REPORTAŻ: Niewierząca na pielgrzymce

23 Sierpnia 2015

Karolina opisuje swoje wrażenia z pieszej pielgrzymki do Częstochowy. Potraktowała ją jako wycieczkę, a nie doznanie duchowe.

ateistka

Każdego roku w sierpniu tysiące Polaków wykorzystuje swój urlop i wakacje na to, by pieszo dotrzeć do Częstochowy. Wszystko z okazji święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Niektórzy idą zaledwie kilkadziesiąt kilometrów, inni – kilkaset. Wszyscy zgodnie twierdzą, że nie przeraża ich wysiłek i ból, bo taka wyprawa pozwala im zajrzeć w głąb siebie. Karolina, chociaż nie jest specjalnie wierząca, w tym roku sama została pielgrzymem.

Namówił ją na to chłopak, który na Jasną Górę pielgrzymuje już od kilku lat. Przekonywał, że to wspaniałe doświadczenie, którego nie zapomina się do końca życia. Uległa jego zachętom i przeszła ok. 150 kilometrów, nie do końca wiedząc, dlaczego to robi. Jako pielgrzymkowy laik i osoba, który patrzy na to nieco z boku, potrafi o tym obiektywnie opowiedzieć. Bez koloryzowania rzeczywistości.

Swoimi spostrzeżeniami dzieli się z nami. Czy w kolejnym roku planuje to samo? A może bardzo się rozczarowała i na pewno tego nie zrobi?

Strony

Komentarze (16)
ocena
4.4/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2015-08-24 19:27:36

re: REPORTAŻ: Niewierząca na pielgrzymce

Phi, 150 km. Zapraszam na północ Polski- 550 km, 16 dni. Nigdy nie byłam i nie będę na pielgrzymce, ale mam znajomych, którzy biorą w tym udział. To dopiero wyczyn.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-08-24 12:22:28

re: REPORTAŻ: Niewierząca na pielgrzymce

Sama byłam rok temu na pielgrzymce, żeby szukać wiary. Moim zdaniem każdy powinien spróbować. Ludzie w większości są bardzo mili, nie widać tej zawiści, a na pewno już konkurowania kto głośniej śpiewa! No błagam. Ja spałam w namiocie, raz w jakimś garażu/stodole i raz na łóżku w domu. Generalnie ludzie boją się trochę przyjmować obce osoby.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-08-23 23:15:03

re: REPORTAŻ: Niewierząca na pielgrzymce

idealnie trafione, bo sama poszłam w tym roku na pielgrzymkę, jako osoba niewierząca-miałam pomagać mamie. ale mam kompletnie inne zdanie-za rok znów na pewno pójdę, bo spotkałam się z ogromem serdeczności i nikt mnie siłą nie nawracał. Natomiast też nie będę narzekać na modlitwę i śpiewy na PIELGRZYMCE. przydałoby się coś takiego wszystkim ateistom-poszerza horyzonty i człowiek zdaje sobie sprawę, że ta wojna polsko-polska między katolikami a ateistami nakręcana jest przez media. to był najlepszy punkt moich wakacji.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-08-23 23:17:29

a, i szłam w grupie młodzieżowej, więc nawet jeśli się modlono, robiono to w sposób wesoły, a na postojach i noclegach świetnie się bawiono

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 3)
2015-08-23 22:26:39

re: REPORTAŻ: Niewierząca na pielgrzymce

Gościnność? Tak, oczywiście przy odrobinę szczęścia na początkowych noclegach. Im bliżej Częstochowy tym trudniej o kąt do spania i ciepłą wodę. Nie dlatego, że mieszkańcy mają złe intencje ale dlatego, że w okresie wakacji są "oblężeni" ciągłymi pielgrzymami.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ana
(Ocena: 5)
2015-08-23 20:33:27

re: REPORTAŻ: Niewierząca na pielgrzymce

Trochę ściema. Byłam kilka razy na pielgrzymce i bardzo przestrzega się tego, aby pary, które nie są małżeństwem nie miały wspólnego noclegu w domach ludzi. Więc trochę dziwny wydaje mi się fakt waszego wspólnego noclegu- autorko tekstu w kontekście całego artykułu/!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
doris
(Ocena: 2)
2015-08-23 22:23:25

Nie jest prawdą również to, że pielgrzymka nie generuje kosztów. Należy zapłacić za przewóz bagaży (oprócz podręcznego mamy drugi, który zabieramy na noclegi), za ubezpieczenie, oraz na wyżywienie. Co prawda mieszkańcy niektórych miejscowości przygotowują poczęstunki jednak przy tak dużej liczbie pielgrzymów jest to kroplą w morzu. Dodatkowo należy zapłacić za transport w drodze do domu.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-08-24 12:25:34

To ty chciałabyś, żeby kto zapłacił za Twoją podróż, ubezpieczenie? Niestety, ale autobus z grupą wierzących czy ich bagaży nie jest na wodę bądź prowadzony przez Boga, tylko najzwyklejsze paliwo. Niektórzy się starają przygotować posiłki, ale jakim cudem mają zrobić je dla wszystkich? Hipokryzja się szerze,

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-08-23 17:01:27

re: REPORTAŻ: Niewierząca na pielgrzymce

Jak byłam w gimnazjum to parę razy pojechałam z moją babcią na pielgrzymkę autokarową do Lichenia. Oczywiście organizowała to tutejsza parafia i kółko różańcowe. Ja traktowałam te wyjazdy jako wycieczkę. W czasie jazdy chciałam odpocząć, poczytać książkę, popatrzeć na widoki za oknem. Ale się nie dało bo jak tylko autokar ruszył spod kościoła to zaraz babcie zaczęły śpiewać te swoje " gorzkie żale" i inne modlitwy. A w przerwie między śpiewaniem dyskusje, że wszyscy niewierzący są źli i spalić ich na stosie no i chwalenie ojca dyrektora i pewnego radia na literę M.Na miejscu bieganie a to na mszę, różaniec i inne koronki. A w międzyczasie przerwa na obiad i kupowanie świętych obrazków. W drodze powrotnej w autokarze to samo się działo co i na miejsce docelowe. Mieszkam na wsi 30 km oddalonej od Warszawy. I co ciekawe to wszystkie panie w wieku 60 lat wzwyż co dzień latają do kościoła, słuchają radia M prawie całą swoją emeryturę księdzu zanoszą. Starym babciom nie ma co się dziwić, większość z nich wychowała się na wsi, gdzie panowało przeświadczenie,że ksiądz jest najmądrzejszy i ma zawsze rację. Ale młodym dziewczynom, wykształconym po studiach? Pamiętam jak jedna z moich koleżanek opowiadała o swoim mężu, że: pije, robić mu się nie chcę, o byle co zazdrosny jest, telefon jej sprawdza, a nawet, że ją kilka razy uderzył, ale ona się z nim nie rozwiedzie bo ślub kościelny brała i ksiądz powiedział, że to grzech i do piekła się za to idzie. Jak to usłyszałam to zaczęłam się zastanawiać czy ja żyję w 2015 roku czy 1815, a może średniowieczu? Patrząc na to co się dzieje wśród księży i ludzi tzw wierzących stałam się agnostyczką. W życiu kieruje się swoim rozumem i zdrowym rozsądkiem, a nie tym co ksiądz powiedział.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-08-23 21:17:31

Witaj w klubie. Mnie zastanawia stwierdzenie wierzący-niepraktykujący. To jest dopiero hipokryzja. Albo jak to jest właściwe z młodymi latającymi do kościoła a żyjącymi w nieformalnym związku lub stosującymi antykoncepcję. Serio nie mogę tego pojąć. Dlatego bye bye mitologie, wybieram swój rozum i a nie życie w strachu przed piekłem bądź nagrodą w niebie :/

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Alex
(Ocena: 5)
2015-08-24 00:13:14

Normalnie. To nie można wierzyć a nie chodzić do kościoła? Ja nie chodze. Bo nie lubie słuchac jak ktoś mi mowi jak mam żyć i wmawia mi zasady których sam nie przestrzega. Ja mam zachowywac czystośc a mój proboszcz ma dziecko. I co? To nie jest hipokryzja? Cały kościół bije na prawo i lewo hipokryzją, dostosowują sobie prawo Boga na swoją wygode. Biora kasy ile mogą nic nie dając od siebie. Ot chociaż sąsiednia parafia. Ksiądz od 10lat buduje kościół. Postawił sobie już wielką, przepiękną plebanie, kupił samochód i nie wiadomo co jeszcze. A kościoła widać ledwie szkielet. Trzeba byc ślepym żeby tego nie widzieć. Ja moge Boga odnaleźć wszędzie, nie potrzebuje do tego "łącznika na ziemi". I dlaczego to kościół ma wybierac które prawa ida do lamusa a które nie? Idą te które sa dla nich niewygodne, a reszta zostaje. Po co antykoncepcja? Niech się dzieci rodzą, będzie więcej chrztów. Nie pozwole sobie żeby mi ktoś dyktował całe moje życie (zwłaszcza ze większośc przykazań została wymyślona na przestrzeni wieków dla wygody kleru) i mówił mi nawet jak i z kim mam sypiać i mieszkac. Na prawdę nie trzeba dużo myśleć żeby zrozumieć fraze wierzący-niepraktykujący. Nie ma w tym nic dziwnego. Nie trzeba latać co niedziele do kościoła zeby być dobrym człowiekiem i zasłużyć na coś dobrego po śmierci.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-08-23 14:41:08

re: REPORTAŻ: Niewierząca na pielgrzymce

Ja mieszkam w Częstochowie i mam do Jasnej Góry 10min drogi, dlatego podziwiam ludzi którzy idą tu z drugiego końca kraju

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-08-23 10:57:41

re: REPORTAŻ: Niewierząca na pielgrzymce

Wszystko jest dla ludzi i nie ważne w co wierzymy i w kogo a takie pielgrzymki daja dużo do myslenia i bardziej poznajemy samego siebie i nie widze tu zadnej hipokryzji

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-08-23 08:13:57

re: REPORTAŻ: Niewierząca na pielgrzymce

Nie jestem katoliczką, ale jestem osobą wierzącą w Boga, jako inteligentnego stwórcę. Do pielgrzymek mam podejście bardzo skrajne. Z jednej strony, zupełnie nie pociąga mnie podróżowanie w grupie, która wyznacza ci godziny na marsz, jedzenie, a nawet toaletę, narzuca prędkość, z jaką masz przebierać nogami i tak dalej, ale z drugiej strony, pielgrzymować można zupełnie inaczej. Samemu albo w małych grupach, bez zorganizowanej wycieczki. Tak przeszłam Camino de Santiago (800 kilometrów) i to była podróż mojego życia. Bardzo dużo nauczyłam się o sobie po drodze, przećwiczyłam samodyscyplinę, pokonałam kilka strachów i zdałam sobie sprawę z tego, kim NIE chcę być w życiu. Polecam.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 1)
2015-08-23 02:29:27

re: REPORTAŻ: Niewierząca na pielgrzymce

Hipokryzja się szerzy...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-08-23 04:53:12

to nie hipokryzja tylko poszerzanie horyzontów, przydałoby ci się

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz