Emocjonalne objadanie się - rozpoznaj u siebie i pokonaj (kompendium wiedzy)

12 Października 2011

Jak odróżnić głód emocjonalny od zwykłego głodu?

objadanie emocjonalne

Wracasz do domu zmęczona. Koleżanki w pracy były opryskliwe (pewnie obgadywały cię po tym, jak wczoraj wyszłaś wcześniej z biura), klienci uwzięli się właśnie na ciebie, a szef patrzył bykiem (na pewno ma złe zdanie na temat twojej pracy, boisz się czy przedłuży ci umowę). W dodatku dwa dni temu zaczęłaś kolejną dietę i nie idzie ci najlepiej – jesteś głodna i poirytowana. Zaczynasz mówić sobie przykre, raniące rzeczy: że sobie nie radzisz, że jesteś do niczego, że życie jest ciężkie, że bliscy cię nie rozumieją, że nikt cię nie wspiera…

Jeśli wtedy, świadomie lub nie, zaczynasz wymiatać jedzenie z lodówki i kuchennych szafek (być może mówiąc sobie: „Przynajmniej tyle mam przyjemności w życiu, że jem. Nie dam rady teraz być na diecie, bo zwariuję!”), by za chwilę poczuć się jeszcze gorzej, mając do siebie żal o obżarstwo, to masz niechybnie od czynienia z emocjonalnym objadaniem się.

- Każdy, kto sięgnął po jedzenie pod wpływem stresu, dobrze zna zjawisko emocjonalnego objadania się. Inną trudną rzeczą, związaną z tym zjawiskiem, jest to, że nie można go przezwyciężyć, wytężając silną wolę czy stosując jakąś dietę. Sięga się po jedzenie, doświadczając smutku, złości lub będąc pod wpływem stresu, w wyniku chemicznej burzy będącej odzewem na pewnego rodzaju emocje – czytamy w poradniku „Chcesz schudnąć, ale... nie potrafisz przestać jeść”.

Sprawdź, czy ten problem dotyczy również ciebie, odpowiadając na poniższe pytania:

Czy zdarza ci się jeść, by się pocieszyć i rozluźnić w sytuacjach stresowych?

Czy zbyt dużo myśli poświęcasz pokarmom i czynności jedzenia?

Czy nie masz kontroli nad swoimi nawykami żywieniowymi?

Czy kończysz posiłek przed wszystkimi innymi i rozglądasz się za dokładką?

Czy dlatego jadasz w pojedynkę, żeby nikt nie widział, ile zjadasz?

Czy pochłaniasz duże ilości pożywienia, nawet jeżeli nie odczuwasz głodu?

Czy masz poczucie winy lub obrzydzenia wobec siebie, gdy zjesz zbyt dużo?

Czy masz napady jedzenia bez żadnych oczywistych powodów?

Czy stosowanie jakiejś diety lub myśl o tym cię drażni?

Czy próbowałaś/eś schudnąć, ale nie potrafiłaś/eś przestrzegać zasad diety?

Czy masz depresyjny nastrój z powodu niemożności schudnięcia?

Jeżeli odpowiedziałaś/eś twierdząco na trzy lub więcej powyższych pytań, prawdopodobnie cierpisz na zaburzenie odżywiania.

Strony

Komentarze (49)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Nika
(Ocena: 5)
2016-08-10 18:21:33

W Pracowni Terapeutycznej na Mokotowie w Warszawie rusza grupa rozwojowo terapeutyczna dla osób objadających się. Warto umówić się na pierwsze spotkanie rekrutacyjno-informacyjne bo jest bezpłatne. Informacje można znaleźć na fb jak wpiszecie "Apetyt na zdrowie"

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2016-05-20 17:58:35

re: Emocjonalne objadanie się - rozpoznaj u siebie i pokonaj (kompendium wiedzy)

Uważam, że mam poważny problem z jedzeniem. Są dni kiedy jem mało ale to rzadko się zdarza. Zazwyczaj się objadam. Wtedy czuję się żle fizycznie i psychicznie.Problemy z odżywianiem się zaczęly się już w liceum.Wtedy tylko trochę ograniczylam jedzenie. Po ukończeniu szkoly wzięlam się ostro za siebie, Z 58kg. zeszczuplalam do 52kg. Stracilam więc 6 kg. Po tym " incydencje" zaczęly się moje problemy z jedzeniem, które doprowadzily mnie do zalamania nerwowego. Nie wiem czy z tego można w ogóle się wyleczyć, bo szczerze mówiąc ja w to nie wierzę

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-11-21 17:12:09

re: Emocjonalne objadanie się - rozpoznaj u siebie i pokonaj (kompendium wiedzy)

Wspaniały artykuł. Właśnie miałam rzucić się na lodówkę ale odpuszczę sobie tym razem i mam nadzieję,że następnym razem też:)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-12-09 20:39:36

mam dokładnie ten sam problem,może wspólnie zaczniemy z tym walczyć??

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-10-15 02:36:31

swietny artykul.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-10-14 10:22:32

dziekuje za ten artykul! wywolal we mnie w prawdzie morze lez, ale to pierwszy, z ktorym od poczatku do konca moge sie utozsamic; jedzeniem 'na umor' zajmuje sie od niepamietnych czasow; moja przypadlosc czesto traktuje nawet jako zabawna anegdotke, co w rzeczywistosci poteguje negatywne emocje; niesamowity jest caly schemat, jakiemu podlegam: kiedy jem, trace swiadomosc, pozniej przestaje siebie szanowac i najczesciej narzucam jakas kare - zero slodyczy, codzienne cwiczenia do utraty tchu, itp. zauwazylam tez, ze nie wierze ludziom, ktorzy mowia mi, ze jestem wazna - agresywne traktowanie samej siebie, ktorego ofiara jestem od lat, tak bardzo spotegowalo poczucie wlasnej (nie)wartosci, ze slowa innych wydaja sie byc mrzonka. kluczem do rozwiazania sprawy jest dobrze nam wszystkim znana rownowaga i jej bede w sobie szukac kazdego dnia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-10-13 20:29:56

coś o tym wiem sama to przeszłam. Kiedy schudłam z 90 kilo do 60 byłam z siebie dumna że sama tego dokonałam. Byłam szczęśliwa że w końcu mogę iść i kupować ciuchy w normalnych rozmiarach lecz nie trwało to długo kiedy zaczęły się studia i zaczęłam zajadać stresy a do tego doszła napięta sytuacja w domu wszystko sie nawarstwiało a ja jadłam i jadłam żeby to zagłuszyć doszło do tego że miałam napady średnio 3-4 na tydzień zazwyczaj jadłam na noc więc tyłam bardzo szybko. Chodziłam cały czas zmęczona, zła na cały świat wyżywałam się na rodzinie, skupiałam się tylko i wyłącznie na sobie, straciłam wielu znajomych. Było mi bardzo ciężko ciągłe obietnice to ostatni raz....... . Kiedy pewnego dnia spojrzałam w lusterko i zobaczyłam jak wyglądam przeraziłam się i popłakałam. Z tych nerwów powyrzucałam z szafek wszystkie ciuchy które kupiłam po pierwszym schudnięciu i kazałam mamie je wywieźć bo wiedziałam że i tak już ich nie założę wtedy zaczęła się jazda tak się z nią pokłóciłam że myślałam że to już koniec nigdy się z nią nie pogodzę. Od tego momentu powiedziałam nie jedzenie nie będzie mną rządzić przez parę dni mało jadłam z tego wszystkiego a potem już mi się nawet nie chciało na jedzenie patrzeć i tak powolutku zaczęłam chudnąć. Każdy stracony kilogram motywował mnie do dalszej walki. Obecnie już ponad 7 miesięcy się nie obżeram poradziłam sobie sama bez pomocy psychologów choć wiem że to i tak we mnie siedzi ale myślę że to już zamknięty rozdział w moim życiu teraz jem normalnie lecz zrezygnowałam z kilku rzeczy i jest dobrze.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-10-12 23:12:25

Mam 16lat. Rok temu zaczęłam rygorystyczną dietę i po dwóch miesiącach schudłam 8kg (zeszłam do 50kg przy 166cm) i byłam zadowolona ze swojego wyglądu,pierwszy raz w zyciu! Potem jednak zaczelam sobie pozwalać na coraz więcej i wiecej az w koncu wrocilam do dawnej wagi. od tamtego czasu ciągle walczę ze sobą, męczę się, płaczę po nocach, bo za każdym razem gdy się obżeram mówię sobie: to był ostatni raz! i nie potrafię sobie z tym poradzić. Często wymiotuję, bo czuje do siebie obrzydzenie. To wszystko mnie przytłacza :( Macie jakieś sposoby żeby nie myśleć o jedzeniu?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
zagubiona
(Ocena: 5)
2015-11-21 20:07:46

hej...mam 17 lat. Tak jak Ty chciałam schudnąć na początku mówiłam sobie że będę mniej jadła, ale to nie przynosiło takich rezultatów jak bym chciała. Krytykowałam siebie cały czas. Często nawet nie spałam w nocy tylko myślałam co zrobić by być CHUDĄ. Gdy wychodziłam na miasto cały czas mój wzrok przyciągały szczupłe dziewczyny, które przechodziły obok mnie z uśmiechem na twarzy i opowiadały jak były na imprezie, jak fajnie się bawiły, że poznały fajnych chłopaków...itd:. Później coraz mniej wychodziłam na dwór, ale nawet gdy siedziałam w domu i chciałam włączyć TV tam też były CHUDE dziewczyny, a moja opinia o sobie była coraz gorsza. Po pewnym czasie doszło do tego że po każdym posiłku a nawet wodzie, wymiotowałam , a raczej zmuszałam sie do wymiotów. PO czymś takim schudłam z 58kg do 45 w niecałe 3 tygodnie, a mój wzrost to 167. Teraz ważę nie całe 42kg. Nie mieszkam z rodzicami,bo..NIE CHCE WAS ZANUDZAĆ WIEC WAM STRESZCZĘ. Tata wyzywał i bił mnie, mama znalazła kolejnego faceta za którego wyszła za mąż i ma mnie gdzieś. Na szczęście mam faceta który jest pełnoletni i "przygarnął" mnie do siebie. Nie wiedziałam że tak się nasza znajomość po toczy. Kocham Go i nie wyobrażam sobie życia bez Niego. Jego Mama jest równie cudowną kobietą. NO ale nie będę Was już męczyć no więc. Mieszkam teraz u Niego. Każdego ranka On idzie do pracy a ja do szkoły. Zawsze rano biorę potrójną dawkę witamin, by jakoś funkcjonować. Bo inaczej nie miała bym siły nawet na dojście do szkoły, choć na lekcjach za sypiam, nie chodzę dużej niż 30min.... W szkole coś podejrzewają, ale ja staram się po sobie nie poznać. Moje zęby zaczęły się psuć, zaniknął mi okres , wszystko mnie boli, mam często zawroty głowy, itd:. NIE JESTEM W CIĄŻY. Do tej pory nie wiem jak mam sobie poradzić z tym wszystkim , nie chce nikomu nic mówić bo wiem że zamkną mnie na oddziale zamkniętym, że utracę kontakt z rodzeństwem. Każdego dnia jestem swoim cieniem. Boje się każdego nowego dnia . :( I NADAL NIE WIEM CO MAM ROBIĆ..:( JAK MAM SOBIE SAMA Z TYM PORADZIĆ..:( uśmiecham się każdego dnia tylko po to by nikt niczego się nie domyślił. tutaj zdecydowałam się napisać tylko dlatego , ponieważ jestem anonimem.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-10-12 22:52:36

jak tak patrzę, to jest nas mnóstwo z tym problemem... jestem teraz na wolnej diecie, własnego ograniczania wpie**ania i jakoś się trzymam, ale wbrew pozorom miałam ostatnio bardzo stresującą i przykrą sytuację, od której jakoś odechciało mi się momentalnie jeść.. oby tak dalej.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-10-12 21:10:18

Kiedyś łatwo było mi schudnąć. 3 tygodnie zdrowej diety + trochę ćwiczeń i z 65 kg dochodziłam do 59kg( wzrost 172) Lecz przez wakacje przytyłam do 70 kg w bardzo krótkim czasie i teraz za nic nie mogę tego zrzucić. Mam problemy ze wzdęciami. Myślę, że bardzo spowolniłam swój metabolizm. Piłam dużo ziół. Teraz moje jelita nie chcą same pracować. Co zrobić, by znowu odzyskać swoją wagę? Za nic nie chce ruszyć w dół.. czuję jakbym się "popsuła". Miałyście jak ja?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2011-10-13 00:01:55

z tego co wiem, zeby spowrotem przyspieszyc metabolizm trzeba zmusic go do dzialania jadzac. Chodzi o jedzenie czesto, ale w malych porcjach. Chodzi o "zdrowe zapychacze". Czyli przgryzc np. owoc, marchewke czy pomidora pomiedzy posilkami. Wtedy w sumie trawisz caly czas. Nie chodzi o ograniczenie jedzenia, bo wtedy organizm nie wie o co chodzi, panikuje i zatrzymuje wszystko co dostanie. Pamietaj, zeby w posilku byla na przyklad salatka, ktora dobrze zapcha, a bedzie malokaloryczna. I dobra rada to nie najadac sie, zeby nie rozpychac zoladka. Jemy, by zyc, a nie zyjemy by jesc :) powodzenia :)))

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz