Exclusive: Żałuję, że schudłam

18 Lipca 2015

Bernadetta pozbyła się zbędnych kilogramów, ale jak twierdzi, nic nie zyskała.

dieta vogue

Większość z nas nie zadaje sobie pytania czy, ale jak schudnąć. Kult szczupłego ciała doprowadził do tego, że za wszelką cenę chcemy pozbyć się rzekomo zbędnych kilogramów, wierząc, że to zapewni nam nie tylko powodzenie, ale i osobiste szczęście. W końcu nie od dziś wiadomo, że chudym jest łatwiej. Bernadetta miała nadzieję graniczącą z pewnością, że kiedy uda jej się zrzucić nadmiar tkanki tłuszczowej, niemal z automatu zostanie królową życia – zgrabną, zadowoloną z siebie i podziwianą przez innych.

Jeszcze 2 lata temu przy wzroście 165 cm ważyła ponad 90 kilogramów. Jak twierdzi, nie mogła wtedy spokojnie spojrzeć w lustro. Podobnie reagowali postronni ludzie, którzy odwracali wzrok na jej widok albo brutalnie komentowali jej wygląd. Było jej wtedy bardzo przykro, ale wreszcie zrozumiała, że na to zasłużyła. Nadwagę zawdzięcza wyłącznie sobie i tylko ona może się jej pozbyć. Podjęła wyzwanie, które przyniosło spektakularne efekty.

Dzisiaj zupełnie nie przypomina otyłej dziewczyny sprzed lat. Ciężką pracą uzyskała sylwetkę, o jakiej zawsze marzyła, ale wcale nie jest z siebie dumna. Wręcz przeciwnie – żałuje swojej przemiany i chce wrócić do dawnego wyglądu.

Strony

Komentarze (50)
ocena
4.9/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2016-06-28 21:46:24

Ten artykuł jest bardzo prawdziwy. Po rozstaniu z chłopakiem w grudniu postanowiłam się odchudzić zaczynając od Nowego Roku.Straciłam dość sporo kilogramów oraz prawie całą pewność siebie, czuję się mniej atrakcyjna: brak biustu oraz pośladków. Oczywiście mam zgrabniejsze nogi i brak boczków, ale zupełnie nie czuję się sobą, nie potrafię zagadać do facetów jak wcześniej, mój kobiecy wdzięk został wyrzucony na śmieci razem z za dużymi spodniami.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-08-27 10:14:08

re: Exclusive: Żałuję, że schudłam

Zdrowa dieta, ćwiczenia to podstawa. Wiadomo, żeby na początku nie przesadzać, robić to z głową. A na problemy wynikające z wykonywania ćwiczeń (m.in. stawy) można brać suple. Polecam Collaflex. Mi pomógł. Po pewnym czasie cwiczenia nie były dla mnie problemem, nic mnie nie bolało. Wiadomo, że im osoba cięższa, tym bardziej obciąża się stawy, a jeżeli dołączy sie do tego bieganie czy ćwiczenia siłowe to już w ogóle.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
asia
(Ocena: 5)
2015-07-24 12:53:35

re: Exclusive: Żałuję, że schudłam

Dziewczyny przestańcie pieprzyć że ten artykuł promuje brubasów i otyłość. Jezeli tak myślicie to wypaczone jesteście. Ludzie grubsi są przedewszyskim milsi niż wychudłe wieszaki które są strasznie wredne. Tu chodzi o to by czuc się dobrze z tym jaką jestem. Obecnie mam nadwage bo biore leki które to powodują i powiem szczerze ze teraz mezczyzni zwracaja na mnie uwage niz gdy byłam szczupła. Kolega z pracy podrywa mnie a nie moja kumpele która jest szczupła. Poprostu badz soba

