Związki skazane na porażkę...

14 Sierpnia 2014

Nie tylko zdrada i nieuczciwość są powodem rozstań.

miłość

Miłość jest jak kwiat – trzeba o nią dbać, bo w przeciwnym wypadku usycha. Niekiedy jednak robiąc wielkie rzeczy, zapominamy o sprawach prostych. Szczególnie takich, które dobrze byłoby wyeliminować ze związku. Są rzeczy, na które pewnie nie zwracasz uwagi. Mają jednak kluczowy wpływ na relacje w związku. To tak, jakby siostra codziennie podkradała ci tusz do rzęs – raz puścisz to w niepamięć, drugi raz odreagujesz poza domem. Ale za 10 razem wybuchniesz.

Nie pozwól zatem, żeby w twoim związku wybuchła negatywna energia i sprawdź, co zabija miłość. Oto relacje skazane na porażkę!

 

 

Strony

Komentarze (28)
ocena
5/5

Pozostaw pole puste, aby dodać komentarz jako anonim.

Opcjonalnie

Ocena artykułu 1-5

Wpisz wynik równania, aby dodać komentarz

Anonim
(Ocena: 5)
2015-04-12 14:58:55

re: Związki skazane na porażkę...

Kiedy zostawiła mnie narzeczona czułem ból nie do opisania. Na szczęscie pomogła mi rytualistka ze strony urokmilosny24.pl – dziewczyna wróciła, a ja zyje pełnią życia.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-23 14:37:59

re: Związki skazane na porażkę...

Byłam w związki w modelu "namiętność". A raczej druga strona wymuszała na mnie taki układ, non stop mnie głaszcząc, tuląc, całując i ogólnie męcząc niemiłosiernie. Nie jestem typem przytulanki, nie mam dużych potrzeb seksualnych. Rozstanie przyszło szybko i było koszmarne. Dwie unieszczęśliwione i niezrozumiane osoby...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-15 21:16:57

re: Związki skazane na porażkę...

A co sądzicie o związku, w którym tylko dziewczyna zna kumpli chłopaka, a on nie zna jej najbliższego towarzystwa?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-15 21:50:13

Jeżeli chcesz to zapoznaj go ze swoim towarzystwem, a jeżeli nie jest Ci to potrzebne, to tego nie rób. To ty jesteś z nim, a nie on z Twoim towarzystwem. Nie piszę do Ciebie bezpośrednio- ale moim zdaniem, jak dla kogoś to jest bardzo ważne, to przypomina mi to trochę okres nastoletni i zdziecinnienie.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-14 22:00:34

re: Związki skazane na porażkę...

myślicie że odległość 100 km to dużo? przez 2 lata? muszę wyjechac a on nie moze pojechac za mna..

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-14 22:33:21

Nie, to nie jest dużo. Wszystko też zależy od tego jaki macie charakter, czy dobrze czujecie się w związku, jak traktujecie siebie nawzajem oraz w jakiej częstotliwości będziecie się spotykać i jak będzie wyglądał wasz kontakt telefoniczny, internetowy. Każdy związek to odmienny przypadek, jednym udaje się być na odległość, innym nie. Ja sama byłam w dwóch związkach na odległość. Pierwszy związek - odległość 100 km, spotkania co 2 tygodnie. Trwał dwa lata. Gdyby nie charakter mojego ex to bylibyśmy razem szczęśliwi. Niestety potem źle mnie traktował, nie umiał określić się co do planów dotyczącycj wspólnek przyszłości, zniszczył mnie psychicznie. Nikomu nie radziłabym być z nim w związku. Wampir energetyczny raniący bliskich, maminsynek. To był bardzo toksyczny związek, na szczęście udało mi się to zakończyć definitywnie z czego jestem bardzo szczęśliwa i dumna. Drugi związek - odległość 300 km, spotkaliśmy się po 2 miesiącach codziennego pisania na gg i rozmów na skype. Spotkaliśmy się aż na 2 tygodnie, potem miesiąc przerwy i wspólnie zdecydowaliśmy, że to jest to. Mój ukochany przeprowadził się do mnie. Jest zupełnie inny niż mój ex. Szanuje mnie, opiekuje się mną, jestem dla niego najważniejsza. I tak już ta sielanka trwa od 4 lat, jesteśmy zaręczeni, niedługo ślub. Z własnego doświadczenia powiem Ci, że jeśli się bardzo kochacie, szanujecie i w waszym związku jest wszystko w porządku to warto spróbować. Chociaż jak wiadomo ludzie są różni, każdy związek jest inny, więc na 100% nie można doradzić i wiedzieć jak będzie. Nie jesteśmy jasnowidzami. Jednak ze swojej strony powiem Ci, że dla mnie odległość 100 km przez 2 lata nie jest czymś strasznym. Da się. :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-15 10:20:05

Ja przeżyłam rozłąkę 200 km. Da się.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-15 16:21:38

ja poznałam mój ideał (charakter, temperament, praca, wiek, no wszystko), który jest z drugiego końca Polski... 600km i trudno, nie ma szans na próbowanie czegokolwiek, wielka szkoda

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
anonim
(Ocena: 5)
2014-08-15 16:59:38

ostatni anonimie: dlaczego twierdzisz że nie da rady? Ja znam przypadki co dały ;) Np chłopak pochodził z małopolski, dziewczyna ze śląska i byli nastolatkami jak się w sobie zakochali. Są do dziś razem, na początku były trudności , byli bardzo młodzi, spotykali się we wakacje i tak często jak tylko mogli, a teraz studiują i mieszkają razem ;) Drugi przypadek: dziewczyna studiowała na północy polski, chłopak na południu. Byli parą całe liceum ale żeby się wykształcić poszli tam gdzie się dostali. Przetrwali całe studia, są małżeństwem dzisiaj już kilkanaście lat ( a dzieliło ich więcej niż 600 km) Mój przypadek też by był możliwy gdyby mojemu eks na mnie zależało. Przyjeżdżałabym bardzo często do niego jak to tylko możliwe, ale jemu na mnie nie zależało. Natomiast nie ma rzeczy niemożliwych. Moja koleżanka mieszka w Nowym Jorku i tam pracuje, a chłopaka ma z polski i przylatują do siebie co jakiś czas :) Także dla chcącego nic trudnego !

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-15 17:19:09

Mój facet mieszka w Ameryce Południowej. Jest we mnie zakochany jak w dniu w którym się poznaliśmy i chce brać ze mną ślub. Znamy się od 2 lat. Spędziliśmy ze sobą 2 tygodnie, teraz przyjeżdża na 2 miesiące, później ja do niego. W końcu któreś z nas będzie musiało się przeprowadzić.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-15 17:19:52

100 km to nic... przecież to 1, 45h drogi w pociągu...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-14 20:20:10

re: Związki skazane na porażkę...

a co powiecie na faceta ktory nigdy nie wyznal mi milosci...spotykalam sie z nim...spalismy ze soba...i gdy sie dowiedzial ze z innymi chodze na imprezy zadzwonil pijany i mowil ze mnie kocha?

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-14 16:10:01

re: Związki skazane na porażkę...

Ale gó.wniany artykuł. Wiedza gimnazjalisty.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
anonim
(Ocena: 5)
2014-08-14 12:29:05

re: Związki skazane na porażkę...

ja byłam raz z facetem który tylko by się całował i przytulał w każdym możliwym miejscu... - mogła to być ulica, na czerwonym świetle na przejściu dla pieszych, na urodzinach koleżanki nawet przy stole (!) itd itd nie mogłam tego wytrzymać, nic nie skutkowało a jak powiedziałam czasem kategorycznie nie to się potrafił obrazić. Z rozmową wyglądało to tak że ja opowiadałam coś , na spacerze z dobre 2 h gadałam a on milczał i mówił "mhmm" " ahaa" Także długo z takim człowiekiem przynajmniej ja nie mogłąm wytrzymać. Drugi mój związek był z facetem który niestety miał problemy ze sobą. Rozstawaliśmy się , potem wracaliśmy do siebie ale olewał, nie starał się i szybko to kończył. Bardzo go kochałam i cały czas naiwnie wierzyłam że będzie lepiej ale niestety, wykończył mnie psychicznie w pewnym momencie także związek bez przyszłości, z z chorym człowiekiem w dodatku synkiem mamusi. Nie dawno ostatecznie to skończyłam. Teraz jestem sama i dochodzę do siebie, mam nadzieję że wszystko mi się ustabilizuje i poznam fajnego faceta w odpowiednim czasie :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-14 15:48:04

Wiem, że moje pytanie może wydać Ci się głupie, ale... czy ten koleżka przypadkiem nie był zodiakalną Rybą? ;p

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
anonim
(Ocena: 5)
2014-08-14 19:11:06

ten ostatni ? :P niee, żaden nie był ;) Ten ostatni to totalny psychol i wiem co mówię. chyba czerpał chorą satysfakcję z tego że tak mi na nim zależy i się bawił. Moja wina że tyle razy do niego wracałam, ale byłam zakochana i chciałam wierzyć że będzie tym razem dobrze. Niestety źle trafiłam, zero jakiegokolwiek poczucia, zero liczenia się z moimi uczuciami, synek mamusi , porą.bany do granic możliwości. Eh szkoda gadać ;)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-14 20:15:56

Miałam takiego chłopaka (w typie Twojego drugiego, też maminsynek) i to była masakra, to ja z nim kilka razy zrywałam, bo mnie olewał, ale miał w sobie coś takiego, że wracałam. Długo leczyłam rany po nim. Po rozstaniach z nim spotykałam się z innymi i zawsze do niego wracałam. Długie rozmowy, piękne słowa, pierwsze pocałunki. Wszystko pięknie, a potem wszystko mijało, bo nie umiał dzielić ze mną codzienności (spotykaliśmy się rzadko, olewał mnie i moje problemy). Teraz jestem w długim związku. Na początku było mi ciężko, bo nie mogłam się otworzyć itd. ale czułość i zrozumienie, a przede wszystkim ciepło mojego obecnego chłopaka pozwoliło mi być w końcu szczęśliwą. Życzę Ci wszystkiego dobrego!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
anonim
(Ocena: 5)
2014-08-15 00:51:09

Twoja historia z eks jest identyczna jak moja! :) Dziękuje, ciesze się że Ci się udało i mam nadzieję że mi uda się tak samo !!! :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-15 21:46:09

Ja też w to wierzę, serdeczne pozdrowienia :))

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-14 12:24:41

re: Związki skazane na porażkę...

A sytuacja w której oboje poznali się zaraz po tym, jak zostali porzuceni przez swoich partnerów,są zranieni i nagle zostają przyjaciółmi. A potem coraz częstsze smsy , spotkania , zazdrość a jednocześnie deklaracja przyjaźni? To jest chora relacja,bo nie wiadomo jak z tego wybrnąć. Być razem przy czym nie być prawdziwą parą.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-14 11:41:51

re: Związki skazane na porażkę...

Związki na odległość nie są w każdym przypadku skazane na porażkę.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
BbBB
(Ocena: 5)
2014-08-14 11:51:55

A skąd Ty to możesz wiedzieć? właśnie że związek na odległość nie ma za bardzo szans przetrwania. Mieszkam za granicą 7 lat i wiem co tu się wyprawia. Ja na szczęście jestem tutaj z moim facetem, rozstajemy się w sumie na 3 tyg przez cały rok bo w PL bardzo daleko od siebie mieszkamy. Nawet żonaci z dziećmi potrafią nieźle........ Nawet kobitki, które maja rodzinę w PL i przyjechały tylko na wakacje dorobić. Niezłe ziółka. Tak więc kolezanko, której odpisuję chyba nie wiesz o czym piszesz. Ale również przepraszam że wrzuciłam wszystkich do jednego wora. A odp dl koleżanki z dołu: jeżeli ufasz swojemu facetowi i on Tobie - to nic głupiego nie zrobi (może). Jak Cię kocha to se tylko konia zwali, jak nie to dzi wek dużo tutaj...

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-14 13:11:50

Chyba masz jakiś problem ze sobą, skoro wszystkich wrzucasz do jednego worka. ;) Skąd mogę to wiedzieć? Sama byłam w związku na odległość i mój ukochany przeprowadził się do mnie, mieszkamy razem, jesteśmy zaręczeni. Tak więc nie oceniaj z góry, że każdy związek jest skazany na porażkę. Owszem wiele jest przypadków, że ludzie rozstają się, nie potrafią być ze sobą na odległość, ale nie jest tak zawsze. Wyluzuj.

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Anonim
(Ocena: 5)
2014-08-14 17:06:58

JAK KOCHA, to zdrada mu nawet nie przyjdzie do głowy. Moj chłopak jest anglikiem i przez ok. pol roku bylismy w zwiazku na odległosc. Po tym czasie przeprowadził sie do mnie bo nie wytrzymał. Teraz wyjechał na 2 miesiace do anglii do pracy (WITAJ POLSKO!) i ma zamiar wrocic. Codziennie dzwoni, gadamy przez Facetime i ogolnie relacje mam jaki jest jego kolejny krok. A ze pary nie wytrzymuja takiej rozłaki to tylko swiadectwo tego, ze miłosc to nigdy nie była :)

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
Buka
(Ocena: 5)
2014-08-14 11:25:13

re: Związki skazane na porażkę...

Ja dodałabym jeszcze jeden punkt. On wyjechał za granicę do pracy, spełniać swoje marzenia i robić wielką karierę. Ona studiuje w PL i nie ma dla niej miejsca w jego życiu :(

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz
buhahahaha
(Ocena: 5)
2014-08-15 12:34:21

hahaha jaki życiowy przegryw!!!!!

Zgłoś do usunięcia Odpowiedz