patrzy i sie uczy. Ale jesli chodzi o inne dziedziny, to jest to czesto wyzysk.
jestem po filologii i z mojego rocznika praktycznie każdy ma pracę 2000+, tyle, że w korporacji...
odpowiedz
po jakiej filologii ? ja mysle o hiszpanskiej
Jestem tego świetnym przykładem, skończyłam studia, odbyłam różne szkolenia, nawet za granicą, przez rok szukałam pracy, gdy ją znalazłam okazało się że mogą zaproponować mi tylko umowę zlecenie i w dodatku do moich obowiązków należy również sprzątanie - przyjęłam i pracuje ciężko za kwoty od 500 do 1000 zł, zależy od miesiąca i rozkładu godzin. Lepsze to niż nic i wole wyjść do ludzi, niż siedzieć w domu. Gdyby nie to, że mój mąż dobrze zarabia, to nie miałabym z czego żyć. Polska to kraj z którego należy uciekać, politycy troszczą się tylko o siebie! (piszę to póki jeszcze mogę się swobodnie wypowiadać).
Pokaż wszystkie odpowiedzi(4) odpowiedz
Chyba przesadzasz. Ja mam skończone tylko liceum, żadnych kursów, zero doświadczenia zawodowego i znajomości i dostałam prace po miesiącu poszukiwań, w naleśnikarni w centrum handlowym. Wiadomo, że nie zarabiam kokosów, ale bez przesady, że 500 złotych. Moja miesięczna wypłata to ok. 900 złotych.
haha no i co, jesteś zadowolona z 900 zł? To masz baardzo niskie wymagania. Ja szukam obecnie pracy i nie mogę jej się od nikogo "doprosić" niestety. Nie dość, że płace są żenująco niskie to jeszcze chociażby na głupiego sprzedawce jest multum kandydatów. Już przemilczę fakt, że mam wyższe, bo to w tym kraju i tak już żadnego znaczenia nie ma. Mam to szczęście chociaż, że mój mąż zarabia w miarę dobrze, bo płacąc za studia i mieszkając w dużym mieście nie dałabym rady, ale żal i tak jest do tych, którzy do takiej sytuacji doprowadzili.
POPIERAM
Przepraszam, że to powiem ale musisz być tragiczna na rozmowach kwalifikacyjnych, kompletnie nieasertywna i... brak mi słów. Chcesz powiedzieć, że ze studiami i szkoleniami cieszysz się, że zarabiasz 500zł za sprzątanie? Gdzie TY pracujesz?
Takie są realia i nie mówię że to dobrze, ale chyba lepiej pracować w ogóle niż siedzieć na tyłku i nie schylać się po 1300 w sytuacji kiedy rzeczywiście jest co najmniej kilku kandydatów na to miejsce. Znajomy chciał przyjąć kelnerkę do swojej kawiarni i umieścił JEDNO ogłoszenie w internecie. Dostał około stu aplikacji a potem wybrał losowe.
odpowiedz
dokładnie jest tak.. i właśnie dlatego, że sami pracownicy się nie szanują to nikt im nie da podwyżki i większej płacy! TO jest żenujące. Trzeba walczyc o swoje, polecam ksiązkę "grzeczne dziewczynki nie awansują" :) Ps. Ja zaczęłam pierwszą pracę za 1500 na rękę ale po trzech miesiącach miałam już 2500 na rękę :) Ludzie , szanujcie siebie i swoją pracę! jeśli sami nie będziecie chcieli więcej pieniedzy to nikt wam nie zapłaci!! czytajcie książki ;)
Pokaż wszystkie odpowiedzi(6) odpowiedz
dziecko nie wiesz o czym mowisz...jesli nie podoba ci sie twoja płaca to uslyszysz, ze na twoje miejsce jest kilkudziesięciu innych kandydatów...kazdy by chcial zarabiać 5 tysiaczków na reke...
każdy by chciał, a nie każdy umie się tak ustawić, ona właśnie wie co mówi, z Twoim podejściem daleko nie zajdziesz.
Anonim2012-02-01 8:48:26 - podejście z dawnej epoki. Godzić się na niską pensje, nieludzkie warunki i cieszyć, że chociaż praca jest. Jeśli człowiek coś potrafi (coś oznacza obsługę wózka widłowego, znajomość programu C++, perfekcyjne umiejętności miękkie) to 'chcenie' 5tys na rękę nie jest 'chceniem' a normalną sprawą. Ba! Taka pensja to podstawa, która może rosnąć.
wszystko prawda - ALE NIE W POLSCE!
ale bzdury, 1000 zł podwyżki w 3 miesiące?? chyba się trochę zapędziłaś dziecko
Rozczaruje cie - teraz nawet ci z konkretnymi umiejetnosciami zaczynaja pracowac za sporo mniejsza stawke. Fakty. Prawda, ze fachowcy, specjaliscie powinni zarabiac duzo, ale reszta tez musi godnie zyc. W innych krajach wiekszosc spoleczenstwa to klasa srednia, u nas jej praktycznie brakuje. U nas osoba uchodzaca za zamozna, gdzie indziej zaliczalaby sie do sredniozamoznych. Zas reszta u nas klepiaca biede, gdzie indziej moze cos odlozyc.
od czegoś trzeba zacząć
odpowiedz