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
ewka
(Ocena: 5)
2015-07-21 11:14:31

re: Exclusive: Żałuję, że schudłam

Świetnie odchudzanie wspiera naturalny preparat figurena slim, warto zastosować wraz z dieta i aktywnością bo mogę powiedzieć że przyśpieszył dwa razy efekty. Wcześniej miałam problem ze zrzucenie choćby 3 kg teraz tyle straciłam po 11 dniach.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-20 14:14:23

re: Exclusive: Żałuję, że schudłam

A ja chciałabym schudnąć... Ważę 53 kg, przy wzroście 163 cm. Wszyscy mi mówią, że jestem chuda. Koleżanka, gdy powiedziałam jej, że chciałabym schudnąć, zaczęła się śmiać i zdziwiła się i powiedziała, że ciekawe z czego. Wszyscy mi mówią, że mam chude nogi itd. ale jak patrzę w lustro, to widzę grubasa. Czasem mam takie dni, że myślę sobie, że zwariowałam mówiąc o sobie, że jestem gruba i widzę szczupłą osobę, a są takie dni, że widzę w lustrze wieloryba. Do tego nie chce mi się żyć, nie mam chłopaka i jestem brzydka. I to na serio brzydka. Nikt mi w życiu nie powiedział, że jestem ładna. Zawsze tylko było, ale ty chuda jesteś. Nic innego. Czuję, że wariuję. Przestałam wychodzić z domu, bo tak czy tak nie mam nawet gdzie wyjść....

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-21 02:18:31

Dziewczyno, może mnie nie posłuchasz, bo jestem zwykłym anonimem. Ale serio, radzę Ci, żebyś zorientowała się jaki jest najlepszy psychoterapeuta w Twoim mieście i przeszła się do niego. A jeśli nie chce Ci się żyć to koniecznie warto iść do dobrego psychiatry. Nie piszę tego, żeby się z Ciebie pośmiać. Sama mam problemy od wielu lat, co prawda inne... ale chodzę do psychiatry, chodzę na terapię. Nawet nie wiesz jakie to jest pomocne. Z początku może Ci się wydawać, że po co psychiatra, po co psychoterapeuta... ale warto, naprawdę warto. Nie można się poddać, trzeba walczyć o siebie, o poprawę swojego stanu zdrowia. Spróbuj, dobrze Ci radzę. Pisze ci to osoba, która była po próbie samobójczej, która zmagała się z problemami psychicznymi od najmłodszych lat, silna depresja oraz silna fobia społeczna. Zero znajomych, zero wsparcia kogokolwiek. Możliwe, że nie odczytasz tej wiadomości lub nie posłuchasz mnie... cóż. Nie chcę nikogo na siłę zmuszać do czegoś. Po prostu z głębi serca taka porada. Trzymam za Ciebie kciuki. A tak przy okazji, ja ważę 55 kg przy wzroście 156. Zapewne wiele osób by mnie zjechało, że jestem tłuściochem, świnią, wielorybem. Ale szczerze? Mam to gdzieś. To moje zdrowie, moje ciało. Ci ludzie powinni się zająć własnym życiem. A im się nudzi, sami mają ze sobą problemy i uwielbiają komuś dokopać czy to za plecami, czy anonimowo. To świadczy tylko o nich. Jak chcesz to odpisz. ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-23 17:09:54

Dzięki za odpowiedź :) Moi rodzice też mi tak mówili, żebym poszła do jakiegoś psychologa, czy kogokolwiek, ale może Ci się to wydać śmieszne, ale ja sobie tak myślę, że pożalę się i takie tam, coś mi poradzi, a jak wyjdę to ten psycholog sobie pomyśli, że ale ona głupia, ma rację, że tak myśli, ale przecież jej tego nie powiem wprost. Czuję, że się zmieniłam, a to wszystko zaczęło się jak skończyłam szkołę. Nieeee, to było apogeum. A początek, to chyba wtedy, kiedy pierwszy raz w życiu tak na serio spodobał mi się chłopak. Zaczęłam się przyrównywać do innych dziewczyn, nawet do niego, że jest po prostu lepszy i ładniejszy ode mnie i gdzie ja tam do niego. Koniec końców coś było na rzeczy, bo widziałam, że zwracał na mnie uwagę i jego koledzy również. Takie "końskie zaloty". Tylko te zaloty, były od tych jego kumpli, nie od niego. Zawsze jak coś zrobili, to patrzyli na jego reakcję. No ale cóż, szkołę skończyłam, on się nie odezwał, ja też nie, i po prostu to jest koniec. A najlepsze jest to, że dalej mi się podoba, dalej jest wszystko to samo. Mam wrażenie, że moje życie to same problemy. Dzisiejszy dzień jest tragiczny, a jutro pewnie będzie jeszcze gorszy. Wiem to. A co do wagi, to nikt nigdy nie powiedział mi, że jestem gruba. Zawsze było, że jestem chuda. Od skończenia szkoły, mam tą wagę w głowie. Ale mam taką samą wagę, jak w średniej szkole, a wtedy nazywali mnie chudą. I pytali jak ja to robię, że tyle jem, a jestem taka chuda. Nie wiem. Pogubiłam się. Pewnie tak i tak tego nie odczytasz, bo późno Ci odpisałam, ale przynajmniej się wyżaliłam :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-24 01:12:45

Odczytałam. ;) I bardzo się cieszę, że odpisałaś. Nie masz za co dziękować. Jak to robisz, że masz taką wagę? Przede wszystkim możesz mieć bardzo dobry metabolizm (ja niestety mam zły i muszę się troszkę pilnować z jedzeniem), ewentualnie waga może iść w dół przy ogromnym stresie. 3 lata temu miałam poważne problemy z chłopakiem (na szczęście już byłym), to był bardzo toksyczny związek. Najpierw zajadałam się jedzeniem. Przytyłam do 60 kg. A to już początek nadwagi. Później nie miałam siły jeść. Schudłam do 43 kg. Byłam cały czas blada, osłabiona, kręciło mi się w głowie, chciałam cały czas spać. Odchudzanie się na siłę nie wnosi nic dobrego. Jeśli ma się prawidłową wagę to po prostu warto zmienić nawyki żywieniowe, jeść zdrowsze jedzenie, ale też nie można sobie czasami odmawiać czegoś bardzo pysznego :) No i fajnym sposobem na utrzymanie ładnej figury jest sport. Ale nie katowanie się, tylko ćwiczenia na spokojnie, powoli. Można spróbować np. pływania, jazdy na rowerze itd. Masz prawidłową wagę, to powinien być Twój atut. Co do psychologa... hmm.. szczerze? Do psychologa można iść, gdy człowiek potrzebuje po prostu porozmawiać. Psycholog nie jest od leczenia depresji, problemów z odżywianiem itd Fajnym wyjściem będzie połączenie psychiatry i dodatkowo pójść do psychoterapeuty. Psychoterapeuta już będzie wiedział jak się Tobą zająć. Warto poszukać dobrego psychiatry i psychoterapeuty. Jeśli na takiego trafisz, to uwierz, że bardzo Ci to pomoże. Nie jestem psychologiem, psychoterapeutą ani tym bardziej psychiatrą, ale gołym okiem widać, że masz niskie poczucie własnej wartości, kompleksy, pisałaś, że nie chce Ci się żyć. A jeśli masz stany smutku, przygnębienia dłużej niż 2 tyg... to cóż, serio warto zasięgnąć porady specjalisty. Mam pytanie. Byłabyś w stanie założyć nr gadu gadu? Odezwałabym się do Ciebie, jeśli miałabyś ochotę. :) Czuję, że mogłybyśmy porozmawiać na wiele tematów, a fajnie jest porozmawiać z drugą osobą, która również zmagała/zmaga się z problemami. Tacy ludzie Cię nie wyśmieją i zrozumieją. Jesteś wartościową osobą.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-25 11:04:16

Racja, mam niskie poczucie własnej wartości, wręcz tragiczne, a do tego również masę kompleksów. I pomyśleć, że w gimnazjum i na początku średniej szkoły, nawet nie pomyślałabym o tym. Wszystko się teraz zmieniło. Nawet nie mam się teraz komu wyżalić, bo praktycznie nie mam już koleżanek. Wszystkie poszły w swoją stronę, nawet kontaktu telefonicznego nie mamy. Zostały mi dwie, ale kontakt z nimi, to jest raz na miesiąc, lub dwa. A jeśli już się zdzwonimy, to tylko wysłuchuję tych wszystkich świetnych rzeczy z ich strony. Zawsze byłam typem słuchacza, nie rozmówcy. Nie przeszkadzało mi to, ale od pewnego czasu, czuję, że stałam się tylko czymś do wysłuchiwania tego co się dzieje u nich. Cały czas ich chłopaki, wyjazdy i takie tam. A jak już spytają się jak tam żyję, to czym mam się pochwalić? Samotnością? Żeby nie było, cieszę się, że są szczęśliwe, przecież znamy się tyle lat, ale po prostu jet mi przykro, że ja tylko wysłuchuję, a nie mam się czym pochwalić. Czuję, że one są takimi "wampirami energetycznymi" (jeśli wiesz, o co mi chodzi). Po tych ich telefonach, jestem jeszcze w gorszym stanie niż przed. Ostatnimi czasy do wyżalenia, to został mi tylko internet. A co do stanów smutku, to mam już to ponad dwa lata. Oczywiście z przerwami, wiesz, jeden dzień ok, ale drugi już jest gorszy z moimi myślami. A co do gg, to fajny pomysł, tylko, że nie chciałabym podawać na forum tutaj tego numeru. Wszyscy to czytają, i nie chciałabym żeby a nóż, ktoś znajomy z dawnych lat, to przeczytał i się dowiedział, że żalę się w internecie. Dzięki, że odpisałaś, za rady :) Chociaż w internecie ktoś się taki znalazł, bo w realnym życiu jest gorzej.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-19 20:38:33

re: Exclusive: Żałuję, że schudłam

myślę, że popadła ze skrajności w skrajność. Skoro nawet policzki są zapadnięte to oznacza, że za dużo schudła. Łamiące włosy i paznokcie- widocznie mało warzyw i owoców, witamin. Przez złą dietę ona czuje się źle. Swoją drogą jakbym miała być ciągle na diecie i liczyć kcal to też bym nie była szczęśliwa tylko wiecznie wkurzona i niezadowolona, więc nie dziwie jej się.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-19 01:48:55

re: Exclusive: Żałuję, że schudłam

efekt jojo i po sprawie. polecam dobrego psychologa bo cos tu nie gra...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-19 01:48:07

re: Exclusive: Żałuję, że schudłam

przeciez 60kg przy 165cm to jeszcze za duzo! ja waze 47 przy wzroscie 160cm i jest idealnie, nie jestem ani za chuda ani za gruba, ta waga najbardziej do mnie pasuje bo ogolnie jestem drobna (jeszcze pol roku temu nie bylam)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-19 10:15:19

60 kg przy 165 cm to nie jest za dużo. Dużo zależy też od masy mięśniowej i kości, czasami nawet przy większej wadze można wyglądać o kilka kg szczuplej. Poza tym nie wiem czy wiesz ale według BMI masz już niedowagę...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-19 10:40:45

no gdzie niedowagę BMI wychodzi 22 (od 18,5 do 25 jest norma) powyżej nadwaga, ponizej 18,5 mamy niedowagę

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-19 10:42:01

ok nie doczytałam;p myślałam, że chodzi o 165 wzrostu i 60 kg ;p

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Chuda
(Ocena: 1)
2015-07-19 00:07:31

re: Exclusive: Żałuję, że schudłam

Co za debilizm, dalej promujcie otylosc i glaszczcie po glowie grubasow.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-19 01:03:23

Ale z drugiej strony nie powinno się z nich (osób otyłych i mających nadwagę) naśmiewać. Osoby, które naśmiewają się z innych są żałosne i nie mają nic lepszego do roboty, tylko wpieprzać się w czyjeś życie. I pisze to osoba, która nigdy nie miała nadwagi. Nie popieram otyłości, ale każdy ma swoje życie, swoje ciało. Potrafiłabym się zaprzyjaźnić z osobą otyłą. Nie naśmiewam się z takich ludzi, nie przeszkadzają mi w żaden sposób, bo niby dlaczego? Dobrze jest uświadamiać takie osoby, że otyłość i nadwaga nie są zdrowe, ale wątpię, że wszystkim pomoże takie naśmiewanie się. Są ludzie pewni siebie, są ludzie, których takie naśmiewanie może zmobilizuje do działania, ale jest wiele osób z niskim poczuciem wartości. Takie naśmiewanie się jeszcze bardziej dobija człowieka.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2015-07-18 19:55:11

re: Exclusive: Żałuję, że schudłam

Co to jest za argumentacja?? Bo nie pojawili sie przyjaciele i facet? Ja naleze do tych grubszych a na przyjaciół i milosc w moim zyciu miejsce jest, mam rowniez pracę. Jestem na etapie pracowania nad tym zeby kilogramy zgubic ale dla siebie- dla zdrowia, dla przyszlosci ( zeby uniknac cukrzycy, chorób serca, zatorow...). Mam wrażenie ze bohaterka artykułu zgubiła troche sens zarowno zdrowego funkcjonowania jak i relacji miedzyludzkich.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz